"Nacobezu" na klasówce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 09:53
Ale nowość , a coraz to więcej głąbów.A pujść do ubikacji , to strach bo kota
zdołują.
    • Gość: nauczyciel Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.c156.petrotel.pl 23.09.06, 10:26
      Oj Ty to chyba chodzisz do szkoły bo tam można pÓjść do ubikacji.
      • Gość: Delfina Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.zaodrze.punkt.pl 24.09.06, 09:02
        Ja mam czasami takich głąbów, że oddają puste kartki albo piszą takie bzdury, że
        naprawdę nie wiem co miałabym napisać pozytywnego w ocenie opisowej. To na pewno
        więcej pracy dla nauczycieli ale czy uczniowie dzięki temu lepiej się uczą,
        więcej przyswajają??
        • swistak336 Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" 24.09.06, 11:35
          Mamy być przeciętni, średni, zasadą naszą: nie wyróżniać się, nie wychylać się!

          System oceniania pomógł najsłabszym, zaszkodził najlepszym. Przykro mi, słaby awansowany do kategorii "przeciętnego" nie posunie rozwoju naszego kraju ani kroku na przód. Nie będzie twórcą, tylko odtwórcą - rzemieślnikiem. Owszem tacy, są potrzebni, ale na nich nie da się oprzeć przyszłości.
          Tymczasem najlepsi dzięki pedowi do statystycznego uśrednienia (ujednolicone testy, ocenianie "nacobezu", wyniki procentowe nie odzwierciedlające osobowości) są strącani do roli "przeciętnych".

          Ten program to program uśrednienia - eliminacji elit i przekształcenia społeczeństwa w bezkształtną manipulowalną masę półmatołów.
          • Gość: GallagherGalloway Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.ghnet.pl 24.09.06, 11:59
            To co napisales to jedna wielka bzdura. Teza, ze najzdolniejsi na tym traca jest
            zupelnie bledna i opiera sie na nieprawdziwym zalozeniu, iz ktos sie uczy tylko
            dla stopni. Jezeli tak jest jego nauka niema najmniejszego sensu, oczywiscie
            powinien byc system motywacyjny ale nie kosztem mniej zdolnych. Czesto jednak
            uczniowie ucza sie czegos na pamiec tylko po to zeby dostac ocene bez pasji,
            zainteresowania checi poznania, maja poprostu przynosci dobre oceny ze szkoly
            zeby rodzice czuli sie dowartosciowani. Osobiscie nie bedzie mi zal tego typu
            ludzi jesli ucierpia na nowym systemie oceniania bo nie taka jest idea nauki.
            Ludzie zdolni chcacy rozwijac swoje zainteresowania napewno na tym nie ucierpia.
            • swistak336 Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" 24.09.06, 12:33
              Założenie, że dzieci nie uczą się dla ocen jest tak samo prawdziwe, jak założenie, że dorośli nie pracują dla pieniędzy.

