Gość: Płocczanka
IP: *.c158.petrotel.pl
01.07.06, 13:51
Dzisiaj byłem świadkiem, jak dwóch cygańskich szczeniaków, mieszkających w
Płocku, groziło pasażerom i kontrolerom biletów z KM Płock. Zajście miało
miejsce ok godz. 11:30 w autobusie linii 30, na trasie od ul. Bielskiej do
przystanku koło basenu na ul. Kobylińskiego.
Jak to jest w tym mieście, że Cygan (psia jego mać) może bezkarnie jeździć
bez biletu i nie zapłaci mandatu karnego, a Polak, jadący TYM SAMYM
autobusem, musi płacić? Od kiedy to w Płocku są "równi" i "równiejsi"
spośród pasażerów?
To,że są mniejszością narodową nie znaczy, że nie mogą czuć się bezkarni,
a tak to, niestety, jest. Byłam już świadkiem takich zdarzeń kilkanaście
razy, kiedy to kontrolerzy nic nie robilui Cyganom jadącym bez biletu, lub
wręcz do nich nie podchodzili w trakcie kontroli pasażerów.
Czy ktoś może się tym w końcu zająć?
Jeśli kontrolerzy się tych "czarnuchów" boją, to dlaczego nie wzywają
policji? Od czego ona jest? Za co płacimy podatki w tym kraju, co? Żeby bać
się jeździć środkami komunikacji miejskiej? To ja dziękuję za taki kraj.....