kwisniewski
11.11.06, 17:24
Pamiętajmy o tym, że to nie wina liberalnych ateistów i bezbożników, że świat
się sekularyzuje, że odchodzi od Boga, że ustanawia bezbożne prawa, że nie
wprowadził do konstytucji unijnej odniesienia do Boga.
W pierwszym rzędzie to wina tych biernych i tchórzliwych chrześcijan, którzy
nie bronią Chrystusowej wiary i moralności.
Zawsze tak było w historii, że siła zła płynęła ze ślepoty, lenistwa i
tchórzostwa dobra.
Skoro w Europie jest ok. 80% chrześcijan, skoro w naszym kraju jest ponad 90%
katolików, to kto wybiera do parlamentów bezbożników? Kto im daje władzę w
ręce? Kto pozwala im ustanawiać bezbożne prawa? Kto kupuje i czyta pełne
pornografii i nienawiści do Kościoła pisma? Kto godzi się na to, że jakaś
grupka nienawidzących proboszcza w tej czy innej parafii ludzi, wzywa na
pomoc bezbożne, pędzące za sensacją media, żeby dokonać nad nim swoistego
samosądu i skompromitować Kościół?
Kto głosuje na takich polityków, których cały program polityczno-społeczny
wyraża się w żądniu aborcji na zawołanie, w promowaniu homoseksualizmu oraz w
ciągle tej samej, poczynając od Lenina i Stalina a na współczesnych lewakach
kończąc, bolszewickiej nienawiści do Kościoła, będącego przecież przez tysiąc
lat siłą i ostoją polskości, który chcieliby skompromitować, obłożyć
kontrybucjami i podeptać, tak jak to czynili ich ideologiczni ojcowie przez
całe dziesięciolecia. W sytuacji, gdy służba zdrowia jest w głębokiej zapaści
finansowej, a wielu ludzi nie ma pieniędzy na zbyt dla nich drogie lekarstwa
ratujące życie, budżetowe pieniądze politycy ci przeznaczają na refundację
środków antykoncepcyjych.
Kto takim ludziom daje do ręki władzę w chrześcijańskim w dziewiędziesięciu
kilku procentach kraju?
Nikt inny przecież jak tylko my chrześcijanie.
W naszych czasach najgorszym zagrożeniem dla chrześcijaństwa nie jest
wojujący ateizm, lecz obojętność religijna ludzi, którzy uważają się za
chrześcijan, ale żyją jak bezbożni poganie i niczym się od nich nie różnią.
Którzy tak jak bezbożni poganie kradną i oszukują, dokonują malwersacji i
krzywdzą bliźnich; którzy tak jak poganie zamiast na Mszę świętą pędzą w
niedzielę do supermarketu; którzy tak jak poganie zamiast Pana Boga czczą
złotego cielca; którzy tak jak poganie nie modlą się do Boga i wyrzucili Go
już ze swojego codziennego życia.
Nie ma nic gorszego dla chrześcijaństwa jak źli chrześcijanie.
W sytuacji, gdy nasz świat ogarnia cywilizacja śmierci, my chrześcijanie
musimy się obudzić do żarliwej wiary. Nie pozostawajmy ze swoją wiarą na
marginesie życia społecznego i politycznego, lecz wchodźmy w nie, zabierajmy
głos, idźmy do wyborów, głosujmy w nich na prawych, po chrześcijańsku
żyjących ludzi. Łączmy się z innymi ludźmi dobrej woli. Nie pozwólmy się
zepchnąć na margines życia publicznego.
Wszędzie, gdzie żyjemy i pracujemy, pokazujmy ludziom Chrystusa przez swoje
piękne uczciwe życie.
Módlmy się i uczmy modlitwy bliźnich.
Pomnażajmy swoją wiedzę religijną i pouczajmy o Chrystusie innych.
Pielęgnujmy znaki naszej wiary, w domu i poza domem.
Nie poddajmy się pogańskiemu sposobowi spędzania niedzieli.
Chrońmy życie ludzkie we wszystkich wymiarach, zagrożone dziś tak bardzo
zwłaszcza u jego początków i kresu, przez aborcję i eutanazję, i
sprzeciwiajmy się zbrodniczym doświadczeniom na ludzkich embrionach.
Zachowujmy wierność małżeńską.
Pielęgnujmy nasze chrześcijańskie rodziny.
Wspierajmy solidarnie ludzi potrzebujących: chorych, samotnych, bezrobotnych
i pokrzywdzonych przez życie.
Wspomagajmy media katolickie i brońmy je przed ustawicznymi atakami wrogich
im sił.
I zawsze, w chwilach dobrych i złych, w dobrym zdrowiu i w cierpieniu,
prywatnie i publicznie, w życiu społecznym i politycznym, w domu i na
uniwersytecie, będąc skromnym pracownikiem i pełniąc najwyższe urzędy, idąc
do pracy i biorąc kartę wyborczą do ręki - nie zapominajmy o tym, że jesteśmy
chrześcijanami i że tylko wtedy, gdy publicznie przyznamy się do Chrystusa,
On przyzna się do nas na Bożym sądzie, przed którym stanie na pewno każdy
człowiek.