Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 00:44
Panie zenonie - Powstanie Listopadowe z tego co sie doczytałem poparła
inteligrncja i mieszczaństwo. Duchowieństwo nie było tak jednoznaczne część
popierała część zaś była przeciwna. Wśród przeciwników był m.in. biskup
sejneński łubieński oraz biskup płocki Wincenty Popiel - i tu szukaałbym
przyczyny tak długiej walki o groby powstańców listopadowych oraz wszystkich
spraw związanych z generałem Z. Padlewskim. Czy dotarł pan do tekstów biskupa
Wincentego Popiela? www.plock24.pl
    • Gość: z.d. Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.plock.mm.pl 12.04.06, 08:58
      nie potrafię tego otworzyć. Narazie wystarczy mi jeden duchowny, który mnie
      poniża 25 lat... Czytam dużo i trochę wiem. Zajmuję się też INNYMI dziedzinami
      wiedzy. Jest ciąg logiczny postępowania pewnej instytucji, Ostatnio przejął ją
      urząd marszałkowski i grodzki. Poszli po rozum do głowy i ... nic nie pomogą
      wystarczy mówić i nic nie robić...
      nie ma nadziei na tradycję narodową. Pozdrawiam.
      • Gość: krzysztof Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 09:33
        24. maja

        Dziś taki wesoły dzień, był zawsze dla nas, bo to mateczki urodziny! Zawsze
        wstajemy w tym dniu przed wschodem słońca, powtarzamy jeszcze powinszowania i
        wiążemy bukiety kwiatów. Bo mateczka nadzwyczaj lubi kwiaty i dzień przedtem
        zbieramy je w lesie, po łąkach, a i w naszym ogrodzie jest trochę wczesnych.
        Dziś mateczka się rozpłakała i powiedziana, że na każdym kwiatku widać krople
        krwi i tak zamiast wesołości, jak bywało zwykle, zamiast białych sukienek z
        niebieskimi szarfami, tośmy przyszły czarno ubrane, smutne — smutkiem całej
        Polski' Stefcia mi zabroniła pokazywać duś mateczce gazetę świeżą, bo w niej
        jest wiadomość o rozstrzelaniu Padlewskiego, i taki jest wstrząsający opis jego
        śmierci, że i p. Emilia i my obie szlochałyśmy głośno — ale to było w ogrodzie
        w altanie, wiec mateczka nie słyszała Dziś jej urodziny, i tyle się już
        napłakała — i o Kaziu nic nie wie, nawet nie wiemy w jakim jest oddziale,
        Padlewski szedł na śmierć jak prawdziwy bohater, spokojny, pogodny i pełen
        wiary, że Polska będzie wolna, Oczy miałam od łez czerwone i mateczka to
        spostrzegła i myślała, że Kazio zginął! Przysięgłam jej, że nie i uwierzyła.

        www.antoranz.net/BIBLIOTEKA/PAMIETNIK/PAMIETNIK.HTM
        www.plock24.pl
        • Gość: z.d. Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.plock.mm.pl 12.04.06, 09:42
          dziękuję. Mam troche od Rodziny. Szkoda, że w Płocku nikt nie chce drukować
          wszystkiego co tyczy Padlewskiego. Wszak jak powiedział perz. Buraczyński
          przywieźli Go tylko do zabicia. A tu jaś dobry człowiek wypisuje, że witał w
          Płocku cara... dziękuję.
          • Gość: jantar Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.c240.petrotel.pl 12.04.06, 10:36
            Od dłuszego czasu (od zawsze?) czytam na tym forum wszystkie wypowiedzi na
            temat gen. Zygmunta Padlewskiego. Zdumiewa mnie jaki to ciężki temat dla
            Płocka. Dlaczego jest tak trudno potwierdzić oczywiste fakty? Dlaczego tak
            trudno okazać szcunek dla bohaterów? Dlaczego tak odważnie manipuluje się
            historią i nie bierze pod pod rozsądną uwagę faktów, dowodów materialnych?
            Do tego tematu podwiązuje się różne insynuacje, bywa ,że przykrywa się je
            (zmową?) milczenia. Kimże był, wreszcie, ten czekający wieczność całą na swój
            osąd gen. Padlewski,że jego osoba, jego los jest tak w bardzo dziwny sposób,
            pokrętnie traktowany. Nie jednoznacznie traktowana?
            Doszukuje się, że był wielbicielem cara, prawie bałwochwalcą, witał go
            gościnnie i wychwalał. Pytano, kto? Gen. Padlewski? Wtedy odpowiadała cisza...
            Mówią,że przodek, krewny zomowca. Było pytanie. Odpowiedż: nie.
            Gdzie prawda? To przeszkadza? A może sprawy własnościowe tego skrawionego
            kawałka ziemi przed i za plotem? Może o pieniądze z wykupu chodzi? Też było
            pytanie i też nad nim cisza. A, może ta postać przerasta to miasto? Ile to
            czasu zabrało to szamotanie się z tą ciszą, tym zaniechaniem. Ekspertyzy
            połowiczne i w części przerwane, nie zupełne. Nie pozwalaja na jednoznaczne
            określenia tożsamości.
            Bawimy się tym fragmentem historii tak jak i innymi by przypomnieć bohaterskich
            dzieci płockich i ich peryferyjne, patronackie ulice. Nie potrafimy uszanować
            własnej przeszłości? Nie mamy szacunku dla niej? My, Polacy, o których się
            mówi, że jesteśmy mistrzami w rozpamiętywaniu zadanych nam krzywd?
            O co chodzi? Może o niskie ambicje, zjawisko "tumiwisizmu", bylejakości? Może
            nie dorośliśmy do traktowania tak na poważnie swojego środowiska?
            Strach rozpamiętywać. Biurokratyczny bezwład, milcząca pogarda, zapaść
            działania instytucji, którym powierzono wyjaśnianie, określanie i utrwalanie
            zjawisk i zdarzeń historycznych, patriotyzmu?
            A może ten gen. Padlewski to jakiś nikczemny mały człowieczek, który dopomina
            sie bałwochwalstwa? Kimże on o jest? Czy nie czas określić jego pozycji w
            dawnych zdarzeniach płockich? Gdzież jest ten histograf, który jednoznacznie
            wyjaśni nam kim był gen. Padlewski to może wtedy dowiemy sie dlaczego jest tak
            traktowany do dzisiaj. Bo to co napisano:
            "gen. Zygmunt Padlewski (ur. 1 stycznia 1836 - zm. 15 maja 1863), polski
            działacz niepodległościowy, żołnierz powstania styczniowego.
            Urodził się w majątku Czerniawka Mała w powiecie berdyczowskim. Był synem
            Władysława - powstańca listopadowego i Judyty z Potockich. Uczył się w Korpusu
            Kadetów w Brześciu nad Bugiem, następnie w Petersburgu. Absolwent Akademii
            Artylerii w Petersburgu. Był członkiem petersburskiego tajnego Koła
            Oficerskiego Zygmunta Sierakowskiego. W 1861 wyjechał do Francji, gdzie był
            prezesem paryskiego Towarzystwa Młodzieży Polskiej. Należał do wykładowców
            wojskowej szkoły polskiej w Genui i Cuneo we Włoszech. Po powrocie do kraju, od
            1862 należał do lewicy stronnictwa "czerwonych", był członkiem Komitetu
            Centralnego Narodowego i jednym z głównych inspiratorów wybuchu powstania.
            Dążył do współdziałania rewolucjonistów polskich i rosyjskich, prowadząc z nimi
            rozmowy w Londynie i Petersburgu. Po wybuchu powstania, od stycznia 1863 był
            naczelnikiem miasta Warszawy oraz naczelnikiem powstania w guberni płockiej.
            Oddział jego nie zdolał jednak zdobyć Płocka i poniósł porażki pod Słominem i
            Unieckiem (28 stycznia 1863), następnie pod Myszyńcem (9 marca), Drążdżewem (12
            marca) i Radzanowem (21 marca 1863). Został ujęty przez władze rosyjskie, a
            następnie skazany na karę śmierci i rozstrzelany w Płocku 15 maja 1863.

            Biografia:
            Karbowski W., Zygmunt Padlewski 1835-1863, Warszawa 1969.
            Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Padlewski"

            To mało?
            Kto powie co jest pod drugim dnem? Czy jest takie dno?
            A może przeszkodą jest ten pasjonat Z.D. A gdyby był ktoś inny?...
            W głowie się kręci od tego wszystkiego, pojąć trudno. Może IPN wyjaśni,
            przecież jest do tego powołany. Panie Zenonie co Pan na to?
            • Gość: krzysztof Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 12:11
              www.plock24.pl Śledzimy cały czas walkę pana Zenona Dylewskiego w dojściu do
              prawdy. www.plock24.pl/fusion/readarticle.php?article_id=31

              Co na to Ratusz? Tak pięknie pokazano po raz drugi inscenizację w plenerze o
              roku 1920. Czas pokazać coś innego - proponuję historię Z. Padlewskiego. Nie
              wystarczy umieścić tablicy na murach więzienia, nie wystarczy umieścić krzyża w
              miejscu stracenia - Dziś trzeba pokazać wizualnie dzieję Polski i historię
              Płocka. Oczekujemy od władz więcej patriotyzmu lokalnego, więcej wyobraźni
              czego oczekują mieszkańcy. mniej obietnic- więcej działania.

              Oczekujemy załatwienia sprawy do końca.

              Jeśli o czymś się zapomniało lub nie chce wiedzieć - historia prędzej czy
              później przypomni.
              • Gość: krzysztof Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 12:23
                Polacy nadal skrępowani łańcuchem niewoli, nie mogą bez zażenowania stanąć nad
                mogiłą Leonidasa. Jedynym miejscem, godnym Polaka jest niestety Cheronea, gdzie
                Grecy ponieśli klęskę (uciekli z pola walki) i utracili niepodległość. Tak
                surowo oceniając postawę Polaków w powstaniu listopadowym, w dalszej części
                wiersza Słowacki stara się odnaleźć przyczyny upadku niepodległości. Tkwią one
                w wadach szlachty, która została nazwana "czerepem rubasznym". Szlachta nie
                pozwoliła dojść do głosu masom ludowym, to znaczy więziła "duszę anielską
                narodu". Oddziaływanie szlachty na naród porównane zostało do zabójczego
                działania koszuli Dejaniry, która spowodowała śmierć Heraklesa w straszliwych
                męczarniach. Słowacki wytyka też polskiej szlachcie skłonność do wystawnego,
                pełnego przepychu życia i do naśladowania obcych wzorów:
                "Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą.
                Pawiem narodów byłaś i papugą,
                A teraz jesteś służebnicą cudzą".


                Słowacki o powstaniu

                Polacy nadal skrępowani łańcuchem niewoli, nie mogą bez zażenowania stanąć nad
                mogiłą Leonidasa. Jedynym miejscem, godnym Polaka jest niestety Cheronea, gdzie
                Grecy ponieśli klęskę (uciekli z pola walki) i utracili niepodległość. Tak
                surowo oceniając postawę Polaków w powstaniu listopadowym, w dalszej części
                wiersza Słowacki stara się odnaleźć przyczyny upadku niepodległości. Tkwią one
                w wadach szlachty, która została nazwana "czerepem rubasznym". Szlachta nie
                pozwoliła dojść do głosu masom ludowym, to znaczy więziła "duszę anielską
                narodu". Oddziaływanie szlachty na naród porównane zostało do zabójczego
                działania koszuli Dejaniry, która spowodowała śmierć Heraklesa w straszliwych
                męczarniach. Słowacki wytyka też polskiej szlachcie skłonność do wystawnego,
                pełnego przepychu życia i do naśladowania obcych wzorów:

                "Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą.
                Pawiem narodów byłaś i papugą,
                A teraz jesteś służebnicą cudzą".

                W wierszu zawarta została również wizja nowej, wolnej Polski - narodu
                zjednoczonego, spójnego wewnętrznie, a tak potężnego, że "ludy przelęknie". Nie
                szczędząc słów oskarżenia pod adresem rodaków, poeta wyznaje ze wstydem, że sam
                również nie wziął udziału w powstaniu. Identyfikuje się więc z narodem,
                oskarżając siebie, ma prawo oskarżać cały naród: "Mówię - bom smutny - i sam
                pełen winy".


                A jakie dziś Płock i Polska dostaje błyskotki?
                www.plock24.pl
                • Gość: krzysztof Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 13:10
                  Apel z.d.
                  panie prezydencie Płocka. Jest sztuka PŁONĄCE CYFRY 1863. B.Urbankowskiego.
                  Nie oglądał Pan tego na początku kadencji, loże były puste w Teatrze...
                  Proszę iść za ciosem dalej i wystawić sztukę na MOgiłach powstańczych 1863r.
                  Ludzi zbierzemy przed płotem, za płotem, wszak Padlewskiemu niewola nie
                  pierwszyzna. Zbliża się 15 maja i pora przyjść na groby wojenne, których
                  podobno NIE MA.
                  Padlewski Bohater w skali kraju, zasługuje na widowisko na swoim grobie.

                  powtarzam post bo warto! www.plock24.pl
    • Gość: jantar Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.c241.petrotel.pl 12.04.06, 13:29
      Oto kilka faktów z historii:

