Kaszankowa promocja

    • Gość: dsa Re: Kaszankowa promocja IP: *.devs.futuro.pl 22.04.06, 17:08
      wegetarianie mowia "nie" kaszance
      • Gość: młodozakonny Strajk głodowy - rotacyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 17:29
        > wegetarianie mowia "nie" kaszance
        -------------
        Jak nie chcą niech nie żrą.
        Jak w starym dowcipie:
        Starozakonny wiezie przez granicę worek rodzynek, ale bez cła bo na własny
        użytek. Celnik pyta:
        - No jak to, cały worek.
        - Bo to dla psa...
        - Jak to, pies nie będzie jadł rodzynek.
        - A jak nie chce niech nie żre.
    • Gość: Shagyax21 Re: Kaszankowa promocja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.06, 17:49
      Kaszanka to powszechne w wielu krajach jadło plebsu, ale do Polski mogło przyść
      dość późno. W "Pamiętnikach" Jana Chryzostoma Paska (XVII w.) znajdujemy taki
      oto fragment o duńskich kulinariach: "Wołu, wieprza albo barana kiedy zabiją,
      to najmniejszej krople krwie nie zepsują, ale ją wytoczą w naczynie;
      namieszawszy w to krup jęczmiennych albo tatarczanych to tym kiszki owego
      bydlęcia nadzieją i razem w kotle uwarzą, i osnują to wieńcem na wielkiej
      misie koło glowy owegoż bydlęcia te kiszki, i jedzą za wielki specyjał. Etiam
      [nawet] i w domach szlacheckich tak czynią; i mnie częstowano tym do
      uprzykrzenia, ażem powiedział, że się nam Polakom tego jeść nie godzi, boby nam
      psi nieprzyjaciólmi byli, gdyż to ich potrawa"... Tyle szlachcic polski o
      kaszance. Wygląda na to, że jej wcześniej nie znał. Znaczy to chyba, że w
      polskich domach szlacheckich kaszanka popularna nie była. W chłopskich pewnie
      również, bo - jako żołnierz szlajacy się po różnych kwaterach - trafiłby na nią
      Pasek wcześniej, w jakiejś polskiej, chłopskiej chacie, choćby po drodze do
      Danii, a nie trafił. Polskość kaszanki, jest więc raczej świeża. Podobnie jak
      opowieści o krwiożerczej komunie, która pod groźbą śmierci, zaganiała na
      pochody i festyny. Maturę zdałem w 1972 r.; w podstawówce byłem na pochodzie
      raz (w VIII klasie), trochę ze strachu, a trochę "na wszelki wypadek", ale
      byłem jednym z niewielu i nie słyszałem o żadnych represjach wobec tych, co nie
      poszli. W ogólniaku, dwa razy poszedłem, ale po sprawdzeniu obecności (pod
      szkołą) ulotniłem się jeszcze przec pochodem i nigdy, z tego powodu,
      że "niedoszedłem", nie mialem żadnych kłopotów. Podczas studiów nie było cienia
      nacisku, aby chodzić na pochód; wisiały w gablotkach zaproszenia (serio: tak
      były zatytułowane)od POP PZPR, ZMS,ZSYPU i innych z informacją gdzie i kiedy
      się zebrać, skąd wziąć "szturmówkę" itp. Być może "członki" PZPR i innych były
      jakoś naciskane, ale "normalni" studenci (Wydział Fil-Hist U. Wrocławskiego)-
      nigdy. Kiedym w roku 1977 został "asystenciurą" (tamze) również nie było cienia
      nacisków na personel; jak wcześniej w gablotce na korytarzu - zaproszenie na
      manifestację. Tak, że III RP doczekałem mając lat 36, a na pochodzie byłem 3
      razy (pozostałe dwa "w kolumnie sportowej" jako "młody talent" WKS Śląsk -
      strasznie mi to wtedy imponowało i poszedłem z własnej woli, ale miałem wtedy
      15 i 16 lat. Czwarty raz byłem "na pochodzie" chyba w roku 1984, albo
      85. "Solidarność" we Wrocławiu wymyśliła wtedy akcję właczania się w oficjalny
      pochód z naszymi hasłami i sztandarami. Wyszło przepięknie, bo ZOMO chcąc
      nas "rozproszyć" tak zmyślnie waliło gazem, że w pewnym momencie cała tzw.
      trybuna honorowa uciekła, a jeden z sekretarzy KW PZPR oberwał w głowę
      pojemnikiem z gazem, czy czymś takim. Podobnie było z "koniecznością" cytowania
      Lenina, czy bycia członkiem PZPR jako warunkami zrobienia doktoratu czy
      habilitacji; może to tylko "u nas na wydziale" było tak słodko???
