Gość: Vertigo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.08.06, 11:08
My Polacy, chyba dobrze czujemy się jako konformiści. Sytuacja jako żywo
przypomina tę z początków rządów komuny. Bezkrytyczne i nadmierne
podporządkowanie się wartościom, poglądom i zasadom autorytarnym przybiera
coraz większe kregi. Ludzie, którzy jeszcze do niedawna nie mieli instynktu
stadnego i nie podrodze im było ze stylem rządzenia "made in" PiS, coraz
częściej zachowują się jak zwyczajni koniunkturaliści i konformiści właśnie.
Przykro patrzeć jak niektórzy podpisują lojalki - deklaracje przejścia ze
Związku Nauczycielstwa Polskiego do nauczycielskiej Solidarności za
przysłowiowe "trzydzieści srebrników", czyli za obietnicę objęcia posady
dyrektora szkoły. Przykro słyszeć, jak Monika Olejnik, bojkotująca (słusznie)
ćwoka i przestępcę Leppera, przeprasza się z nim i wysyła mu szampana. Przykro
czytać, jak ta sama Monika Olejnik, próbuje bronić Giertycha, naiwnie wierząc
w ekspjację tego twórcy maturalnych amnestii, będącego przez lata zagorzałym
ksenofobem i antysemitą, który jedynie dla poprawy swego wizerunku (i do czasu
poważniejszych zatargów w koalicji) zakochał się w Izraelu. Śmieszno i
straszno dowiedzieć się, jak wójt pewnej gminy zaproponował zmianę tytułu
spektaklu teatralnego (nie filmu) "O dwóch takich co ukradli księżyc", żeby go
"nie wsadzić na minę". Tracimy szansę normalnego zycia. Czy bezpowrotnie?