      * W 50 rocznicę śmierci, 15 maja 1913 r. członkowie Towarzystwa Naukowego
      Płockiego ufundowali z prywatnych składek trzymetrową tablicę pamiątkową z
      płaskorzeźbą ku czci generała, którą umieszczono w zabytkowej oficynie
      Biblioteki im. Zielińskich TNP. Autorem był artysta rzeźbiarz Tadeusz
      Miszewski. Od 1991 roku po niezbędnych zabiegach konserwatorskich płaskorzeźba
      naczelnika województwa płockiego eksponowana jest w Sali Wystawowej Działu
      Zbiorów Specjalnych Biblioteki, w siedzibie Towarzystwa Naukowego Płockiego
      przy pl. Narutowicza 8.
      * Nocą z 22/23 stycznia 1916 roku młodzież robotnicza Płocka w rocznicę wybuchu
      powstania uczciła pamięć Zygmunta Padlewskiego i innych powstańców umieszczając
      w miejscu kaźni drewniany krzyż z tablicą upamiętniającą egzekucję. W miejscu
      usuwanych przez zaborców krzyży pojawiały się nowe krzyże.
      Tablica na białej blasze umieszczona przez młodych robotników nocą z 22/23
      stycznia 1916 r. na drewnianym krzyżu ustawionym w miejscu straceń powstańców
      styczniowych, w tym gen. Zygmunta Padlewskiego. Obecnie w zbiorach Muzeum
      Mazowieckiego w Płocku
      * Po odzyskaniu niepodległości płocki Hufiec harcerski przyjmuje imię Zygmunta
      Padlewskiego.
      * W 1923 roku harcerze płoccy postawili w miejscu stracenia generała
      Padlewskiego wysoki, wykonany z drewna krzyż zaopatrzony w specjalną tablicę.
      * 15 stycznia 1933 roku dotychczasową ulicę Płońską w Płocku przemianowano na
      ulicę Zygmunta Padlewskiego.
      * 22-23 stycznia 1938 r. – Uroczyste obchody związane z 75. rocznicą powstania
      styczniowego, m.in. okolicznościowe przedstawienie w Teatrze Miejskim,
      rozpoczęcie zbiórki pieniędzy na budowę Mauzoleum, w którym miały spocząć
      prochy bohaterów powstania 1863 r.
      * 15 maja 1963 r. – w miejscu stracenia Zygmunta Padlewskiego Cech Rzemiosł
      Różnych w Płocku ufundował granitowy obelisk, który jest do chwili obecnej.
      Obelisk ku czci Zygmunta Padlewskiego ustawiony w miejscu kaźni, a wykonany
      przez Powiatowy Cech Rzemiosł Różnych w stulecie śmierci bohaterskiego
      naczelnika
      * 15 maja 1963 r. – uroczystość nadania imienia Zygmunta Padlewskiego Szkole
      Podstawowej nr 10 w Płocku.
      1964 rok. – Plac egzekucji powstańców styczniowych zostaje otoczony opieką
      młodzieży Szkoły Podstawowej nr 10.
      * 26 listopada 1997 r. – Sesja naukowa. “Zygmunt Padlewski (1836-1863)
      naczelnik wojskowy województwa płockiego”.
      * 15 stycznia 1998 r. – Największa sala konferencyjna w Urzędzie Wojewódzkim w
      Płocku otrzymuje imię Zygmunta Padlewskiego.
      * 25 marca 1998 r. – Wojewoda Płocki podejmuje decyzję o akcji wykopaliskowej i
      ewentualnej ekshumacji szczątków generała Zygmunta Padlewskiego.
      * 15 maja 1998 r. – Premiera filmu o generale Zygmuncie Padlewskim pt. “Jest
      takie miejsce, taki kraj” (reżyser Zenon Dylewski, współpraca TV Szel-Sat
      Płock).
      * Czerwiec 1998 r. – prowadzono prace weryfikacyjne zasobów archiwalnych i
      wstępne rozpoznanie archeologiczne terenu, na którym odbywały się egzekucje
      powstańców 1863 r. i znajduje się miejsce pochówku Zygmunta Padlewskiego.
      * Sierpień 1998 r. Rozpoczęcie prac wykopaliskowych na miejscu kaźni powstańców
      styczniowych.
      * 15 sierpnia 1998 r. –Uroczystość odsłonięcia pamiątkowej tablicy ku czci
      Zygmunta Padlewskiego na murze więzienia w Płocku,
      # #
      #

      *?
      *?
      *15 maja 2006r. ..........................................................?


      (kalendarium z kopii www.plock.ids.edu.pl/URZAD/PADLEW (której to strony
      nie można otworzyć w dniu dzisiejszym)
      czyli z 66.249.93.104/search?q=cache:S2j-
      MJnJu5EJ:www.plock.ids.edu.pl/URZAD/PADLEW/+Padlewski&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=9&l
      r=lang_pl
      • Gość: zenon dylewski Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.plock.mm.pl 12.04.06, 15:21
        Czuję sie jak skazaniec przed wyrokiem. Jak ostatnie zyczenie i jestem
        zdumiony, że pierwszy raz nie jestem wyzywany pomiatany. Moja radość przyszła
        za późno. Jeżeli mnie potępicie powiem tak; widać strania wasze i piszecie o
        Padlewskim. Itu zaczyna się CIENKA LINIA . Po 25 latach jestem przerażony, że
        ludzie w Dobrej wierze piszą ciągle to samo. Te same wyrazy, cytaty... W moich
        3 książkach, pogardzanych w Płocku i przestrzeżono mnie, że to plagiat, dla
        spokoju tych doradców napisałem, że to Opracowanie, żeby mi dali święty spokój.
        Pogardliwą opinie wydał w liscie prof.z Włocławka, pisząc ... czy to kisiązka
        czy materiał do niej... Tak sie stało, ze nawiązałem kontakty z Rodziną gen.
        Z.Padlewskiego. W linii prostej nie ma potomków. Jak pisałem była to rodzina
        Karmicznie naznaczona... Brat Roman miał dzicko ale zmarło przed upływem roku.
        Przygarnął chłopca, wykształcił, zabili go Bolszewicy, Szwagier Generała w rok
        po ślubie upadł na komodę i zabił się. Drugi siostrzeniec ksiązę KOnstanty
        Podhorski został zastrzelonyw Usa. Zygmunt zabity w Płocku i wyrzucony z grobu.
        Jego Ojciec rozstrzelany w Kijowie, narazie kończę, zebyjakiś automat mi tego
        nie wyciął
        • Gość: karaboska Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 15:26
          O! To znaczy że Bóg te rodzinę za coś doświadca. Pan śmie ingerować w wyroki
          Boskie! Ja nie.
          • Gość: Krzysztof Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 15:35
            www.plock24.pl Nadal czekamy na reakcje Ratusza
        • Gość: zenon dylewski Re: Padlewski - do p. Zenona Dylewskiego IP: *.plock.mm.pl 12.04.06, 15:47
          c.d. Mam opisane sceny okrutne i pełne miłości w Rodzinie, pełne miłości do
          Polski. Część opisałem w moich plagiatach... Żal, że tego nie wie Polska.
          Opisywanyw Forum p. Marian Padlewski nie jest krewnym Generała ale nadal szuka
          swoich korzeni.Członkowie dalsi Rodziny PAdlewskich walczyli i ginęli za Polske.
          Kiedy postawiłe z ostatnim wojewodą płockim Andrzejem Drętkiewiczem krzyż na
          mogile NN powstańca, przyjechał na poświęcenie KRZYŻA BOHATERÓW POWSTANIA
          STYCZNIOWEGO, pan Jerzy Morgulec potomek siostry Matki Z.Padlewskiego. Siostry
          pochodziły z Potockich. Nikt tym panem się nie zainteresował. Zadzwoniłem do
          wojeody, ze w MMaz. sidzi strszy pan z Rodziny, przyjechano po niego, dostał
          herbatę za druga uroczystością w Płocku dostał od UM kluskiziemiaczane. Nie
          miał go kto zawieżć na Mogiły... pojechał do domu...
          Rodzina Padlewskich była dobra dla wszystkich. Padlewski był wysokim miłym
          męższczyzną, dobrze wychowanym i lubianym, Jego przyjaciel z drugiej wioski
          był po Padlewskim Komisarzem Wojskowym w wieku 23 lat... Jego szwagrem był
          Apollo Korzeniowski - ojciec KOnrada... Siostry Padlewskiego były malowane
          przez najlepszych malarzy polskich. To było szlachetne Pokolenie i Dobre z
          natury.Dzisiaj nimi sie pomiata i nie pamieta. stąd też tytuł mojej książki
          ZAPOMNIANE POKOLENIE. żal ze nit jej nie chce. Jeste samoukiem i tu leży
          sedno . Zebrałem jak pisze prof z Włocławka MATERIAŁ I WIEDZĘ do ksiązek które
          mogliby napisć fachowcy ale ich nie widać. Nowa wiedza o ww pochodzi od pp
          MOrgulca z Warszawy, prof. Taeusza Epszteina z Warszawy. Michele Żurowskiego z
          Kanady. To Oni a nie ja stworzyli moją książkę. Otrzymałem 2 książki Z dakszej
          Rodziny Padlewskich, nieznane zdjęcia Matki, siostry, brata, członków Rodziny
          To wszystko jest u mnie w Płocku i nikt tego nie chce. Żeby chociaż KTOŚ mnie
          zastąpił . Ściana
          ŚCIANA


          Ściana przedziela
          Udręczone myśli.
          Jeszcze poznam chaos
          Krzyku przerażonych oczu.
          Przywrócą Jego święte dzieci
          Czystość należną człowiekowi.
          Idźmy!
          Oddzieleni murem?
          Brat do Brata powie?

          Zaraz odezwie się kolega Mietek imnie załatwi. Marzenia prysna.
          • Gość: zd dobra nasza młodzież dać jej szansę bycia Dobrym IP: *.plock.mm.pl 12.04.06, 17:29
            dla tych którzy czują Padlewskiego; IPN od kilku lat nie odpowiada na moje
            pismo dane w Książnicy pracownikowi p.JP. W książce Epilog 98 w wersji CD,
            można posłuchać 2 rozmów tel. z IPN, którzy odmówili pomocy. A ostatni pan z
            IPNu po prostu skłamał mówiąc Przewoźnikowi, że nic w grobie nie znaleziono. Na
            taśmie wideo mówi odwrotnie...
            A teraz zobaczcie co jeszcze Płock ma do zrobienia i OBOWIĄZEK , ktoś już
            zapłacił.

            W Sosnowie, oczy wielkiego Wodza, zapadły w duszy panny Anieli Radzickiej. Po
            upadku powstania, panna Aniela, przywdziała czarne suknie i nosiła je do końca
            życia. Głęboka wiara i modlitwa, były lekarstwem na jej zbolałe serce. Po kilku
            latach, wyszła za mąż, za Adolfa Piwnickiego. Opowiadała rodzinie o powstaniu,
            pokazując pamiątki po Generale. Odcięte z jego munduru guziki z
            napisem „GLORIA VICTIS”. W późnym wieku, przeznaczyła te pamiątki dla
            płockiego muzeum, które jej córka Maria z Piwnickich, Jgnacowa Kretkowska,
            przekazała kustosz, pani Rutskiej. Pani Aniela umarła 1 czerwca 1918 roku.
            Przekazała swoje złoto na polski rząd, 2000 marek i 200rubli, na Stanisławówkę
            i płytę nagrobną dla generała Z.Padlewskiego. Parafia św. Stanisława Kostki,
            jest wierna posłudze narodowej. Jest wybudowany nowy kościół.
            Jest to dobre miejsce na wypełnienie woli pani Anieli Radzieckiej. Płocki
            artysta rzeźbiarz, Wiesław Nadrowski, pracuje nad tablicą Powstania
            Styczniowego, którą płocka społeczność, pragnie umieścić ww. kościele.


            LUDWIKA PODHORSKA – ur. w 1840. zm., w 1920r. z PADLEWSKICH, żona OKTAWIANA,
            Jana Udalryka z kniaziów Podhorskich. Ur. w 1817. – zm. w 1890r.
            Ludwika z Oktawianem, pobrali się w 1858r. Mieli syna Konstantego, ur.w 1859r.
            i córkę Zofię ur. w 1861r.
            18 letnia Ludwika, pobrała się z Oktawianem, w parafialnym kościele w
            Białopolu. Ślubu udzielił im ksiądz Leon Potocki.

            LEON POTOCKI, był rodzonym bratem matki Judyty, sekretarzem arcybiskupa
            warszawskiego ks.Zygmunta Feliksa Felińskiego, z którym podzielił wygnanie na
            Syberię. Zmarł w 1886r. jako prałat. Do ślubu prowadził ją Kazimierz Podhorski,
            stryj Michała Podhorskiego z Bereźny i Zygmunt Padlewski.

            Ludwika, starsza siostra Zygmunta i Romana, była rycerska i bosko pokorna. Po
            tragedii 1863r., otoczyła opieką matkę i brata. Mądra w patrzeniu, mocna w
            działaniu. Siwe oczy z powagą, dobrocią. Mając 60 lat, miała rysy surowe, jak
            Roman, z lekkim cierpieniem. Miała wysokie czoło, prosty nos. Stanowczość ust,
            dawała jej wygląd królowej matki. Miała wysoki wzrost. Chodziła lekko
            pochylona. Ubierała się staroświecko. Czarne koronki przy kaftanie. Chodziła
            często w koronkowej czapce na srebrnych włosach. Głos miała niski. Paliła jak
            brat dużo papierosów. Mówiła powściągliwie. Gesty miała spokojne.. Chodziła bez
            klejnotów. Żyła tylko sercem dla innych. Gotowa w potrzebie do największych
            poświęceń. Postanowiła wychować młodsze rodzeństwo i swoje dzieci, wpajając im
            miłość dla kraju, wyrobić w nich szlachetność i gotowość do ofiary chociażby
            życia, jeżeli kraj, honor i wyższa idea tego zapotrzebują. Nie miała ani cienia
            egoizmu. Całkowite zapomnienie o swoich potrzebach i przyjemnościach. A
            wszystko z imieniem Boga. Ziemianka z serca Ukrainy. Wyrzucona z Czerniawki
            przez Moskali, owdowiała wcześnie. Mikołajówkę po mężu oddała jedynemu synowi,
            Konstantemu

            PŁONĄCE CYFRY 1863
            Stała się Rzecz niezwyczajna, zebrana w sali teatru młodzież, zrazu głośna, po
            pierwszych scenach i taktach specyficznej muzyki, zamilkła.
            Prosta scenografia i gra świateł, przeniosła zebranych w odległe czasy naszej
            historii. Ze środka sali, słychać było złe zachowanie małej grupki młodzieży
            ale czystość przedstawianego spektaklu, była tak wielka, że młodzież chłonęła
            akcję na scenie. Nie mogłem ukryć wzruszenia, ocierając łzy, podobnie jak
            zaproszony Gość, J.Morgulec. Dyrektor teatru, M.Mokrowiecki, przekazał
            informację, że razem z nami, oglądał sztukę krewny Generała. Zapanowała
            euforia. Spontaniczna reakcja młodzieży, przeczy potocznym wyobrażeniom o
            naszych dzieciach. Spotkali się nie niemą, czytaną historią. Zapanowała wielka
            łączność tradycji polskiej z życiem codziennym.
            Łączność z potomkiem rodziny Bohatera narodowego, sprawiła, że młodzież,
            odczuła wyraźnie, że walki o Polskę, toczyli ludzie z krwi i kości a nie
            postaci, wymyślone na papierze. To była dobra lekcja historii, której nie
            widziały władze miasta…
            Po zapaleniu świateł, rozległa się burza oklasków. Widzowie bardzo przeżyli
            przekazaną przez aktorów historię. PAN Jerzy Morgulec i ja płakaliśmy.,
            poszedłem do aktorki i pogłaskałem ją po włosach w podzięce.

            140 ROCZNICA POWSTANIA STYCZNIOWEGO 1863R.
            MIEJSCE STRACEŃ – KRZYŻ
            BOHATERÓW POWSTANIA STYCZNIOWEGO.

            W ciemnościach wieczoru, zebrali się płocczanie, pamiętający o swoich
            korzeniach narodowych. Zebrani, byli z różnych opcji politycznych. Pomocy
            udzieliła straż miejska, zapalając światła reflektorów samochodu… Ksiądz
            proboszcz, miał z sobą, zapasową latarkę… Nie było Płockiej TV. Uroczystość,
            poprowadził Salezjanin, ksiądz Jacek Wilczyński, proboszcz kościoła św..
            St. Kostki. Parafia ta, od lat bierze udział w posłudze kapłańskiej, na tym
            miejscu straceń.