      Te "krwiożercze" opowieści o 1 maja (przynajmniej, gdy idzie o lata 1960-1989 i
      miasto Wrocław) przypominają jeden z rysunków Mleczki: tatuś z poważną miną
      mówi do małego synka: "Na wojnie nie walczyłem, w wojsku też nie byłem, ale rok
      studium wojskowego w Uniwersytecie, to też nie przelewki"
      • Gość: obserwator2 Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 18:39
        Jestem z 10 lat starszy od Ciebie i potwierdzm w 100% to co piszesz.

        Zafałszowanie historii ostatnich 60 lat, sianie grozy i taka tam propaganda,
        służy celom głównie politycznym. To znaczy zniechęcenia elektoratu do
        głosowania na ludzi realistycznie oceniających PRL - głównie członków SLD.
      • Gość: kucharczyk O iomku z Rawy Mazowieckie JCh. Pasku IP: *.c153.petrotel.pl 25.04.06, 22:39
        Imć Jana Chryzostoma Paska zdziwił jednakoż wielece pogańaski zwyczaj robienia
        kaszanki z krwi ...bydlęcej lub baraniej. Onże, szlachcic frywolny a gnuśny w
        swoich dykteryjach pospolitego jadła wzdrygał się kosztować, a nic podobnego na
        rajcowanych biesiadach lubo w gospodach, a wnet w domach szlacheckich nie
        spożywał szukając skonfundowany jakiej bystrej ucieczki od stołu lubo do
        najbliższego pilno antałka zaglądnąc wspomożenia szukał. Nie jemu kaszankową
        juchą wąsy brukac. Tedy pisał co mu na flakach leżało. By lepiej swojemu
        Robakowi swawolic pozwalał i one szczuki ze stawu do se przynosić zdumienie
        wielkie czyniąc. Tak one wypisy onego Chryzostoma bez obrazy czyniąc wypomniec
        należy by nie urażać koniecznie skończę , ze miłościwie nam panujący
        królonegdaj na polowaniach się raczył i innych zachęcał do jedzenia kaszanki
        przy ognisku biesiadując. Takaż to prawda w mydłkowych opowieścia onego
        fidryganta i zbytnika o wielkiej fantazyji żołnierza hetmana Czarneckiego.
        Będąc w Danii przez 10 długich lat i nie zaznawszy słusznego, polskiego jadła
        w głowie mu przewrotnie oleum sięprzelewa i sprośności o matyczynej kaszance
        wypomina. Daboc mineło mu to szparko gdy po wojaczce do dom pod swój dach
        wrócił.
    • Gość: dietetyk Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 18:23
      Kaszanka jest obrzydliwa ponieważ zawiera krew, która może zawierać różne
      bakterie chorobotwórcze i łatwo ulega zepsuciu. W wielu krająch eliminuje się
      ją z przetworów spożywczych a spożywają ją prymitywne społeczności.
      • Gość: obserwator2 Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 18:47
        Bakterie chorobotwórcze - bredzisz kolego! Po ugotowaniu nic z żywego nie
        przetrwa.

        Kaszankę bardzo lubię, ale już chyba od 20 lat jej nie jadłem, bo, kurde,
        muszę "dbać o linię". Sałata, pierś z kurczaka, dorsz. Jem te świństwa by nie
        dojść do 100kg żywej wagi.
        Potrawy kiedyś w Polsce popularne ( nie będę się upierał, że "nasze") są -
        niestety - ANTYdietetyczne. Mimo miłości do nich, zupełnie z nich zrezygnowałem.