              Oczywiście, dzieci uczą się nie tylko dla ocen, a dorośli pracują nie tylko dla pieniędzy, ale zarówno ocena, jak i płaca to skonkretyzowana nagroda za dobrze wykonane zadanie.
              • Gość: GallagherGalloway Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.ghnet.pl 24.09.06, 14:43
                Niestety znowu nieprawda. Roznica pomiedzy pieniedzmi a ocenami w szkole jest
                zasadnicza. Pieniadze nie sa nagroda, moga pelnic taka role np. wygrana w
                teleturnieju ale to efekt uboczny, pieniadze to posrednio wartosc wykonanej
                pracy. Poza tym praca jest a w efekcie pieniadze sa niezbedne do egzystencji no
                chyba, ze wrocimy do handlu wymiennego. Natomiast oceny w szkole maja byc
                odzwierciedleniem posiadanej wiedzy i teraz problem polega na tym zeby zachecic
                do nauki a nie zniechecic. Moim zdaniem system ocen liczbowych jest malo
                elastyczny i czesto niesprawiedliwy. Poza tym ktorego pracodawce podczas
                rekrutacji interesuja oceny ze szkoly, ano nikogo. Dlatego oceny mozna
                powiedziec sa "sztuka dla sztuki", wymyslem systemu edukacji, niemaja
                przelozenia na faktyczne umiejetnosci. Dzieci ucza sie dla ocen wlasnie dlatego
                ze one sa i tego sie od nich wymaga ale bynajmniej nie oznacza to, ze system
                ocen liczbowych jest odbry, jego najwieksza wada to dawanie poczucia bycia
                lepszym lub gorszym poprzez zwykle porownanie liczb. Redukowanie wiedzy i
                umiejetnosci czlowieka do liczby jest poprostu smieszne. Ja uwazam, ze opis
                bardziej zlozony i mniej sformalizowany daje lepsze mozliwosci prawidlowej oceny .
                • kiniox Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" 24.09.06, 15:57
                  Z tego, co mówisz, wynika, że pracowitość sama w sobie nie jest godna uznania.
                  Nawet jeśli kogoś coś nie pasjonuje, ale wkłada wysiłek w naukę, to powinno się
                  to promować. Bo potem wyrastają z nas nieroby i olewusy, a jaki jest tego efekt
                  każdy widzi.
                  • Gość: GallowayGallagher Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.ghnet.pl 24.09.06, 16:02
                    Jasne, ze pracowitosc to cenna cecha. Wszelkie przejawy pracowitosci i pasji
                    nalezy promowac jak tylko sie da. Tak naprawde chodzi mi tylko o to, ze zmiana
                    systemu oceniania z liczbowego na opisowy jest moim zdaniem dobrym pomyslem bo
                    niesie wiecej informacji nie mozna oceny czlowieka zamknac w przedziale <1, 6>.
                    • Gość: Delfina Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.zaodrze.punkt.pl 24.09.06, 16:12
                      Ale każda ocena niesie ze sobą konkretną informację, np. bdb-opanował pełny
                      zakres materiału, dopuszczający-opanował ledwie minimum i do tego bez pomocy
                      nauczyciela ani rusz:) Po co pisać drugi raz to samo, co jest w każdym szkolnym
                      systemie oceniania? Gdy nauczyciel robi sprawdzian albo kartkówkę, ustala
                      najczęściej "progi" i w zależności od ilości uzyskanych punktów uczeń dostaje
                      lepszą lub gorszą ocenę. Później taki sprawdzian uczeń dostaje do wglądu i sam
                      widzi, co mu dobrze poszło a nad czym musi popracować. Co tu jeszcze opisywać,
                      nad czym debatować?
                      • ohmy Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" 24.09.06, 22:04
                        Odpowiedź już tu gdzieś padła, ale spróbuję sparafrazować: Ocena powoduje, że
                        uczeń porównuje się z innymi (zawsze znajdzie lepszych i gorszych od siebie),
                        ale co gorsza, nie interesuje go już ta praca, nie czyta, nie słucha informacji
                        nauczyciele co poszło dobrze a co źle. W przypadku tego nowego podejścia nie ma
                        oceny, jest tylko uwaga co poszło dobrze, co źle i jak oraz na kiedy to
                        poprawić. I w tym tkwi piękno oceniania kształtującego! Każdy musi uczynić krok
                        do przodu od miejsca, w którym jest.
                • danusia75 Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" 24.09.06, 18:18
                  Bardzo mi się podoba, to co napisałaś/eś. Tak samo myślę, ale pierwszy raz
                  widzę, że ktoś tak to zgrabnie ujął.
                  Danusia
            • Gość: takajedna Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.szczecin.mm.pl 24.09.06, 15:17
              niestety ,ale to Ty jesteś w błędzie .Brak ocen cyfrowych spowodował, że
              rodzice nie wiedzą na jakim poziomie jest ich dziecko a co dopiero mówić o
              dzieciach... proponuje zrobić ankietę dla rodziców i uczniów a opinie ich będą
              oscylowały wokół ocen cyfrowych , takie badania ankietowe były już robione,
              niestety ocena opisowa nie spełnia ani roli informująceju ,ani motywującej .
              • Gość: GallowayGallagher Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.ghnet.pl 24.09.06, 15:52
                Z oceny opisowej mozna przejsc do oceny cyfrowej w druga strone juz nie. Nie
                rozumiem zatem w jaki sposob opis moze byc mniej informujacy od cyfry. Skoro
                ocena ma sluzyc tylko rodzica do okreslania czegos tam to po co dzieci maja ja w
                ogole znac. Co do motywacji to problem wydaje sie bardziej zlozony i nie tylko
                metoda oceny ma tu znacznie.
            • Gość: maverick.77 Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 15:26
              brednie - teoria - brednie- teoria - brednie - teoria x 9

              powyżej jest cytat Twojej wypowiedzi
              • Gość: GallowayGallagher Re: Uśrednianie społeczeństwa.Ku "Przeciętności!" IP: *.ghnet.pl 24.09.06, 15:57
                Twoj przekaz w warstwie merytorycznej jest zerowy jednak odpowiem.
                Brednia jest twierdzenie, ze zmiana systemu oceniania spowoduje "przecietnosc".
        • koszalek_opalek1 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 11:49
          To takie amerykańskie - mówienie, nad czym jeszcze musisz popracować... I
          pokazuje, że nauczyciel nie jest wrogiem ucznia, a jego pomocnikiem. Słowem,
          system ten jest OK w każdym calu :)
          • swistak336 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 12:41
            Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?

