Pytanie o program Caps

03.02.03, 10:19
Ostatnio "Polityka" zainicjowała na swych łamach cykl artykułów dotyczących
tematyki bezpieczeństwa. Bardzo się z tego cieszę i mam nadzieję, że wszyscy
odpowiedzialni w tym kraju za bezpieczeństwo będą przez najbliższych kilka
tygodni z uwagą wczytywać się w publikacje tego tygodnika, gdyż zapewne
zostaną tam po raz kolejny podane informacje niemal oczywiste, które jednak
mają problem z przebiciem się do umysłów polityków i funkcjonariuszy różnych
służb przekonanych często, że wiedzą najlepiej, jak zwalczać przestępczość.
Nie o tym jednak dokładnie chciałem pisać, ale o programie o nazwie Caps, o
którym wzmiankę znalazłem w poniższym fragmencie artykułu z
ostatniej "Polityki":

"(...) Adam Rapacki, zastępca komendanta głównego policji, szans na poprawę
stanu bezpieczeństwa upatruje w społecznej aktywności. – Sama policja nie
upora się z chuligaństwem i drobnymi rzezimieszkami – mówi. – Musi z nami
współdziałać lokalna społeczność. Jeżeli ludzie są obojętni wobec przejawów
zła, jeżeli nie reagują, nie informują dzielnicowych, policja nic nie zdziała
i strach będzie narastał.

Ale mieszkańcy swoich dzielnicowych nie znają. Umarł śmiercią naturalną
nagłaśniany kilka lat temu przez policję program Caps – wzorem Chicago
policja miała współdziałać z lokalnymi społecznościami, każdy mieszkaniec
miał dostać od dzielnicowego wizytówkę z numerem telefonu czynnego w dzień i
w nocy. Podczas regularnych zebrań osiedlowych czy nawet blokowych ludzie
mieli wspólnie z dzielnicowym omawiać sposoby zapewnienia bezpieczeństwa i
wskazywać ogniska zagrożeń. (...)"

Bardzo mi się podoba pomysł regularnych spotkań mieszkańców ze swoim
dzielnicowym. Sam chciałem coś takiego zaproponować, ale uleciało mi to z
głowy w międzyczasie, zresztą i tak pewnie nadmiernie obciążam policję swoimi
pomysłami i zapytaniami. Wracając jednak do tematu chciałbym poprosić
Rzecznika o przybliżenie mnie i innym forumowiczom założeń programu Caps wraz
z informacją, czy jest on obecnie w Płocku realizowany, czy może był
realizowany, ale umarł śmiercią naturalną, czy ewentualnie umarł zanim się
narodził. :-))
Dziękuję z góry za informacje.
    • Gość: rzecznik Re: Pytanie o program Caps IP: *.plocman.pl 03.02.03, 11:12
      roman_j napisał:

      > Bardzo mi się podoba pomysł regularnych spotkań mieszkańców ze swoim
      > dzielnicowym. Sam chciałem coś takiego zaproponować, ale uleciało mi to z
      > głowy w międzyczasie, zresztą i tak pewnie nadmiernie obciążam policję swoimi
      > pomysłami i zapytaniami. Wracając jednak do tematu chciałbym poprosić
      > Rzecznika o przybliżenie mnie i innym forumowiczom założeń programu Caps wraz
      > z informacją, czy jest on obecnie w Płocku realizowany, czy może był
      > realizowany, ale umarł śmiercią naturalną, czy ewentualnie umarł zanim się
      > narodził. :-))

      sadze, ze jak nie szata zdobi czlowieka - tak nie nazwa programu poprawia
      bezpieczenstwo. spotkania mieszkancow - czy tez przedstawicieli mieszkancow/
      rad osiedlowych/ w zdecydowanej wiekszosci odbywaja sie co miesiac. Ta
      regularnosc tego typu spotkan - wlasnie wiaze sie z poznaniem problemow
      konkretnego osiedla. I w duzej mierze od inwencji rad osiedlowych zalezy, czy
      poruszane sa zagadnienia, ktore ich w jakis sposob niepokoja, bulwersuja.
      Blisko 2 lata temu kazdy z dzielnicowych mial obowiazek dotarcia do "swoich"
      mieszkancow, by zapoznac sie wlasnie m.in. z porblemami, jakie nurtuja
      mieszkancow danego osiedla, dzielnicy.

      pozdr
      JB
      • roman_j Re: Pytanie o program Caps 03.02.03, 13:05
        Gość portalu: rzecznik napisał(a):


        > sadze, ze jak nie szata zdobi czlowieka - tak nie nazwa programu poprawia
        > bezpieczenstwo.

        Zgadzam się w całej rozciągłości, ale...nie bardzo widzę związek między tym
        stwierdzeniem, a tym co napisałem wczesniej. :-)) Mnie nie chodzi o nazwę, ale
        o konkrety tego programu.

        > spotkania mieszkancow - czy tez przedstawicieli mieszkancow/rad osiedlowych/
        > w zdecydowanej wiekszosci odbywaja sie co miesiac. Ta regularnosc tego typu
        > spotkan - wlasnie wiaze sie z poznaniem problemow konkretnego osiedla. I w
        > duzej mierze od inwencji rad osiedlowych zalezy, czy poruszane sa
        > zagadnienia, ktore ich w jakis sposob niepokoja, bulwersuja.
        > Blisko 2 lata temu kazdy z dzielnicowych mial obowiazek dotarcia do "swoich"
        > mieszkancow, by zapoznac sie wlasnie m.in. z porblemami, jakie nurtuja
        > mieszkancow danego osiedla, dzielnicy.

