Dodaj do ulubionych

W podpłockiej gminie Gozdowo zmarł nagle 17-let...

IP: 81.15.146.* 06.03.03, 21:55
Nie no jasne, nikt nic nie widział, w internacie jest czysto
nauczyciele są zdziwieni, "zbadamy tę sprawę" ale nikt nie chce
przyznać że jest bezsilny, narkotyki to nie jest problem tylko
szkół średnich, w gimnazjach łatwiej jest kupić narkotyki niz
papierosy w sklepie, każdy wie kto jest dealerem i nikt z
dorosłych nie jest w stanie zareagować. To jakies wariactwo.
Nauczyciele tylko udają,że coś chcą zrobić, wszystkim jest to
obojetne dopóki nie dotyczy jego własnego dziecvka, potem tylko
płacz i zgrzytanie zębów.
Obserwuj wątek
    • Gość: parent Re: W podp?ockiej gminie Gozdowo zmar? nagle 17-l IP: *.vf.shawcable.net 07.03.03, 04:39
      W polowie lat 80 wyjechalem z Polski, glownie po to aby dac
      synowi lepsz zycie. Udalo sie. Myslalem ze wiem lepiej, a
      jednak nie upilnowalem.
      Mam 43 lata i 17 letniego syna. Byl jedynakiem przez 12lat
      i mimo ze na emigracji sie nie przelewalo mial w zasadzie
      wszystko. Przede wszystkim nasza uwage, czas, zajecia
      sportowe,wyjazdy, wakacje z dziadkami w Polsce.
      Zdrowy, sportowiec, poularny (mieszkalismy w malym
      miasteczku), dobry uczen. Jednym slowem normalny.
      Gdies pod koniec 9 klasy zaczal sie zmieniac. Sadzilismy ze
      to normalne zachowanie nastolatka. Spadly oceny, przestal
      dbac o cokolwiek. Oczywiscie ze jako rodzic nie chcesz
      uwierzyc ze to moze sie przydazyc twojemu dziecku.
      Moj syn narkoman! No way!
      W koncu go lapiesz palacego maryche. Tlumaczysz, prosisz,
      chcesz wierzyc ze zrobi to dla ciebie. Obiecuje zmiane.
      Po tygodniu wpada raz jeszcze. Dajesz mu ultimatum.
      Albo sie zmienisz, albo wynocha. Oczywiscie zakladasz ze to
      tylko grozba. Okazuje sie ze on cpa dalej. Dostajesz furii,
      lejesz go w ten glupi leb, dzwonisz po Policje. Moze to
      poskutkuje. No way. Musisz go wyrwac ze srodowiska,
      zmienic szkole, miasto, a nawet jak przypadku mojego syna
      kontynent. Od roku mieszka i zyje w Europie ( nie w Polsce)
      z tzw. rodzina zastepcza. Odpoczywamy od siebie.
      Konkluzja. Na to gowno nie ma sposobu. Mozna i trzeba
      walczyc o wlasne dziecko. Jesli rodzic pod wlasnym
      dachem nie upilnuje to nie oszukujmy sie. W latach 70
      mieszkalem w jednym z plockich internatow. Kierownictwo,
      wychowawcy nie maja zielonego pojecia co sie naprawde
      dzieje. Szczegolnie nocami. Tak bylo zawsze i tak zostanie,
      chyba ze przed kazdym pokojem postawisz policjanta.
    • Gość: matka Re: W podpłockiej gminie Gozdowo zmarł nagle 17-l IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 08:59
      Cieszę się bardzo, że kierownictwo i wychowawcy mają takie dobre samopoczucie.
      Powiem krótko kilka lat temu mieszkanką internatu była moja córka. Już wtedy
      działy się tam "cuda".Skończyło się tym, że w klasie maturalnej zrezygnowała z
      internatu cieszącego się taką "renomą".Kochani, młodzież przez cały tydzień
      jest pod opieką Waszą i musicie o tym wiedzieć, że odpowiadacie za nich.