        Było może sens je jadać, w warunkach ogólnego niedoboru żywności. Teraz nawet
        biedaka stać na 3000 kcal dziennie. Więc tyjemy, tyjemy, tyjemy. Tyjemy jako
        ogół. Ja nie tyję, bo zrezygnowałem z wielu smakowitości. Ma ktoś inny plan???
        • Gość: Smakosz Co kraj to obyczaj IP: *.3.cust.bredband2.com 22.04.06, 18:51
          Osobiście wolę Rosyjski kawior niż kaszankę - żaczę smacznego.
          • Gość: Grom Re: Co kraj to obyczaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 08:54
            Z rosyjskich rzeczy dobra jest jeszcze ich słonina. Palce lizać. Do smarowania
            chleba.
        • lesew Re: Kaszankowa promocja 23.04.06, 11:17
          Cóż, umrzesz zdrowszy! A czy nie dotarły do Ciebie ostatnio pogłoski, że z tą
          "niezdrowością" tłuszczu to nie całkiem prawda? Może wystarczyłoby po prostu
          częściej chodzić na żwawe spacery?
          • Gość: obserwator2 Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 12:23
            lesew napisał:

            > Cóż, umrzesz zdrowszy! A czy nie dotarły do Ciebie ostatnio pogłoski, że z tą
            > "niezdrowością" tłuszczu to nie całkiem prawda? Może wystarczyłoby po prostu
            > częściej chodzić na żwawe spacery?

            A kto mówi że nie chodzę.
            Nie napisałem też, że tłusz jest szkodliwy "jako taki". Jest piekielnie
            kaloryczny. A tycie to sprawa bilansu kalorii. Nie jem także cukru, unikam
            wielu owoców (winogron, śliwek, czereśni) itp. W ramach limitu pozwealającego
            mi trzymać wagę wolę zjeść 20 dag dorsza niż 6 dag łososia, wolę pół kilo
            truskawek, niż 15 dag winogron.
        • lomginus Re: Kaszankowa promocja 23.04.06, 17:59
          eh niestety! Jak te wieprzki wietnamskie o których było powyżej...
          Dokonałem cudu "spuszczenia 27kg jedząc "samo dobre i smaczne obrzydliwości"
          ale to było we francji. Teraz w polsce dorobiłem się ich z powrotem plus
          procenty za zwłokę!
          Tu nie bardzo jest co jeść zdrowo, sensownie i z przyjemnościa. Jedynie właśnie
          to co wymieniasz a co doprowadza do frustracji.
          No i do tego umiem gotować te same dobre i smaczne obrzydliwości oraz te
          własnie POLSKIE TŁUSTE CUDA KULINARNE.
      • lesew Re: Kaszankowa promocja 23.04.06, 11:13
        Facet, a nie rusza Cię, że masz jeszcze swoją własną krew? I to (zgroza!!!), aż
        kilka litrów!!! Może się jej pozbądź na wszelki wypadek? Ale, jakby co, ja Cię
        do tego nie namawiałem! To tylko propozycja wszechstronnego rozważenia twoich
        własnych przekonań!
      • Gość: Grom Dietetycy wyżej cywilizowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 08:50
        Dietetycy należą do bardziej cywilizowanej części naszego społeczeństwa.
        Bakterie we krwi. No ciekawe. Choć nie należę do wyjątkowych miłośników
        kaszanki to przez całe życie jadłem ją wielokrotnie. Jakoś zdrowo zyję,
        podobnie inni. Nie słyszałem żeby się ktoś kaszanką zatruł. Dietetyku genialny!
        Napisz jeszcze jakie to bakterie są we krwi. Salmonella? Śmieszno poczytaćc jak
        głupoty piszą. Lepiej idź do łopaty zamiast głupoty pisać.
    • joanna.syrenka Kapitalny pomysł! 22.04.06, 19:36
      Kapitalny pomysł na promocję miasta. Ten gość od marketingu ma łeb nie od
      parady - wszystko jedno, jak potem wygląda w realizacji ta impreza (bo ktoś juz
      tu się niepochlebnie wyrażał) - najważniejsze że będzie o niej głośno w calej
      Polsce i moze za granicą.
      Chapeau bas dla tego pana!
    • Gość: Cherubin Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 23:34
      kaszanka z powodzeniem takze funkcjonuje np. w Irlandii i nazywa sie po
      prostu "pudding". Jedza ja np. na sniadanie.