        Zatem problem leży zapewne w relacjach między mieszkańcami osiedla a Radą
        Osiedlową, który to organ, jak sądzę, nie funkcjonuje w świadomości większości
        miekszańców miasta. Czy w tej sytuacji można organizować regularne spotkania
        bezpośrednio z miszkańcami. Oczywiście spotkania takie powinny zostać wcześniej
        odpowiednio nagłośnione. Myślę, że w ten sposób policja łatwiej będzie trafić
        do społeczeństwa, bo pośrednictwo Rad Osiedli ma, według mnie, swoje zalety,
        ale też i poważne wady.
        • Gość: rzecznik Re: Pytanie o program Caps IP: *.plocman.pl 03.02.03, 13:26
          roman_j napisał:

          > Zgadzam się w całej rozciągłości, ale...nie bardzo widzę związek między tym
          > stwierdzeniem, a tym co napisałem wczesniej. :-)) Mnie nie chodzi o nazwę,
          ale
          > o konkrety tego programu.

          a to ja juz nie bardzo w takim razie ... zalozenia tego programu/programu Caps/
          podales sam. skoro wiec u nas pod taka nazwa ten program nie funkcjonuje, to
          nie wiem, jakie mam podac konkrety.

          > Zatem problem leży zapewne w relacjach między mieszkańcami osiedla a Radą
          > Osiedlową, który to organ, jak sądzę, nie funkcjonuje w świadomości
          większości
          > miekszańców miasta. Czy w tej sytuacji można organizować regularne spotkania
          > bezpośrednio z miszkańcami.

          Romku, przepraszam, ale rada osiedla - to przeciez mieszkancy danego osiedla.

          >Oczywiście spotkania takie powinny zostać wcześniej
          > odpowiednio nagłośnione. Myślę, że w ten sposób policja łatwiej będzie trafić
          > do społeczeństwa, bo pośrednictwo Rad Osiedli ma, według mnie, swoje zalety,
          > ale też i poważne wady.

          w stosunku do kazdego gremium takie uwagi mozesz miec. ja z kolei nie widze
          jakiegokolwiek problemu, by mieszkancy danego osiedla/oczywiscie nie wszyscy -
          bo przeciez to nierealne/ uczestniczyli w takich spotkaniach. jak juz
          powiedzialem, spotkania odbywaja sie zazwyczaj regularnie - raz w miesiacu. nie
          widze tez zadnego problemu - jelsi mieszkancy danego osiedla sobie zycza - by
          procz dzielnicowego w takim spotkaniu bral udzial np. Naczelnik Sekcji
          Prewencji, Komendant Miejski lub jego Zastepca. i takie spotkania sie odbywaja.
          Prosze bardzo, jesli mieszkancy Twojego osiedla uznaja za stosowne spotkania
          sie z jakimkolwiek przedstawicielem policji - prosze o taka informacje,
          zaproponujcie dogodny dla Was termin, nie sadze, by na takie spotkanie nie
          przyszedl.

          pozdr
          JB
          • roman_j Re: Pytanie o program Caps 03.02.03, 14:17
            Gość portalu: rzecznik napisał(a):

            > > Zatem problem leży zapewne w relacjach między mieszkańcami osiedla a Radą
            > > Osiedlową, który to organ, jak sądzę, nie funkcjonuje w świadomości
            > > większości miekszańców miasta. Czy w tej sytuacji można organizować
            > > regularne spotkania bezpośrednio z miszkańcami.
            >
            > Romku, przepraszam, ale rada osiedla - to przeciez mieszkancy danego osiedla.

            Kierując się taka logika można napisać, że Rada Miasta to mieszkańcy miasta.
            Ładny slogan, ale w praktyce nie wygląda to już tak pięknie. :-)))
            Nie wiem, czy to co dalej napiszę, trzeba wyjaśniać, ale na wszelki wypadek
            podejmę ten trud. :-))
            Rada Osiedla, to organ wybierany przez mieszkańców danego osiedla (coś jak rada
            sołecka we wsi). Problem jednak polega na tym, że dopiero RO obecnej kadencji
            (która chyba niedługo upływa) zostały wybrane w wyborach powszechnych. Jednak
            frekwencja w tych wyborach była bardzo niska i podejrzewam, ze wielu
            mieszkańców miasta nie wie nawet, że są jakieś Rady Osiedla, jakie mają
            uprawnienia i jak funkcjonują. To oczywiście nie ma żadnego związku z policją,
            ;-)) ale warto sobie zdawać sprawę z takiego stanu rzeczy. Inaczej, jak sądzę,
            samozadowolenie z dobrych kontaktów policji z RO nie oddaje rzeczywistego stanu
            kontaktów na linii policja-społeczeństwo. :-))


            > ja z kolei nie widze jakiegokolwiek problemu, by mieszkancy danego
            > osiedla/oczywiscie nie wszyscy - bo przeciez to nierealne/ uczestniczyli w
            > takich spotkaniach.

            Wszyscy zainteresowani. A zainteresowanie będzie tym większe im "bliżej"
            mieszkańców dotrze informacja o takim spotkaniu.

            > jak juz powiedzialem, spotkania odbywaja sie zazwyczaj regularnie - raz w
            > miesiacu.

            Wyobraź sobie zatem, jak sprawnie działa moja Rada Osiedla, skoro ja się o tym
            dowiaduję od Ciebie. A jestem przecież aktywnym i dociekliwym mieszkańcem,
            który nie ogranicza się tylko do narzekania, ale szuka możliwości zmian obecnej
            sytuacji na lepsze. Czy już Cię przekonałem, że spotkania z RO to niekoniecznie
            najlepszy sposób kontaktu ze społecznością miasta?

            > nie widze tez zadnego problemu - jelsi mieszkancy danego osiedla sobie zycza -
            > by procz dzielnicowego w takim spotkaniu bral udzial np. Naczelnik Sekcji
            > Prewencji, Komendant Miejski lub jego Zastepca. i takie spotkania sie
            > odbywaja.

            Cieszę się, że jesteście otwarci na takie propozycje.

