Gość: NDZ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.09.06, 08:49
O zniechęceniu części działaczy Samoobrony polityką Leppera w sejmowych
kuluarach słychać od dawna; nie tylko w kontekście alternatywnej Samoobrony
RP założonej przez byłych działaczy tego ugrupowania, dla których zabrakło
miejsc na listach wyborczych w 2005 r. Zdecydowanie większy problem stanowi
grupa rozłamowa skupiona wokół posła Jana Bestrego; kilkunastu
parlamentarzystów skonfliktowanych z Lepperem zamierza wspólnie z Narodowym
Kołem Parlamentarnym utworzyć nowy klub współpracujący z PiS.
- Nikt nie odejdzie. Nie ma mowy o żadnym rozłamie - zaprzecza stanowczo
poseł Krzysztof Filipek, pełniący obowiązki szef klubu Samoobrony.
- Rozmowy z Narodowym Kołem Parlamentarnym są bardzo zaawansowane. Mówimy o
wspólnym klubie, który poprze rząd PiS - przyznaje w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" jeden z parlamentarzystów Samoobrony.
Wstępne sondowanie dotyczące porozumienia pomiędzy częścią posłów Samoobrony
a NKP odbyło się już przed dwoma miesiącami. Wtedy jednak wstrzymano dalsze
rozmowy, bowiem opuścić ugrupowanie Leppera gotowych było zaledwie pięciu
posłów. To za mała liczba, by NKP mogło przekształcić się w klub, stwarzałoby
to natomiast pretekst dla Leppera do dalszej krytyki PiS. Teraz, gdy liczba
potencjalnych secesjonistów wzrosła kilkakrotnie, negocjacje wznowiono.
- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - komentuje wiceminister transportu
Bogusław Kowalski (NKP).
Bardziej rozmowni są jednak działacze NKP, którzy biorą udział w negocjacjach
z działaczami Samoobrony. Ich zdaniem, eskalacja napięć w koalicji
przyspieszy decyzję o odejściu skonfliktowanych z Lepperem działaczy.
- Tylu, ilu potrzeba do stworzenia klubu. Co najmniej dziesięciu, a może
nawet więcej - mówi nasz rozmówca.