            Otóż nie jest super - jest dobrze, dopóki mówienie "musisz popracować" motywuje, jest niedobrze, gdy opis fałszuje rzeczywistość lub odbiera chęć do pracy bardziej zdolnym.

            Pojawia się sytuacja: nauczycielka mówi wybitnie niezdolnej osobie, która zawaliła zadanie - "jest OK, musisz tylko popracować" i ten sam tekst słyszy dzieciak, który wykonał je prawie idealnie. W umyśle lepszego musi pojawić się pytanie: jeśli on nie zrobił nic i jest "OK", a ja zrobiłem prawie wszystko i też "jest OK", to po co ja to w ogóle robiłem. Przeciueż jak nie zrobię, też będzie OK!
            • Gość: Delfina Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.zaodrze.punkt.pl 24.09.06, 14:50
              No właśnie, trzeba i należy chwalić, jeśli jest za co - a niektórych naprawdę
              nie ma za co bo totalnie nic nie robią i do tego wagarują. Ocena niedostateczna
              wystarczająco odzwierciedla ich osiągnięcia - jeśli zechcą się poprawić,
              najczęściej bez problemy nauczą się na 2 a nawet na 3
            • mmira5 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 21:24
              To nie tak. Istota informacji zwrotnej w ocenianiu kształtującym polega na tym,
              że kazdy uczeń indywidualnie otrzymuje konkretną informację, co zrobił dobrze
              (np. swietnie dobrałeś argumenty do tak postawionej tezy), a jeśli coś zrobił
              niedoskonale, to także o tym mu się pisze bardzo konkretnie, jak powinien
              pracować, co konkretnie zrobić, aby wyćwiczyc daną umiejętność (np. w
              zakończeniu rozprawki powinno się znależć podsumowanie rozważań, w Twojej pracy
              tego brakuje, więc spróbuj napisać dwa zdania, które będą sie odnosić do
              przedstawionych argumentów i zawierać wniosek wypływający z Twoich rozważań).
              Wyznacza sie termin, w którym uczeń powinien to zadanie wykonać. Ocenianie
              kształtujące to dialog między uczniem i nauczycielem służący rozwojowi ucznia.
              • ohmy Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 21:51
                Państwo, którzy podjęli się pilotażu nowego podejścia "OK" zasługują na
                uznanie, za wysiłek i odwagę. Skoro coś pilotujecie, to rozumiem, że będzie
                ciąg dalszy? Dlatego pozwolę sobie na odrobinę krytyki. Niepokoją mnie w tych
                tekstach dwie rzeczy.
                Pierwsza: nie rozumiem dlaczego to podejście musi się wiązać z tak rozbudowaną
                biurokracją? Przecież informacja zwrotna może być przekazana 'ustnie', po co
                produkować papiery?
                Druga: nie do końca czuję tego 'nacobezu', zwrot żargonowy, niby zabawny, ale
                też infantylny, przywołuje skojarzenia z jakąś praktyką sekciarską. Czy nie
                można powiedzieć zwyczajnie o co chodzi? Poza tym 'na co będę zwracać uwagę'
                przywołuje niemiłe skojarzenie, że każdy nauczyciel bezu nacoś innego, czyli
                uczymy się nie dla jakiegoś samorozwoju, ale 'pod nauczyciela'.
                Trąci 'klasyką'. Jeśli uczeń miałby zwrócić na coś uwagę, to nie dlatego, że
                będzie to robił nauczyciel, ale dla jakieś wartości w tym czymś zawartej. No
                nie wiem. Radzę unikać tego dziwnego zwrotu, jeśli myślicie o upowszechnieniu
                podejścia.
                • mmira5 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 23:41
                  Ad 1: Informacja zwrotna jak najbardziej może byc w formie ustnej. Idealnie by
                  było, gdyby podać ją i w formie pisemnej, i ustnej, ale - wiadomo - czas.
                  Ad 2: Tez podchodzę sceptycznie do nazwy "nacobezu", wolę kryteria sukcesu lub
                  oceniania, ale w OK już się tak przyjęło, przez analogię do angielskiej wersji,
                  gdzie nauczyciele mówią o wilfach (skrót od: what I'm looking for?)
                  Co do wątpliwosci dotyczacych 'klasyki';-) Otóż wspomniane nacobezu czyli
                  kryteria sukcesu nie są jakimś widzimisię nauczyciela, muszą się odnosić do
                  programu nauczania (np. uwzględniać umiejętnosci konieczne, także pożądane
                  wartości:-), oraz do możliwości klasy i indywidualnych uczniów.
                  Pozdrawiam
                  M.