    • Gość: helmut a nasz blutwurst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 00:29
      jest taki sam, sle sie nie chwalimy
    • Gość: nanook Lepsz kaszanka niż kaszana ! IP: *.pronet.lublin.pl 23.04.06, 10:04
      :))
    • Gość: Shagyax21 Polskość kaszanki? Wątpliwa jak 1 majowy terror IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.06, 12:32
      Kaszanka to powszechne w wielu krajach jadło plebsu, ale do Polski mogło przyść
      dość późno. W "Pamiętnikach" Jana Chryzostoma Paska (XVII w.) znajdujemy taki
      oto fragment o duńskich kulinariach: "Wołu, wieprza albo barana kiedy zabiją,
      to najmniejszej krople krwie nie zepsują, ale ją wytoczą w naczynie;
      namieszawszy w to krup jęczmiennych albo tatarczanych to tym kiszki owego
      bydlęcia nadzieją i razem w kotle uwarzą, i osnują to wieńcem na wielkiej
      misie koło glowy owegoż bydlęcia te kiszki, i jedzą za wielki specyjał. Etiam
      [nawet] i w domach szlacheckich tak czynią; i mnie częstowano tym do
      uprzykrzenia, ażem powiedział, że się nam Polakom tego jeść nie godzi, boby nam
      psi nieprzyjaciólmi byli, gdyż to ich potrawa"... Tyle szlachcic polski o
      kaszance. Wygląda na to, że jej wcześniej nie znał. Znaczy to chyba, że w
      polskich domach szlacheckich kaszanka popularna nie była. W chłopskich pewnie
      również, bo - jako żołnierz szlajacy się po różnych kwaterach - trafiłby na nią
      Pasek wcześniej, w jakiejś polskiej, chłopskiej chacie, choćby po drodze do
      Danii, a nie trafił. Polskość kaszanki, jest więc raczej świeża. Podobnie jak
      opowieści o krwiożerczej komunie, która pod groźbą śmierci, zaganiała na
      pochody i festyny. Maturę zdałem w 1972 r.; w podstawówce byłem na pochodzie
      raz (w VIII klasie), trochę ze strachu, a trochę "na wszelki wypadek", ale
      byłem jednym z niewielu i nie słyszałem o żadnych represjach wobec tych, co nie
      poszli. W ogólniaku, dwa razy poszedłem, ale po sprawdzeniu obecności (pod
      szkołą) ulotniłem się jeszcze przec pochodem i nigdy, z tego powodu,
      że "niedoszedłem", nie mialem żadnych kłopotów. Podczas studiów nie było cienia
      nacisku, aby chodzić na pochód; wisiały w gablotkach zaproszenia (serio: tak
      były zatytułowane)od POP PZPR, ZMS,ZSYPU i innych z informacją gdzie i kiedy
      się zebrać, skąd wziąć "szturmówkę" itp. Być może "członki" PZPR i innych były
      jakoś naciskane, ale "normalni" studenci (Wydział Fil-Hist U. Wrocławskiego)-
      nigdy. Kiedym w roku 1977 został "asystenciurą" (tamze) również nie było cienia
      nacisków na personel; jak wcześniej w gablotce na korytarzu - zaproszenie na
      manifestację. Tak, że III RP doczekałem mając lat 36, a na pochodzie byłem 3
      razy (pozostałe dwa "w kolumnie sportowej" jako "młody talent" WKS Śląsk -
      strasznie mi to wtedy imponowało i poszedłem z własnej woli, ale miałem wtedy
      15 i 16 lat. Czwarty raz byłem "na pochodzie" chyba w roku 1984, albo
      85. "Solidarność" we Wrocławiu wymyśliła wtedy akcję właczania się w oficjalny
      pochód z naszymi hasłami i sztandarami. Wyszło przepięknie, bo ZOMO chcąc
      nas "rozproszyć" tak zmyślnie waliło gazem, że w pewnym momencie cała tzw.
      trybuna honorowa uciekła, a jeden z sekretarzy KW PZPR oberwał w głowę
      pojemnikiem z gazem, czy czymś takim. Podobnie było z "koniecznością" cytowania
      Lenina, czy bycia członkiem PZPR jako warunkami zrobienia doktoratu czy
      habilitacji; może to tylko "u nas na wydziale" było tak słodko???
