SCHRONISKO dla zwierząt - cd.

20.02.06, 21:36
To nie do końca prawda, że miasto nie może nic zrobić w sprawie schroniska, bo
wniosło je jako aport do spółki. Nawet w tej sytuacji ja widzę co najmniej
dwie możliwości. Potrzebna jest jednak chęć przeprowadzenia zmian, a tego na
razie nie widać, no i nie obejdzie się bez kosztów. Te dwie możliwości, które
widzę, są następujące:
- miasto może odkupić od spółki SITA schronisko lub
- miasto może wycofać swój aport w zamian za umorzenie części lub całości
udziałów (o ile wartość udziałów miasta jest większa niż wartość schroniska).
Oczywiście oznacza to albo wydatek albo zmniejszenie udziałów miasta w spółce
SITA. Ta druga opcja jest może łatwiejsza do przeprowadzenia, bo nie wywołała
by takich emocji, jak wyciąganie z budżetu żywej gotówki, choć w zamian miasto
uzyska określony majątek (budynki, wyposażenie). Na pewno znajdzie się wielu
krytyków tego rozwiązania. Władze muszą w tej sytuacji zdecydować, co jest
ważniejsze. Wizerunek miasta, czy udziały w gminnej spółce, które tej ilości
(poniżej 20%) i tak niewiele dają? Trudny wybór. Pan prezydent musi przecież
pamiętać, że ma "zdobyć ratusz", bo inaczej jego kumpel Jarek Ksero Kaczyński
przestanie się do niego przyznawać. ;-))
    • Gość: Animals Re: Trzeba się przyjrzeć Spółce SITA IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.06, 23:27
      Krążą plotki ,że SITA ma być hojnym i wspaniałym "inwestorem"dla Wodociągów
      Płockich . Skóra mi cierpnie na myśl , ile zaoszczędzą na uzdatnianiu wody i
      oczyszczaniu ścieków , jeśli połakomili się nawet na psie budy i psie żarcie,
      a my będziemy tę wodę pić .
      Aportem w prezencie rozdają ratuszowe kacyki wszystko co było własnością
      miasta, np. Nowy Rynek dla Ryneksu ,żeby nikt się nie wcinał im do interesów
      i pewnie wiele innych ciemnych sprawek, które z czasem ujrzą światło dzienne .
      Radni bezradni nie mają prawa wglądu do dokumentów w sprawie Nowego Rynku ,co
      wynika z odpowiedzi Ratusza na interpelację p.G.Opatrzyk(www.bip.ump.pl),
      interpelacja nr 1648 . Dobrze, że sprawa trafiła do prokuratury to może chociaż
      część strat miasto odzyska z majątków prywatnych hojnych kacyków . Minister
      Ziobro obiecał ukrócić złodziejstwo i trzymamy za niego kciuki.
      • Gość: miś Re: Trzeba się przyjrzeć Spółce SITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 09:14
        w całej tej sprawie chodzi o zwierzęta, a chyba powoli wszyscy o tym zapominają,
        teraz pięc lat będzie dyskusja kto winnien, a zwierzeta zostaną same sobie,
        dalej w tych nie najlepszych warunkach
        • Gość: Azor Re: Trzeba się przyjrzeć Spółce SITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 10:27
          Miś masz rację! Za dużo w tym wszystkim polityki, za mało konkretnych rozwiązań.
    • Gość: Atoni Pawkor Re: SCHRONISKO dla zwierząt - cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 13:57
      Zwolennik stalinowskich metod", "kłamca", "prawny dyletant". To tylko kilka
      epitetów, którymi jest obrzucany Zbigniew Ziobro. Przed nim żaden minister
      sprawiedliwości III RP nie był tak zaciekle atakowany przez polityków,
      prawników (szczególnie profesurę), przedstawicieli "trzeciej władzy", byłych
      funkcjonariuszy tajnych służb, a także przez dużą część mediów. Zbigniew
      Ziobro po prostu naruszył - jak kilka lat temu Lech Kaczyński, gdy został
      szefem resortu sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka - ponadpartyjne układy
      i mafijno-przestępcze interesy. To te interesy i układy spowodowały, że
      Polska wciąż jest w czołówce europejskich statystyk dotyczących najgorszych
      praktyk wymiaru sprawiedliwości.

      Bronisław Wildstein
      Grzegorz Pawelczyk

      Gdy Ziobro opowiedział się po stronie ofiar, a nie przestępców, po stronie
      prymatu prawa do sprawiedliwości zamiast prawa do resocjalizacji przestępców,
      został uznany za wroga publicznego numer jeden. W niepamięć poszły urazy
      prawniczej i inteligenckiej warszawki oraz krakówka, które utworzyły wspólny
      front przeciwko Ziobrze. To dowodzi tylko, jak silne były interesy, które
      naruszył.

      Bunt trzeciej władzy?
      Ziobro zakwestionował prawniczy geniusz polskiej profesury. Bo skoro prawnicy
      są tacy wybitni (w niektórych mediach określenia "wybitny" i "profesor prawa"
      są synonimami), to dlaczego napisane przez nich kodeksy są tak niedoskonałe.
      A są, skoro jesteśmy krajem najczęściej w Europie zmieniającym przepisy
      procedury karnej. Kodeks postępowania karnego (jego ojcem jest główny obecnie
      wróg ministra Ziobry, prof. Stanisław Waltoś) był w ciągu ostatnich kilku lat
      nowelizowany aż 25 razy, a tylko jedna ze zmian zawierała 250 poprawek! Mamy
      nie tylko złe prawo, ale i wielu złych sędziów, objętych tak szerokim
      immunitetem, jakiego nie mają ich koledzy w żadnym kraju Europy. W historii
      III RP było kilkadziesiąt głośnych spraw, w których w roli czarnych
      charakterów występowali sędziowie. Na jaw wychodziły ich powiązania ze
      zorganizowanymi gangami, łapówkarstwo, a czasem zwykła pazerność. I właściwie
      żadna z tych afer nie została do końca rozliczona. Nic dziwnego, że gdy
      Zbigniew Ziobro ogłosił chęć ograniczenia immunitetu, odebrania sędziowskiej
      korporacji decyzji w sprawach dyscyplinarnych czy rozliczania z efektów
      pracy, został nazwany "zamordystą" i "stalinistą". Tymczasem chodzi wyłącznie
      o normalność w wymiarze sprawiedliwości. I o walkę z patologami. - Znane są
      mi przykłady adwokatów, notariuszy, a nawet prokuratorów i sędziów uwikłanych
      w przestępcze układy. Chcę być tym, któremu uda się przeciąć ten wrzód i
      przywrócić Polakom wiarę w sprawiedliwość - mówi "Wprost" Zbigniew Ziobro.
      Nic dziwnego, że tego typu deklaracje wywołały bunt w środowisku sędziów i
      profesorów prawa, swego rodzaju wojnę państwa prawników przeciw państwu
      prawa.

