Gość: ZW
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.10.06, 20:46
Do jutra kandydaci na radnych z pierwszych, drugich i ostatnich miejsc na
listach Platformy mają zapłacić partii za start w wyborach.
– 13 października mija ostateczny termin rejestracji list w Państwowej Komisji
Wyborczej. Więc, jeśli nie zapłacę do dziesiątego, zdążą mnie wykreślić z
dobrego miejsca – przewiduje kandydat PO w wyborach. I ma rację. Wewnętrzny
dokument PO nakazuje skreślić z listy tego, kto pieniędzy nie wpłaci.
Oficjalnie partia jedynie apeluje o wsparcie finansowe dla ugrupowania.
„Kampania wymagać będzie od nas wszystkich wielkiej mobilizacji sił i środków”
– pisze do swoich członków zarząd warszawski PO (kieruje nim Małgorzata
Kidawa-Błońska).
I podaje cennik. Za start do rady dzielnicy z pierwszego miejsca trzeba
zapłacić trzy tys. zł. Półtora tys. zł za drugie miejsce. Do Rady Warszawy
jest drożej: pierwsze miejsce kosztuje cztery tys. zł, drugie dwa tys., a
ostatnie tysiąc zł. Otwarcie listy do sejmiku wojewódzkiego kosztuje pięć
tysięcy zł. Drugie miejsce to dwa i pół tysiąca, ostatnie – tysiąc złotych. –
Trudno sobie wyobrazić, by kandydaci nie wspierali swojej partii –mówi Jacek
Kozłowski, szef sztabu wyborczego PO w stolicy.