            > Prosze bardzo, jesli mieszkancy Twojego osiedla uznaja za stosowne spotkania
            > sie z jakimkolwiek przedstawicielem policji - prosze o taka informacje,
            > zaproponujcie dogodny dla Was termin, nie sadze, by na takie spotkanie nie
            > przyszedl.

            Nie jestem członkiem RO, więc nie mogę proponować takiego spotkania tylko w
            swoim imieniu. Widzę za to dwie inne możliwości. Można nacisnąć RO, żeby wyszła
            z inicjatywą takiego powszechnego spotkania lub to policja może wyjść do
            społeczeństwa i zaproponować takie bezpośrednie spotkania. I myślę, że ten
            pomysł jest lepszy. Taka inicjatywa z Waszej strony zostanie o wiele lepiej
            społecznie odebrana. Policja powinna wychodzić naprzeciw społeczeństwu, a nie
            czekać, kiedy zostanie przez nie wywołana do tablicy. Mam nadzieję, ze choć
            trochę się ze mną zgadzasz.

            P.S.: Tak na marginesie, to poważnie roważam możliwość startowania w wyborach
            do swojej Rady Osiedla przy okazji najbliższych wyborów. Jest wiele do
            zrobienia, a nic się nie dzieje. Ale to już temat na inną opowieść. :-))
            • Gość: rzecznik Re: Pytanie o program Caps IP: *.plocman.pl 03.02.03, 15:23
              roman_j napisał:

              > Kierując się taka logika można napisać, że Rada Miasta to mieszkańcy miasta.

              dokladnie. tak samo jak parlamentarzysci to mieszkancy Polski

              > sołecka we wsi). Problem jednak polega na tym, że dopiero RO obecnej kadencji
              > (która chyba niedługo upływa) zostały wybrane w wyborach powszechnych. Jednak
              > frekwencja w tych wyborach była bardzo niska i podejrzewam, ze wielu
              > mieszkańców miasta nie wie nawet, że są jakieś Rady Osiedla, jakie mają
              > uprawnienia i jak funkcjonują. To oczywiście nie ma żadnego związku z policją,
              > ;-)) ale warto sobie zdawać sprawę z takiego stanu rzeczy.

              Romku, w wartosciach bezwzglednych masz racje. ale rada jest organem, ktory
              zostal wybrany - nie wazne przy jakiej frekwencji. tak samo jak radni,
              poslowie, itp. nikt nie podwaza ich legitymacji do dzialania - bez wzgledu czy
              jest wysoka, czy niska frekwencja. Przyjmujac to co ty mowisz, doszlibysmy do
              karkolomnych wnioskow, ze ten posel - ktory wybrany zostal np. iloscia 1000
              glosow jest mniej wartosciowy od tego, na ktorego glosowalo 100000 osob.

              >Inaczej, jak sądzę,
              > samozadowolenie z dobrych kontaktów policji z RO nie oddaje rzeczywistego
              stanu kontaktów na linii policja-społeczeństwo. :-))


              wyciagasz daleko idace wnioski, ktore nie zostaly przeze mnie sformulowane.

              > Wyobraź sobie zatem, jak sprawnie działa moja Rada Osiedla, skoro ja się o
              tym
              > dowiaduję od Ciebie.

              nie znane mi sa powody takiego stanu rzeczy.moze jednak nie byles tak
              dociekliwy?

              >
              > Czy już Cię przekonałem, że spotkania z RO to niekoniecznie
              > najlepszy sposób kontaktu ze społecznością miasta?

              to jaki sposob jest wedlug Ciebie najlepszy - skoro nie przez radnych, nie
              przez rady osiedla. uwazasz, ze z kazdym mieszkancem indywidualnie powinnismy
              sie spotykac?

              > Nie jestem członkiem RO, więc nie mogę proponować takiego spotkania tylko w
              > swoim imieniu.

              nie musisz byc czlonkiem ro. te spotkania nie sa tajne. w kazdej chwili moga
              przyjsc na nie mieszkancy.

              >Można nacisnąć RO, żeby wyszła z inicjatywą takiego powszechnego spotkania

              naciskaj wiec. podejrzewam ze potrafisz byc skuteczny.


              lub to policja może wyjść do
              > społeczeństwa i zaproponować takie bezpośrednie spotkania.

              a dlaczego chcesz pozbawiac mieszkancow danego osiedla o decydowaniu.?
              podwazasz tym samym idee samorzadnosci.

              pozdr

              JB
              • roman_j Re: Pytanie o program Caps 03.02.03, 16:13
                Gość portalu: rzecznik napisał(a):

                > > Problem jednak polega na tym, że dopiero RO obecnej kadencji
                > > (która chyba niedługo upływa) zostały wybrane w wyborach powszechnych.
                > > Jednak frekwencja w tych wyborach była bardzo niska i podejrzewam, ze wielu
                > > mieszkańców miasta nie wie nawet, że są jakieś Rady Osiedla, jakie mają
                > > uprawnienia i jak funkcjonują. To oczywiście nie ma żadnego związku z
                > > policją,
                > > ;-)) ale warto sobie zdawać sprawę z takiego stanu rzeczy.
                >
                > Romku, w wartosciach bezwzglednych masz racje. ale rada jest organem, ktory
                > zostal wybrany - nie wazne przy jakiej frekwencji. tak samo jak radni,
                > poslowie, itp. nikt nie podwaza ich legitymacji do dzialania - bez wzgledu
                > czy jest wysoka, czy niska frekwencja. Przyjmujac to co ty mowisz,
                > doszlibysmy do karkolomnych wnioskow, ze ten posel - ktory wybrany zostal np.
                > iloscia 1000 glosow jest mniej wartosciowy od tego, na ktorego glosowalo
                > 100000 osob.