            Wartę honorową, trzymali płoccy harcerze. Zostali pokierowani tak, żeby uczcić
            pamięć Naczelnika, przed Kamieniem, który nie stoi przecież na historycznym
            miejscu. Warty stanęły i pod Krzyżem „Bohaterów Powstania Styczniowego”.
            Światła bijące od ziemi, stwarzały atmosferę, rodem z „Dziadów” Mickiewicza,
            kładąc długie cienie. Fotowideo Marek OLIČ
            Jest nowy wiek a władze dopuściły do sytuacji żałosnej. Nie ma przecież czasu
            wojny. Tylko dobra wola i determinacja uczestników uroczystości powodowało
            pragnienie oddania czci poległym.
            Żal wielki, że 140 rocznica, walk o niepodległość Polski, zgromadziła garstkę
            patriotów w ciemnościach nocy. W czasach pokoju. W czasach głębokich kłótni
            ideowych, rozległa się pieśń, łącząca żyjąch w wolnej Polsce, z duszami naszych
            przodków. Bóg pojednał pokolenia. W uroczystości, nie brał udziału Jerzy
            Morgulec, który o 17,15, miał autobus do Warszawy. Szkoda wielka, że nie
            potrafiono docenić obecności krewnego Naczelnika dla dobra miasta…
            W uroczystości brali udział przedstawiciele różnych środowisk. Z powodu
            ciemności, nie byłem w stanie rozpoznać wszystkich. Proszę o wybaczenie.

            Nasza Młodzież nie jest taka zła. Trzeba tylko dać jej szansę.
            • Gość: Krzysztof Re: dobra nasza młodzież dać jej szansę bycia Dob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:45
              Dlaczego tak trwała była legenda przegranych polskich powstań? Takich jak to,
              które wybuchło 140 lat temu, 22 stycznia 1863 r., wcale nie było powszechne i
              zakończyło się klęską militarną i polityczną? Otóż dostarczały symboli i
              odpowiadały na martyrologiczne zapotrzebowanie społeczne.

              W Królestwie Polskim stacjonowało wówczas ponad 100 tys. wojsk rosyjskich
              rozlokowanych w stu kilkudziesięciu garnizonach. W zimową i śnieżną noc z 22 na
              23 stycznia 1863 r. na 17 carskich garnizonów uderzyło około 6–7 tys. polskich
              powstańców, a w kolejną noc na następne 7. Żadna z tych akcji nie zakończyła
              się powodzeniem. Również przeprowadzane w następnych tygodniach akcje zbrojne
              nie doprowadziły do opanowania większego ośrodka miejskiego. Najbliżej sukcesu
              był autor powstańczego planu Zygmunt Padlewski, podejmujący próbę zdobycia
              Płocka, w którym znajdowało się około 400 rosyjskich żołnierzy. Lecz i jego
              atak wykonany niezbyt szczęśliwie załamał się.

              W kolejnych kilkunastu miesiącach, choć „biali” (obóz polityczny zwolenników
              działań legalnych i pracy organicznej) przystąpili do powstania i choć coraz to
              nowi ochotnicy trafiali na pole walki – czy to z emigracji, czy z pozostałych
              zaborów – to nie podjęto już próby opanowania jakiegoś większego terytorium i
              miasta. Głównym zadaniem powstańców stało się dotrwanie z bronią do momentu – w
              co wierzono – interwencji zbrojnej mocarstw zachodnich na korzyść Polski. Lecz
              pomoc nie nadchodziła, bo nadejść nie mogła. Mitologizowany Zachód zawiódł,
              aczkolwiek nigdy realnej pomocy nie obiecywał.

              Carski miesiąc miodowy

              Militarnie powstańcy walczyli z wojskami rosyjskimi, z Rosją. Jednak nie
              wszystkie rosyjskie elity pragnęły walki z polskimi powstańcami. Te skupione
              wokół cara-reformatora Aleksandra II jej nie chciały. Po klęsce w wojnie
              krymskiej nowy car zrozumiał bowiem, iż upokorzona Rosja może powrócić do roli
              supermocarstwa europejskiego pod warunkiem przeprowadzenia głębokich reform.
              Dlatego doprowadził do uwłaszczenia chłopów, rozpoczął modernizację struktur
              państwa, armii, administracji, sądownictwa. Skala reform wymagała poparcia i
              oparcia wśród szlachty imperium.

              Polska szlachta – obok niemieckiej z Inflant, rumuńskiej, gruzińskiej,
              ukraińskiej – znalazła się na liście potencjalnych sojuszników. Po raz kolejny –
              mimo wahań – Petersburg kusił polską szlachtę z Królestwa i z ziem zabranych
              perspektywą współudziału w zarządzaniu państwem i mirażami nowych korzyści. Po
              raz kolejny w stosunkach polsko-carskich rozpoczął się miodowy miesiąc,
              aczkolwiek – co zupełnie zrozumiałe – na warunkach dyktowanych przez
              Petersburg. Aleksander II mówił szczerze: bierzcie, co wam daję, albo się na
              was obrażę. Dyskusji z polską szlachtą o zakresie swobód dla Polaków nie
              przewidywał.

              Car autokrata w ogóle nie wyobrażał sobie jakiejkolwiek dyskusji z poddanymi,
              nieważne, czy mówili po polsku, rosyjsku, niemiecku czy po francusku. Dlatego
              kokietując polską szlachtę i arystokrację w Królestwie dał jej margrabiego
              Aleksandra Wielopolskiego, polityka znanego i o ustalonej renomie. W 1862 r.
              stanął on na czele rządu Królestwa jako jego cywilny naczelnik (odpowiednik
              premiera). W krótkim czasie Królestwo stało się krajem czysto polskim. Polska
              była administracja, sądownictwo, szkolnictwo, polski był uniwersytet w
              Warszawie o nazwie Szkoła Główna, której to zasługi dla polskiej nauki i
              kultury trudno przecenić. Jedynie wojsko pozostało rosyjskie

              NUMER 03/2003 (2384 Polityka fragment
              ANDRZEJ CHWALBA
              • Gość: Krzysztof powstanie jeszcze jeden opis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:51
                Tymczasem w zaborze rosyjskim car Aleksander II odpowiadając na pytanie o
                autonomię odpowiedział: "żadnych nadziei panowie".

                W 1860 zaczynają się obchody trzydziestej rocznicy upadku powstania
                listopadowego.
                27 lutego 1861 odbywa się demonstracja, podczas której dochodzi do rozlewu
                krwi, następnie zostaje rozwiązane Towarzystwo Rolnicze, a 14 października 1861
                wprowadzono stan wojenny w Królestwie.

                W tych ciężkich latach (1861-1863) działają dwa stronnictwa polityczne: "biali"
                i "czerwoni".

                Pierwszy skupia zwolenników pracy organicznej, stąd nazywani oni są millenerami
                ( bo odwlekają powstanie w nieskończoność). Przywódcami tego ugrupowania są
                Leopold Kronenberg i Andrzej Zamojski. Chcą uniknąć walki zbrojnej i metodą
                pertraktacji uzyskać ustępstwa. Mimo to po wybuchu powstania, przyłączają się
                do niego, rywalizując o władzę z "Czerwonymi".

                Drugie stronnictwo skupia studentów, oficerów, drobną szlachtę. Do jego
                dowództwa należą: Stefan Bobrowski, Jarosław Dąbrowski, Zygmunt Sierakowski i
                Zygmunt Padlewski. Ich planem jest powstanie zbrojne na terenie Królestwa oraz
                przeprowadzenie reformy uwłaszczeniowej.

                W 1862 roku zostaje aresztowany J. Dąbrowski, co opóźnia powstanie; w
                listopadzie 1862 zostaje nawiązana umowa z rosyjską "Ziemią i Wolą".

                W 1863 roku na wieść o możliwości wybuchu powstania władze carskie organizują
                brankę, która staje się bezpośrednim powodem do powstania, które wybucha 22
                stycznia 1863.
                Na wieść o wybuchu powstania Prusy oferują Moskwie pomoc w pacyfikacji na
                podstawie konwencji Alvenslebena z 8 lutego 1863. Mimo tego walki trwają dwa
                lata i kończą się dopiero w kwietniu 1865 roku.

                Powstanie to miał ogromne znaczenie, jego wybuch spowodował ogromne straty i
                straszne reperkusje po jego upadku. Jednak można powiedzieć, że od niego
                zaczyna się w Polakach rodzi się silna świadomość narodowa.

                www.plock24.pl
                • Gość: Krzysztof kolejny pamiętnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 23:56
                  Autor - fil. Zbigniew Jan Tyszka

