Dlaczego E.T.A. Hoffman czuł się w Płocku pogrz...

IP: *.c154.petrotel.pl 25.10.05, 09:08
Czy i jak bardzo odczucia wrażliwego romantyka są tylko jego własnością?
Czy czas je skorodował i dzień dzisiejszy jest tak bardzo odmienny w tym 40
razy wiekszej mieścinie od czasów Hoffmana?
No nie wiem! Wiem jednak, że to jest nadal jest miasteczko zamknięte ze
swoimi problemami, których nie potrafi rozwiązywać. Posiadające
swoistą "niedzielną" atmosferę gdzie nudę na swoich osiedlach usiłuje
rozproszyć przy pomocy orkiestry skrzypiących tapczanów i kanap. Miasteczko,
których chodniki uliczne są puste, a narzucająca się godzina szklanej pogodt
i niebieskich okien sprawia, że jest wczesnie wymarłe.
Nuda! Ta nuda weekendowa i popołudniowa trwa panie Hoffmanie i dzisiaj.

    • neutrino.xyz Re: Dlaczego E.T.A. Hoffman czuł się w Płocku pog 25.10.05, 11:21
      Takie 'nudne' miasto to idealne miejsce do popisu dla twórczych jednostek. U nas
      pojawia się wiele takich osobowości, jednak samo otoczenie niezbyt
      tolerancyje... Wszystko co ponad poziomy wzlatuje szybko jest sprowadzane do tzw
      średniej zaściankowej. Dlatego w Płocku trzeba twardym być (oprócz tego, że
      twórczym), a prócz kreakcji, uparcie kagankiem oświaty rozjaśniać umysły szarej
      masy, by ta nauczyła się w końcu odróżnić diamenty od fałszywych sreberek.
    • Gość: dt Re: Dlaczego E.T.A. Hoffman czuł się w Płocku pog IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.05, 11:47
      nazwisko tego pana pisze sie przez dwa "n" czyli Hoffmann, to tak na marginesie.
    • Gość: Grom do morfiny – bez przesady z narzekaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 12:44
      Bardzo łatwo narzeka się na własne miasto, w którym żyje się zgodnie z własnym
      wyborem bo obowiązek meldunkowy i utrudnienia z niego wynikające już nie
      istnieją. Gadasz jak prowincjusz.
      Sam nie jestem rodowitym płocczaninem. A znam wiele dużych polskich miast i
      zapadłych dziur. I daję ci głowę, że w Płocku nie jest wcale tak źle. Osobiście
      znam także wiele osób, które by tu chciały mieszkać. W tym jednego z NYC.
      • caro333 Re: do morfiny – bez przesady z narzekaniem 25.10.05, 13:29
        Chciałbym powiedzieć,że problem prowincjonalizmu,"parafiańszczyzny"nie jest
        problemem "zewnętrznym".To jest problem wewnętrzny każdego człowieka osobno i w
        rezultacie całej lokalnej społeczności ogółem.Ja też nie jestem rodowitym
        płocczaninem ale z całą stanowczością stwierdzam,że w tym mieście mnóstwo
        różnych instytucji podejmuje wysiłki na rzecz tej lokalnej społeczności w
        skali,której trudno dorównać innym,podobnym miastom.Fakt - płocczanie,chyba z
        przesytu nastawiają się na odbiór i grymaszą.Banałem jest stwierdzenie,że
        bardziej godnym obywateli tego miasta byłoby nastawienie aktywne - sam coś
        wymyślę,żeby moje miasto nie było grajdołem na skraju guberni...
        • Gość: Grom Re: do morfiny – bez przesady z narzekaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 13:39
          > Banałem jest stwierdzenie,że bardziej godnym obywateli tego miasta byłoby
          > nastawienie aktywne - sam coś wymyślę,żeby moje miasto nie było grajdołem na
          > skraju guberni...
          -----
          Nic dodać, nic ująć.
          ---------------
          Vivere est non necesse.
Pełna wersja