      Te "krwiożercze" opowieści o 1 maja (przynajmniej, gdy idzie o lata 1960-1989 i
      miasto Wrocław) przypominają jeden z rysunków Mleczki: tatuś z poważną miną
      mówi do małego synka: "Na wojnie nie walczyłem, w wojsku też nie byłem, ale rok
      studium wojskowego w Uniwersytecie, to też nie przelewki"
      • Gość: bubburak Re: Polskość kaszanki? Wątpliwa jak 1 majowy terr IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 13:25
        Nooo to podobnie bylo ze mna ale w Warszawie i Lodzi. A jak bylo w 1968? Bo tez
        dramatow nie obserwowalem. Moje "znane przypadki", to byla mozliwosc dostania
        paszportu, ekonomicznego eldorado czyli wyjazdu i pomocy "wygnanym" na starcie.
        Ale do tematu - nie dam sie przekonac na sile do kaszanki. Jesc krew? Brrrr.
        • Gość: KONESER Re: Polskość kaszanki? Wątpliwa jak 1 majowy terr IP: *.aster.pl 23.04.06, 14:01
          Wczoraj,razem z moim psem jedliśmy kaszankę.Ja z patelni , on- na surowo.Mi
          smakowała i nie zaszkodziła.A pies zarzygał mi całe mieszkanie tym rarytasem.
          Wnioski: 1.Nie dawać psu,bo można otruć zwierzę.2.Nie jeść na surowo, tylko
          czymś to zdezynfekować. Może być sterylizacja na patelni.Producenta przysmaku
          przez litość nie wymienię.
    • Gość: w Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 14:38
      no nieźle wypromowali....pierwszy raz o tym slysze hahaha, gratulacje, gazeta.pl
      sama tworzy historie i wmawia ze cos jest wypromowane w calej polsce chociaz
      nikt o tym nie slyszal
    • Gość: silva Niedobrze się robi. Ludzie nie jedzcie tego!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 15:40
      Zwierzęta zanim zostaną zabite przez porażenie prądem lub podcięcie gardła są
      chodowane w sposób urągającym wszelkim zasadom humanitarnym. Podaje się im
      hormony wzrostu i inne świństwa aby szybko rosły. Świnie zanim zostaną
      zamordowane przeżywają niewyobrażalny stres gdyż bardzo często są swiadkami
      mordowania innych członków stada. Jako zwierzęta bardzo inteligentne
      (mądrzejsze od psów) muszą zdawać sobie sprawę, co ich za chwilę spotka. Stres
      powoduje uwalnianie ogromne ilości substancji toksycznych oraz adrenaliny,
      które pozostają w mięsie nawet po zagotowaniu. Każdy normalny człowiek, który
      kiedykolwiek był w rzeźni nie może nie reagować alergicznie na tego typu
      artykuły, propagujące niezdrowy, mięsny tryb żywienia, przy równoczesnym
      wyrachowanym milczeniu nad męką milionów niewinnych istot. Od 11 lat nie jem
      mięsa i czuję się doskonale. Uprawiam sport, jestem aktywny i pełen energii.
      Gorąco wszystkim polecam zdrowy tryb żywienia!!!
      • Gość: KONESER Re: Niedobrze się robi. Ludzie nie jedzcie tego!! IP: *.aster.pl 23.04.06, 21:03
        A myślisz,że gdyby Rex nażarł się kapusty,to by się nie porzygał?
        Człowieku,jeszcze prędzej i na "dwa końce".Do bani z tym Twoim
        wegetarianizmem.Jak zaproponuje psu "zdrowe bezmięsne żywienie" to mnie
        wyśmieje. A mnie jakoś te stresowe toksyny nie ruszyły.Może jakiś mało
        delikatny jestem.