                  Mija właśnie 30 lat od chwili, gdy w maju 1970 roku zmarł mój Ojciec. Ostatnimi
                  czasy, może zbyt pó.no, zabrałem się za porządkowanie Jego prywatnych zapisków -
                  "notatek z życia". Chcę napisać parę słów o Nim, gdyż wydaje mi się, że z
                  jednej strony jest już niewiele osób, które Go pamiętają, a z drugiej strony,
                  Ojciec żył w zupełnie innych czasach niż my obecnie, w tzw. ciekawych czasach.
                  Dlatego przedstawiając poniżej garść informacji o Nim oraz Jego spostrzeżeń,
                  mogę zainteresować dzisiejszych czytelników.
                  Zygmunt Karol Tyszka urodził się w 1902 roku w Warszawie, tj. w zaborze
                  rosyjskim. Jako dziecko mieszkał w tym samym domu co jego dziadek - Ferdynand
                  Tyszka (zmarły w 1907 roku) - który przebywał z nakazem osiedlenia się w
                  Warszawie po około 30-letnim zesłaniu do archangielskiej guberni. Znalazł się
                  tam dlatego, iż w 1863 roku był Patronem Trybunału Rewolucyjnego w Płocku.
                  Innymi słowy, Z. Padlewski trzymał w ręku władzę wojskową, a F. Tyszka cywilną.
                  Padlewskiemu nie udało się - został stracony; Tyszka miał więcej szczęścia -
                  tylko stracił swe dwa folwarki w powiecie rypińskim, a wyrok kary śmierci
                  zamieniono mu na zesłanie. Wrócił.
                  O swym pradziadku wspominam z dwóch względów. Jego osoba i postępowanie w
                  życiu miało duży wpływ na postawy patriotyczne jego dzieci pozostałych w
                  Kongresówce, jak też i na patriotyzm następnego pokolenia - m.in. mego Ojca.
                  Poza tym Ferdynand Tyszka był ojcem m.in. Stefana, który po ukończeniu szkoły
                  średniej w Płocku rozpoczął w 1887 roku studnia na Wydziale Inżynierskim
                  Politechniki Ryskiej. W tym też roku został przyjęty do Korporacji Akademickiej
                  Arkonia (nr 382). Niestety zmarł w czasie studiów w 1893 roku na zapalenie opon
                  mózgowych (pochowany na Powązkach).
                  Mój Ojciec znał innego swego stryja (i ojca chrzestnego) - Czesława -
                  inżyniera komunikacji, Naczelnika IV-go Dystansu Rzeki Wisły w Płocku (w pewnym
                  sensie po nim wziął swój zawód). Jego syn Tadeusz, niewiele starszy od mego
                  ojca, w 1915 roku rozopczął studia architektoniczne na Politechnice Ryskiej.
                  Został też wówczas przyjęty do Arkonii (nr 899) i był jej członkiem, gdy
                  działała ona (przeniesiona wraz z uczelnią) w Moskwie. Tam zmarł w 1918 roku i
                  tam został pochowany.
                  Mój dziadek Zygmunt był matematykiem. Uczył tego przedmiotu w
                  Warszawskiej Szkole Kolejowej i jednocześnie pełnił funkcję jej wicedyrektora
                  (dyrektorem wszystkich szkół kolejowych w Kongresówce - które były państwowe -
                  był Rosjanin). Miał trzech synów i będąc facecjonistą wszystkich nazwał na "Z":
                  Zygmunt (1902 r.) - mój Ojciec, Zbigniew (1905 r.) - stryj po którym mam imię
                  (zmarł w 1933 roku po spó.nionej operacji wyrostka robaczkowego jako porucznik
                  4-go Dywizjonu Artylerii Konnej w Suwałkach) i stryj Zdzisław (1907 r.), o
                  którym parę słów będzie dalej. Jednak w praktyce dziadkowie moi mieli 4-ch
                  synów, gdyż wychowywali również Grzegorza Gadzalińskiego (1905 r.) -
                  siostrzeńca mej babki. Jego rodzice byli działaczami Polskiej Partii
                  Socjalistycznej. Zginęli w 1908 roku w zamachu na nich. Grzegorz został
                  zawodowym oficerem - saperem - i jako absolwent Politechniki Wojskowej w
                  stopniu kapitana zginął w 1939 roku w bitwie pod Ryczywołem (nad rzeką Radomką).
                  Jest to być może zbyt długi wstęp rodzinny, ale jego elementy przydadzą
                  się przy dalszym czytaniu. Przedstawiając dalej sylwetkę Ojca, podam informacje
                  o zdarzeniach ważnych i charakterystycznych w Jego życiu - postaram się nie
                  zanudzić szczegółami.
                  Ojciec uczęszczał do szkoły realnej im. St. Staszica, która powstała w
                  1906 roku ufundowana przez Stowarzyszenie Techników (obecnie NOT) i miała jako
                  wykładowy język polski. W 1915 roku dziadek na rozkaz władz carskich ewakuował
                  przed nadciągającymi Niemcami szkołę kolejową - państwową, rosyjską - do Moskwy
                  i tam znalazła się jego rodzina. Ojciec przez 3 lata uczęszczał do polskiej
                  szkoły w Moskwie utrzymywanej przez Polski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny. Latem
                  1916 roku zmarł w Moskwie dziadek. Babcia, która została z 4 chłopcami
                  (najstarszy, mój Ojciec, miał 14 lat) była zmuszona powrócić do swego zawodu
                  nauczycielki. Ojciec rozpoczął zarobkowanie korepetycjami. Przeżył w Moskwie
                  Rewolucję Październikową. Wspominał walki, trudności aprowizacyjne i wyprawy z
                  12-letnim bratem na wieś po zaopatrzenie w kartofle.
                  Latem 1918 roku rodzina wróciła do Warszawy. Ojciec uczył się dalej w
                  szkole im. S. Staszica i działał w harcerstwie do którego należał od 1913 roku
                  (przed rewolucją było ono tajne). W 1919/20 roku objął nawet istniejącą przy
                  szkole 16-ą drużynę im. Zawiszy Czarnego. Niejakie braki w nauce po pobycie w
                  Moskwie i zbyt duży zapał poświęcony harcerstwu a nie nauce spowodowały, że nie
                  otrzymał matury w 1920 roku. Na apel gen. J. Hallera Ojciec latem 1920 roku
                  wstąpił do wojska. Walczył w 214 pułku ułanów pod Stepaniem nad Horyniem i
                  następnie na Litwie Środkowej pod Oranami i Olkienikami. W listopadzie
                  zwolniono z wojska studentów i uczniów. Ojciec powrócił do szkoły i w 1921 roku
                  zdał maturę. Ponieważ gimnazjum rok wcześniej zostało upaństwowione, to na
                  świadectwie był kuriozalny nadruk: "Królewsko-Polskie Gimnazium im. Staszica w
                  Warszawie". Miał też Ojciec i inny nadruk. Mianowicie, iż w czasie najazdu
                  bolszewickiego stanął w szeregach obrońców Ojczyzny w służbie frontowej. Ten
                  zapis zwalniał z egzaminów wstępnych na wyższe uczelnie.
                  Wcześniejsze doświadczenia Ojca na tzw. kondycji u leśniczego pod Zegrzem
                  i pomaturalne na praktyce rolnej u Władysława Karnkowskiego pod Sochaczewem
                  zdecydowały, iż tych dwóch zawodów Ojciec nie wybrał. Przeważyły jeszcze
                  młodzieńcze doświadczenia i w 1921 roku rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii
                  Wodnej Politechniki Warszawskiej. Na III roku studiów w 1923 roku Ojciec został
                  przyjęty (nr 1003) w poczet członków Korporacji Akademickiej Arkonia. Poniżej
                  chciałbym zacytować wspomnienia Ojca pisane w końcu lat 60-tych, a związane z
                  Arkonią.
                  Korporacja Arkonia, do której zapisałem się na trzecim roku studiów miała
                  swoją dewizę bardzo szlachetną "Prawdą a pracą". Hasło to było rzeczywiście
                  stosowane w życiu i obserwując dziś z perspektywy lat wielu kolegów, muszę
                  stwierdzić, że to hasło w swe życie aktywnie wprowadzili. Do spraw politycznych
                  nie mieszała się, była nastawiona zawsze bardzo demokratycznie. Np. w poczet
                  swych członków na terenie ryskim przyjmowała Żydów (a na terenie warszawskim
                  raczej nie). Nie robiono różnicy przy przyjmowaniu co do pochodzenia
                  społecznego i zamożności kandydata. Decydowała opinia, jaką dany kolega cieszył
                  się na wyższej uczelni.Starała się zawsze grupować młodych ludzi o nastawieniu
                  społecznym i dodatkowo wyrabiać w nich społeczne nastawienie do całego
                  społeczeństwa. Zebrania arkońskie dały mi duże wyrobienie społeczno-
                  parlamentarne. Prace społeczno-koleżeńskie traktowałem jako uzupełnienie swego
                  wykształcenia zawodowego. Powstało duże grono bliskich kolegów, niewątpliwie
                  pomocnych w życiu człowieka dorosłego czy to w pracy zawodowej, czy choćby w
                  życiu tylko towarzyskim.
                  W czasie swych studiów brałem udział w pracach Komisji Wydawniczej
                  Bratniej Pomocy PW (zajmowała się wydawaniem skryptów) oraz byłem wybrany do
                  Zarządu Koła Naukowego Studentów Inżynierii Wodnej. Przez trzy lata byłem w
                  Akademickim Sądzie Koleżeńskim. W Korporacji przez jeden rok byłem członkiem
                  prezydium - wiceprezesem oraz przewodniczącym Wydziału Sądowego.
                  Raz w czasie mych studiów Arkonia zajęła stanowisko polityczne - stanęła
                  po stronie wojsk rządowych w puczu marszałka J. Piłsudskiego w 1926 roku.
                  Zapewne było to m.in. pod wpływem naszego starszego kolegi Arkona, ówczesnego
                  pułkownika, Władysława Andersa. Był on wówczas szefem sztabu gen.
                  Rozwadowskiego, który kierował akcją wojsk sprzeciwiających się Piłsudskiemu.
                  Arkonia powzięła wówczas uchwałę czynneg
                  • Gość: Krzysztof inny opis zakończony refleksją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 00:17
                    Nieudolność i bezczynność naczelnego dowództwa spowodowała wystąpienie ludu
                    Warszawy, który w czasie wielkiej demonstracji zorganizowanej 15 VIII 1831
                    wyciągał z więzień podejrzanych o zdradę lub szpiegostwo i wieszał ich na
                    latarniach. Władzę przejął wówczas gen. Jan Krukowiecki, który stłumił
                    rozruchy, ale przed Rosjanami chciał kapitulować i dopiero na wyraźne polecenia
                    sejmu przystąpił do obrony. 6 IX 1831 Rosjanie rozpoczęli szturm kierując
                    główne uderzenie na Wolę, której nie zdołał obronić kaleki i sędziwy (54 lata)
                    gen. Sowiński. Obrona Warszawy prowadzono była przez 40 tys. wojska wobec 77
                    tys. Rosjan. Stosunek sił był tak bardzo niekorzystny, gdyż w krytycznym
                    momencie gen. Krukowiecki wysłał z Warszawy 2o tys. korpus gen. Ramorino
                    przeciwko wojskom gen. Rosena. Z wojskiem opuścili miasto politycy, posłowie i
                    rząd. Tak znaczne osłabienie obrony musi rodzić pytania: „zła wola” ?, „błąd w
                    sztuce” ?
                    Po 2-3 dniach walk w stolicy wojska polskie wycofały się do Płocka i Modlina, a
                    Warszawa znalazła się w rękach Rosjan.
                    Co może zastanawiać w tych wydarzeniach to fakt, że sejm wykazywał prawdziwą
                    determinację w dążeniu do niepodległości i trwaniu w walce - na co nie zdobyła
                    się generalicja i oficerowie. Sejm uchwalił (w Zakroczymiu19 IX) jako symbol
                    wytrwania w walce, choćby cywilnej, order pod nazwą „Gwiazda Wytrwałości”,
                    który w XIX w. nikomu nie został przyznany. 23 IX 1831Sejm zebrał się w Płocku
                    na ostatnim już posiedzeniu.
                    Armia polska liczyła jeszcze 60 tys. żołnierzy, ale była zdemoralizowana i nie
                    chciała walczyć. 31 zgromadzonych w Płocku generałów nie pozwoliło prezesowi
                    Rządu B. Niemojowskiemu wyznaczyć (co należało do jego kompetencji) wodza
                    naczelnego. Wyboru dokonała „rada wojenna” powierzając stanowisko wodza gen. M.
                    Rybińskiemu (przewagą 1 głosu nad gen. Bemem, który opowiadał się za
                    kontynuacją walki). Rybiński rozpoczął rokowania i tylko pod naciskiem sejmu
                    nie doszło do formalnej kapitulacji.
                    5 X korpus Rybińskiego z większością członków Rządu Narodowego i sejmu
                    przekroczył granicę pruską. Wojska znajdujące się na pd. przeszły do Galicji,
                    gdzie zostały internowane. Trwały jeszcze poszczególne punkty oporu, a
                    najdłużej bo do 21 X 1831 bronił się Zamość.
                    Klęska powstania była przegraną szlacheckiej koncepcji odbudowy Polski,
                    przyniosła represje zaborców wobec całego społeczeństwa, konsolidowała naród w
                    poczuciu odrębności i konieczności oporu wobec zaborców. Wtedy też zaistniały
                    ważne dla świadomości Polaków symbole i rytuały (barwy narodowe, sposób
                    oddawania honorów wojskowych i przekonanie o konieczności solidarnej walki z
                    uciskiem).
                    Bardzo poważne było międzynarodowe znaczenie powstania.

                    * Dane dot. liczebności armii ros. wahają się od 114 do 150 tys. W odniesieniu
                    do ilości dział od 336 do 366.
                    ** Liczba wojska polskiego w różnych opracowaniach waha się od 50 do 63 tys.;
                    liczba dział 140-142.


                    Po Powstaniu Listopadowym (1830-31) około 9 tys. Polaków zdecydowało się na
                    emigrację, która nazwano „Wielką”, a miano to bardziej niż z liczebnością
                    wiązało się z jej dziełem. Emigranci wywodzili się z elit społecznych
                    (politycy, ludzie kultury, oficerowie). Zdecydowaną większość wśród emigrantów
                    stanowili wojskowi, przy czym na 1 żołnierza przypadało 3 oficerów. Pod
                    względem pochodzenia społ. emigracja w ¾ była szlachecka, w ¼ plebejsko-
                    chłopska.
                    Były trzy zasadnicze kierunki wychodźstwa: z Królestwa przez Prusy do Francji;
                    z Wlk. Księstwa Poznańskiego przez Saksonię do Francji i Belgii; z
                    Rzeczpospolitej Krakowskiej do Austrii i Szwajcarii. Najliczniejsze skupisko
                    polskiej emigracji powstało we Francji (2/3 ogółu), mniejsze znalazły się w
                    Anglii, Belgii, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i Turcji.
                    Emigranci odrzucali kapitulację wobec caratu, zabiegali o pomoc rządów i
                    społeczeństw państw zachodnich dla sprawy polskiej, chcieli przygotować się do
                    walki o niepodległość wyciągając wnioski z klęski Powstania Listopadowego. Byli
                    przekonani, że sposobność wznowienia walki o wolność nadarzy się bardzo szybko.
                    Politycznie Wielka Emigracja podzieliła się na trzy obozy: demokratyczny,
                    konserwatywny i rewolucyjny.

                    osobista refleksja

                    Ile Polaków emigrowało w ciągu 25 lat Ile musi jeszcze wyemigrować
                    by "patrioci" na sczytach władzy zaczęli myśleć o Polsce a nie o swoich
                    prywatnych interesach? Co zrobiliśmy kiedyś, dziś zbieramy tego owoce -
                    Historia upomni się o prawdę,

                    www.plock24.pl
                    • Gość: Eliot Nes Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 09:48
                      "Ile Polaków emigrowało w ciągu 25 lat Ile musi jeszcze wyemigrować
                      by "patrioci" na sczytach władzy zaczęli myśleć o Polsce a nie o swoich
                      prywatnych interesach? Co zrobiliśmy kiedyś, dziś zbieramy tego owoce -
                      Historia upomni się o prawdę, "

                      Musieliśmy znowu przegrać jakieś powstanie skoro emigracja trwa, a nawet nie
                      zdajemy sobie z tego sprawy. Prawdą jest, że Historia upomni się o prawdę, a
                      bardzo kwaśne owoce naszych złych działań i zaniechań dotkną tych po nas. Za to
                      zawsze jest kara.
                      • Gość: zielony do Pana Tyszki IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 10:26
                        Ojciec mój zmarł w 1950r. Od dziecka chodziłem na cmentarz. Jako młodychłopak
                        zrobiłem fotografię grobu dziecka TYSZKO. Piękna figurka aniołka. Niestety źli
                        ludzie zniszczyli go całkowicie. Kilka lat temu dałem tę fotografię Do Woj.
                        K.Z., Znałem losy WW opisane dzięki M.Maz. Myslałem, ze Płock odrestauruje
                        nagrobek . Niestety. Po likwidacji ZNAKÓW mpnarodowej, umieszczonych na groba
                        powstańców listopadowych i styczniowych, umieszczonych dzieki Opiekunowi MPN,
                        przez Pana Henryka Biedrzyckiego, straciłem nadzieję, że Płock potrzebuje
                        jakiejkolwiek historii. Jeżeli jest Pan zainteresowany , przekażę Panu
                        fotografię Aniołka Tyszki. Jeżeli Pan Ma, proszę o informację, może ma Pan
                        drugą stronę figurki, gdzie były skrzydła.
                        Dla Pana Krzysztofa, przytaczaj,ć cytaty z mojej książki, miałem nadzieję, ze
                        płocczanie docenią choćby CECHĘ NARODOWĄ RODU PADLEWSKICH - WIERNOŚĆ. Choćby
                        dobrowolne towarzyszenie na Syberię... Również godna jest postawa płockiej
                        młodzieży.
                        • Gość: zenon dylewski Re: do Pana Tyszki IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 11:19
                          pomyłka w Autor - Zenon Dylewski - do porespondencji zenondylewski@ O2.pl
                          • Gość: Krzysztof z kroniki Sierpca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 12:40
                            I - XII.1863. Wydarzenia Powstania Styczniowego w pow. sierpeckim. Z uwagi na
                            warunki terenowe działania powstańcze mają miejsce głównie w pólnocno -
                            zachodniej części powiatu (lasy żuromińskie i bieżuńskie) i na pograniczu pow.
                            sierpeckiego i lipnowskiego. Ma miejsce kilkanaście bitew i potyczek z wojskami
                            carskimi (oddział Kazimierza Wolskiego pod Unieckiem, Waleriana Ostrowskiego
                            pod Żurominem, Jakobylego pod Szczutowem, Teofila Jurkowskiego pod Kwaśnem i
                            Sudragami, Seweryna Siemieńskiego pod Koseminem, Józefa Tłuchowskiego pod
                            Kowalewem k/ Gozdowa i in.). Powstańcy ponoszą ciężkie straty przy minimalnych
                            rosyjskich, jest to skute k braku uzbrojenia, braku synchronizacji działań
                            poszczególnych oddziałów, niedoświadczenia i zarozumiałości dowódców. W
                            powstaniu uczestniczyła głównie drobna szlachta zagrodowa i rzemieślnicy, ale
                            także kilku właścicieli ziemskich i chłopi z niektórych w si. Na ogół
                            przychylnie byli ustosunkowani do powstania Żydzi, natomiast wrogo koloniści
                            niemieccy.

                            21.I.1863. W Raciążu odbyła się narada powstańczych naczelników powiatowych
                            oraz dowódców oddziałów z woj. płockiego. Zadeklarowane na naradzie liczby
                            powstańców były bardzo zawyżone, wiele oddziałów powstańczych w ogóle się nie
                            zmobilizowało lub szybko rozpadło.

                            25.I.1863. Zjazd przedstawicieli szlachty mazowieckiej sympatyzującej
                            z "białymi" (przeciwnicy powstania) w Rumoce, pow. mławski (m.in. Julian
                            Chełmicki, właściciel Kosemina). Uchwalono "powstanie wszystkimi siłami
                            uspokoić, adres do cara o przebaczenie podać, Padlewskiego, Rolskiego,
                            Kokosińskiego władzom moskiewskim wydać, rzemieślników zaś warszawskich do Prus
                            wyprawić i tam do czasu wydania sp odziewanego ułaskawienia przez cara
                            przechować".

                            6 - 7.II.1863. Sierpc zajął oddział powstańczy Waleriana Ostrowskiego
                            ogłaszając tu władze Rządu Narodowego (w Sierpcu nie stacjonowały w tym czasie
                            wojska rosyjskie).

