roman_j
16.01.06, 06:26
Wciąż zastanawiam się, dlaczego pan prezydent z uporem godnym lepszej sprawy
dąży do likwidacji Nowego Rynku. Pomysł zabudowania tego historycznego placu
jest makabreską. Jest dowodem braku szacunku dla miasta, jego historii i
mieszkańców. Zastanawiam się, dlaczego pan prezydent uparł się, żeby się to
zrobić? W odczuciu każdego płocczanina, który czuje się związany emocjonalnie
ze swoim miastem, jego historią i teraźniejszością, pomysł likwidacji Nowego
Rynku i jego zabudowania, na dodatek tak koszmarną budowlą, musi być
świętokradztwem, zamachem na jeden z charakterystycznych punktów miasta, nie
tylko w przestrzeni, ale też w historii. "Podkowa" na Nowym Rynku będzie
bolesnym wrzodem na ciele Miasta, który bolał będzie każdego prawdziwego
płocczanina, każdego, kto uważa Płock za swoją małą ojczyznę. Taką ropiejącą
ranę na co najmniej 30 lat (a pewnie i dłużej) chce nam zafundować człowiek,
którego płocczanie wybrali na 4 lata ojcem miasta. Niestety, ten ojciec miasta
okazał się być jego ojczymem. Niedługo trzeba było czekać, żeby przekonać się,
że tym, czym będzie się kierował w swojej działalności nie będzie bynajmniej
dobro Miasta i jego mieszkańców, ale jego osobiste urazy i uprzedzenia oraz
jego przekonanie o własnej nieomylności i niechęć do przyznawania się do
własnych błędów. Policzmy, ile szkód przyniosło to naszemu miastu. Uprzedzenie
do Budoplanu (albo do pana Krawczyka) kosztowało 3 lata opóźnienia w
rozbudowie Jagiellonki. Uprzedzenia do SLD i pomysłów, jakie pojawiały się w
poprzedniej kadencji zaowocowały rocznym opóźnieniem w budowie amfiteatru,
zahamowaniem rozbudowy ścieżek rowerowych i prawdopodobnie powstrzymaniem
rewitalizacji Starego Miasta (brak pieniędzy dla ARS-u) oraz zaniechaniem
remontu bożnicy. Uprzedzenia wobec inwestorów owocują wstrzymaniem remontu
Hortexu i Przedwiośnia. Antypatia wobec komendanta (?) policji spowodowała, że
dopiero pod koniec trzeciego roku prezydentury miasto postanowiło przekazać
jakieś pieniądze na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców. Kolejną pozycją na
liście może być centrum handlowe na Podolszycach, dla którego gwoździem do
trumny jest właśnie "Podkowa". Co prawda po EraBudzie nie zamierzam płakać,
ale przykro jest patrzeć na to, jak pan prezydent obchodzi się z naszym
miastem tak samo, jak wcześniej obszedł się ze swoją szkołą, którą
zlikwidował, a jej budynki przekształcił w przytułek. Tamto posunięcie
potrafię sobie jeszcze jakoś od biedy wytłumaczyć. Może pan prezydent miał
przykre wspomnienia ze szkoły? Może wstydzi się, że kończył właśnie tę szkołę?
Nie wiem i nie mnie to oceniać. Pan prezydent powinien się z tego wyspowiadać
przed swoimi kolegami ze szkoły, o ile się do nich w ogóle jeszcze przyznaje.
Natomiast nie wiem, czym panu prezydentowi zawiniło nasze Miasto i jego
mieszkańcy, na których chce się tak okrutnie odegrać likwidując Nowy Rynek i
stawiając na nim tę stodołę zwaną „Podkową”? Czy on naprawdę tak nienawidzi
tego miasta i jego mieszkańców? Jeśli tak, to za co? Czy ma to być może kara
za to, że wyborcy wynieśli go na najwyższe stanowisko w mieście? Fakt, że dość
wyraźnie widać, że nie był do jego objęcia przygotowany i może sprawowanie
tego urzędu jest dla niego bolesną traumą, ale czy to jest wystarczający
powód? Czy mamy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość i nie popełniać tego
błędu więcej? A może pan prezydent po prostu doszedł do wniosku, że zostało mu
mało czasu do końca kadencji i nie ma już szans na pozostanie we wdzięcznej
pamięci płocczan i postanowił, że nie ważne, jak go będą pamiętać, ważne, ze w
ogóle będą pamiętać? Trzeba przyznać, że pomysłem z zabudową Nowego Rynku pan
prezydent na pewno zapisze się w historii miasta. Niestety, trafi do kategorii
tych, którzy naszemu miastu zaszkodzili. Wystawi sobie w ten sposób pan
prezydent niezbyt chlubne świadectwo. Tak nie postępuje polityk dużego
formatu, na którego pan prezydent próbuje pozować. Ale to nie dziwi, bo
niestety pan prezydent politykiem dużego formatu nie jest. Co więcej, nie jest
on w ogóle politykiem jakiegokolwiek formatu. Jest politykiem z rolki, ciętym
z metra, a może nawet nie ciętym, ale niechlujnie urwanym. Tylko taki człowiek
mógł podjąć bez mrugnięcia okiem decyzję o likwidacji Nowego Rynku nie licząc
się ze zdaniem i uczuciami płocczan. Szyderstwem jest też nazwanie "Podkową"
tej budowli, którą pan prezydent chce nam "sprezentować". Jest to szydzenie z
historii miasta. Nie ma "Podkowy" bez Nowego Rynku. Jeśli pan prezydent
nieodwołalnie postanowił zlikwidować ten historyczny plac, to nie powinniśmy
się godzić na to, żeby stodołę, która na nim powstanie nazwać "Podkową".
Bardziej adekwatną nazwą dla tej budowli będzie "Zemsta Milewskiego". I ja tak
ją będę od dzisiaj nazywał. Skoro pan prezydent postanowił wystawić sobie tego
rodzaju pomnik, to niech zła pamięć po nim pozostanie, tak jak sobie tego życzy.