    • Gość: krupniok Re: Kaszankowa promocja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.04.06, 17:09
      a jo wola żymloki
    • Gość: lampucer Artykuł sponsorowany! IP: *.tvgawex.pl 23.04.06, 19:38
    • Gość: tady wykonują polecenie szefa, cały weekend no no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 21:17
      bedzie premia
    • Gość: obrek Re: Kaszankowa promocja IP: *.adsl.alicedsl.de 23.04.06, 21:57
      Najwiekszymi kuczonami sa ci co pluja na swoja ojczyzne,wystarczy przejrzyc ich
      zapisy,to prawdziwe swinie.
    • Gość: kosmos Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 01:24
      Płocczanie jeżeli już ;)
    • ze.wsi Re: Kaszankowa promocja 24.04.06, 04:28
      No i gapy mie łobudzili tak i se siedne i popisem troszku.
      Dzienkujem Wom Grom i mniastowy za pienkne chwalenie mie.
      Ale zezliłech sie ze mie Redlińscakom nazywata, a ja jego łod casu nijakiego nie lubim bo un sie komusek okazał i z cyrwonymy trzymo. Kedyś to go i lubiałem i wieta co wom powim we Warsawie w tyatrumnie byłech na śtuce <tato,tato,sprawo sie rypło>. Dobro śtuko beła, tylko mie sie nie widziało co uni guwna pode łóska zamniatali, no bo jakzes to tak,we własny chołupie. Ale pośmielimsie nawet.
      Tu mie pojdzieli zebych siem zajrejstrowoł zebych inne sie pod mie nie podsywoli i nie pisoli głupotów w podobie.
      Łod nas ze wsi pywnie ktuś do Płocka zajedzie pirsego moja, ale uni na to świnto nie poleco ino do łosonoma torebków z ptaskem za darmo pobrać.
      Takze tsymajta sie na tyn nowy tydziń i KASANKI NIEJEDZTA.
      Kupujta mienso i same je piecta, smasta cy gotujta. Bendzie tanij i zdrowij cego Wom zyce.
      Zdzymne sie trochu bo moje krasuli cuś jesce nie mucom.
      • Gość: płocczanie Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 19:11
        Panie Pigwa, zapraszamy też na inne imprezy :)))
    • Gość: płocczanka Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 10:46
      świetnie należy promować miasto i no chociaż coś się dzieje BRAWO
      • Gość: europejczyk Re: Kaszankowa promocja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 20:08
        Kaszankę widziałem kilkanaście godzin temu w sklepach w Barcelonie; pamiętam z
        Angli, Niemiec, Francji, Austrii- całkiem popularna w całej Europie. Podobnie
        jest z salcesonem, znacznie lepszy niż w Polsce można spotkać we Włoszech ,
        Niemczech - u nas funkcjonuje nawet nazwa salceson brunszwicki na określenie
        tzw. białego salcesonu. Smalec jest popularny we Włoszech: Rzym, Toskania, cała
        północ Włoch.Ale również Austria, Słowenia, Niemcy. Potwierdzam doskanałość
        smalcu i słoniny z Rosji i Ukrainy - coś pysznego.
        Należę do tej grupy, która nie doświadczyła i nie zuważyła "terroru"
        przymusowego uczesnictwa w pochodzie 1-majowym - owszem były miękkie sugestie
        w szkole średniej (lata 60), ale na studiach (lata 60/70.) już nie, a w pracy
        (od początku lat 70.) żadnych.
        Drażni mnie owczy pęd naśladownictwa ludowych zwyczajów amerykańskich popualrny
        wśród hołoty i innych też zresztą i masowe uprawianie barbecue(grilowanie) na
        tarasach, balkonach, małych ogródkach i roznoszący się smród obficie podlewanej
        podpałki czli nafty lotniczej oraz dym palonego mięsa. Hołota naśladuje
        buraków "carringtonów" i bushów z Teksasu z ich wielkimi ranchami, gdzie smród
        nie dotrze do zagrody sąsiada oddalonej o 10 km.
        Większą promocję kaszance robi ten tekst, niż firma, której wędliny nie są złe,
        ale na tle innych żadne znowu specjały - za dużo wody i konserwantów i innych
        wynalazków w środku. Kaszanka też nic nadzwyczajnego.Zdecydowanie wolę wędliny
        z rejonu Morza Śródziemnego,węgierskie, słowackie; kupuję zawsze zapas, gdy mam
        okazję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja