Brunatna przeszłość Związku Wypędzonych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 09:27
"Spiegel" naliczył w szeregach kierownictwa prawie 70 osób, które swego czasu
posługiwały się legitymacją NSDAP. Ludzie ci sprawowali swe funkcje do 1982 r.


Erika Steinbach, obecna szefowa związku, obiecuje, że sprawę wyjaśni.

Związek Wypędzonych (BdV) powstał w 1957 r. jako zrzeszenie 21 ziomkostw,
czyli organizacji zrzeszających Niemców deportowanych z róznych regionów
Europy. Dziś związek podaje, że ma 2 mln członków, w zeszłym roku rząd
federalny przyznał mu milion euro dotacji. Działalność BdV, a zwłaszcza idea
stworzenia w Berlinie Centrum przeciw Wypędzeniom, to ciągle kość niezgody
między Polską a Niemcami.

Związek prezentuje się jako instytucja nieskażona nazizmem, jego członkowie
to ofiary historii wypędzone z rodzinnych stron. Przeczą temu
odkrycia "Spiegla" w archiwach.

Z akt, do których dotarli dziennikarze, wynika m.in., że Friedrich Wilhelm
Schallwig, długoletni szef BdV w Badenii-Wirtembergii i zasłużony działacz
ziomkostwa śląskiego, był członkiem Einsatzgruppe A. Ta grupa specjalna w
1941 r. mordowała na Łotwie Żydów. W efekcie działań oddziału, do którego
przydzielono Schallwiga, zginęło 17 tys. osób. A w sumie Einsatzgruppe A
zlikwidowała ćwierć miliona ludzi.

W marcu 1944 r. Schallwig, już sturmbahnführer SS, brał udział w
organizowaniu deportacji węgierskich Żydów do Auschwitz. Wojnę zakończył jako
szef służby bezpieczeństwa SD w jednym z zachodniowęgierskich miast. Po
wojnie udało mu się uniknąć odpowiedzialności, oprócz funkcji w BdV był też
deputowanym do badeńskiego Landtagu.

Rudolf Wagner, jeden z ojców założycieli ruchu wypędzonych, sygnatariusz
Karty wypędzonych i poseł do Landtagu w Bawarii, był funkcjonariuszem SD od
1938 r. W 1940 r. współzakładał placówkę SD w Paryżu, rok później w
Belgradzie, gdzie brał udział w ludobójstwie jugosłowiańskich Żydów. Z akt
wynika, że jeszcze w 1944 r. jego "narodowo-socjalistyczna postawa była jasna
i bezkompromisowa". Z przeszłości nigdy się nie rozliczył, a gdy zmarł w 2002
r., Erika Steinbach utrzymywała, że był zwykłym żołnierzem Wehrmachtu.

Natomiast długoletni sekretarz BdV Herbert Schwarzer wstąpił do NSDAP w 1930
r. i w partii osiągnął zaszczytne miano "starego towarzysza", tak zresztą jak
jego następca Hans Neuhoff.

Takich życiorysów dziennikarze "Spiegla" naliczyli ponad 70, prawie co trzeci
członek kierownictwa BdV miał nazistowską przeszłość. "Są wśród nich ludzie
uwiedzeni przez nazizm i oportuniści, ale też wieloletni członkowie NSDAP,
tzw. mordercy zza biurka i członkowie Einsatzgruppen" - pisze "Spiegel".

Gdy "Spiegel" ogłosił swoje rewelacje, Steinbach twierdziła, że związek nie
ma sobie nic do zarzucenia. Na gruntowne badanie przeszłości BdV miało nie
być pieniędzy. Wczoraj Steinbach zmieniła zdanie. - Jako przewodnicząca
jestem historycznie zainteresowana ujawnieniem wszystkich aspektów historii
związku - oświadczyła. Dodała też, że chce wyjaśnić, w jaki sposób na
działalność wypędzonych wpływały służby specjalne krajów komunistycznych i
jak ich dyskredytowały.
    • Gość: lukasz Re: Brunatna przeszłość Związku Wypędzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 09:48
      Tez o tym slyszalem. Tylko skad taki artykul bo w mediach polskich cos sie z
      tym nie spotkalem??
Pełna wersja