                            18 - 19.III.1863. W Koseminie stacjonuje naczelnik powstania na teren guberni
                            płockiej - Zygmunt Padlewski. Tu otrzymuje dekret Mariana Langiewicza,
                            dyktatora powstania, awansujący go na generała. Oddział Padlewskiego liczy ok.
                            1.250 ludzi, marnie uzbrojonych. 22 marca oddział ten został rozbity w
                            okolicach Chraponi i Gorzewa, resztki Padlewski rozpuścił.

                            www.plock24.pl
                            • Gość: Krzysztof z kroniki powiatu Sochaczew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 13:02
                              Powiat nie ominęły wydarzenia związane z powstaniem styczniowym. Poczynając od
                              12 stycznia 1863 roku, na wieść o zbliżającej się brance, młodzież warszawska
                              zaczęła uciekać do formujących się oddziałów powstańczych. Jeden z nich
                              stacjonował w Puszczy Kampinoskiej w miejscowości Kampinos, gdzie dwa dni
                              później przebywało już około tysiąca młodych ludzi. W tej sytuacji przybył
                              Zygmunt Padlewski, który objął dowództwo nad powstańcami. Sztab swój ulokował w
                              majątku Łaszczyńskich w Kampinosie. Ze sztabem Padlewskiego współpracowali
                              także księża parafii kampinoskiej. Wiedząc o organizowanej przez ppłk Bremsena
                              obławie, Padlewski zadecydował o ewakuacji na teren woj. płockiego - głównej
                              bazy przyszłego powstania. Nie było to zadanie łatwe, gdyż nie miał kadry
                              oficerskiej i odczuwał braki w uzbrojeniu. Zaledwie kilkunastu ludzi było
                              uzbrojonych w broń myśliwską, reszta zaś w kosy, siekiery, a nawet drągi i
                              kije, stąd nazwa “drągalierów”, która przylgnęła do pierwszych oddziałów
                              powstańczych. Mimo odejścia Padlewskiego sztab w Kampinosie dalej funkcjonował.
                              Za zgodą Rządu Narodowego stworzono kolejny oddział powstańczy “Dzieci
                              Warszawskich” złożony prawie wyłącznie z młodzieży rzemieślniczej, kupieckiej i
                              mieszczańskiej stolicy. Oddział ten stoczył 14 kwietnia bitwę z wojskami
                              carskimi pod Budą Zaborowską. Ocalałe resztki oddziału Remiszewskiego błąkały
                              się kilka dni po Kampinosie. Przeciwko nim wysłano dwie roty piechoty i sotnie
                              Kozaków, które dopadły powstańców w pobliżu Kampinosu. W potyczkach pod wsią
                              Górki, a później Dąbrowa Stara zostali oni niemal doszczętnie wybici. Nad
                              wziętymi do niewoli kozacy na miejscu sprawowali sądy doraźne. Wiosną, na
                              terenie powiatu sochaczewskiego przebywał oddział Calliera - naczelnika
                              wojskowego województwa mazowieckiego. Callier ubolewał, że sochaczewskie mimo
                              dogodnych warunków topograficznych, nie wystawiało własnego oddziału. W Suchej
                              koło Sochaczewa nastąpiło spotkanie z płk Julianem Bajerem, dowódcą oddziału
                              konnego liczącego około 75 ludzi. Przez cały okres powstania
                              styczniowego “partie” powstańcze na tym terenie atakowały często linię kolei
                              warszawsko-wiedeńskiej, którą przewożono zaopatrzenie i transporty wojsk. 4
                              lipca pod wsią Kaski powstańczy oddział kawalerii stoczył potyczkę z wojskiem
                              carskim. Powstańcy stracili 24 ludzi, straty rosyjskie były większe - zginęło
                              ponad 40 żołnierzy. W lutym 1864 roku Apolinary Młochowski, naczelnik pow.
                              warszawskiego i sochaczewskiego, tworzy na terenie Grójeckiego nowy oddział. 16
                              lutego poniósł jednak porażkę pod Grójcem i przeszedł w sochaczewskie. Tutaj 28
                              lutego doszło do potyczki oddziału kawalerii rotmistrza Konstantego
                              Sokołowskiego, adiutanta Młochowskiego z nieprzyjacielem. Przechodząc przez
                              trakt sochaczewsko-brzeski oddział powsańczy natknął się pod Kurdwanowem na
                              Kozaków. Doszło do walki, w której Rosjanie stracili 13 zabitych i 11 rannych.
                              Nadciągnęły wówczas nowe posiłki rosyjskie Szczerbina. W tej sytuacji powstańcy
                              starali się przebić do lasów Bolimowskich. Jednak na polach koło wsi Borzymówka
                              zostali ostatecznie rozbici. Po tej porażce Sokołowski próbował zorganizować
                              nowy oddział. W połowie września 1864 roku stoczył jeszcze potyczkę z Kozakami
                              pod Bielinami niedaleko Brochowa. Była ona ostatnią na terenie sochaczewskiego
                              w powstaniu styczniowym.
                              Po upadku powstania władze dokonały nowego podziału Królestwa Polskiego na: 10
                              guberni i 85 powiatów.

                              www.plock24.pl
                              • Gość: zenon dylewski Re: z kroniki powiatu Sochaczew IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 15:27
                                Rozumiem, ze jest to praca nad którą pan ostatnio prcował, owocnie. Jeżeli
                                rodzina Tyszków jeszcze żyje, opisywany przez Pana pamietnik, podawał datę
                                współczesną, lata 70 - te, mozna dowiedzieć się więcej. Odszukałem u siebie
                                fotografię Ferdynanda Tyszko z 1902r., jest opis. Dane z Muz.Mazow. Odnalazłem
                                robioną przeze mnie fotografię z 1963r. nagrobka 3 letniej Irenki Tyszko. Anioł
                                nagrobny był jeszcze cały... Może płocczanie wiedzą, czy zmarła Irenka była
                                córką Ferdynanda Tyszki.

                                Jak widzimy odzewu Miasta nie ma... Wyjątkowow Płocku historycy nie odróżniają
                                NACZELNIKA WOJSKOWEGO od CYWILNEGO. Stąd falszyway napis na faszywym miejscu,
                                gdzie posadowiono na kablach telef. tzw. KAMIEŃ PADLEWSKIEGO.Jakoś nowi
                                historycy również przechodzą nad tym faktem do porządku dziennego , zamazują
                                realia historyczne.
                      • Gość: platan Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.c241.petrotel.pl 13.04.06, 15:41
                        I tę emigrację należy nazwać "wielką" - bo taka jest. Aż paniczna! Pokazuje to
                        szubkie i szrokie, wszechstronne nasycenie tamtejszych rynków pracy. To
                        dziwna "polonizacja".
                        Czas wielki aby otworzyć szeroko oczy i zbadać to zjawisko by tę emigrację
                        przerwać. I nie mam tu na myśli żadnej formy prawnej. Emigracja ta powinna być
                        przerwana miejscowymi, tu w Polsce, dobrymi warunkami egzystencji.
                        Trudno jednak będzie to zrealizować skoro premier osobiście załatwia pracę
                        narodowi w ...Hiszpanii.
                        • Gość: moralista Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.06, 16:29
                          Możemy o tym podystkutować ale otwórz nowy wątek, bo się robi zamiewszanie i
                          dajmy spokój Padlewskiemu.Jeżeli mają tyle determinccji to nich walczą o jego
                          miejsce w histori Płocka.
                          • Gość: zenon dylewski Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 19:03
                            NASI PRZODKOWIE
                            NrV.10
                            Wszczęcie śledztwa, w sprawie chorągwi z Orłem Białym i Pogonią, wystawiona
                            podczeu msxy sw. w kościele parafialnym w Placku — pasuksismik 1861 r.
                            APP. Akt* m. Płocka, «ygn. 346. k-20.
                            Plock 4(16) paźdscmikft 186 f r.
                            Gubernator Cywilny Płocki do Prezydenta miasta Płocka
                            Powziąwszy wiadomoic, ze w dniach 18(30) września » 25(7) października r,b., w
                            czasie odprawionych w miejscowym koioelc parafialnym nabożeństw na intencję
                            wyboru członków do Rad; powiatowej i micJtkiej. miedzy innymi chorągwiami
                            kościelnymi znajdowała się chorągiew z Orłem Białym i Pogonią, polecam
                            najmocniej Prezydentowi aby przez najsb-upulatniejsze śledztwo starał się
                            wykryć kto pomienioną chorągiew przyniósł do kościoła. kto ją trzymał podczas
                            nabożeństwa, czyią ona jest własnością, czy koiaciną. czy bractwa, albo cechu i
                            Jakiego, kto ją i gdzie sprawił i gdzie takowa obecnie znajduje się. Raportu o
                            skutku śledztwa w dniach 3 oczekuję, a zarazem polecam Prezydentowi, aby w
                            razie znalezienia chorągwi o jakiej mowa, natychmiast mi ią nadesłał, gdyż
                            chorągwie z podobnymi godłami wpływają na utrzymanie w rozdrażnieniu umysłów, w
                            świątyni Pańskie) czepiano być nie mogą*
                            Generał Major Rożnów NrV.8 Zlecenie policyjnej kontroli osób śpiewających w
                            kościele u/ Płocku pieśni patriotyczne — wrsesień 1961 r.
                            APP, Akta m. Płocka; sygn. 346. k. 13-14.
                            Pfock 29 sierpnia (10 września) 166 f r.
                            Gubernator Cywilny Płocki do W. Prezydenta Miasta Rocka
                            Polecani W. Prezydentowi, aby w każde galowe nabożeństwo, zaczynając od dnia
                            jutrzejszego, sam z inspektorem połiqi i potrzebną liczbą dozorców policyjnych
                            przedsięwziął skuteczne środki, aby nikt nie poważył się przerywać nabożeństwa
                            ipiewem zakazanym, co osiągnąć można przez wczesne zwrócenie uwagi na osoby już
                            notowane lub o to posądzić się mogące i tych ostrzec, aby się tego nie
                            dopuszczały. Gdyby zai ktokolwiek posunął zuchwalstwo swoje do śpiewania wobec
                            policji, takiego bez względu, czy był ostrzeganym, czy nie, czy rozpoczynał
                            śpiew, czy śpiewał za drugim, skoro tylko w śpiewaniu brał udział, zapisać
                            zaraz z imienia i nazwiska, nie sekretnie i przez zanotowanie w pamięci, co
                            daje potem powód do wypierania się, lecz jawnie, i to łącznie przez 2
                            przynajmniej osoby ze służby policyjnej. W tym celu W. Prezydent i inspektor
                            nie zostaną gdzieś na uboczu, lecz mają się przechodzić z miejsca na miejsce i
                            na wszystkich śpiewających baczną uwagę zwracać i tych spisywać, po czym
                            natychmiast listę z raportem mnie złożyć dla otrzymania dalszych rozkazów.
                            Ostrzegam W. Prezydenta i całą służbę policyjną, że za dostrzeżeniem
                            najmniejszego ociągania się i braku dobrej woli w wykonaniu niniejszego
                            zarządzenia winni ze służby wydaleni zostaną.
                            Generał-Major Rożnów
                            NrY.ll
                            Dochodzenie w sprawie nabożeństwa odprawionego 14 października 1861 r. w
                            kościele ewangelickim w Płocku, w czasie którego wystawiono antyrządowe
                            emblematy.
                            APP. Akta m. Płocka, sygn. 354, k-15.
                            Phck, 7(19) października f 86! r.
                            P.o. Gubernatora Cywilnego Płockiego Cen.-mjr Rożnów do P.o. Prezydenta Płocka
                            W d. 2/14 b. m. i r. w tutejszym kościele ewangelickim odbyto się niezwykle
                            nabożeństwo z wystawieniem emblematów przeciw prawemu rządowi podburzających i
                            zbierane były składki.
                            Zapytany przeze mnie supcrintcndcnt ksiądz Boemer o bliższe szczegóły tego
                            nabożeństwa pod d. 6/18 b. m. i r„ ni 770, doniósł mi, iż nabożeństwo to odbyło
                            się na żądanie parafian ewangelickoaugsburskich i przywrócenie spokojnosci i
                            porządku oraz pomyślności tak całego kraju, jak i pojedynczych osób, że
                            parafianie na dzień ten kościół przybrali w krzewy, kwiaty i dywany bez jego
                            wiedzy i dyspozycji, emblematów jednak żadnych przeciw rządowi i zbierania
                            składek nie widział. .^ Nie mogąc poprzestać na tak ogółowym doniesieniu
                            polecam prezydentowi natychmiast sprawdzić, na czyje żądanie i na jaką intencję
                            odprawiło się pomienione nabożeństwo, w jaki sposób i przez kogo kościół był
                            przybrany, kto i z czy)e&u upoważnienia oraz na jaki cel zajmował się
                            zbieraniem składek i jaki obrót takowym nadany został.
                            Skutek zastrzegam w 48 godzinach.
                            W.z. radca guberniamy Grocr Narr^lnik lanrplarii Wwozy"^
                            Padło pytanie czy moja osobowość nie jest przyczyna zaniechania obowiązku
                            służbowego ochrony pamieci narodowej. Odpowiadam tak; postrzegany jestem przez
                            miejscowych w Płocku jako miejscowy przygłup – historyk amator, nawiedzony Hare
                            Kriszna. Tak podbudowani miejscowi notable i historycy mają w głębokiej
                            pogardzie tych, którzy piszą za nich. Wielokrotnie dał to odczuć miejscowy
                            duchowny historyk, naśmiewając się ze mnie przez lata.

                            Proszę zwrócić uwagę na szczególne fakty. Polacy za udział w Powstaniu
                            Styczniowym oprócz kar głównych byli karani utratą majątku i przymusowym
                            osiedleniem we wskazanej przez władze miejscowości. Jednocześnie wiemy, że za
                            zdradę narodu polskiego, również Polacy otrzymywali ziemię, majątki ziemskie,
                            które posiadają jeszcze do dzisiaj… Nie szanowanie tradycji narodowej przez
                            obecne władze ma wielotorowe powiązane wątki przyczynowo skutkowe. Forumowicz
                            pyta się w poście, czy moja osoba może mieć wpływ na negatywne działania władz,
                            obojętność instytucji rządowych, samorządowych, stowarzyszeń itp. Uważam, że
                            pytanie jest nie uprawnione do zadawania. Jako samouk i osoba prywatna nie
                            jestem w stanie decydować o czymkolwiek, co może mieć wpływ na opiekę i
                            zachowanie dziedzictwa narodowego, wykonywanego przecież z mocy ustaw
                            sejmowych. Jedna osoba nie może przecież być blokadą zachowań decydentów.
                            Jeżeli w czymkolwiek przeszkadzam, mogę przecież przekazać moja wiedzę i
                            archiwum dla Dobra ogólnego. Pod warunkiem prawidłowego wykorzystania mojego
                            dorobku jak również nie dopuszczenia do odnoszenia jakichkolwiek korzyści
                            materialnych z mojej pracy teraz i w przyszłości przez osoby prywatne.

