Gość: W.Wybranowski
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.06, 09:00
Samoobrona zostanie zastąpiona w koalicji rządowej przez PSL i nowy klub
powstały na bazie secesjonistów Samoobrony i Narodowego Koła Parlamentarnego
albo rząd realizujący program "solidarnego państwa" zostanie rozwiązany, a
jesienią razem z wyborami samorządowymi odbędą się przyspieszone
parlamentarne. Wczoraj wieczorem podczas zwołanego posiedzenia klubu PiS
politycy tej partii przyznawali nieoficjalnie, że zdaniem premiera
Kaczyńskiego przyspieszone wybory to najbardziej prawdopodobna ewentualność.
Chwilę później szef rządu określił Leppera mianem warchoła i zapowiedział, że
wystąpi do prezydenta o jego dymisję.
- Dzisiaj rano odbyło się nieoficjalne spotkanie, na którym Romanowi
Giertychowi zakomunikowano, że w koalicji musi nastąpić zmiana, a Samoobronę
zastąpią PSL i nowy klub, który utworzą NKP i secesjoniści z Samoobrony.
Giertych powiedział "nie!". PSL było dla niego do przełknięcia, my już nie -
powiedział nam wczoraj wiceminister transportu Bogusław Kowalski, lider
Narodowego Koła Parlamentarnego.
To spotkanie wskazywało, że mimo pojednawczych wypowiedzi szefów ugrupowań
koalicyjnych po zorganizowanym w środę wieczorem spotkaniu w sprawie budżetu
to tylko dobra mina do złej gry, a w koalicji iskrzy coraz mocniej.
- Premier Lepper musi wreszcie zadecydować. Albo jest w koalicji, albo w
opozycji. Sytuacja jest bardzo zła, a przedterminowe wybory nie są nierealne -
powiedział nam wczoraj rano eurodeputowany Adam Bielan (PiS). A wieczorem
się okazało, że decyzję podjął premier Jarosław Kaczyński, który
zapowiedział, że zwróci się do prezydenta o zdymisjonowanie Leppera. - PiS
nie będzie tolerowało warcholstwa - powiedział.
Czy o porannym spotkaniu i planach PiS: zastąpienia Leppera Pawlakiem, zaś
Samoobrony - Polskim Stronnictwem Ludowym, wicepremier Giertych poinformował
szefa Samoobrony? Wszystko wskazuje na to, że tak. Wczesnym popołudniem z
Samoobrony wyrzucono posła Jana Bestrego, lidera grupy działaczy Samoobrony
skonfliktowanej z Lepperem. To właśnie Bestry negocjował porozumienie z NKP i
udział części posłów Samoobrony w koalicji z PiS, już pod szyldem nowego
ugrupowania.
- Jak wojna, to wojna. Czyścimy szeregi - powiedział nam jeden z
prominentnych polityków Samoobrony.
Oficjalnie Bestry został wykluczony za to, że - jak powiedział Lepper na
konferencji prasowej w Sejmie - namawiał innych posłów Samoobrony do odejścia
z klubu. Wiceszef klubu Samoobrony Janusz Maksymiuk oznajmił z kolei, że jego
klub nie mógł podjąć innej decyzji w sprawie Bestrego, ponieważ "zbuntowany"
parlamentarzysta prowadził w klubie agitację na rzecz poparcia PiS i rządu
Kaczyńskiego. To dość zaskakujące stwierdzenie, biorąc pod uwagę fakt, że
Samoobrona uczestniczy w rządzie Kaczyńskiego, więc choćby z tego powodu
takie poparcie powinno być oczywiste. Bardziej oczywisty jest jednak fakt, że
Lepper poważnie od dłuższego czasu planował polityczną woltę; w minionym
tygodniu spotkał się w Poznaniu z Donaldem Tuskiem, wczoraj z liderem PO
rozmawiał ponownie. - W Samoobronie jest tyle brudów, że ludzie się w końcu
zbuntują. Samoobrona to partia wodzowska, przy Andrzeju Lepperze kręci
się "dworek", i to wszystko. Dla Leppera człowiek jest niczym. Liczy się
tylko kasa, kasa, kasa - mówił tuż po wyrzuceniu z Samoobrony Jan Bestry,
który dodał, że oprócz niego partię może opuścić jeszcze kilkunastu
parlamentarzystów.
Kilka godzin po wyrzuceniu Bestrego z klubu Samoobrony wystąpiła Halina
Molka. A chwilę po niej również Andrzej Cepil i Jerzy Ruciński. Dzisiaj klub
mają opuścić następni posłowie Samoobrony. Czy zasilą PiS, czy też znajdą się
w koalicji, tworząc wspólnie z NKP nowy klub? Tego Bestry nie chciał
przesądzać.
- Rozmawiamy z posłami Samoobrony niezgadzającymi się z polityką Andrzeja
Leppera - oznajmił na antenie Radia Maryja przewodniczący Komitetu Stałego
Rady Ministrów Przemysław Gosiewski.
