Gość: frytol
IP: *.plock.sdi.tpnet.pl
16.04.03, 01:52
no i niestety nie pamietam tych xxx :(
a to bylo tak
jade sobie do szkoly dnia 14.4.2003 , sloneczko swieci,
nie ma to jak dobry humor na poczatek dnia, dojezdzam
juz do 'kolanka' w wyszogrodzka (jade z podolszyc w
strone miasta), zmieniam pas na lewy bo chcialem zaraz
potem zmienic na pas zjazdowy w wyszogrodzka, patrze,
korek... no to pojade jednak proste i potem przejade
pod wiaduktem w przemyslowa (tak chyba nazywa sie ta
ulica), tak wiec nie wrzucilem jednak kierunku w lewo i
dalej jade (teraz to juz byl srodkowy pas) prosto tym
samym pasem, nagle z prawej strony pojawia sie wyzej
opisany opel, ktory bez kierunku scina w zakrecie pas,
zmieniajac go w przod mojego autka.. no to noga na
srodkowy pedal i 'czarujemy' zeby miec caly samochod, w
tym samym czasie chcialem temu czlowiekowi jakos
'zakomunikowac' ze wlasnie we mnie 'wjezdza' tak wiec
zatrabilem... dobra wszystko wporzadku, jade juz za nim
alejami pilsudskiego, srodkowym pasem, chcialem zmienic
pas na prawy, kieruneczek i zmieniam, pan przede mna
bez kierunku zajezdza mi droge... no to zmieniam znowu
na srodkowy... pan robi to samo... zmieniam na lewy i
to samo... znowu srodkowy i znowu to samo... i tutaj
zrobilem cos bardzo glupiego i teraz w sumie tego
zaluje bo wystarczylo olac mistrza kierownicy z kadeta
i trzymac sie jak najdalej za nim, nerwy mi puscily,
powiesilem mu sie na zderzaku, wrzucilem kierunek w
lewo i wykorzystujac obnizone i utwardzone zawieszenie
machnalem kierownica zmieniajac pas tak ze chyba nie
zorientowal sie co sie w ogole stalo... (strasznie mi z
tego powodu glupio bo w sumie to narazilem i tego
czlowieka i siebie i ewentualnych ludzi w okolo ktorych
raczej nie bylo, no ale zawsze narazenie) , spotkalismy
sie na przejsciu dla pieszych gdzie akurat bylo
czerwone, poniewaz pan stal po mojej prawej stronie to
niebardzo slyszalem co do mnie mowi, po otwarciu szyby
dowiedzialem sie ze bylo to cos w stylu 'co na mnie
trukasz ty jeba** chu**' , kultura az uderzylo...
grzecznie odpowiedzialem panu: 'tak troche to mi pan
droge zajechal' w odpowiedzi uslyszalem 'bo cie zaraz
chu**' no i dalej nie chcialo mi sie tego sluchac i
zamknalem szybke, oczywiscie mistrz kierownicy musial
sie popisac i ze skrzyzowania ruszyl swoim bolidem z
piskiem opon, ja spokojnie pojechalem za nim trzymajac
sie w bezpiecznej odleglosci...
teraz zaluje ze nie zapisalem numerow, nie zjechalem na
parking i nie zadzwonilem do 'firmy' w ktorej pracuje
pan rzecznik.. :(
1. uwazajcie na tego czlowieka
2. panie rzeczniku : czy w takich sytuacjach warto w
ogole zaprzatac sobie glowe dzwonieniem na policje?
3. znowu do pana rzecznika : czy moge zrobic cokolwiek
dopiero teraz, nie znajac dokladnie numeru
rejestracyjnego tylko jego czesc i marke, model itd
pojazdu ?
co mnie w tym uderzylo.. za kierownica nie siedzial
jakistam koles w wieku 18-19lat.. (no dobra.... w moim
wieku ;) a czlowiek (tak mi sie przynajmniej wydawalo)
kawalek po 40...
pozdrawiam
frytol