    • Gość: internat Re: W podpłockiej gminie Gozdowo zmarł nagle 17-l IP: *.gostynin.sdi.tpnet.pl 07.03.03, 19:04
      Tak sie pieknie sklada, ze jestem mieszkancem internatu
      Jagiellonki, wiec wiem co sie tam dzieje. Po pierwsze kretyn
      ktory w ogole udal sie z tymi bzdurami do Gazety Wyborczej
      oskarza polowe chlopakow z internatu o uzywanie narkotykow! Po
      drugie wszystkich chlopakow nie jest 40, lecz okolo 50. Jak to
      okreslono, 20 z nich "regularnie bawi sie w marihuane i
      amfetamine". Kompletna bzdura!!! Po trzecie teksty typu "w
      internacie nie mozna sie uczyc" to klamstwa. W internacie
      mieszkaja osoby uczace sie w Jagiellonce ktore sa na przyklad
      najlepsze w klasie i jedne z lepszych w szkole, osiagajac
      srednia ocen powyzej 4,5. Prawda jest, iz niektorzy zostali
      przylapani na piciu alkoholu, ale byly to sporadyczne wypadki
      (patrz wypowiedz kierownika internatu) i konsekwencje zostaly
      wyciagniete. Natomiast wychowawcy nie moga przeciez byc w kazdym
      pokoju w tym samym czasie, wiec nie moga kazdego przypilnowac.
      Poza tym kazdy uczen ma swoj rozum i to czy wezmie narkotyki,
      zalezy tylko od niego, a nie od kolegow!
    • Gość: były Re: W podpłockiej gminie Gozdowo zmarł nagle 17-l IP: 193.0.118.* 09.03.03, 21:30
      Tak się składa, że jestem byłym mieszkańcem internatu w
      Jagiellonce.Dziś jestem studentem prawa,studia dzienne bardzo
      renomowanego uniwersytetu, jednym z najlepszych na roku(nie
      piszę tego absolutnie aby pochwalic się, a tylko w celach
      informacyjnych)i to co teraz mam zawdzięczma w bardzo dużej
      mierze właśnie temu internatowi.W internacie mieszkałem
      nieprzerwanie cały okres szkoły średniej i osobiście mam o nim
      bardzo dobre zdanie.Warunki do nauki były (i zresztą sam tu
      nadal) idealne,cichacz na kazdym piętrze,świetlica,biblioteka,
      no i co chyba najważniejsze zawsze można liczyć na bieżąco na
      pomoc jakiegoś kumpla czy koleżanki którzy są akurat lepsi od
      ciebie z chemii czy matematyki.Informacje Gazety wstrząsnęły mną
      do głębi.Tak się również składa, że w całą sprawę jestem
      zaangażowany również osobiście, ponieważ mój kolega mieszka dziś
      w internacie.Nasuwa mi się jednak kilka wniosków.Po pierwsze
      to,że narkotyki są dziś wszędzie jest niepodważalnym
      faktem.Wiedzą o tym wszyscy. Nie ulega wątpliwości, że problem
      ten dotyczy KAŻDEGO internatu,KAŻDEJ szkoły,kto ma choc trochę
      pojęcia na ten temat nie zaprzeczy,kto zaprzeczy ten nie ma
      pojecia o problemie.Niestety informacje przedstawione przez
      Gazetę nie są przedstawione rzetelnie.zgodnie z prawidłami
      sztuki dziennikarskiej.Autor bazuje na opinii jednego czy też
      dwóch mieszkańców i to opinii zawierającej bardzo poważne
      oskarżenia.Mieszkaniec internatu twierdzi,że połowa chłopaków
      (ok.25 osób narkomanów??) "bawi się w narkotyki
      regularnie",bardzo ciekawe.Aby tak twierdzić musi przecieć ich
      bardzo dobrze znać, co nie wydaje mi się do końca
      prawdziwe.Zresztą dobrze byloby gdyby w tekście znalazła się
      opinia także kogoś z tych mieszkańców którzy mają inny pogląd na
      sprawę (a jest ich zdecydowana większość!)wówczas czytelnicy
      mogliby mieć bardziej obiektywny pogląd na sprawę.sam wiem
      mieszkałem przecież i w internacie i w akademiku,nie twierdzę,że
      problmu nie ma ale na pewno nie az w takiej skali-aż 50%
      narkomanów wśród chłopaków w internacie to naprawdę
      niemożliwe,uwierzcie mi,nie trzeba robic żadnych badań by wysnuć
      taki wniosek.Nistety poszukiwanie jak największej
      sensacji,czasami powoduje,że dziennikarze tracą zdrowy rozsądek
      i poczucie obiektywizmu.