Bez wątpienia jednak zdecydowane działanie Leppera, który szykując się do
zaostrzenia wojny w koalicji, rozpoczął czyszczenie własnych szeregów,
zaskoczyło pozostałych koalicjantów.
- Wyrzucili Bestrego? Nie wiedziałem - nie krył zdziwienia Bogusław Kowalski.
Kuchciński: Lepper złamał umowę
Na reakcję PiS długo nie trzeba było czekać. - Szef Samoobrony Andrzej Lepper
złamał umowę koalicyjną i PiS nie może traktować Samoobrony kierowanej przez
niego jako poważnego koalicjanta - oznajmił na specjalnie zwołanej
konferencji prasowej Marek Kuchciński, przewodniczący klubu parlamentarnego
PiS. Zaapelował do posłów Samoobrony, żeby przyłączali się do koalicji
większościowej, jeżeli nie chcą, aby nastąpiło samorozwiązanie Sejmu, i to w
bardzo bliskim terminie.
- Samoobrony, która jest kierowana przez Andrzeja Leppera, nie możemy
traktować jako poważnego koalicjanta, który ma w ramach koalicji rządowej
realizować nasz wspólny program - oświadczył Kuchciński.
Samorozwiązanie Sejmu budzi strach wśród polityków Ligi Polskich Rodzin, dla
tego ugrupowania bowiem wcześniejsze wybory oznaczałyby polityczny niebyt.
Nic więc dziwnego, że Roman Giertych, dotąd popierający w koalicyjnych
sprzeczkach Andrzeja Leppera, już po południu zaczął się od niego stanowczo
dystansować.
- Uważam cały ten ciąg zdarzeń z działaniami Andrzeja Leppera za dziwaczne
przekraczanie reguł gry. Podpisaliśmy umowę koalicyjną na określonych
zasadach i na określony czas. Do dzisiaj nie rozumiem, jaki jest powód tego
typu działań - mówił dziennikarzom.
Wcześniejsze wybory nie są jednak wykluczone. Możliwe, że opowiedzą się za
nimi, obok Platformy Obywatelskiej, również Sojusz Lewicy Demokratycznej i
Samoobrona, jeśli zostanie usunięta z koalicji. Wczoraj po spotkaniu Leppera
z Donaldem Tuskiem ten ostatni powiedział: - Sytuację oceniam jako bardzo
krytyczną i nie wydaje się, żeby obecna koalicja była w stanie skutecznie
rządzić.
Wcześniej Tusk spotkał się już z szefem SLD Wojciechem Olejniczakiem.
Po południu na rozmowach w sprawie sytuacji w koalicji z Tuskiem spotkał się
szef klubu PiS Marek Kuchciński.
- Nie będzie stabilnej większości w tej koalicji - oznajmił lider Platformy
po spotkaniu. Nie potrafił jednak powiedzieć, czy Platforma Obywatelska złoży
wniosek o rozwiązanie Sejmu. Zadecyduje o tym w niedzielę specjalnie zwołana
rada krajowa. Nadal nie wiadomo jeszcze, jak do ewentualnego udziału w
rządzie Kaczyńskiego ustosunkuje się Polskie Stronnictwo Ludowe.
Nieoficjalnie się mówi, że jest gotowe rozpocząć współpracę z PiS. Niedawno
Andrzej Grzyb, szef PSL w Wielkopolsce, mówił w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem", że PSL na współpracę z rządem jest otwarte.
Niezależnie od sytuacji w koalicji nadal prowadzone są rozmowy z byłą premier
Zytą Gilowską na temat jej powrotu do rządu. Pytanie tylko, do jakiego rządu?
Wczoraj spotkał się z nią premier.
- Decyzja została podjęta - powiedział po południu Jan Dziedziczak, rzecznik
rządu. Nie chciał jednak zdradzić, czy wicepremier Gilowska znajdzie się w
rządzie premiera Kaczyńskiego. Nieoficjalnie mówi się jednak o jeszcze jednym
rozwiązaniu, w którym to właśnie Zyta Gilowska objęłaby funkcję premiera
rządu koalicyjnego PiS - PO.
- To wykluczone. Premierem jest i będzie Jarosław Kaczyński - powiedział nam
Adam Bielan (PiS).
Wczoraj wieczorem odbyło się zwołane w trybie pilnym spotkanie klubu PiS i
władz tego ugrupowania. Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", parlamentarzyści
PiS byli wyjątkowo zgodni - czas Andrzeja Leppera już się skończył. Ze
względu nie tylko na nielojalność wobec koalicjantów i potajemne spotkania z
Tuskiem, lecz także "próbę politycznego flirtu z SLD" w niektórych
województwach i nieustanne ataki na rząd Kaczyńskiego. - Lepper otrzymał
szansę na uczestniczenie w procesie dobrego rządzenia. Z tej szansy nie
skorzystał i powrócił do swoich praktyk - warcholstwa. Warcholstwa w żadnym
razie nie możemy tolerować - powiedział premier Jarosław K