roman_j
06.06.06, 11:48
Zakładam ten wątek w odpowiedzi na hasło, które pojawia się co jakiś czas na
forum, czasem w tonie szyderczym, czasem w tonie szczerej sympatii "Roman J na
prezydenta!". Otóż pomijając kwestie oczywiste, czyli zerowe szanse na
osiągnięcie liczącego się wyniku w wyborach wyłuszczę tu mniej oczywiste
racje, które każą mi przeciąć spekulację, czy wystartuję w jakichś wyborach.
Otóż do sprawowania urzędu prezydenta nie mam w chwili obecnej wymaganych
kwalifikacji (obecny lokator Ratusza zresztą też nie) i jako człowiek
odpowiedzialny wyciągam z tego właściwe wnioski. Dlatego zamiast fotela
Prezydenta Miasta Płocka ze znacznie większą satysfakcją zająłbym stołek
Naczelnego Błazna Płocka czyli w skrócie Płockiego Stańczyka. Do tej roli mam
odpowiednie kwalifikacje, co chyba bez oporów przyznają nawet moi
najzagorzalsi oponenci. :-)) Żyjemy w takich dziwnych czasach, kiedy fotele
błaznów pozostają nieobsadzone, bo błaznom zamarzyła się władza i wielu z nich
po nią sięgnęło (ostatnio nawet to zjawisko się potęguje). A jeśli pod
definicję błaznów podciągniemy tez ludzi, którzy się zbłaźnili, to można
stwierdzić, że np. w Płocku przy władzy są tylko błazny (nie wyłączając
większości radnych RM). Biorąc to pod uwagę doszedłem do wniosku, że nie
powinienem robić kolegom z branży konkurencji w wyścigu do stołków i tym samym
w żadnych plebiscytach wyboczych brać udziału nie będę. Wychodzę zresztą z
założenia, że mądry władca potrzebuje swojego Stańczyka, a jeśli władca jest
głupi, to Stańczyka potrzebują ludzie przezeń rządzeni. ;-))