      Front pierwszy: korporacje
      Co wywołało furię prawników? Sąd w Gliwicach wydał wyrok, który zwalniał
      właściciela katowickiej hali targowej z obowiązku odśnieżania dachu.
      Najprawdopodobniej pod ciężarem nie usuwanego śniegu dach się zawalił,
      zabijając 65 osób. Minister sprawiedliwości skrytykował orzeczenie, a wobec
      sędziego, który je wydał, rozpoczął postępowanie dyscyplinarne. Krajowa Rada
      Sądownictwa oburzyła się... ministerialną krytyką owego orzeczenia. Nie tym,
      że było ono niezgodne z prawem, nielogiczne i może być tragiczne w skutkach.
      Kilka dni później 375 osób, w tym ponad 100 profesorów, głównie prawa,
      opublikowało kuriozalny "Apel środowisk prawniczych". Przedrukowany w
      największych polskich gazetach i cytowany w mediach elektronicznych,
      komentowany był prawie wyłącznie przez jego sygnatariuszy. Jest to radykalny
      atak na ministra Zbigniewa Ziobrę i jego projekt reformy wymiaru
      sprawiedliwości.
      "Zarówno język, jak i sposób działania obecnych władz przypominają łudząco
      czasy PRL" - piszą autorzy apelu. Na poparcie tego sformułowania, które jest
      więcej niż potępieniem, mają jeden przykład: odwołanie prof. Stanisława
      Waltosia ze stanowiska przewodniczącego Komisji Kodyfikacji Prawa Karnego.
      Dlaczego minister nie może zmienić składu komisji, która przygotowuje dla
      niego projekty? Tego z apelu się nie dowiemy. Profesor Waltoś nie podzielał
      poglądów ministra na prawo, którego reforma była jednym z najważniejszych
      elementów programu wyborczego PiS. Nic więc dziwnego, że ten mianował na to
      miejsce kogoś innego, a zasługi prof. Waltosia nie mają tu nic do rzeczy.
      Dziennikarze "Wprost" odkryli, kto był inicjatorem apelu prawników. Okazuje
      się, że była nim... prof. Ewa Łętowska, była rzecznik praw obywatelskich, a
      obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jak to możliwe, że sędzia buntuje
      kolegów przeciwko własnemu ministrowi? - Można występować raz jako sędzia, a
      raz jako niesędzia. W tym wypadku wystąpiłam jako wiceprzewodnicząca Komitetu
      Nauk Prawnych - tłumaczy "Wprost" prof. Łętowska. I dodaje: - Gdybym nie była
      sędzią, tobym się pod tym apelem... podpisała.

      Front drugi: autorytety
      Można odnieść wrażenie, że sygnatariusze apelu kwestionują fundament
      demokracji, który polega na tym, że społeczeństwo za pośrednictwem swoich
      przedstawicieli tworzy prawa, a prawnicy mogą w tej kwestii jedynie służyć mu
      pomocą. Prawnicy podpisani pod apelem zdają się sądzić, że prawo winno się
      znajdować wyłącznie w ich kompetencji. "Wyrażamy głębokie zaniepokojenie
      zarówno formą, jak i treścią zmian wprowadzanych w prawie karnym i wymiarze
      sprawiedliwości. W naszym przekonaniu działania te ignorują rzeczywistą
      sytuację w kraju, a także dorobek nauki - wprowadzają opinię społeczną w
      błąd, są uzasadniane demagogicznie, a w efekcie psują prawo i naruszają
      zasady państwa prawnego" - napisali profesorowie.
      Wypominając ministrowi sprawiedliwości metody rodem z PRL, podpisane pod
      listem prawnicze autorytety zapominają, że to właśnie kilkunastu
      sygnatariuszy tego listu tworzyło PRL-owski system prawny. Przykładem choćby
      prof. Wiesław Skrzydło. Ten konstytucjonalista w pierwszej połowie lat 80.
      pełnił funkcję sekretarza KW PZPR w Lublinie. Zanim dostąpił tego zaszczytu,
      spod jego pióra wyszły takie dzieła, jak "Kierownicza rola PZPR w społeczno-
      politycznym modelu gminy". Dowodzi on w nim, że "Polska Zjednoczona Partia
      Robotnicza jako przewodnia siła narodu wytycza kierunki rozwoju i ustala
      zasady, na jakich winna być oparta struktura organów państwowych". Wśród
      sygnatariuszy protestu jest również prof. Jan Baszkiewicz. W bogatym dorobku
      naukowym tego historyka znajduje się wstęp do "Wojny domowej we Francji"
      Karola Marksa. Kończy go taka konkluzja: "Niech lektura pięknego tekstu
      Marksa utwierdza nas w tej moralnej solidarności z komunardami Paryża".
      Wśród przeciwników ministra Ziobry jest związany z Uniwersytetem Marii Curie-
      Skłodowskiej w Lublinie prof. Antoni Pieniążek, ostatni przewodniczący
      wojewódzkiej rady narodowej w Lubelskiem. Na początku lat 90. znalazł się on
      w radzie Pierwszego Komercyjnego Banku, założonego przez Davida Bogatina,
      biznesmena, którym interesowały się UOP, Interpol oraz amerykański wymiar
      sprawiedliwości. Wokół Bogatina skupiła się wtedy cała śmietanka
      komunistycznego establishmentu Lublina.
      Inny podpisany pod apelem prawnik z UMCS to prof. Lech Antonowicz, który w
      latach 80. pełnił funkcję dziekana wydziału prawa i administracji. W historii
      uniwersytetu zapisał się m.in. związkami z SB. Dla jednego z pracowników
      znajomość z Antonowiczem skończyła się usunięciem z uczelni. - Wyciągnął mnie
      z egzaminu, który akurat przeprowadzałem. Zaprowadził do swojego gabinetu,
      gdzie czekało już czterech funkcjonariuszy. Oskarżono mnie o posiadanie
      maszyn poligraficznych, a mój pokój został bezprawnie przeszukany. Tydzień
      później wyleciałem z pracy - wspomina chcący zachować anonimowość były
      asystent.