                  ohmy napisała:

                  > Państwo, którzy podjęli się pilotażu nowego podejścia "OK" zasługują na
                  > uznanie, za wysiłek i odwagę. Skoro coś pilotujecie, to rozumiem, że będzie
                  > ciąg dalszy? Dlatego pozwolę sobie na odrobinę krytyki. Niepokoją mnie w tych
                  > tekstach dwie rzeczy.
                  > Pierwsza: nie rozumiem dlaczego to podejście musi się wiązać z tak rozbudowaną
                  > biurokracją? Przecież informacja zwrotna może być przekazana 'ustnie', po co
                  > produkować papiery?
                  > Druga: nie do końca czuję tego 'nacobezu', zwrot żargonowy, niby zabawny, ale
                  > też infantylny, przywołuje skojarzenia z jakąś praktyką sekciarską. Czy nie
                  > można powiedzieć zwyczajnie o co chodzi? Poza tym 'na co będę zwracać uwagę'
                  > przywołuje niemiłe skojarzenie, że każdy nauczyciel bezu nacoś innego, czyli
                  > uczymy się nie dla jakiegoś samorozwoju, ale 'pod nauczyciela'.
                  > Trąci 'klasyką'. Jeśli uczeń miałby zwrócić na coś uwagę, to nie dlatego, że
                  > będzie to robił nauczyciel, ale dla jakieś wartości w tym czymś zawartej. No
                  > nie wiem. Radzę unikać tego dziwnego zwrotu, jeśli myślicie o upowszechnieniu
                  > podejścia.
                  • ohmy Re: "Nacobezu" na klasówce 25.09.06, 01:27
                    re: ad. 2:
                    analogia do angielskiego sktótu nie przekonuje, oni się w sposób naturalny
                    posługują skrótami, w polskim to 'nacobezu' brzmi niemądrze. Słowo 'kryteria'
                    jest przecież znane i uczniom, i rodzicom, a jak nie, to przynajmniej się go
                    nauczą!
                    Poza tym uczniowie skupiają nadmierną uwagę na osobie nauczyciela (zamiast na
                    przedmiocie), dlatego 'kryteria' są w moim mniemaniu lepsze, niż 'na co będę
                    zwracać uwagę', bo to drugie tylko utrwala niechciany stan rzeczy.
      • bdx65 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 09:33
        Oceny opisowe obowiązują w nauczaniu początkowym od lat.
        W kl. I nie wolno postawić klasycznego stopnia, ale w II dzieci same domagają
        się "normalnej" oceny; chcą być docenione albo wiedzieć, dlaczego tylko 3 czy
        4, a nie 5, 6. To jest dla nich jasne i wymierne, a nie jakieś słoneczka i
        chmurki.
        Wprowadzenie tej "innowacji" to szczyt głupoty; rzeczywiście chyba tylko po to,
        żeby papierkowej roboty belfrom przybyło, bo jeszcze jej mało mają.
      • Gość: uczeń Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 10:41
        Nauczycielu a szybko umykasz do pokoju na przerwie?A moze tobie też wsadzili na
        glowę kosz na smieci?
    • Gość: romi Najgłupszy pomysł edukacji. Autor - IDIOTA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 09:15
      Efekty tej głupoty, wprowadzonej tylko w Polsce mamy porażające wobec faktu
      braku zaangazowania sie do uczenia, zaniżania poziomu nauki i wychowania. Już
      to przerabialismy. autorzy tego pomysłu to prawdziwi idioci do kwadratu.
      Poprostu nauczycielski SYF.
    • Gość: inka2 Ocena opisowa autorów projektu - GŁĄB i prymityw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 09:21
      Głąby
      • e.i.g Re: Ocena opisowa autorów projektu 24.09.06, 09:32
        Znowu papierkowa robota. Jesli juz to takie ocenianie ma sens w SP IV-VI, bo w I-III juz jest. Niech
        nauczyciele zarabiaja co najmniej 3 tys., to wtedy moga siedziec 10 godzin w papierach. A w klasie
        niech bedzie najwyzej 20 uczniow. Inaczej to kolejny bezsens, teoria, ktora urodzila sie w chorych
        mozgach ludzi zarzadzajacych oswiata, ktorzy dawno, albo wcale nie uczyli w szkole.
    • myslacyszaryczlowiek1 "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 10:08
      Zastaniawiam się kto wymyśla takie głupoty.
      Dlaczego zarządzają i nauczają kadry nauczycielskie wielcy teoretycy co nie
      mają pojęcia o rzeczywistości szkolnej, nie przepracowali w szkole ani jednego dnia.
      Po co są podręczniki do - muzyki, plastyki. Jeszcze brakuje do WF.