                JA BYM NIE DOSZEDŁ DO TAKICH WNIOSKÓW, BO NAJWAŻNIEJSZY WNIOSEK Z MOJEGO WYWODU
                JEST TAKI, ŻE TAKI ORGAN JAK RADA OSIEDLA NIE FUNKCJONUJE W ŚWIADOMOŚCI
                WIĘKSZOŚCI MIESZKAŃCÓW MIASTA PŁOCKA, O CZYM JESTEM PRZEKONANY. PORÓWNANIA Z
                SEJMEM I RADĄ MIASTA ORAZ POWYŻSZE DYWAGACJE ODBIERAM JAKO DEMAGOGIĘ, NA KTÓRĄ
                JESTEM WYCZULONY, dlatego krzyczę, za co przepraszam, ale już nie
                zdzierżyłem...
                Tracimy czas na bezsensowne przerzucanie się argumentami, bo ja co innego
                piszę, a Ty co innego odczytujesz. Ja już nie wiem, jak mam pisać, żeby
                przekazać to, o co mi chodzi... :-(((

                > >Inaczej, jak sądzę, samozadowolenie z dobrych kontaktów policji z RO nie
                > > oddaje rzeczywistego stanu kontaktów na linii policja-społeczeństwo. :-))
                >
                > wyciagasz daleko idace wnioski, ktore nie zostaly przeze mnie sformulowane.

                Może. Ale to samozadowolenie aż promieniuje z Twoich odpowiedzi. ;-))

                > > Wyobraź sobie zatem, jak sprawnie działa moja Rada Osiedla, skoro ja się o
                > > tym dowiaduję od Ciebie.
                >
                > nie znane mi sa powody takiego stanu rzeczy.

                I nie muszą być. To tylko ma Ci uświadomić, jak myślą i działają zwykli, szarzy
                ludzie. Mam wrażenie, że nie wiesz lub nie chcesz wiedzieć.

                > moze jednak nie byles tak dociekliwy?

                To wyobraż sobie, że 99% społeczeństwa jest jeszcze mniej dociekliwa i szybkio
                się tego nie da zmienić. Jedno za to, na co można liczyć, to skłonność do
                narzekania.

                > > Czy już Cię przekonałem, że spotkania z RO to niekoniecznie
                > > najlepszy sposób kontaktu ze społecznością miasta?
                >
                > to jaki sposob jest wedlug Ciebie najlepszy - skoro nie przez radnych, nie
                > przez rady osiedla. uwazasz, ze z kazdym mieszkancem indywidualnie powinnismy
                > sie spotykac?

                Już napisałem o tym, ale napiszę jeszcze raz. Otwarte spotania z mieszkańcami
                bez pośrednictwa lub przy współudziale RO. I to Z INICJATYWY POLICJI.

                > lub to policja może wyjść do
                > > społeczeństwa i zaproponować takie bezpośrednie spotkania.
                >
                > a dlaczego chcesz pozbawiac mieszkancow danego osiedla o decydowaniu.?
                > podwazasz tym samym idee samorzadnosci.

                ????!!!! Czyżby proponując policjantom ruszenie się ze swoich gabinetów i
                wyjście naprzeciw społeczeństwu i jego potrzebom podważam podstawową zasadę
                demokracji??? To może mnie aresztujcie zanim obalę ten ustrój...

                Mam wrażenie, Jarku, że żyjemy w różnych światach. Ja żyję w kraju, gdzie
                demokracja jest jeszcze niedorozwinięta, w społeczeństwie panuje marazm
                (czytałeś artykuł prof. Skarżyńskiej w Gazecie), zamiast inicjatyw mamy ciągłe
                narzekanie. A Ty żyjesz chyba gdzieś w USA, czy w Anglii, gdzie demokracja jest
                zakorzeniona głęboko, a społeczeństwo aktywne. Ja wiem, że w takim kraju żyje
                się łatwiej, ale tu jest Polska i tu trzeba wykazać samemu inicjatywę, nawet
                jeśli się pracuje w policji. Inaczej za kilka lat będziesz TYLKO odpowiadał na
                zarzuty ludzi narzekających, że jest coraz gorzej, bo będzie takich skarg tyle,
                że na nic innego nie będziesz już miał czasu.
                Pozdrawiam.
                EOT. :-(
                • Gość: rzecznik Re: Pytanie o program Caps IP: *.plocman.pl 04.02.03, 08:25
                  roman_j napisał:

                  > JA BYM NIE DOSZEDŁ DO TAKICH WNIOSKÓW, BO NAJWAŻNIEJSZY WNIOSEK Z MOJEGO
                  WYWODU
                  > JEST TAKI, ŻE TAKI ORGAN JAK RADA OSIEDLA NIE FUNKCJONUJE W ŚWIADOMOŚCI
                  > WIĘKSZOŚCI MIESZKAŃCÓW MIASTA PŁOCKA, O CZYM JESTEM PRZEKONANY. PORÓWNANIA Z
                  > SEJMEM I RADĄ MIASTA ORAZ POWYŻSZE DYWAGACJE ODBIERAM JAKO DEMAGOGIĘ, NA
                  KTÓRĄ
                  > JESTEM WYCZULONY, dlatego krzyczę, za co przepraszam, ale już nie
                  > zdzierżyłem...

                  ja nie bede krzyczal, powiem normalnie. krzykiem niczego nie zalatwisz, sprawy
                  nie rozwiazesz. a demagogie Ty zaczales. piszac o frekwencji, piszac o
                  porownaniu rady miasta.

                  > Tracimy czas na bezsensowne przerzucanie się argumentami, bo ja co innego
                  > piszę, a Ty co innego odczytujesz. Ja już nie wiem, jak mam pisać, żeby
                  > przekazać to, o co mi chodzi... :-(((

                  widocznie oczekujesz, by kots ci podal "wszystko na tacy"

                  > Może. Ale to samozadowolenie aż promieniuje z Twoich odpowiedzi. ;-))

                  i znowu blad. ja tylko pisalem, ze kontakty takie sa.

