roman_j
10.12.06, 22:46
Jak wszyscy dobrze pamiętamy, przed wyborami pan prezydent mamił nas wizją
linii tramwajowej poprowadzonej przez Płock. Wtedy nie było praktycznie
żadnych wątpliwości, że tramwaj w Płocku będzie. Jeśli była jakaś niewiadoma,
to tylko pieniądze z UE. Teraz ze zdziwieniem czytam w artykule poświęconym
budżetowi na 2007 rok, że prezydent zamierza w przyszłym roku zlecić ...
opracowanie studium wykonalności przebiegu linii tramwajowej. Czy to nie
dziwne, że po wyborach pan prezydent nagle nabrał wątpliwości? Przed wyborami
nawet cienia wątpliwości nie było. Zastanawiam się nad sensem wykonywania
takiego studium teraz, kiedy słowo się rzekło, a przysłowiowa kobyłka jest juz
u płota. Czy nie jest przypadkiem tak, że pan prezydent chce nam teraz
wszystkim oznajmić, że mu przykro, ale tramwaju nie będzie, bo specjaliści
twierdzą, że to się nie uda? Żeby coś takiego oznajmić, trzeba mieć solidną
podkładkę (tak jak w sprawie PERN-u potrzebna była dodatkowa wycena wykonana
przez zaprzyjaźnionego eksperta). Jeśli to opracowanie ma odpowiedzieć na
pytanie, czy budowa tramwaju w Płocku jest możliwa, to ja już dzisiaj, za
darmo, mogę napisać, że tak. Jedyną niewiadomą w tej sprawie jest tylko KOSZT
realizacji tego przedsięwzięcia. A na to pytanie odpowiedzieć może jedynie
projekt z kosztorysem, na który powinien pan prezydent ogłosić przetarg,
zamiast wydawać nasze pieniądze na wspomniane studium. Co więcej, jeśli na
wspomniany przetarg zgłosi się co najmniej jedna firma, to znaczy, że
podejmuje się ona tego zadania i jest ono według niej wykonalne. Jeśli zaś
żadna się nie zgłosi, to nawet mając studium wykonalności będzie można ten
pomysł powiesić na kołku obok złotego sedesu. Pamiętajmy, że hotele nad
Sobótką też nam ten prezydent obiecał i też nie zastanawiał się wtedy, czy to
pomysł wykonalny. A hoteli nie ma i nie będzie. :-))