      • Gość: nauczycielka Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.chello.pl 24.09.06, 10:15
        uczę w szkole, wystawiam oceny, jednak gdy widzę, że powinnam 80% klasy postawić
        oceny niedostateczne, mierne lub tróje, rezygnuję z tego. pod zadaniem piszę
        dokładnie, gdzie uczeń popełnia błędy, podkreślam wszystkie błędy stylistyczne i
        ortograficzne i nakazuję poprawę całego zadania. owszem, mam więcej pracy, ale
        uczeń wie, że nie odpuszczę, dopóki nie pokaże mi, że się nauczył. że szanuje
        zarówno swój czas, jak i mój.
        stawianie jedynek nie zawsze ma sens. to przecież też dowód na to, że nauczyciel
        sobie nie poradził. lepiej z uczniami ćwiczyć i ćwiczyć do skutku, niż dołować
        ich złymi ocenami. w każdym razie - u mnie to działa :-)
        • Gość: Delfina Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.zaodrze.punkt.pl 24.09.06, 14:54
          Ok, ale jeśli ty im poprawisz wszystkie błędy to wtedy oni tylko to przepiszą i
          przyjdą do ciebie po dobrą ocenę - a więc pracę wykonałaś ty, a ni oni, czy nie?
          Nie wystarczy dać oceny "ndst" a pod spodem dopisek: "za ortografię"? Przecież
          chyba każdy dzieciak ma w domu słownik, po prostu przysiądzie jeszcze raz i
          posprawdza sobie słowo po słowie. A poza tym bardzo wiele słów ma swoje zasady i
          reguły i wystarczy logicznie pomyśleć, nie trzeba nawet sprawdzać
    • Gość: Agnieszka "Nacobezu" na klasówce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 10:27
      Kosmiczny koszmar,jeśli uczę w 17 klasach trzydziestoosobowych....???????????
      • Gość: bziQ Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 10:38
        Mam nadzieję, że osoby, które wymyśliły tę głupotę, mają świadomość krzywdy,
        jaką wyrządzają szkole, uczniom i nauczycielom. Obawiam się jednak, że osoby
        tego typu zupełnie odpłynęły od rzeczywistości i unoszą się gdzieś wśród
        chmurek, kołysane poczuciem misji. Obawiam się również, że osoby te nigdy nie
        pracowały z dziećmi, specjalizują się natomiast w produkowaniu papierów i
        sprawozdawczości, która jest zmorą współczesnej polskiej szkoły. Proponuję
        wprowadzić oceny rysunkowe:) dla tzw. ekspertów od pierdół, czyli m.in.
        od "nacobezu":). Mam kilka cennych pomysłów, by wyrazić oceną
        rysunkową "uznanie" nie tyle dla idiotow, którzy to wymyślili (zapewne w
        slamsach amerykańskich), ale dla rzeszy groźniejszych znacznie ekspertów
        polskich, którzy bezkrytycznie wcielają pomysł idioty w życie.
      • Gość: nauczycielka Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.chello.pl 24.09.06, 11:15
        to znaczy, że pracujesz na 3 etatach...
        • Gość: jazalogowana Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.it-net.pl 24.09.06, 12:35
          Dlaczego na trzech ? Nauczyciel np. j.polskiego ma zajęcia w dwóch albo trzech
          klasach. To tylko w ksztalcenu zintegrowanym jedna klasa to jeden etat.
          Czy osoby, ktore wymyśliły ocenianie bez 2 i 6, robią awans zawodowy i chcą się
          wykazać ? Skoro ministerialnie mamy podane, że ocenamy w skali 1-6, to chyba
          jest to obowiązujaca skala.W klasach I-III mamy oceny opisowe - a rodzice i tak
          pytają, czy to czwórka, czy piątka. Ocenianie tylko pozytywne nie przyniosło
          nic dobrego - i uczeń, i rodzic muszą wiedzieć, z czego są braki, co zupełnie
          nie opanowane. Mądry nauczyciel i tak obok pracy pisemnej pisze swój komentarz.
          A rodzic często go nie przeczyta, już nie wymagając nawet, żeby zrozumiał i
          zmobilizował dziecię do roboty.
    • grzesiek401 "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 11:00
      To jest cały czas równanie w dół!
    • Gość: dorn "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 11:14
      Jeśli się manipuluje przy czymś co działa dobrze i jest sprawdzone od pokoleń to
      można to tylko zepsuć. Dziwne są te zapędy władz do "poprawiania" dobrze
      funkconujących rozwiązań i to nie tylko w szkolnictwie.Wniosek z tego może być
      tylko jeden: Włodarze nie mają pomusłu jak poprawić to co rzeczywiście wymaga
      poprawienia więc unikają problemów a manipulowanie rozwiązaniami działajacymi w
      zasadzie dobrze ma stworzyć pozory aktywności i troski o tzw. "dobro ogólne"
    • pawel.amilo róbcie tak dalej! 24.09.06, 11:27
      Brawo! A potem wychodzą takie głąby. Wystarczy spojrzeć na to forum internetowe,
      jakie tu ludzie walą błędy ortograficzne to się nóż w kieszeni otwiera! To
      jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Ale cóż, szkołę mamy nowoczesną.
      Jeżeli od ortografii się zaczyna to ja bym się bał zapytać o inne sprawy,
      matematykę, literaturę, nie mówiąc już o językach obcych. Przecież to jest
      chore! To jest upowszechnianie słabej edukacji kosztem jakości. Prawda jest
      taka, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy i trzeba je "za młodu" wykuć jak
      tabliczkę mnożenia, a żadne oceny opisowe tu nie pomogą, bo jak gość dostanie
      dwóję za dwóją, a potem pasem od ojca to się dopiero nauczy, a nie jak mu pani
      nauczycielka napisze, amerykańskim wzorem, że "musisz popracować nad ortografią,
      ale ogólnie to jest git!". Co za bzdura!!