                  > I nie muszą być. To tylko ma Ci uświadomić, jak myślą i działają zwykli,
                  szarzy ludzie. Mam wrażenie, że nie wiesz lub nie chcesz wiedzieć.

                  ja wiem jak mysla ludzie. zwykli ludzie.gdy u mnie w domu byly problemy z
                  dostarczaniem cieplej wody w okresie pozno jesiennym - opracowalem pismo do
                  wladz miasta, zebralem podpisy mieszkancow, wyslalismy do wladz miasta. gdy
                  byla propozycja by przed blokiem zrobic droge - mieszkancy sami zebrali sie,
                  wybrali trzy osoby, ktore poszly z interwencja do burmistrza, gdy zauwazylismy,
                  ze czesciej zaczynaja zagladac w okolice naszych mieszkan - nieznajomi
                  nietrzezwi - kilku mieszkancow zainicjowalo spotkanie z dzielnicowym. nikt nie
                  czekal, az mu ktos zaproponuje spotkanie. jest probblem, jest potrzeba
                  spotkania - to sie spotyka i rozmawia.

                  > > moze jednak nie byles tak dociekliwy?
                  >
                  > To wyobraż sobie, że 99% społeczeństwa jest jeszcze mniej dociekliwa i
                  szybkio się tego nie da zmienić. Jedno za to, na co można liczyć, to skłonność
                  do narzekania.

                  i pewnie winisz za to policje.

                  > Już napisałem o tym, ale napiszę jeszcze raz. Otwarte spotania z mieszkańcami
                  > bez pośrednictwa lub przy współudziale RO. I to Z INICJATYWY POLICJI.

                  acha, czyli jak bedzie spotkanie z inicjatywy policji - to bedziesz mowil ze
                  policja jest dobra, a jak bedzie z inicjatywy mieszkancow, to policja be.
                  Powiem Ci Romku, ze nie bardzo nadazam za Twoim tokiem rozumowania. a jaki masz
                  problem zorganizowac takie spotkanie?

                  > > lub to policja może wyjść do
                  > > > społeczeństwa i zaproponować takie bezpośrednie spotkania.
                  > >
                  > > a dlaczego chcesz pozbawiac mieszkancow danego osiedla o decydowaniu.?
                  > > podwazasz tym samym idee samorzadnosci.
                  >
                  > ????!!!! Czyżby proponując policjantom ruszenie się ze swoich gabinetów i
                  > wyjście naprzeciw społeczeństwu i jego potrzebom podważam podstawową zasadę
                  > demokracji??? To może mnie aresztujcie zanim obalę ten ustrój...

                  Romku nie przesadzaj. Policjanci ruszaja sie ze swoich gabinetow, uczestnicza w
                  roznego rodzaju spotkaniach, kontaktach z mieszkancami. To rola glownie
                  dzielnicowych. nie twierdze, ze wszystko jest idealne i wzorowo, ale nie
                  wyciagaj wnisokow, ze takich spotkan nie ma.

                  > Mam wrażenie, Jarku, że żyjemy w różnych światach.

                  chyba tak.

                  >Ja żyję w kraju, gdzie
                  > demokracja jest jeszcze niedorozwinięta, w społeczeństwie panuje marazm
                  > (czytałeś artykuł prof. Skarżyńskiej w Gazecie), zamiast inicjatyw mamy
                  ciągłe
                  > narzekanie. A Ty żyjesz chyba gdzieś w USA, czy w Anglii, gdzie demokracja
                  jest
                  > zakorzeniona głęboko, a społeczeństwo aktywne. Ja wiem, że w takim kraju żyje
                  > się łatwiej, ale tu jest Polska i tu trzeba wykazać samemu inicjatywę, nawet
                  > jeśli się pracuje w policji. Inaczej za kilka lat będziesz TYLKO odpowiadał
                  na zarzuty ludzi narzekających, że jest coraz gorzej, bo będzie takich skarg
                  tyle,> że na nic innego nie będziesz już miał czasu.

                  ja rowniez zyje w Polsce. tylko moze mamy troche inne wyobrazenia. ja uwazam,
                  ze jesli czegos oczekuje od jakiejs instytucji - to ide tam, zalatwiam sprawe,
                  przedstawiam problem. i wielu plocczan tak to rozumuje rowniez - swiadcza o tym
                  chociazby telefony mieszkancow do dzielnicowych, spotkania z nimi. Wiele
                  dzialan prewencyjnych jest podejmowanych z inicjatywy policji - ktora tak
                  krytykujesz. ale ty tego widocznie nie chcesz zauwazyc, bo wedlug ciebie
                  najwiekszym bledem policji jest to, ze nie zainicjowala spotkania w Twojej
                  dzielnicy. po ukonstytuowaniu sie rad, zaprosilismy przedstawicieli rad
                  osiedlowych do komendy - tam ustalone zostaly pewne formy dzialania, m.in
                  comiesieczne spotkania z dzielnicowymi.wczesniej bowiem nie zawsze ten kontakt
                  z radami mial miejsce. pisalem Ci juz, ze sa spotkania, na ktore procz
                  dzielnicowych chodzi komendant, zastepca lub naczelnik sekcji prewencji. i na
                  tych spotkaniach procz rad - czasem sa mieszkancy danego osiedla. ale czy
                  przyjda na takie spotkanie, czy nie - to ich wola, tak samo jak i Twoja - czy
                  chodziles i czy chodzisz na tego typu spotkania. I naprawde taka licytacja -
                  ktora proponujesz wporwadzic - czy to inicjatywa polciji, czy moze RO czy moze
                  Pana XX - jest nieistotna. wazne, zeby poruszac problemy, ktroe nalezy
                  rozwiazywac. Zgodzilbym sie z Twoja argumentacja, gdyby takich spotkan w ogole
                  nie bylo, gdyby mieszkancy mieli uniemozliwiony kontakt z dzielnicowym.