                            Chce przypomnieć tym , którzy pragną zachować nasze dziedzictwo, ze To Żydzi ,
                            2 bracia mieszkający na Królewieckiej 22 wydali moskalom 2 powstańców
                            styczniowych. Na ogrodach tej posesji zastrzelono ich. Jeden miał około16 lat,
                            drugi może z 9. Starszy poszedł …do powstania…. Młodszy, może brat za nim… Tych
                            groźnych dla Żydów powstańców, na swojej ziemi pochował Polak. Teraz na ich
                            Mogile ma być PARKING. Nie ma Moskali SA tylko bezmyślni Polacy, których nie
                            można namówić, żeby oznaczyć betonem miejsce grobu tych zastrzelonych dzieci na
                            pamiątke….
                            Druga postawa Niemieckiej mniejszości w Płocku , ewngelików, którzy kochali
                            Polskę i dali jej świadectwo. Jakoś cisza o tym w naszych czasach.
                            Pewnie w powstaniu było jak zawsze czyli RÓZNIE. Jeżeli nie było SYSTEMU
                            AGRESJI, to byli ludzie dobrzy i źli. Ale teraz ludzi nie nauczonych tradycji
                            nie interesuje. Archiwa czekają na następne pokolenie pragnące dowiedzieć się
                            więcej o naszym narodzie dla Dobra ogólnego. ale trzeba tego chcieć i vdołączyć
                            sie do pracy, powołać nowe stowarzszenie. Pora mnie zastapić
                            • Gość: zenon dylewski Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 20:28
                              dla ciekawych losów Z.Padlewskiego. Z Muz. Mazow. i mojego EPILOGU 98
                              je do Magistratu z prośbą o rozlepienie i po dwóch godzinach rozkaz ten
                              spełniono.
                              Legioniści nasi krzątają się również o urządzenie obchodu rocznicy powstania 63
                              roku. Adolf w tym celu chodził do Biskupa, aby urządzić nabożeństwo w katedrze.
                              Dziś zaś był u Wangenheima, aby go powiadomić o urządzeniu pochodu na miejsce,
                              gdzie byli w Płocku roz-strzelani powstańcy. Wangenheim prosił Adolkę, aby nie
                              było wspomniane podczas obchodu o zeszłorocznej historii ze stawianiem krzyża,
                              która skończyła się aresztowaniem kilku osób i wywiezieniem ich. W zeszłym raku
                              rzekł Generał Gubernator imiy był prąd. Tych, którzy wago występowali przecinko
                              Rosjanom mieliśmy nazad zrażać również za wszych wogów. Sf modnie do (ego
                              musieliśmy działać. W tym roku zaś jest inaczej,
                              Tego nastroju w zeszłym roku ledwie życiem nie przypłacił malarz pokojowy
                              Sobociński. Został on aresztowany, ponieważ wymalował nagrobek. Przy rewizji
                              znaleziono u niego rewolwer. A że za przechowanie broni groziło rozstrzelanie,
                              taka kara mu też groziła. Ledwie za wstawieniem się Biskupa i dzięki obronie
                              adwokata Żółtowskicgo udało się biedaka uratować z opałów.
                              W Płocku zostali rozstrzelani w roku 1863:
                              1) Zygmunt Padlewski, członek Rz<^du Narodowego - 23 mcija
                              2) Walerian Ostrowski, brat Pani Lubowidzkiej,junkier wojsk rosyjskich, 21
                              lutego
                              3) Bolesław Ćwirko, syn Tadeusza i Karoliny z Szczepańskich, 2 lutego o 2 po
                              południu
                              4)Wojciech Kuśmierski, ślusarz urodzony w Warszawie, lat 18, 2 lutego po
                              południu
                              5) Jarzyński " ploccz-anin (bednarz)
                              6) Wotiński -
                              Wiadomości te zebrała Pani Rutska. Widziała też niektóre akty zejścia. Napisana
                              była na nich data t godzina i...... zmarł w więzieniu. Z powodu tego
                              przypuszcza, że do rozstrzelanych należał i
                              7) Maj Michał, urodzony w mieście Grójcu, ponieważ akt jego zejścia oznaczony
                              kolejnym numerem z aktem zejścia jednego rozstrzelanych i również dodano, że
                              zmarł w więzieniu.
                              Rozstrzelani w Płocku w 1915, podejrzani o szpiegostwo na rzecz Rosjan też w
                              aktach zejścia mają napisane: zmarł w więzieniu.
                              22 stycznia. Z powodu rocznicy w katedrze ks. Broniński odprawił nabożeństwo,
                              ksiądz Godlewski miał stosowną przemowę. Później około godziny 11 ruszył pochód
                              na tak zwany płoński plac, za płońską rogatką, gdzie byli rozstrzelani wyżej
                              wspomnień! powstańcy. Na czele szli legioniści. Za nimi Polska Organizacja
                              Wojskowa, dotąd tajna, dziś po raz pierwszy ujawniona. Na czele niesiono
                              czerwony sztandar z białym orłem i napi-


                              sem: "żołnierz polski przywróci Polsce cześć". Obok sztandaru szedł mtody
                              Lipiński, były legionista, syn właściciela knajpki i dawnej służącej w domu
                              moich rodziców. Skończył Gimnazjum Polskie. Matka jego kobieta niezwykłej
                              uczciwości.
                              W Organizacji Wojskowej szło szeregami 60 chłopców młodych, przeważnie ze sfer
                              rzemieślniczych, a także handlowców polskich, subiektów. Następnie szli
                              uczniowie starszych klas zapisani do POW. Tych było 75. Później szły "Ligawki"
                              z dużym wieńcem ze wstęgami. Było ich około 30. Dalej szły szkoły męskie i
                              żeńskie średnie, każda ze swym sztandarem. sprawionym na pochód 3 Maja. W końcu
                              postępowała Straż Ogniowa,
                              Legioniści śpiewali "Jeszcze Polska nie zginęła", ale że pieśń ta przerobiona
                              była na marsz "marsz Piłsudski" i zmieniona stosownie, więc publiczność jej nie
                              umiała i nie wtórowała.
                              Duchowieństwo nie przyjęło udziału w pochodzie. Kilku ksi<^ stało na schodach
                              biskupiego pałacu, przyglądając się pochodowi.
                              Był piękny mroźny dzień. Śnieg okrywał pola i drogi, więc miejsce dokąd dotarł
                              pochód, obecnie zabudowane i mieszczące się pomiędzy ogrodem i tyłami budynków
                              gospodarskich folwarku Kunzmana, zwykle wygiń-dające jak śmietnik. Dziś pod
                              białym śnieżnym kobiercem przedstawiło się mile dla oka. Pochód ustawił się na
                              zmarzłym Sławku kołem. Było lud/! ze 3 tysiące. Wszystko stało głowa przy
                              głowie, a nad wszystkim powiewały pensowe sztandary z białymi orłami.
                              Podniósł się poważny, głęboki śpiew "Boże coś Polskę". Z pocyąlku cichy, jakby
                              spod ziemi, zabrzmiał wkrótce, jak wielkie organy. Rozległ się głos mówcy. To
                              profesor Zygmunt Maciejewski. Niezwykle płynnie wyrzucał z siebie całe masy
                              pięknych wyrazów, które spłynęły, nie wstawiając po sobie żadnego wrażenia. Co
                              chwila padały wyrazy jego wymową wielkie /wielkie/ potężne /potężne/ itd..
                              Wszyscy stali nieruchomi i w wielkiej ciszy, tylko dzieciaki wieszające się na
                              drzewach i płotach nawoływały się wesoło, karcone z obur/e-niem przez zebranych,
                              Może w duszy każdy rozważał sobie to, co wyraziły w rozmowie dwie proste
                              babinki: Maja Pani, jakiej to chwaty te biedaki dzif si( dociekały za swoje
                              cierpienia. Ale: ta przecież ich ciało Smieró poniosło i bylo rozstrzelone, ale
                              dusze ich tyją są nieśmiertelne, palną na to wszystko i rwhyo si^ te nie
                              daremnie cierpieli, że na coi sif te ich mąki przydafy....
                              Ten sam motyw religijny mógł być rozważony z punktu widzenia narodowego, a
                              nawet i filozoficznego.,.. W końcu legiony POW i "Liga^ki" odśpiewały "Marsz
                              Pilsudskiego^, pochód sformułował się i ruszył w stronę miasta.
                              Wieczorem w Teatrze odbyła się akademia. Między innymi amatorzy odegrali prolog
                              z "Dyktatora" Żuławskiego. Na zakończenie chór)/ wy-


                              MATERIAŁY DO PRZEMYŚLENIA
                              Nadejdzie czas, kiedy młode pokolenie upomni się o swych przodków i prześledzi
                              wszystkie zapisy i dokumenty, nie bacząc na intrygi historyków. Prawda niesiona
                              Duchem Świętym przyniesie ulgę poległym, którzy doczekają się należnego
                              pogrzebu. A nam żyjącym przypomni, że polskim Bohaterem, może być również
                              człowiek prosty, jak malarz pokojowy Sobociński, dla którego, w Płocku nie
                              starczyło ludzkiej pamięci.

                              podtrzymywana i zalilana przez nie* liczne, ale bardzo ruchliwe x zwarte ideowo
                              koło »L\f\ Kobiet Pogotowia Wojennego".
                              WirÓd tej młodzieży robotniczej powstała mysi uczczenia bohatera
                              K witania styczniowego w Płocku — diewskiego, a zamanifestowania wo« bęc
                              Niemców odwagi i konspiracyjnej sprawności ś« p: Gena Grodzka (późniejsza p*
                              Janowa Pniewska) udała. się do Towarzystwa Naukowego, aby od pani RutakieJ z
                              jej archiwum do 63 r* wydobyć nazwiska straconych powstańców i wspólnie
                              obmyileć na* pis na tablicy. Napis brzmiał: „Z Lrwi naszej wstanie mściciel tej
                              ziemia Obok nazwiska Zygmunta Padlew- skiego i Waleriana Ostrowskiego na białej
                              blasze, w sposób dość nieudol ny, nieznany robotnik wypisał czarna (arbą
                              jeszcze 5 nazwisk* Z prostego drzewa, obdartego z kory zbito krzyż i nocą z
                              dnia 22-go na 23-go stycznia z trudem w zmarzłą ziemia wkopano go w tem
                              miejscu, gdzie obecnie stoi krzyż harcerzy. Na krzyżu przybito blacha z
                              napisem. Bylo to o kilka-dziesiąt kroków od koszar niemieckiego wojska,
                              obstawionych wartą. Ani czujne oko żandarm er j i, ani węch policji nie wykryły
                              sprawców na gorącym uczynku. Manifestacja udała się znakomicie: z miasta i ze
                              wsi ciągnęli lu * dzie tłumami obejrzeć krzyż, który wyrósł w nocy i napisem
                              wiele mówiącym budził odwagę i opór. Wściekłość ogarnęła Niemców, kazali krzyż
                              zrąbać,




                              Pragnę podać do przemyślenia, opis z życia płocczan w 1861 r. Patrząc na pustą
                              Mogiłę NN powstańca, gdzie zostały znalezione 2 zęby młodego człowieka, nie
                              sposób zadumać się w żalu nad losem mieszkańców naszego miasta, którzy urodzili
                              się w niewoli. Musieli żyć z dnia na dzień. Zwykli ludzie, tacy, jak my, z
                              potrzebami, jakże ludzkimi. Biedni i bogaci. W smutku i weselu, Zmuszani
                              przestrzegać Prawa, bo ono jest zawsze. Jednak to Prawo narzucił zaborca,
                              czynią je takim, jakie zamierzał dla ujarzmienia podbitego, ale, jak się
                              okazało, miłującego wolność narodu. Z nikąd nie było nadziei na zmianę
                              panującego porządku.
                              2 czerwca 1861 r, mieszkańcy, bawiący się w parku miejskim, Słupeckiego,
                              zostali zatrzymani przez carskie wojsko. Nie wypuszczano i nie wpuszczano. Po
                              pół godzinie, w
                              • Gość: erd Re: inny opis zakończony refleksją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 20:30
                                republika.pl/gazetawyborcza/gazwyb.htm
                                • Gość: zenon dylewski czytajdalej. IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 20:38
                                  2 czerwca 1861 r, mieszkańcy, bawiący się w parku miejskim, Słupeckiego,
                                  zostali zatrzymani przez carskie wojsko. Nie wypuszczano i nie wpuszczano. Po
                                  pół godzinie, wychodzących, zaczęto bić kolbami od karabinów, grożąc użyciem
                                  szabli. Powodem tak okrutnego obejścia się z mieszkańcami, była radość
                                  okazywana przez Polaków, ze śmierci księcia Gorczakowa.



                                  Zewsząd było słychać okrzyki przeciw Rosjanom, muzykę i śpiewy patriotyczne.
                                  Młodzież i dzieci śmiali się i rzucali czapki w górę. Park miejski, był
                                  miejscem rozrywek kulturalnych, wyższej klasy społecznej. Bunt ludzi,
                                  przeciw zaborcy, rozwścieklił naczelnika, pułkownika Poźniaka, oprawcę
                                  gen. Z.Padlewskiego.


                                  Oburzeni mieszkańcy, napisali skargę do dyrektora Komisji Rządowej Spraw
                                  Wewnętrznych, na brutalne postępowanie wojska. Rosjanie pomniejszali
                                  wydarzenie, rozprawiali się przecież z Polakami. Buntownicze zachowanie, odbyło
                                  się naprzeciw budynku władzy gubernialnej. Zdarzenie wyciszyła interwencja
                                  cywilnego gubernatora. Wojsko aresztowało syna pani Ćwirko Matka miała 2 synów,
                                  Bolesława i Gustawa, który z nich był aresztowany? Sąsiedzi, jednak zeznali, że
                                  stał on spokojnie przed swoim domem... Jeden z nich, 2 lata później, został
                                  rozstrzelany za udział w powstaniu. Czy to jego kości nieznani Polacy?, w
                                  latach 80 - tych XX w., wyrzucili z mogiły. Polska, ponownie zniewolona,
                                  okazała okrucieństwo swoim Synom.

