karoleberhardt
05.11.06, 15:09
Według nieoficjalnych, ale pochodzących z pewnego źródła informacji PiS w
przyszłej radzie miasta Płocka wcale nie będzie się chciał układać i
współrządzć z PO. Posowczyki liczą na 8-11 mandatów w wyborach. Do większości
bedzie im brakować 2-5 mandatów.
Zatem brakujące kilka głosów chcą ewentualnie pozyskać rozbijając inne
frakcje, przede wszystkim mają na uwadze trzech potencjalnych radnych
z "Naszego Miasta": Wiesława Kossakowskiego, Jasiona i Zygmunta
Buracyńskiego. W grę wchodzi też znajdująca się w opozycji do oficjalnych
władz Platformy Obywatelskiej grupa potencjalnych radnych tej partii: Artur
Jaroszewski, Mariusz Nosarzewski, Elżbieta Gaspińska, Andrzej Wiśniewski (w
jego kampanię aktywnie zaangażował się prezes RYNEX-u Kijek oraz prezes MZGM
TBS Jaworski) lub (jeżeli wejdą do rady) kandydaci z PSL-u np. Popczuk,
Kępczyński.
W zamian za zdradę i podporzadkowanie się decyzjom pisowczyków ww. delikwenci
mają otrzymać wysokie stanowiska w radzie (w ostateczności w grę wchodzi
nawet posada przewodniczączego rady, wiceprzewodniczących rady oraz szefów
komisji rady), tudzież rozliczne stołki w spółkach skarbu gminy dla
niektórych z nich oraz ich krewnych i znajomych.
Wszystko to zdarzy się na pewno, pod przynajmniej dwoma warunkami:
1) wybory wygra Mirosław Milewski
2) PiS zdobędzie minimum 8 głosów w radzie.