marcin_szymczak1
15.12.02, 22:40
Zasada jest prosta, wszędzie pijemy po jednym piwie:)
Na początku Grodzki. Nad tą knajpą mieszkał St. Staszewski, więc
rozpoczęcie tu wieczoru, bądź dnia (zależnie od upodobań), to pewien
obowiązek.
Następnie dawne Fandango. Naprawdę najlepszy wystrój w mieście:)
A teraz coś na ząb. 10.5 z najlepszą pizzą na świecie. Oczywiście jeśli
kogoś stać.
Teraz Rock 69.
Głównym, a zarazem moim ulubionym punktem programu są Tumy.
No, a teraz zaczynamy wszystko od początku.
Dlaczego to piszę? Mieszkałem w Płocku przez dobre kilka lat i prawie
zostałem alkoholikiem. Czemu? Z nudów i z beznadziei.
Nie rozumiem jak może w tak, w sumie, bogatym mieście istnieć kultura w
stopniu szczątkowym.
Chciałem zrobić coś sam. Nic z tego nie wyszło. Pomimo plakatów przyszło
około 30 osób, w większości znajomych. Cała impreza miała być cykliczna.
Niestety, barman w połowie trzeciej imprezy kazał się "wszyskim wynosić".
Wszystko to zdarzyło się w Kawiarni Artystycznej "Chimera".
Doszedłem w końkcu do wniosku, że w społeczeństwie Płocka, składającym się
głównie z byłych robotników, kultura istnieć nie może.