      To samo z wyższymi szkołami, co w ogóle jest kpiną. Goście kończą Wyższą Szkołę
      Zarządzania w Pcimiu Dolnym i się nazywa, że mają magistra. A czasem to się
      nawet wysłowić nie potrafią. He he
    • Gość: - Polska = równanie w dół. Głupimi łatwiej rządzić.. IP: *.aster.pl 24.09.06, 12:33
    • Gość: eeeee Re: "Nacobezu" na klasówce IP: *.wolfson.cam.ac.uk 24.09.06, 12:53

      pojecie dziecka tzw. zdolnego jest mocno mylace zwlaszcza jesli naduzywane
      przez byle-nauczycieli, ktorzy ledwo zrobili magistra z przedmiotu, ktory
      nauczają;

      dzieci dobrze sie uczace w szkole to, jak wynika z moich obserwacji,
      najczesciej dziewczynki, ktore ucząc się na pamiec, nie zadajac nauczycielom
      trudnych pytan, na ktore ci nie umieliby odpowiedziec i akceptujac bezmyslnie
      miałki autorytet grona pedagogicznego dostają same piątki, a w wieku 19 lat i
      tak zachodzą w ciąże, zakladaja rodziny i zostaja kurami domowymi nie
      realizujac sie w zaden sposob zawodowo;

      natomiast dzieci tzw. trudne lub mniej zdolne to najczesciej nadpobudliwi
      chlopcy, zadajacy podchwytliwe pytania odslaniajace niekompetencje nauczycieli;
      takie dzieci, gdy dorosna zakladaja wlasne firmy i robia kariery;

      pytanie za sto punktow: w kogo bardziej polskie spoleczenstwo powinno
      inwestowac; odpowiedz: w lepszą kadre pedagiczną;



      • ajala1 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 13:55
        Genialne!:))))))))))))
        A te obserwacje to gdzie zostały poczynione? I na jak licznej populacji?
        Ubawiłeś/aś mnie bardziej, niż nasz minister /tzn. mój na pewno niestety, a czy
        Twój to nie jestem przekonana;)/. Od jutra nie będę stawiać piątek grzecznym
        dziewczynkom, żeby przypadkiem za wcześnie w ciąże nie zaszły, zaś od chłopców
        pozbieram dokładne dane - za kilka lat będę miała wielu znajomych biznesmenów i
        prezesów - karierowiczów.
        A tak wracając do tematu głównego - pomysł wdrażania OK w mojej szkole nie
        przeszedł, nauczyciele się nie zgodzili. W końcu muszą też mieć czas na to,
        żeby te dzieci czegoś nauczyć, a nie tylko o nich pisać. Jak się uczy
        przedmiotu, który jest w wymiarze jednej godziny tygodniowo, to żeby nazbierać
        sobie etat trzeba uczyć minimum 18 klas, tj. 400-500 uczniów. Wyklucza to
        raczej możliwość rzetelnego napisania w ciągu miesiąca choćby kilku zdań o
        każdym - zwłaszcza, że wielu uczniów zaczyna się rozróżniać dopiero po kilku
        miesiącach. Ponieważ część osób może zdziwić się słysząc o takim wymiarze
        godzin - podpowiem, co to mogą być za przedmioty - np. informatyka, historia,
        plastyka, muzyka, technika, geografia, wos itd. Pzdr, zwł. tych od inwestowania
        w kadrę pedagogiczną:)
    • Gość: ja Ocena jest ważna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 13:10
      I tak nauczyciele piszą informacje pod ocenami. A uczeń i tak ma w nosie, nawet
      3 zdań mu się nie chce przeczytać pod oceną, nie mówiąc o połowie strony!
      A jeśli rodzice są niezbyt wykształceni, co zrozumieją z wypisanych dyrdymałów?
      Ocena też motywuje, prznajmniej jakoś dyscyplinuje.
      TRZEBA PRZYZWYCZAJAĆ DZIECI DO OCENY. ŻYCIE JEST OCENĄ. PO CO TO UKRYWAĆ? CAŁE
      życie będą oceniami - przez pracodawcę, szefa, społeczeństwo, itd.
      • danusia75 Re: Ocena jest ważna. 24.09.06, 18:32
        Czy na pewno będą oceniani stopniami? Czy Twój szef stawia ci stopnie, czy
        raczej informuje, co mu się podoab, a co masz zrobić inaczej?
        D
        • adam.2x Re: Ocena jest ważna. 24.09.06, 20:35
          danusia75 napisała:

          > Czy na pewno będą oceniani stopniami? Czy Twój szef stawia ci stopnie, czy
          > raczej informuje, co mu się podoab, a co masz zrobić inaczej?
          > D
          ------------------------------------------
          Danusiu, stopnie jednak stawia sie w instutucjach. Zwykle raz do roku zbiera
          sie grono manadzerow i duskutuja o kazdym pracowniku. Szereguje sie wedlug
          kategorii numerycznie. To sa wlasnie stopnie. Zgodnie z tym numerkiem
          przyznawane sa podwyzki, premie, awanse.
          Do tego oczywiscie przeprowadza sie okresowa ewaluacje z kazdym pracownikiem.
    • Gość: luk idotyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 14:20
      inaczej tego nazwać nie można. Pieprzą coś o uczniach, a tak naprawdę chodzi o
      to, że niby nauczyciele za mało roboty mają... :/
      niech piszą teraz całymi dniami opinie

      Efekt będzie taki, że nauczyciel będzie wolał postawić lepszą ocenę, niż
      opisywać gorszą.
    • adam.2x Najlepiej stworzyc klasy o roznym poziomie 24.09.06, 14:49
      Choc nie uwazam ze to powinno sie stac w podstawowce. W ponad-postawowych
      szkolach ten sam rok moglby byc podzielony na np trzy poziomy: podstawowy,
      sredni i zaawansowany. Klasyfikacja do okreslonego poziomu nalezalaby do
      nauczycieli w porozumieniu z rodzicami. Programy na kazdym poziomie bylyby
      inne. Przejscie na wyzszy poziom moglo by byc mozliwe po spelnieniu okreslonych
      wymagan.
      Najwazniejsze jest jednak zmniejszeie ilosci uczniow na klase.
    • Gość: n@uczyciel "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 15:11
      ale bzdura!!!!!!!!!!!przecież nikt mi nie powie , że w szkole bez ocen
      uczniowie cos się uczą, skoro w szkołach z ocenami na gwałtu rety sie
      poprawiają tuz przed końcem semestru lub jak mają nóż na gardle
    • Gość: nameja A kiedy ja to napiszę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 15:47
      Mam przedmiot raz w tygodniu, więc uczę około 500 osób! Zamiast skupić sie na
      przygotowaniu do lekcji, ocenianiu prac, dokształcaniu, to będe produkować
      świstki dla każdego ucznia w 35 osobowej klasie? Dla nich i tak ważna jest
      cyfra! Często nawet nie rozumieją języka opisowego.
      • danusia75 Re: A kiedy ja to napiszę? 24.09.06, 18:40
        Drodzy dyskutanci
        Ocenianie kształtujące nie eliminuje stopni, tylko ogranicze je do oceny
        sumującej. W czasie procesu uczenia zaś stosuje informację zwrotną:
        Co uczeń zrobił dobrze
        Co powinien poprawić
        Jak powinien poprawić
        W jaki sposób dalej powinien pracować.
        Tak, więc "poraw ortografię" nie jest oceną kształtującą, tylko pobożynym
        życzeniem.
        Stosowałam OK w szkole, miałam z tym dużo pracy, ale uważam, że warto.
        Nie jest to też nasz wymysł, ale pochodzi z innych krajów i jest tam sprawdzony
        (np Finlandia), intersuje się OK również PISA.
        Danusia
        • adam.2x Dobry pomysl w dodatku do stopni 24.09.06, 20:28

          To co Danusia napisala jest wedlug mnie doskonalym dodatkiem do stopni.