      Oczywiście nie jest moim celem ani zamiarem bronić internatu ani
      też twierdzić,że nie ma tu problemu.Byłoby to jaskrawo sprzeczne
      z tym co napisałem na początku.Pragnę jedynie zwrócić uwagę na
      to,że artykuł jest przejaskrawiony.Poza wszelką wątpliwością
      wydaje się byc fakt,że i w tym internacie uczniowie(na pewno
      tylko niektórzy i na pewno nie aż 25)zetknęli się z
      narkotykami.Wychowawcy twierdzą,że problemu nie ma.Raczej
      powinni powiedzieć,że go nie widzą,ale czy mogą go dostrzec,czy
      są w stanie go dostrzec???Tego nie wiem,ale wiem jedno,ludzie
      starsi nie maja pojęcia jak wyglądaja,pachną narkotyki,jakie
      wywołują skutki,czy nauczyciele,wychowawcy przechodzą w tej
      kwestii jakiekolwiek szkolenie???Z reguły kojarzą narkomana jako
      żebraka z ulicy ,wkuwającego sobie igłę w żyłę.Tymczasem jak
      wiadomo,rzeczywistość jest jaskrawo inna.Przecież zapach trawki
      palonej nawet w łacience internackiej pozostaje w powietrzu
      jeszcze długo po jej wypaleniu,co nie byłoby trudno wykryć
      podczas spacerowania po korytarzu.Objawy zażycia amfetaminy czy
      też jakiegos innego świństwa też nie są trudne do
      wykrycia,jeżeli ma się jakiekolwiek pojęcie na temat narkotyków.
      Nie mam zielonego pojęcia czy wychowawcy w internacie
      Jagiellonki,czy też nauczyciele w szkole mają fachową i
      praktyczna wiedzę na temat narkotyków.Jeżeli mają,pewnie problem
      opisany w artykule jest bardzo przejaskrawiony i w dużej mierze
      nieprawdziwy.Jeżeli natomiast ich wiedza opiera się tylko i
      wyłącznie na obrazkach narkomanów z ulicy,to sprawa nie
      przedstawia sie różowo.Przecież rodzice oddając dziecko do
      internatu przekazują je pod pełną kontrolę internatu i na
      wychowawcach ciąży prawny i moralny obowiązek wychowania
      młodzieży jak najlepiej,ochrony między innymi przed
      narkotykami.Dlatego powinni dysponować jak najlepszą wiedzą na
      ten temat.
      Nie wiem czy problem narkotyków zostanie rozwiązany czy też
      nie.Dużo zależy od dobrej woli wychowawców,współpracy z uczniami
      itp.Należałoby więcej informować także i młodzież o tym jak
      zgubliwe skutki powodują narkotyki(każde,bez znaczenia lekkie
      czy też twarde).Naprawdę jest to w interesie nas wszystkich.
      Aha,warto dodać,że w internacie napradejest rygor,kontrola
      surowa,ale czy pod względem narkotyków?Jak ja mieszkałem nie
      bylo nic takiego,ale i narkotyków nie było w ogóle,to pewne.A
      czy teraz konytrolują też pod wzgłędem narkotykowNie mam
      pojęcia...
      Chętnie odpowiem na wszystkie pytania,wymienię z wszystkimi
      pogłądy,piszcie do mnie na lucyfer100@o2.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka