Sanitariuszka - wspomnienie czasów wojny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 23:38
www.plock24.pl/fusion/readarticle.php?article_id=114
www.plock24.pl
    • kwisniewski Re: Sanitariuszka - wspomnienie czasów wojny 29.08.06, 08:59
      1-szy września (piątek).

      Miałam w tym dniu dyżur. O 5 rano otrzymałam telefon i wezwanie stawienia się
      do jednostki po rozkazy. Gdy przybyłam na teren koszar, nad Płockiem ukazały
      się samoloty innego kształtu niż polskie. Obserwowaliśmy je z zaciekawieniem.
      Chwilę krążyły nad miastem i odleciały. Byliśmy przekonani, że odbywają się
      dawno zapowiadane manewry wojsk sprzymierzonych. Dostałam przydział obsługi
      aparatury nadawczo-odbiorczej na punkcie obserwacyjnym w magistracie i punktu
      opatrunkowego przy ul. Kolegialnej 13. Naraz ciszę poranną zmącił przeraźliwy
      ryk syren alarmowych. Alarm! Ogólny ruch, zamieszanie, zbieganie do schronów.
      Huk detonacji! Rozdzwoniły się telefony, zawiadamiano nas, że to już wojna.
      Pierwsze bomby spadły przy ul. Wyszogrodzkiej, Błonie i na Radziwiu.

      8 września.

      O godz. 20-tej przeszłam most na Wiśle z grupą służby pomocniczej. O godz. 21-
      ej przęsła obu mostów zostały zerwane. Radziwie opuściliśmy pod osłoną nocy z
      oddziałem por. Balińskiego – w cywilu adwokata. Całą naszą grupę włączono do 8
      p. a. l. pod dowództwo płk Domasiewicza, do oddziału por. J. Brodzkiego.
      Otrzymałam przydział sanitariuszki liniowej i bogato wyposażoną apteczkę.

      Rankiem ruszyliśmy w drogę. Zatrzymaliśmy się w Gąbinie, by odpocząć i posilić
      się. Na miejskim placu pod drzewami stanęły kuchnie. Ja zmieniałam rannym
      opatrunki. Alarm! Wszyscy na stanowiska! Gaszenie kuchni, maskowanie sprzętu. W
      niebo strzeliły fontanny ziemi. Gęsty pył i kurz wciskał się do oczu, gardła.
      Domy w gruzach, pierwsze ofiary. Widziałam rannych w panicznym strachu
      szukających schronienia. Ręce, nogi, wnętrzności wiszące na drutach
      elektrycznych, na drzewach, mózg i krew przyklejone na murach. Ludzi
      rozbieganych z obłędnym wzrokiem i krzyk świdrujący w uszach. Ze strachu
      zaciągnęłam kurczowo ręce na apteczce i schowałam się za wóz.

      Powyżej fragment wpomnień z czasów pierwszych dni wojny 1939r. Ciąg dalszy na
      www.plock24.pl
      Lucyna z Nowackich Solka
      Jako sanitariuszka przeszła szlak bojowy razem z płockim 8 pułkiem artylerii
      lekkiej. Okupację przeżyła w obozach w Działdowie i Ravensbrück. Po wojnie
      wróciła do Płocka. Pracowała w Zakładzie Energetycznym. Zmarła w 1974 roku.


Pełna wersja