                                  WYPOWIEDZI NA SPOTKANIU
                                  Archeolog Andrzej Gołembnik;
                                  Tutaj chcę podkreślić z całą mocą i szanując zasługi wszystkich, starających
                                  się pomóc, my uznaliśmy, że miejsce to, zdaje się być najpewniejszym. Wybór ten
                                  jest po części wypadkową tego co udało się dowiedzieć z kwerend wszelakich, z
                                  relacji ustnych, no i z ”pewnego nosa” i wiary w to, co się chce osiągnąć.
                                  Uznaliśmy to za miejsce dosyć pewne i miejsce miało odsuniętą płaszczyznę od
                                  której można było zacząć cokolwiek. Staraliśmy się tę prace wykonywać możliwie
                                  ostrożnie z dwóch względów. Pierwsze, że nie znany jest nam przebieg
                                  infrastruktury wojskowej. Baliśmy zrobić krzywdę sobie, bo występuje tam
                                  napięcie, które nie jest ewidencjonowane. Z drugiej strony, mając szacunek
                                  dla samego miejsca, starając się nie pominąć żadnego szczegółu, który mógłby
                                  dać nam odpowiedź na pytanie; - czy jest to miejsce w którym dokonywano straceń
                                  i pochówków, czy też nie. Stąd też stosunkowo płytki wykop, zajął nam 2
                                  tygodnie czasu, bo nie staraliśmy się niczego nie przyspieszać. W każdej
                                  warstwie kulturowej, którą uznawaliśmy, że pochodzi z czasów pochówku, myśmy
                                  rozpoznawali jedną rzecz. Uprzedzę, myśmy rozpoznali przed wykopaliskami i
                                  wierceniami na terenie poza asfaltem, tak, że topografia, była nam w jakiś
                                  sposób znana. Okazało się podczas prac wykopaliskowych, zgodnie z
                                  oczekiwaniami – bo były relacje świadków naocznych kopania wykopów wzdłuż
                                  ulicy. Ten wykop faktycznie jest przysypany zwałową gliną, bardzo twardą,
                                  ubitą, no i po dwóch stronach tej gliny, na głębokości gdzieś około 30 cm.,
                                  pojawił się pierwszy element historyczny w postaci bruku, który z analizy
                                  układu warstw, wychodzi nam na bruk, który powinien tam się znajdować – bądź z
                                  okresu międzywojennym, bądź z okresu I Wojny Światowej. Mniej więcej tak
                                  powinno stratygraficznie wyglądać. Ja pomijam ten bruk pod asfaltem, rzecz
                                  jasna. Jest on brukiem współczesnym i nie podlega żadnym analizom. Od momentu
                                  natrafienia na bruk, ten starszy – no prawie z pędzelkiem, wszystkie warstwy
                                  były zdejmowane i w wyniku tych prac, na głębokości około 45 cm, stwierdzono
                                  występowanie strefy calca., to jest gruntu nie naruszonego, gruntu
                                  geologicznego, na planie którego, udało się nam po stronie pomnika obecnie
                                  stojącego, gen. Padlewskiego, odsłonić rząd śladów po karpach drzew, które
                                  tworzyły pierwotnie aleję. Potem przenieśliśmy prace na wąski pas, poza ten
                                  wypełniony gliną wkop i tam udało się znaleźć rzecz, która w gruncie rzeczy,
                                  dla mnie jest największym osiągnięciem tych prac. Mianowicie na bardzo małym
                                  pasku, bezpośrednio przy krawędzi współczesnego wykopu odnaleźliśmy PROSTOKĄTNY
                                  ZARYS WKOPU WCHODZĄCEGO PIONOWO W CALEC NA GŁĘBOKOŚĆ 1,5 METRA .
                                  Tutaj ja mogę powiedzieć tyle; opierając się na własnym doświadczeniu, że
                                  wypełnisko wkopu, którego zostało niewiele – jak mówię, reszta została
                                  przecięta współczesnym wykopem i wyjęta… ( przerwała sekretarka) O tym wkopie
                                  mogę powiedzieć tak. Istnieją dwa, powody o których można uważać za wkop
                                  związany z pochówkiem. We wszystkich niszach grobowych, ziemnych, jest
                                  specyficzne zasypisko. To zasypisko jest czymś, co jest ziemią wykopana i potem
                                  zasypaną. To jest pierwsza rzecz. I druga rzecz. To wypełnisko, nabiera szaro
                                  popielatego takiego zabarwienia i z tymi przewarstwieniami piaskowymi z
                                  zasypaniem i druga rzecz prawie nie naukowa ale w przypadku grobów
                                  potwierdzana, taka, że stojące drzewo nie opodal, wszystkie korzenie kieruje w
                                  tę stronę. Bo tak to jest. Jest fragment wkopu w którym jest ogromna ilość
                                  korzeni – starych i nowych. Po prostu jest tam dobry miękki grunt a przy okazji
                                  i inne powody (pożywienie Z.D.) To we wstępnych notatkach dziennika badań
                                  koleżanka pisała, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z wkopem grobowym.
                                  Jego wymiar jest na planie. Prawdopodobnie szerokość. Natomiast długość jest
                                  nie znana, jako że został zniszczony w całości przez wkop współczesny. Po
                                  drugiej stronie, tam gdzie były drzewa, tego wkopu już nie ma. Jeżeli
                                  próbowałoby się rekonstruować, zakładając, że jest to wykop zrobiony po to,
                                  żeby włożyć tam szczątki ludzkie, czy zwłoki, to rekonstrukcja tego pozwalałaby
                                  zmieścić 2 metrowej długości wykop w obrębie tej zniszczonej części. Czyli
                                  teoretycznie jest to do rekonstrukcji. Uważna eksploracja tego wypełniska -
                                  10 – 15 cm długa, nie dostarczyła niczego. My to robiliśmy szpachelkami, nie
                                  przeoczyliśmy tam niczego. Żadnego śladu. Powód trzeci, dla którego uważam, że
                                  trafiliśmy na pozostałość śladów po wykopie, prawdopodobnie wykopie grobowym.
                                  Powodem jest również ustna relacja, która się pojawia i u p. Zenona,
                                  opracowaniach, że świadek prac ziemnych w tym rejonie, naoczny, odwoływał się
                                  pamięcią do szczątków kostnych wydobywanych stamtąd. Zresztą był to jeden z
                                  powodów dla którego tam chcieliśmy kopać, uznając, że ta relacja może być
                                  bardzo wiarygodna, bo jest stosunkowo młoda i jest przekazywana przez
                                  trzecie pokolenie, jest relacją stosunkowo młodą.
                                  Nie mniej jednak, stuprocentowej odpowiedzi na pytanie – czy my odnaleźliśmy
                                  grób, ja dać nie mogę. Ja mogę powiedzieć, że jest to w rejonie straceń. Że
                                  odpowiada to wypełnisku grobowemu, że wymiarami odpowiada wykopowi grobowemu.
                                  Natomiast dowodem na wprost w postaci materialnej, nie dysponujemy. Tak wygląda
                                  ta sytuacja od strony rezultatów. Ja chciałem zwrócić na jedną rzecz uwagę. Do
                                  interpretacji tych wszystkich rzeczy. Otóż wizyta p. Chyczewskiej, która mówiła
                                  o przeniesieniu krzyża, sądzę, że jest cenna. Natomiast ja bym sobie pozwolił
                                  na własną interpretację tego, co powiedziała p. Chyczewska.
                                  Otóż p.Chyczewska, powiedziała taką rzecz, że krzyż w wyniku regulacji ulicy,
                                  został przeniesiony z jednego miejsca na drugie. Otóż wydaje mi się, że jest tu
                                  taka sytuacja – jeśli założymy, że grób jest starszy a ślady po drzewach są
                                  młodsze a linia drzew jest młodszą a część wkopu, który załóżmy jest wkopem
                                  grobowym jest rzeczą starszą, to krzyż pierwotnie znajdował się w tym miejscu –
                                  potem został przesunięty, bo robiono aleję. Ta aleja pojawiła się, ten rząd
                                  drzew, pojawił się po tym wykopie. Owszem było przesunięcie. Być może dwa lub
                                  trzy przesunięcia. Jak wiemy los tego krzyża był bardzo dramatyczny. Że
                                  pierwotnie znajdował się tam, gdzie jak mówi p. Chyczewska, był. Dopiero
                                  stamtąd przeniesiony raz jeszcze. Także ja na obecnym etapie uważam, że
                                  jesteśmy
                                  • Gość: zenon dylewski Re: czytajdalej. IP: *.plock.mm.pl 13.04.06, 20:40
                                    duchu patriotycznym i przekazie BÓG – HONOR – OJCZYZNA. Nie jest to tradycja
                                    wymarłej klasy – lecz naturalną droga Wiary i życia, każdego Polaka. Jest
                                    nadzieją dla Narodu i jedynym drogowskazem dla tych, którzy nie mieli od kogo,
                                    przejąć wzorce inne, jak hedonizm. Kształtowanie postaw młodzieży w duchu
                                    patriotycznym, nie może być okazjonalne. Polska jest w okresie kolejnych
                                    przemian. Lecz i one odejdą w historię walk frakcyjnych lewicy i prawicy.
                                    Nie jest to tradycja wymarłej klasy – lecz naturalną droga Wiary i życia,
                                    każdego Polaka. Jest nadzieją dla Narodu i jedynym drogowskazem dla tych,
                                    którzy nie mieli od kogo, przejąć wzorce inne, jak hedonizm.
                                    Kształtowanie postaw młodzieży w duchu patriotycznym, nie może być okazjonalne.
                                    Nie da się jednak uniknąć pytania potomnych:

                                    CO, DLA TRADYCJI NARODOWYCH UCZYNIŁY OBECNIE PARTIE POLITYCZNE ?

                                    Zostaną cienie i blaski. Pamięć i infamia. Lecz, kiedy czas przyjdzie..., czy
                                    pójdziemy, ‘’jako kamienie rzucane na szaniec”?
                                    Wyrażam ubolewanie, że praca moja, nie pozwala na szczegółowe wymienianie
                                    faktów, że przekazuję stonowane wydarzenia poparte dokumentami. A te, podają
                                    suche fakty... Jestem często animatorem, opisywanych wydarzeń. Nawet
                                    będąc, spoza układów, nie mogę opisywać wydarzeń, jakimi były rzeczywiście.
                                    Istnieje jednak inny, osobisty opis wydarzeń, który często od „kuchni”, opisuje
                                    osoby, wydarzenia, opinie o osobach z którymi miałem styczność, EWG. porady
                                    historyka, Tadeusza Chrostowskiego.
                                    fotowideo Z.D.
                                    Wymyślone w 1963r. M. Straceń 1863.
                                    To koniec poszukiwań szczątków powstańców styczniowych. Została pobrana ziemia
                                    z nieznanej Mogiły. Ziemię pobierali; Tadeusz Kaczyński z PULu, Leszek Skierski
                                    z TV Płock, moje córki – Małgorzata i Kalina Dylewskie. Zdjęcia robił, Wiesław
                                    Kowalski z TNP. Dokonałem zapisu kamerą wideo. Ziemia jest złożona w PUL.
                                    Przeznaczona jest do umieszczenia w urnach. 2 października w UW, odbyła się
                                    narada robocza, podsumowująca, dotychczasowe prace. Zebrani, opowiedzieli się
                                    za kontynuacją wykopalisk. Znaleziono niszę grobową z ułamkami kości.

                                    WYKOPY WOJSKOWE POD KABLE – ODCIĘŁY MOGIŁĘ...
                                    NIE MA PYTANIA I ODPOWIEDZI – KTO TO UCZYNIŁ!

                                    Pani Ewa Jaszczak, zaproponowała, żeby od żyjących jeszcze świadków, oficerów,
                                    zebrać informacje o odnalezieniu szczątków ludzkich... Ksiądz Michał
                                    Grzybowski, zaproponował; odkrycie warstwy ziemi z kabli wojskowych, wycięcie
                                    rosnącej nieopodal topoli i dalsze poszukiwania Mogił w miejscu, wskazanym
                                    przez Panią Danutę Chyczewską. Jak się okazało, oprócz niej, nie ma w naszym
                                    mieście osoby, która mogłaby, przekazać, nieznany, nawet historykom, fakt,
                                    przeniesienia sztucznie mogiły powstańczej w inne miejsce, z powodu OTWARCIA
                                    POŁĄCZENIA ULICY POWSTAŃCÓW Z ULICĄ PADLEWSKIEGO, biegnącą wzdłuż ściany
                                    zabudowań folwarku! Nie wiemy, kiedy to się stało. Ta rewelacyjna informacja,
                                    została przekazana Pani D.Chyczewskiej, w latach 70 tych, przez wiekowego
                                    kowala folwarku Kunzmana, J.Jędrzejewskiego, który opiekował się MOGIŁĄ
                                    Naczelnika! Wiemy, że kowal, żył 102 lata i dobrze znał miejsce kaźni. Podobne
                                    informacje, przekazał Roman Krajewski, posiadacz posesji, obok Miejsca Straceń.
                                    Dla potrzeb ulicy, wyznaczono nowe miejsce, które od dziesięcioleci, uważaliśmy
                                    za prawdziwe...
                                    Przedstawiam własną wersję lokalizacji
                                    MOGIŁY Z.PADLEWSKIEGO.

                                    W czasie I Wojny Światowej, w Płocku była okupacja niemiecka. Miastem rządził
                                    generał baron von Wangenheim. Z opisów wynika, że starał się dobrze współżyć z
                                    Polakami. Poprawne stosunki duchowieństwa i elity towarzyskiej Płocka a
                                    Wandenheimem, pozwalały łagodzić zadrażnienia między Niemcami i Polakami.
                                    Wojska niemieckie, zajęły koszary rosyjskie. Budynki wzdłuż ogrodzenia
                                    jednostki, były stajniami dla koni. Koszary rosyjskie powstały po roku 1875.
                                    Rosjanie wydzielając teren, poprowadzili ogrodzenie tuż przed mogiłami
                                    powstańców. Miejsce przecież, było oznaczone. Rosjanie byli również
                                    chrześcijanami. Każdy człowiek, choćby wróg, zostawia cmentarze w spokoju.
                                    Niezależnie, czy jest czas pokoju, czy wojny, jednostki wojskowe są zawsze
                                    strzeżone. Szczególnie w czasie działań wojennych, gdzie zakradanie się do
                                    garnizonu, jakiegokolwiek człowieka, grozi natychmiastowym zastrzeleniem.
                                    W 1916 roku, koło „Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego”, postanowiło uczcić
                                    rocznicę wybuchu powstania styczniowego i dodać ducha Polakom. Genia Grodzka,
                                    razem z kustosz T.Naukowego, ułożyły treść tablicy z nazwiskami rozstrzelanych
                                    powstańców. Tablicę namalował malarz pokojowy Sobociński.
                                    Nocą 22/23 stycznia, „kilkadziesiąt kroków od koszar niemieckiego wojska,
                                    obstawionego wartą”, - peowiacy wbili w zmarzniętą ziemię, krzyż z prostego,
                                    okorowanego drzewa.
                                    Nietrudno wyobrazić sobie tę scenę. Podejście do ogrodzenia koszar, zwłaszcza
                                    nocą – to pewna śmierć, ale trzeba wykonać zadanie.
                                    Wbito krzyż w ziemię, naprzeciw znanego miejsca. I TAK ZOSTAŁO!
                                    „ MANIFESTACJA UDAŁA SIĘ ZNAKOMICIE.: Z MIASTA I ZE WSI CIĄGNĘLI LUDZIE
                                    TŁUMAMI, OBEJRZEĆ KRZYŻ, KTÓRY WYRÓSŁ W NOCY Z NAPISEM WIELE MÓWIĄCYM. BUDZIŁ
                                    ODWAGĘ I OPÓR.”
                                    NIEMCY ARESZTOWALI KILKA OSÓB I WYWIEŹLI. MALARZ SOBOCIŃSKI, PRZY
                                    ARESZTOWANIU MIAŁREWOLWER, ZA CO GROZIŁO ROZSTRZELANIE. Z TRUDEM OSOBISTOŚCI
                                    PŁOCKIE, UPROSIŁY BARONA VON WANGEHEIMA O ŁASKĘ. W KONCU ARESZTOWANYCH,
                                    WYPUSZCZONO.
                                    Po wojnie, przebito ulicę, łączącą ulicę biegnącą wzdłuż folwarku Kunzmana z
                                    późniejszą ulicą Powstańców. Archeolog A.Gołembnik, odkrył wąską drogę
                                    z „kocich łbów”, łączącą wcześniej obydwa tereny, folwarku i nowej ulicy.