                  > Pozdrawiam.

                  pozdrawiam rownie

                  > EOT. :-(
                  i rowniez EOT

                  JB
                  • roman_j Re: Pytanie o program Caps 04.02.03, 17:57
                    Gość portalu: rzecznik napisał(a):

                    ) ja nie bede krzyczal, powiem normalnie. krzykiem niczego nie zalatwisz,
                    ) sprawy nie rozwiazesz. a demagogie Ty zaczales. piszac o frekwencji, piszac o
                    ) porownaniu rady miasta.

                    Nie załatwiam krzykiem sprawy. Próbowałem tylko się tym krzykiem przebić do...zresztą nieważne.

                    ) ) Tracimy czas na bezsensowne przerzucanie się argumentami, bo ja co innego
                    ) ) piszę, a Ty co innego odczytujesz. Ja już nie wiem, jak mam pisać, żeby
                    ) ) przekazać to, o co mi chodzi... :-(((
                    )
                    ) widocznie oczekujesz, by kots ci podal "wszystko na tacy"

                    To znaczy co? Teraz zupełnie się pogubiłem w tych szaradach.

                    ) ) Może. Ale to samozadowolenie aż promieniuje z Twoich odpowiedzi. ;-))
                    )
                    ) i znowu blad. ja tylko pisalem, ze kontakty takie sa.

                    Przecież próbowałeś mnie przekonać, że takie kontakty są wystarczające, a więc chyba jesteście z nich zadowoleni? Czy to naprawdę tak bardzo dalekoidący wniosek i naditerpretacja naszej wymiany zdań?

                    ) ja wiem jak mysla ludzie. zwykli ludzie.gdy u mnie w domu byly problemy z
                    ) dostarczaniem cieplej wody w okresie pozno jesiennym - opracowalem pismo do
                    ) wladz miasta, zebralem podpisy mieszkancow, wyslalismy do wladz miasta. gdy
                    ) byla propozycja by przed blokiem zrobic droge - mieszkancy sami zebrali
                    sie,
                    ) wybrali trzy osoby, ktore poszly z interwencja do burmistrza, gdy
                    ) zauwazylismy, ze czesciej zaczynaja zagladac w okolice naszych mieszkan -
                    ) nieznajomi nietrzezwi - kilku mieszkancow zainicjowalo spotkanie z
                    ) dzielnicowym. nikt nie czekal, az mu ktos zaproponuje spotkanie. jest
                    ) probblem, jest potrzeba spotkania - to sie spotyka i rozmawia.

                    No i doszliśmy do sedna problemu. Dla mnie to nie są "zwykli" ludzie, a może i zwykli, ale nie przeciętni. Zresztą, tylko źle mnie nie zrozum, w mieście wielkości Gostynina łatwiej o społeczną mobilizację, bo tam w mniejszym stopniu działa zjawisko anonimowości. Mnie kiedyś kolega z Gostynina żartem powiedział, że jak w Gostyninie zdarzy się poważne przestępstwo, to szybko wiadomo, kto to zrobił, bo wszyscy się znają. Mniejsza o to, czy to prawda, chodzi bowiem o mechanizm. Macie w Gostyninie wielkie blokowiska, gdzie ludzie nie znają (bo czasem nie chcą znać) swoich sąsiadów. Proszę żebyś nie opierał się w dyskusjach ze mną na nieadekwatnych przykładach.

                    ) ) To wyobraż sobie, że 99% społeczeństwa jest jeszcze mniej dociekliwa i
                    ) ) szybkio się tego nie da zmienić. Jedno za to, na co można liczyć, to
                    ) ) skłonność do narzekania.
                    )
                    ) i pewnie winisz za to policje.

                    DEMAGOGIA!!!!
                    Nie winię za to policji. Ale winię ją za to, że nie bierze tego pod uwagę w swoich działaniach. Może to zbyt daleko idący wniosek, ale tak wynika z naszej dyskusji, gdzie ja swoje, a Ty swoje. Ja piszę, że system nie jest doskonały i trzeba szukać alternatyw, zanim się nie dotrze, a Ty mi na to, że próbuję wylać dziecko z kąpielą (oczywiście wszystko to niedosłownie - na wypadek, gdybyś znowu chciał mnie złapać za słowa).

                    ) ) Już napisałem o tym, ale napiszę jeszcze raz. Otwarte spotania z
                    ) ) mieszkańcami bez pośrednictwa lub przy współudziale RO. I to Z INICJATYWY
                    ) ) POLICJI.
                    )
                    ) acha, czyli jak bedzie spotkanie z inicjatywy policji - to bedziesz mowil ze
                    ) policja jest dobra, a jak bedzie z inicjatywy mieszkancow, to policja be.

                    Nie, ale jesteś blisko. Jak policja zechce się z własnej woli od czasu do czasu spotkać bezpośrednio z obywatelami, to jest cacy, a jak wystarczą jej spotkania z RO, bo tak wygodniej i przyjemniej (rozumiem, że takie spotkanie jest mniej burzliwe, herbatka, ciasteczka i w ogóle - Wersal), to jest "be". Rozumiem, że nie macie ochoty na trenowanie w rzeczywistości tego, co się czasem dzieje na forum, ale skoro na forum pojawiają się uwagi do pracy policji, to znaczy, że obecny system nie działa skutecznie, a pamiętaj, że nie każdy ma dostęp do Internetu. Można z tego wnosić, że wielu ludzi ze swoimi uwagami w ogóle do Was nie dociera. Nie wszędzie są ludzie obdarzeni inicjatywą tak jak Ty i Twoi sąsiedzi.

                    ) a jaki masz problem zorganizowac takie spotkanie?

                    Ja? Jako kto? Obywatel Roman [tu nazwisko]? Widzę, że się nie zrozumieliśmy. Takie spotkanie mógłbym zwołać, gdyby chodziło o konkretny, jeden bardzo palący problem, który by nam doskwierał i wokół którego mógłbym zorganizować innych ludzi. Ja potrzebowałbym pretekstu, Policja nie potrzebuje, to część jej pracy.