      • Gość: stary czytelnik Re: Ziobro zasługuje na najwyższe uznanie IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.06, 23:19
        To co zrobił młody człowiek Z.Ziobro zasługuje na najwyższe uznanie . Trzeba
        być niesamowicie odważnym,zdecydowanym , mieć zakodowane żelazne zasady
        uczciwości i być kryształowo czystym ,żeby tak odważnie stawić czoła całemu
        złu, jakie rozpanoszyło się w Polsce . Mam nadzieję ,że uda się młodemu
        ministrowi przeprowadzić wszelkie nowelizacje prawa dla dobra ludzi
        uczciwych ,a nie bandziorów i złodziei. Może wreszcie w tym kraju zapanuje
        normalność i uczciwość . Dobrze byłoby ,żeby jeszcze ktoś zweryfikował
        traktowanie pracowników w prywatnych firmach i zmusił większość
        tych "biznesmenów" do przestrzegania elementarnych zasad praw obywatelskich , a
        nie traktowania ludzi jak bydło do roboty , bo za bramą stoi tłum bezrobotnych
        i można sobie na wszystko pozwolić .
    • Gość: ciekawy Re: SCHRONISKO dla zwierząt - cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 14:06
      Możę ktoś będzie w stanie wyjaśnić mi następującą rzecz.Skoro schronisko jest
      własnością spółki, której celem powinno być generowanie zysków to dlaczego
      miasto dotuje schronisko (na ten rok ponad 500tys.)Miasto pozyskuje pieniądze
      m.in. z podatków od mi.in. firm działających na jego terenie. I według mnie
      wygląda to tak jakby np. firma X nie mająca hojnego partnera w postaci miasta
      wspierała przedsięwzięcie pt. Sita PGK.
      • Gość: kicia Re: schronisko dla zwierząt - cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 02:01
        A ja jestem ciekawa, czy w swietle ustawy o ochronie zwierzat, Ktos złozyl
        doniesienie do prokuratury o przestepstwie??
        czy zrobil to Prezydent Plocka-jest do tego zobowiazany!!!
        czy prokuratura, czytajac te wszystkie zarzuty podejla sledztwo w tej sprawie?
        czy wreszcie, sama policja to zrobila-miala zgloszenie doniesienie, o znecanie
        sie nad zwierzetami, a to jest przestepstwo, w swietle ustawy o ochornie
        zwierzat, przestepstwo w schronisku?? na co Wy czekacie, tak beda sie 'zmiany
        na lepsze' ciagnely latami?
Pełna wersja