roman_j
21.10.02, 22:23
Doszedłem do wniosku, że panująca w Polsce mutacja demokracji w ogóle się nie
sprawdza. Przed każdymi wyborami politycy zabiegający o nasze poparcie
podsuwają nam pod nos kiełbasę wyborczą (która potem staje nam w gardle),
mamią na obietnicami (czyli po prostu kłamią), podlizują się, uśmiechają z
plakatów, itp. A wszystko po to, żeby zyskać nasze głosy, dojść do władzy a
potem wypiąć się i przez 4 lata żyć na nasz koszt. Czy nie można by czegoś
zmienić w zasadach tej gry, żebyśmy my, wyborcy, lepiej na tym wychodzili?
Proponuję odwołać się do sprawdzonych metod. O objęciu stanowiska
decydowałoby losowanie. Na 25 miejsc w radzie można byłoby zgłosić 100
kandydatów. Decydowałaby kolejność zgłoszeń. Warunek minimum to zebranie
podpisów 100 osób popierających kandydata. Dalej byłoby jak w toto-lotku.
Żeby jednak radni nie czuli się bezkarni, co 4 miesiące ze składu usuwano by
2 kandydatów, a na ich miejsce dolosowywano nowych. O wszystkim decydowaliby
sami radni sprawdzonymi już sposobami. Głosowanie (jak w „Wielkim Bracie”)
lub spotkanie „plus-minus” (jak w „Barze”) wyłaniałoby 4 kandydatów do
opuszczenia Ratusza lub na „gorące stołki”. Następnie Płocczanie oddając
głosy za pomocą systemu w audiotele lub SMS-ami o podwyższonej wartości
decydowaliby, kto zostanie, a kto odpadnie. I tak do końca kadencji.
Oczywiście nagrane obrady Rady Miasta puszczałaby w kółko nasza telewizja
Tele Top (i tak ciągle lecą tam powtórki). Dla urozmaicenia nowo dolosowani
radni mieliby immunitet na jedno lub dwa kolejne głosowania. :-))))
Taka odmiana demokracji, którą na swój użytek nazwałem „reformowaną” mnie
osobiście bardziej odpowiada. Kryteria jakimi kierują się w swoich wyborach
ludzie nijak się mają do cech pożądanych u ludzi sprawujących władzę. Skoro
tak, to zdajmy się na los, gorzej na pewno nie będzie. :-)))
Z polityką jest jak z giełdą. Ludzie dokonują nieracjonalnych wyborów, bo za
dużo elementów trzeba brać pod uwagę przy ocenie kandydata (tak jak i papieru
wartościowego). Na dodatek wiele z tych elementów jest niewiadomych. Na
potwierdzenie tego kiedyś na giełdzie przeprowadzono następujący eksperyment:
decyzje o kupnie lub sprzedaży konkretnych walorów podejmowała małpa
dokonując losowania (nie wiem niestety jaką techniką). Ku zaskoczeniu
wszystkich tak wybrana strategia okazała się lepsza niż strategie opracowane
przez specjalistów. Może więc warto spróbować tej metody w polityce. :-)))))
Może dziś to brzmi jak żart, ale są już na świecie pierwsze
próby „reformowania” demokracji. W jakimś kraju (niestety nie pamietam w
którym) jest nagrywany reality show, którego zwyciężca zostanie wystawiony w
wyborach. U nas to żadna nowość. SLD już ma w swoich szeregach posła
Sebastiana Florka z BB. Na pewno są z niego zadowoleni, bo jest mierny,
bierny, ale za to wierny. ;-))))))))