                    ) ) ) a dlaczego chcesz pozbawiac mieszkancow danego osiedla o decydowaniu?
                    ) ) ) podwazasz tym samym idee samorzadnosci.
                    ) )
                    ) ) ????!!!! Czyżby proponując policjantom ruszenie się ze swoich gabinetów i
                    ) ) wyjście naprzeciw społeczeństwu i jego potrzebom podważam podstawową zasadę
                    ) ) demokracji??? To może mnie aresztujcie zanim obalę ten ustrój...
                    )
                    ) Romku nie przesadzaj. Policjanci ruszaja sie ze swoich gabinetow, uczestnicza
                    ) w roznego rodzaju spotkaniach, kontaktach z mieszkancami. To rola glownie
                    ) dzielnicowych. nie twierdze, ze wszystko jest idealne i wzorowo, ale nie
                    ) wyciagaj wnisokow, ze takich spotkan nie ma.

                    No nareszcie zaczynam czuć, że nawiązuje się jednak jakaś nić porozumienia. Przesada jest czasem wyrazem bezsilności (tak jak ten krzyk na początku).

                    ) ) Mam wrażenie, Jarku, że żyjemy w różnych światach.
                    )
                    ) chyba tak.
                    )
                    ) ) Ja żyję w kraju, gdzie demokracja jest jeszcze niedorozwinięta, w
                    ) ) społeczeństwie panuje marazm (czytałeś artykuł prof. Skarżyńskiej w
                    ) ) Gazecie), zamiast inicjatyw mamy ciągłe narzekanie. A Ty żyjesz chyba
                    ) ) gdzieś w USA, czy w Anglii, gdzie demokracja jest zakorzeniona głęboko, a
                    ) ) społeczeństwo aktywne. Ja wiem, że w takim kraju żyje się łatwiej, ale tu
                    ) ) jest Polska i tu trzeba wykazać samemu inicjatywę, nawet jeśli się pracuje
                    ) ) w policji. Inaczej za kilka lat będziesz TYLKO odpowiadał na zarzuty ludzi
                    ) ) narzekających, że jest coraz gorzej, bo będzie takich skarg tyle, że na nic
                    ) ) innego nie będziesz już miał czasu.
                    )
                    ) ja rowniez zyje w Polsce. tylko moze mamy troche inne wyobrazenia. ja uwazam,
                    ) ze jesli czegos oczekuje od jakiejs instytucji - to ide tam, zalatwiam
                    ) sprawe, przedstawiam problem. i wielu plocczan tak to rozumuje rowniez -
                    ) swiadcza o tym chociazby telefony mieszkancow do dzielnicowych, spotkania z
                    ) nimi.

                    Nie wszyscy jednak tak działają. W niektórych przypadkach to kwestia przełamania się. Spotkanie w szerszym gronie może ludzi ośmielić. Może też być odwrotnie, ale nie komplikujmy.

                    ) Wiele dzialan prewencyjnych jest podejmowanych z inicjatywy policji -
                    ) ktora tak krytykujesz. ale ty tego widocznie nie chcesz zauwazyc, bo wedlug
                    ) ciebie najwiekszym bledem policji jest to, ze nie zainicjowala spotkania w
                    ) Twojej dzielnicy.

                    Pewnie się zdziwisz, ale guzik mnie to obchodzi, czy policja zainicjowała spotkanie akurat na MOIM osiedlu. Przeczytaj jeszcze raz od początku do końca moje wpisy i spróbuj zauważyć, że piszę ogólnie. Staram się myśleć o rozwiązaniach systemowych, choć może zajmuje się sprawami, z którymi sam mam styczność. O przysłowiową własną d... (przepraszam za dosadność) potrafię się zatroszczyć zazwyczaj bez angażowania opinii publicznej i autorytetów w rodzaju Ciebie. Tym razem przedstawiam inicjatywę, bez której ja mogę sobie dalej żyć tak, jak dotąd, ale uważam, że jej realizacja może mieć korzystne skutki dla spraw bezpieczeństwa. Już kiedyś pisałem, że nigdy dość oswajania społeczeństwa z policją. A łatwiej to osiągnąć przez bezpośrednie spotkanie z ludźmi, a nie tylko z ich przedstawicielami.

                    ) po ukonstytuowaniu sie rad, zaprosilismy przedstawicieli rad osiedlowych do
                    ) komendy - tam ustalone zostaly pewne formy dzialania, m.in comiesieczne
                    ) spotkania z dzielnicowymi.wczesniej bowiem nie zawsze ten kontakt z radami
                    ) mial miejsce.

                    Bardzo dobrze. Tak trzymajcie, ale czy spotkania raz na kwartał z samymi mieszkańcami to pomysł godny jedynie krytyki? I jeszcze jedno. Rada mojego osiedla funkcjonuje już ponad 3 lata, a ja nie wi
                    • Gość: rzecznik Re: Pytanie o program Caps IP: *.plocman.pl 05.02.03, 07:56
                      roman_j napisał:

                      [...]

                      pozwolisz Romku, ze ja juz zakoncze te dyskusje.przedstawilem swoje argumenty,
                      ty swoje. nie mam zamiaru Cie dluzej przekonywac. nie chce juz rowniez odnosic
                      sie do Twej ostatniej wypowiedzi - w ktorej jest kilka nadinterpretacji moich
                      slow, nie chce rowniez juz dociekac dlaczego nie chcesz przyjsc, gdy jest
                      spotkanie dzielnicowego i ro lub ro + mieszkancy, a interesuje cie tylko
                      spotkanie, ktore zaninicjuje policja, zarzucasz demagogie - sam ja stosujac.nie
                      mnie rowniez podwazac status czy tez reprezentatywnosc rad osiedlowych.nie mam
                      rowniez zamiaru polemizowac o wyzszosci Plocka nad Gostyninem /czy odwrotnie/.
                      Powtorze jeszcze raz. spotkania odbywaja sie co miesiac, sa otwarte, jesli
                      potrzebujesz zaproszenia od policji na to spotkanie, podaj ulice, na ktorej
                      mieszkasz, a osobiscie poinformuje cie o nim i zaprosze.

