P. Czubiński-polityk PO chciał pogrążyć Gilowską

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 20:23
Kim jest człowiek, który miał niemały wpływ na zachwianie kariery Zyty
Gilowskiej? Jak ustaliliśmy, Piotrem Czubińskim zajmowały się w ostatnich
latach ABW, prokuratura, policja, sąd oraz NIK. Z wszystkich spraw zdołał się
wykaraskać. Nierzadko w nieprawdopodobny sposób. Sędzia, który go uniewinnił,
ma dziś sprawę dyscyplinarną. W innym postępowaniu policjanci dopuścili do
wycieku dokumentów dotyczących jego osoby.
Piotr Czubiński, prominentny polityk Platformy Obywatelskiej z Lubelskiego,
był do 2005 r. zaufanym współpracownikiem Zyty Gilowskiej. Jednak ich drogi
rozeszły się. Zdaniem jednego z naszych informatorów, Gilowskiej zaczęły
przeszkadzać niejasne interesy Czubińskiego. Ten zaś postanowił znaleźć sobie
nowych sojuszników. Tym bardziej że pozycja Gilowskiej w centrali PO słabła.
Jak mówią nasi informatorzy, to Czubiński był jednym z głównych inicjatorów
rozpętania głośnej afery wokół syna Gilowskiej, która doprowadziła do jej
odejścia z PO. Przypomnijmy, że Paweł Gilowski przed wyborami parlamentarnymi
w 2005 r. miał być liderem listy PO w Lublinie. Liderce PO zarzucono nepotyzm.
Czubiński zażądał postawienia jej syna przed sądem koleżeńskim. Głosował też
za wykluczeniem Gilowskiej z partii. – Był przekonany, że Gilowska nie wróci
już do polityki, więc bezlitośnie wystąpił przeciwko swym dawnym sojusznikom –
mówi nasz informator.
Czubiński związał się z biznesmenem Januszem Palikotem, głównym wrogiem
Gilowskiej. Jak pisał niedawno „Dziennik”, Palikot już w styczniu br.
opowiadał działaczom Platformy o teczce tajnego współpracownika o pseudonimie
„Beata”, podczas gdy sprawa wyszła na jaw dopiero miesiąc później. Obecnie
Czubiński jest wiceprzewodniczącym lubelskiej PO i członkiem władz krajowych
tej partii. Wcześniej budował swą pozycję przez układy samorządowe – od 1996
r. jest burmistrzem Kraśnika.
W ciągu ostatnich lat osobą Piotra Czubińskiego wielokrotnie interesowały się
organa ścigania. Z wszystkich tych spraw wychodził obronną ręką. Nierzadko w
okolicznościach budzących poważne wątpliwości. W Kraśniku zyskał sobie
przydomek „Niezatapialny”.
Jedno z takich śledztw, prowadzone w 2002 r., dotyczyło niegospodarności.
Wątpliwości organów ścigania wzbudziły faktury wystawione przez firmę
INFOR-OPINIA, która przeprowadzała ankiety na zlecenie urzędu miasta. Istniało
podejrzenie, że firma otrzymała pieniądze za wykonanie odpowiedniej liczby
ankiet, podczas gdy w rzeczywistości wykonała tylko część pracy. Podejrzewano
też, że w fakturach wystawionych przez firmę zawarte są nieprawdziwe
informacje. Inne podejrzenia dotyczyły nieprawidłowości przy dotacjach dla
prywatnego przedszkola i żłobka.
W czasie śledztwa z komendy wyciekły instrukcje, jak je prowadzić. Sporządził
je przełożony prowadzącego śledztwo policjanta. Zawierały one informacje, kogo
przesłuchać i o co pytać. Dostały się one w ręce Czubińskiego, dzięki czemu
mógł on lepiej przygotować się do obrony. Skandal wybuchł, gdy sprawę opisały
lokalne media. Inne z postępowań dotyczyło zwalniania z pracy niewygodnych dla
Czubińskiego pracowników.
Czubińskiego obciąża też zwalczanie lokalnych mediów. Mirosławowi Sznajderowi,
redaktorowi naczelnemu opozycyjnych do władz miasta „Nowin Kraśnickich”,
burmistrz uniemożliwiał pisanie na swój temat. „Nowinom” blokowano dostęp do
informacji, podczas gdy inne media, przychylne urzędnikom, były faworyzowane
poprzez dotacje od władz miasta.
W trakcie procesu adwokat burmistrza wnioskował o umorzenie sprawy ze względu
na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Tymczasem wyrok sądu był…
uniewinniający. Oznaczało to, że sąd ocenił Czubińskiego lepiej od jego
własnego adwokata. Sędzia Maciej Kielasiński, który orzekał w tej sprawie,
został w 2006 r. postawiony przed sądem dyscyplinarnym – powodem były wydawane
przez niego kuriozalne wyroki, wśród nich też ten w sprawie Czubińskiego.
Sąd drugiej instancji zmienił wyrok. Czubińskiego uznano za winnego
przestępstwa przeciw prawu prasowemu. Odstąpiono jednak od wymierzenia kary.
Cień na osobę Czubińskiego rzucają też relacje skarbnika miasta, którego
burmistrz zwolnił z pracy w 2003 r. Skarbnik Aleksander Widz podczas
specjalnej sesji rady miasta stwierdził, że został zwolniony za uczciwość.
Mówił: „Strzegłem dobra społecznego przed marnotrawstwem, w tym również przed
marnotrawstwem Piotra Czubińskiego”; „najbardziej groźne zjawisko, to
nawiedzanie pracowników wydziału finansowego i wywieranie na nich presji, aby
składali donosy na skarbnika w zamian za podwyżki wynagrodzeń za dalszą pracę;
odmowa współpracy, to groźba zwolnienia”; „nie lubi [Czubiński – przyp. red.]
przejrzystej i jasnej księgowości. Nie lubi, aby były przeprowadzane
inwentaryzacje wymagane prawem, aby majątek był właściwie zaewidencjonowany”.
Były skarbnik mówił też o płaceniu za prace, które nie były zlecane, oraz
wykorzystywaniu samochodu służbowego do prywatnych celów. Najpoważniejszą
sprawą było jednak dublowanie umów – przykładem jest podwójna umowa na plany
zagospodarowania przestrzennego. – Przygotowywano dwie bardzo różniące się
wersje umów. Różnica między nimi wynosiła 77 000 zł – mówi jeden z kraśnickich
radnych. Tą ostatnią sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Dwóch radnych było świadkami rozmowy Czubińskiego z jego doradcą. Czubiński
miał powiedzieć „z ABW załatwimy inaczej”. W efekcie sprawa została umorzona,
a jak poinformował nasz informator, jeden z prowadzących śledztwo oficerów
stracił pracę.

– Nie ulega wątpliwości, że burmistrz ma bardzo mocną pozycję – mówi radny
Konrad Węcławski, lider komitetu Twoje Miasto. – A jego zachowanie, ludzie,
którymi się otacza, czy niesamowita pewność siebie dają wiele do myślenia.
Kolejnymi nieprawidłowościami dotyczącymi Czubińskiego zajęła się Najwyższa
Izba Kontroli. Chodziło o wysokie koszty funkcjonowania urzędu. Jak ustalił
NIK, firmom, które wykonywały usługi dla urzędu miasta Kraśnik, wypłacano
kilkakrotnie więcej pieniędzy, niż wynikało to z zawartych z nimi umów. W
protokole NIK z 8 czerwca 2005 r. czytamy: „umowę z 8 grudnia 2003 zawarto na
okres od dnia 8 grudnia 2003 r. do dnia 31 marca 2004 r. (…) wynagrodzenie
Zleceniobiorcy (…) wynosi 2500 zł (…). Urząd wypłacił wynagrodzenie wykonawcy
w ramach tej umowy w wysokości 7000 zł (tj. wyższe aniżeli 2500 zł)”. Koszt
podobnej umowy, zawartej na okres od 1 kwietnia 2004 r. do 31 marca 2005 r.
miał również wynosić 2500 zł, jednak w rzeczywistości urząd poniósł koszty w
wysokości 17 500 zł. Kolejna umowa, zawarta na okres od 1 października 2004 r.
do 31 marca 2007 r. miała wynosić 5500 zł. Z materiałów NIK wynika, że do
końca czerwca 2005 r. urząd poniósł straty w wysokości 44 000 zł.
Oskarżenia o sprawy finansowe nie są jedynymi zarzutami wobec Czubińskiego.
Skandal wywołała sprawa o gwałt, którego Czubiński rzekomo dopuścił się na
podwładnej, Agnieszce S. W wyniku gwałtu zaszła ona w ciążę. Do prokuratury
wpłynął pozew przeciw niemu. Sprawa została umorzona, bo pozew wycofano.
Zdaniem naszych informatorów, Czubiński kupił pokrzywdzonej mieszkanie.
Burmistrz podjął też wiele decyzji, które były wprawdzie zgodne z prawem, ale
budzą kontrowersje. Przykładem jest sprawa związana z działką biznesmena
Romualda Mirosławskiego. W 1993 r. kupił on od miasta działkę za 90 000 zł. W
maju 2003 r. odsprzedał miastu jej część za 140 000 zł. 7 lipca 2005 r.
sprzedał resztę działki za 280 000 zł. Było to możliwe dzięki zmianie planu
zagospodarowania przestrzennego. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że zmiany
dokonano w kwietniu 2003 r., w dodatku działka została odkupiona za publiczne
pieniądze.
Kolejne zarzuty pod adresem Czubińskiego dotyczą ostatnich miesięcy. 27
kwietnia 2006 r. rada miasta Kraśnika przyjęła uchwałę,
    • Gość: marek Re: P. Czubiński-polityk PO chciał pogrążyć Gilow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 20:25
      całość: www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=1347
Pełna wersja