          Idealem byloby przeprowadzenie indiwidualnych rozmow z kazdym uczniem tak jak
          sie to robi z pracownikami w korporacjach dokladnie wedlug planu Danusi. Jednak
          uwazam ze czestszy i jasny feedback jest konieczny i to jest wlasnie rola
          stopni.

          Gratuluje Danusi dedykacji do zawodu
          • mmira5 Re: Dobry pomysl w dodatku do stopni 24.09.06, 21:03
            Też jestem zwolenniczką oceniania kształtującego. Stosuję je w praktyce.
            Niestety łączenie informacji zwrotnej ze stopniem nie przynosi dobrych efektów,
            bo wtedy uczniowie na ogół nie analizują opisu i wskazówek, tylko porównują, jak
            inni zostali ocenieni. Często słyszy się wtedy: mnie taka ocena wystarczy, po co
            mam to jeszcze poprawiać. Brak oceny zmusza ucznia do analizy zadania i
            zastanowienia się, co jeszcze musi zrobic, aby ten materiał/umiejętność opanowć
            lepiej. A o to przecież chodzi.
            Artykuł niektóre problemy upraszcza, inne pomija.
            Czytam np. takie zdanie: "- Wiem, że "OK" ma sens, ocenianie było bezstresowe,
            ale dostrzegliśmy też pewne niedogodności - wyjaśnia Jakowska. - Program wspiera
            słabszych, ale ogranicza rozwój zainteresowań zdolnych dzieci, które znacznie
            szybciej wykonywały polecenia. Poza tym doszliśmy do wniosku, że nie będziemy
            realizować modułu "informacji zwrotnej", czyli szczegółowych opisów, kart
            obserwacji."
            I zastanawiam się: jak OK moze ograniczać rozwój zdolnych dzieci, skoro każdemu
            uczniowi piszemy indywidualną informację zwrotną? A niezależnie od sposbu
            nauczania zawsze znajdą się uczniowie szybciej wykonujący polecenia.
            Czy możliwe jest ocenianie kształtujące bez informacji zwrotnej, która stanowi
            sedno tego sposobu nauczania? Jakowska jest chyba niedoinformowana.
            • adam.2x Re: Dobry pomysl w dodatku do stopni 24.09.06, 21:54
              Poruszasz pare istotnych problemow:
              >...Często słyszy się wtedy: mnie taka ocena wystarczy, po c
              > o
              > mam to jeszcze poprawiać....
              To uwazam odnosi sie do systemu wartosci jakie uczen wyznaje a u dziecka
              pochodzi glownie z grona bliskich, otoczenia. Z czasem ten system jest rowniez
              ksztaltowany przez szkole. Jednak moim zdaniem rodzinny (otoczenia) element w
              wiekszosci wypadkow decyduje. Kazy sposob oceny beda interpretowali z tej
              pozycji.
              >....Program wspier
              > a
              > słabszych, ale ogranicza rozwój zainteresowań zdolnych dzieci,..
              To jest prawda i mim zdaniem nie do pokonania. Dlatego jak pisalem w jednym
              wczesniejszym poscie najlepiej byloby podzielic klasy na poziomy z roznymi
              programami, trudniejszym dla zdolnych i latwiejszym dla mniej zdolnych, tak aby
              uczniowie byli obciazani zadaniami na miare swych mozliwosci. Wlasciwie
              nalezaloby ustawic w ten sposob przedmioty a nie cale klasy aby chociaz w
              niektorych przedmiotach kazdy mogl miec szanse bycia wsrod najlepszych i jednym
              z nich.

              I oczywiscie to co nazywam feedback (informacja zwrotna?) jest bardzo wazne.
              Pozdrawiam
    • Gość: goniach "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 20:41
      Szkoły w Słupnie nie mają się czym pochwalić, dlatego wymyślaja głupoty... to
      dobre przy 10 - 14 osobowych klasach, nie przy 30 !
      • danusia75 Re: "Nacobezu" na klasówce 24.09.06, 22:04
        Centrum Edukacji Obywatelskiej (ceo.org.pl/ok) prowadzi stronę o ocenianiu
        kształtującym, jest tam wiele artukułów, informacji o różnych inicjatywach
        dotyczących OK i forum.
    • Gość: Ewa Borgosz "Nacobezu" na klasówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 11:26
      Bardzo misię podoba propozycja zmiany nazwy z "oceniania kształtującego"
      na "nauczanie kształtujące". W istocie o to właśnie chodzi. Cieszę się też, że
      szkoła podstawowa w Słupnie decyduje się na kontynuację. Życzę powodzenia i
      sukcesów również w pracy z uczniami zdolnymi.
Pełna wersja