                      podinsp. mgr inz. Jaroslaw Brach
                      rzecznik Komendanta Miejskiego Policji w Plocku
                      e-mail: rzecznik_kmp@plocman.pl
                      www.crime-stoppers.plocman.pl
                      tel. 2661292, 2629853,
                      • roman_j Re: Pytanie o program Caps 05.02.03, 13:22
                        Gość portalu: rzecznik napisał(a):

                        > roman_j napisał:
                        >
                        > [...]
                        >
                        > pozwolisz Romku, ze ja juz zakoncze te dyskusje.przedstawilem swoje
                        > argumenty, ty swoje. nie mam zamiaru Cie dluzej przekonywac. nie chce juz
                        > rowniez odnosic sie do Twej ostatniej wypowiedzi - w ktorej jest kilka
                        > nadinterpretacji moich slow, nie chce rowniez juz dociekac dlaczego nie
                        > chcesz przyjsc, gdy jest spotkanie dzielnicowego i ro lub ro + mieszkancy, a
                        > interesuje cie tylko spotkanie, ktore zaninicjuje policja, zarzucasz
                        > demagogie - sam ja stosujac.nie mnie rowniez podwazac status czy tez
                        > reprezentatywnosc rad osiedlowych.nie mam rowniez zamiaru polemizowac o
                        > wyzszosci Plocka nad Gostyninem /czy odwrotnie/.
                        > Powtorze jeszcze raz. spotkania odbywaja sie co miesiac, sa otwarte, jesli
                        > potrzebujesz zaproszenia od policji na to spotkanie, podaj ulice, na ktorej
                        > mieszkasz, a osobiscie poinformuje cie o nim i zaprosze.

                        Zatem ja też kończę, choć z poczuciem klęski, bo powyższe słowa oznaczają, że
                        moje argumenty i moje intencje zostały zupełnie źle zrozumiane.
                        Mam zatem na koniec małą prośbę. Jeśli będziesz miał kiedyś czas, kiedy opadną
                        emocje, to przeczytaj sobie jeszcze raz na spokojnie całą naszą dyskusję. Może
                        wtedy odczytasz ją nieco inaczej niż teraz. A jeżeli nie, to trudno. Tak widać
                        musi być.
                        Wbrew pozorom nie jestem Twoim oponentem, ale sojusznikiem. Uważam tylko, że
                        nic nie jest doskonałe i wszystko można jeszcze ulepszyć, co wcale nie oznacza,
                        że potępiam w czambuł obecne rozwiązania oraz tych, którzy je stosują.
                        Pozdrawiam.
                  • roman_j ...ciąg dalszy wypowiedzi. 04.02.03, 18:01
                    Bardzo dobrze. Tak trzymajcie, ale czy spotkania raz na kwartał z samymi mieszkańcami to pomysł godny jedynie krytyki? I jeszcze jedno. Rada mojego osiedla funkcjonuje już ponad 3 lata, a ja nie widzę ŻADNYCH przejawów tej działalności. Dopiero niedawno przypomniałem sobie, że taki organ w ogóle funkcjonuje. To OCZYWIŚCIE NIE JEST WINA POLICJI (żeby nie było wątpliwości), ale do RO często dostają się ludzie mało obrotni, a to znowu jest efektem tego, że nikt RO nie traktuje poważnie (to skrót myślowy) i kółko się zamyka. Kiedy moja matka próbowała dowiedzieć się czegoś od członka takiej rady, usłyszała w końcu, że następnym razem to ją wybiorą. Tak kończy się dociekliwość. :-)) Chciałbym, żebyście mieli świadomość w policji, że czasami tzw. Rada Osiedla to swoiste Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, które reprezentuje tylko siebie. Oczywiście nie wolno uogólniać i na pewno nie wszędzie tak jest, ale jestem w tym względzie pesymistą.

                    > pisalem Ci juz, ze sa spotkania, na ktore procz dzielnicowych chodzi
                    > komendant, zastepca lub naczelnik sekcji prewencji. i na tych spotkaniach
                    > procz rad - czasem sa mieszkancy danego osiedla. ale czy przyjda na takie
                    > spotkanie, czy nie - to ich wola, tak samo jak i Twoja - czy chodziles i czy
                    > chodzisz na tego typu spotkania.

                    Żeby się udać na takie spotkanie, trzeba najpierw o nim wiedzieć. To kolejny kamyk do ogródka tzw. Rad Osiedli. I znów chcę tylko, żeby policja zdawała sobie sprawę, że frekwencja na takim spotkaniu nie jest prostą pochodną zainteresowania społeczności, ale bardziej wynikiem operatywności RO (często bardzo niskiej).

                    > I naprawde taka licytacja - ktora proponujesz wporwadzic - czy to inicjatywa
                    > polciji, czy moze RO czy moze Pana XX - jest nieistotna.

                    To nie licytacja. I będę się upierał, że to ważne, z której strony wychodzi inicjatywa, bo inicjator jest m.in. zobowiązany zadbać o organizację takiego spotkania i upublicznienie informacji o nim.

                    > wazne, zeby poruszac problemy, ktroe nalezy rozwiazywac. Zgodzilbym sie z
                    > Twoja argumentacja, gdyby takich spotkan w ogole nie bylo, gdyby mieszkancy
                    > mieli uniemozliwiony kontakt z dzielnicowym.

                    Gdyby tak było, inna byłaby moja ocena sytuacji i również argumentacja...

                    > > EOT. :-(
                    > i rowniez EOT

                    A jednak jeszcze nie. :-)
                    I po raz kolejny pozdrawiam.
Pełna wersja