Gość: ŻW
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.09.06, 10:32
Wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski - jako jeden z ostatnich świadków -
zeznawał wczoraj w sprawie domniemanych nieprawidłowości przy sprzedaży
warszawskiego biurowca PSL. Śledczy poważnie rozważają postawienie zarzutów
osobom z kierownictwa partii - dowiedziało się ŻW. Wicemarszałek Kalinowski
bagatelizuje sprawę.
- Odpowiedziałem na wszystkie pytania prokuratury, wskazując jednocześnie na
niedorzeczność doniesienia. Mam nadzieję, że śledztwo zostanie wkrótce
umorzone - mówi były prezes PSL.
Prokuratura zainteresowała się sprzedażą budynku i działki przy ul.
Grzybowskiej po doniesieniu eurodeputowanego Janusza Wojciechowskiego
(obecnie jeden z liderów PSL Piast). Zarzucił on władzom Stronnictwa
finansowe przekręty. Jak twierdził, siedziba została sprzedana pokątnie, bez
przetargu i po zaniżonej cenie.
Jak mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski, na razie
śledztwo prowadzone jest w sprawie rzekomej niegospodarności, a nie przeciwko
jakimkolwiek osobom.
- Do tej pory nikomu nie przedstawiliśmy zarzutów. Po przesłuchaniu jeszcze
kilku osób prokuratorzy przeanalizują materiał dowodowy i podejmą dalsze
decyzje podkreśla Kujawski.
Podczas wczorajszego przesłuchania Kalinowski utrzymywał, że PSL nie mogło
przeprowadzić przetargu, gdyż formalnie nie było właścicielem budynku.
Gmach i działka jeszcze w ubiegłym roku należały do miasta (wartość
nieruchomości szacowano wówczas na 46 mln zł). Urzędnicy uznali jednak
historyczne prawa PSL do budynku (powstał ze składek ludowców) i oddali go
partii bez przetargu za 18 mln zł. Stronnictwo szybko sprzedało nieruchomość
firmie Dom Development, obchodząc przy tym przepisy zakazujące partiom
czerpania zysków z handlu nieruchomościami. Transakcji formalnie dokonała
bowiem kontrolowana przez ludowców Fundacja Rozwoju. (2006-09-01)
Zródło:Życie Warszawy, Małgorzata Czyczło, Rafał Pasztelański, 01/09/2006.