                                    Jak wiemy, wzdłuż tego terenu, wykopana była głęboka fosa, oddzielająca zabór
                                    pruski od rosyjskiego utrudniający przemytnikom przejście przez granicę.
                                    Powstańcy byli rozstrzeliwani na terenie byłej fosy, wzdłuż której posadzono
                                    topole. Dlatego też uczestnicy pochodu z 1917r., - otoczyli Mogiłę
                                    Z.Padlewskiego z pozostałością po niszy z fosy, która utworzyła stawek.
                                    Jest to zgodne z relacją kowala, który wskazał D. Chyczewskiej, MIEJSCE MOGIŁ
                                    POWSTAŃCZYCH. Archeolog A.Gołembnik, mógł zlokalizować resztki grobu NN
                                    powstańca. Znaleziono jw. – drobne szczątki 2 zęby młodego człowieka, drobiny
                                    rzemienia. Jak wiemy, Moskale rozstrzelali tu młodych chłopców. Padlewski był
                                    rozstrzelany ostatni.! Gdyby archeolog kopał niewiele na zachód, następnym
                                    grobem – BYŁABY MOGIŁA Z.PADLEWSKIEGO. Budowniczy, modernizując rurociągi co.
                                    do PULu, napotkał kości ludzkie, dalej na zachód od znaleziska arch.A.Gołebnika.

                                    TO MOGŁY BYĆ SZCZĄTKI GENERAŁA ZYGMUNTA PADLEWSKIEGO !

                                    Fakt ten ukryto przed władzami miasta, żeby nie było kłopotów z budową...
                                    Zaborca rosyjski, budując koszary, nie przekroczył linii topól z fosy. Mogiły,
                                    znane powszechnie ocalały, Kunzman, również nie ruszył grobów. Budując folwark,
                                    nie przekroczył zabudową miejsca straceń. Był przecież chrześcijaninem i
                                    wrażliwym człowiekiem. Źli ludzie, nie sadzą parków z rzadkimi drzewami... Źli
                                    ludzie, wiedząc, że znaleźli stare kości – UKRYLI TO! Koszary zajęło wojsko
                                    polskie. Żadne nie toleruje podchodzenia pod płot. Warty stoją również.
                                    Gromadzić się i czynić zbiorowiska przy płocie, również nie wolno. Miejsce
                                    wyznaczone jako mogiła Z.Padlewskiego, zostało wyznaczone przez peowiaków.
                                    ODRODZONA POLSKA, UZNAŁA MIEJSCE WBICIA KRZYŻA W 1916R., ZA WŁAŚCIWE.
                                    Tu w 1923r., stanął drewniany Krzyż, usunięty w 1963r... Ale żyli świadkowie i
                                    oni pokazali p.Danucie Chyczewskiej, prawdziwe miejsce, które znała kustosz
                                    Halina Rutska i siostra rozstrzelanego Waleriana Ostrowskiego, pani Lubowidzka.
                                    Jakoś w Płocku, dowody, pamiątki, zebrane przez Halinę Rutską, potraciły
                                    się…
                                    Wykopaliska, zostały zasypane. Na moją prośbę, pozostawiono, przez pewien
                                    czas, wnękę z Mogiłą... Polska, nadal nie wiedziała o
                                    • Gość: zenon dylewski Re: czytajdalej. IP: *.plock.mm.pl 14.04.06, 10:09
                                      Wykopaliska, zostały zasypane. Na moją prośbę, pozostawiono, przez pewien
                                      czas, wnękę z Mogiłą... Polska, nadal nie wiedziała o robionych badaniach.
                                      Wszystko, zamykało się w środowisku miejscowym. Codziennie, zapisywałem na
                                      taśmie wideo, postępy badań. Udzieliłem wielu wywiadów, prasie i w TV kablowej,
                                      która systematycznie robiła reportaże z wykopalisk. Nigdy nie było WOTu,
                                      telewizji krajowych.
                                      Nigdy nie było władz miasta...Istnieją dowody starań z mojej strony, żeby kraj
                                      dowiedział się o losach GENERAŁA. Nikt, tych wiadomości nie chciał..., było to
                                      zgodne z wolą środowiska płockiego... Poprosiłem o pomoc partie polityczne w
                                      Płocku. Tego samego dnia; lewicę i prawicę... Jest zapis telefoniczny.. * Pani
                                      poseł Maria Żółtowska, ustaliła dla mnie spotkanie z wiceministrem Obrony
                                      Narodowej – R. Szemierietiewem – 3 listopada.
                                      Niestety z powodów intrygi politycznej, nie wolno mi było pojechać na
                                      rozmowy...
                                      24 października 1998r., Płocki Uniwersytet Ludowy, zorganizował spotkanie
                                      poświęcone pamięci Naczelnika. Z zaproszonych gości, był Wojewoda Płocki, Pan
                                      A.Drętkiewicz. Historyk ks. M.Grzybowski, wygłosił wykład o Generale.
                                      Przedstawiłem filmy autorskie – ‘’Jest Takie Miejsce, Taki Kraj...’’
                                      i ‘’Epilog 98’’.


                                      Wielkie wzruszenie i zainteresowanie. Zaduma i modlitwa.

                                      Według zamierzeń Wojewody, przed rocznicą 11 Listopada, na naradzie w UW,
                                      przekazałem zebranym, propozycje; postawienia w tym dniu, Krzyża na
                                      odnalezionej Mogile i przedstawienia widowiska, w wykonaniu aktorów Teatru
                                      Płockiego pt. ‘’Płonące Litery 1863’’. Inscenizacja miałaby, być wystawiona na
                                      terenie wykopalisk w miejscu Straceń.
                                      Na tym samym spotkaniu, przedstawiłem Wiceprezydentowi Miasta, wykonaną w
                                      sekretariacie Wojewody, kopię pisma archeologa A.Gołembnika z wynikami badań.
                                      Z uwagi na krótki czas, do realizacji ww. zamierzeń, nie doszło... Były już
                                      przygotowane inne plakaty...
                                      11 Listopada, 1998r., o godz. 10 tej, odbyła się dodatkowa, skromna
                                      uroczystość, na odnalezionej Mogile. Po raz ostatni, Wojewoda Płocki, składał
                                      hołd – Wojewodzie powstańczemu. Przybyły, zaproszone, przeze mnie władze
                                      Miasta. Byli kombatanci, uczniowie SP 10. Klerycy z Seminarium Duchownego.
                                      Ponieważ, nie zaproszono księży ze ‘’Stanisławówki’’, poprosiłem, młodego
                                      diakona o modlitwę... Wszyscy, modlili się ze wzruszeniem. Ta chwila, połączyła
                                      zebranych. Zdawano, sobie sprawę z doniosłości wydarzenia. To, tu a nie przy
                                      Odwachu, było dane zaznać jedności Polaków z Ojczyzną... Jakże ulotna to
                                      chwila. Młodzież, przekaże ją potomnym. Nie było prasy, kamery. Cmentarzysko,
                                      uporządkowali sami, pracownicy UW... 10 grudnia, razem z dyr. PULu,
                                      p.Tadeuszem Kaczyński, mieliśmy swój program w TV Płock, jako ‘’Gość Dnia.’’
                                      Tematem, b
                                      Pojechaliśmy po Krzyż z p. Józefem Pełnikowskim, gorącym patriotą, od wielu lat
                                      pracującym, dla potrzeb pamięci przodków.
                                      yło poszanowanie Miejsca Straceń 1863. 11 grudnia – nadszedł wielki dzień.


                                      Krzyż wykonał nieodpłatnie p.Wiesław Magnuszewski z Wyszogrodu. Dębinę,
                                      ofiarowało, Nadleśnictwo Płock. Wielki dar serca i wyraz patriotyzmu. Nie
                                      było, żadnego zalecenia, nie stawiania Krzyża na Mogile. Ponieważ, wszystko
                                      szło bardzo dobrze – wydałem decyzję postawienia KRZYŻA WG. WCZEŚNIEJSZYCH
                                      USTALEŃ. Jak, się okazało, Zarząd Miasta Płocka, na 4 dni, przed uroczystością,
                                      wysłał faks do Wojewody, żądając dopełnienia czynności urzędniczych w sprawie
                                      postawienia Krzyża. Było już za późno, żeby odwołać 150 zaproszonych gości...

                                      Żeby zaprotestować, wysłałem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, doniesienie na
                                      siebie, o dokonaniu przestępstwa i zabranie, przyznanego mi przez prezydenta
                                      RP, srebrnego Krzyża Zasługi. Nadal czekam na odpowiedź…

                                      W sobotę 12 grudnia, po 6 godz. czekania na głos, poprosiłem I Zjazd RW AWS – o
                                      wzięcie postawionego Krzyża pod opiekę AWSu i obronę zagrożonych osób,
                                      biorących udział w stawianiu. Zjazd AWSu – przez aklamację przyjął moją
                                      propozycję.
                                      13 grudnia w rocznicę stanu wojennego – w kościele Parafii Św. Stanisława
                                      Kostki, o godz. 12 tej, odbyła się msza Św. Za Ojczyznę
                                      Odsłonięto w kościele tablicę pamięci Papieża, ufundowaną przez Wojewodę. Po
                                      mszy, złożono kwiaty pod Krzyżem ks. J.Popiełuszki.
                                      Poszła wieść, że nie będzie święcenia Krzyża Generała, z uwagi na nielegalność
                                      postawienia...
                                      Poczty AWS – nie poszły na Mogiłę... Delegacja AWSu i poseł Maria Żółtowska,
                                      moja cała rodzina, złożyli kwiaty pod nowym Krzyżem... Pierwszy raz od 1963r...
                                      Na prośbę dyr. Wydziału Spraw Obywatelskich, napisałem Oświadczenie o wzięciu
                                      winy? na siebie, ponieważ ww., Wojewodzie i innym, groziło zwolnienie ze
                                      stanowiska. Jest zapis telefoniczny z rozmowy. Z samego rana, Oświadczenie
                                      odebrał u mnie domu ww. dyrektor...
                                      Napisałem dwa Oświadczenia, trzecie – ekspertyzę prawną, przygotował p. Józef
                                      Pełnikowski, Sekretarz WKOPWiM. Ekspertyzę, podpisałem swoim nazwiskiem.
                                      14 grudnia o godz. 10 tej, pojawił się Wojewoda, ksiądz
                                      Proboszcz ‘’Stanisławówki’’, Zarząd Regionu Płockiego ‘’Solidarność’’,
                                      kombatanci, SP.NR.10 i MKOPWiM. Przyjechał również potomek rodziny Generała
                                      Z.Padlewskiego, Jerzy Morgulec. Nie było władz Miasta, Kurii...

                                      Uroczystość się odbyła. Wojewoda Płocki – Pan Andrzej Drętkiewicz, w swojej
                                      mowie, wykazał zasadność dzisiejszej uroczystości. KRZYŻ poświęcił ks.
                                      proboszcz Zenon Jakuboszczak – Salezjanin. Złożono wieńce. Nie było TV… O
                                      godz. 11 tej, odbyła się w Muzeum Mazowieckim, Sesja, poświęcona Naczelnikowi.
                                      Została poprzedzona inscenizacją ‘’PŁONĄCE LITERY 1863’’, w wykonaniu artystów
                                      Teatru Płockiego.

                                      Nie dopuszczono do wygłoszenia mojego wykładu.

                                      Tak było również w roku 1997, na Sesji w Spichlerzu. Na szczęście, młodzież nie
                                      rozumiała sytuacji… W wydanej publikacji Archiwum Państwowego nie istnieje
                                      duża grupa społeczników, tworząca na oczach miasta, szereg prac dla dobra
                                      zachowania dziedzictwa narodowego naszych przodków. Sesja odbyła się w zwykły
                                      dzień przed południem. Mieszkańcy byli w pracy, w szkole.
                                      WYPOWIEDŹ ARCHEOLOGA A. GOŁEMBNIKA

                                      „ Okazało się, że na powierzchni tego wykopu, znalazł się jeszcze niewielki
                                      fragment wkopu ze ścianami pionowymi, wkopanymi w calec. Zasypany ziemią.
                                      Niewielki fragment 20 cm. Zasypany fragment przypomina swoim charakterem,
                                      ziemię zasypiskową i to ziemię zasypiskową, z zasypisk grobowych. Tak to w
                                      archeologii jest, że ten, który przypatrywał się wykopaliskom, że grunt, który
                                      stanowi wypełnisko grobu, jest specyficzny.To jest grunt o kolorze szarym.
                                      Praktycznie jest to ziemia jałowa, ale ma taką swoją specyfikę. My staraliśmy
                                      się przesiewać tę ziemię i szukać jakichkolwiek kości, szczątków i kości.
                                      Niestety nam się to nie udało. Ja wziąłem w czasie tych prac dość dużą próbkę
                                      ziemi i zacząłem szukać w ostatniej nadziei, przekazując próbkę specjalistom z
                                      gleboznawstwa, którzy wykonują tzw próby fosforowe na obecność materiałów
                                      antropogenicznych i pochodzenia kostnego.

                                      Zwracam się z wiadomością do wszystkich a jest to wiadomość nieznana

                                      – „W moim posiadaniu są fragmenty 3 niewielkich rozmiarów, fragmenty kostne,
                                      które najprawdopodobniej poddać trzeba będzie kolejnej analizie, tym razem
                                      analizie antropologicznej. Właściwie ta decyzja podpisana przez specjalistę,
                                      gleboznawcę, w moim przekonaniu rozstrzyga o charakterze resztki tego obiektu,
                                      który udało się nam odsłonić. Nie rozstrzyga rzecz jasna, czy była to mogiła
                                      generała Padlewskiego, czy któregoś z towarzyszy, który został na tym miejscu
                                      pochowany. Tego na obecnym stanie wiedzy, nikt nie jest w stanie dokonać.
                                      Wydaje się, ze nasze
Pełna wersja