Spór braci Rogowieckich o Płock

27.02.07, 23:26
Z początku myślałem że p. Roman Rogowiecki krytykuje w zupełnym oderwaniu od
płockich realiów, ale po przeczytaniu do końca okazało się, że to co mówi to
prawda, a włodarze i uwielbiający ich elektorat zauroczony propagandą sukcesu
wolą nie dostrzegać, że mimo pewnych osiągnięć można robić więcej, inaczej?

Czy nikomu nie przeszkadza, że praktycznie każda przeprowadzana inwestycja ma
gigantyczne opóźnienie, że w mieście od kilku ładnych lat nie pojawił się
żaden duży inwestor zagraniczny, że nikt nie ma kompleksowej wizji miasta
przez co poprzestaje się na rzeczach małych, banalnych, tymczasowych?
    • Gość: maruda Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 03:03
      Prowda Panie...

      Jakoś inwestory w nas nie kcom piniondzóf łomotać, bo po polny drodze z "wawki"
      dojechać cinżko wew rozsondnym casie, nowego amfitheatra miasto lodebrać
      łoficjalnie siem nie śpieszy, a se ty siedim ino latego, co miszania momy.

      A na serio - Panowie Rogowieccy obaj dobrze mówią, i ten nasz miejscowy, i
      te "stoliczny". Świadczy to o jednym - miasto nie ma jakiegoś sensownego planu
      rozwoju, i to od 20-tu lat. Tu coś tam coś, chlebek, igrzyska i jakoś będzie...
      I nie jest ważne, kto za tym stoi, czy "pogrobowcy PZPR", czy "mondrzy ludzie
      PIS"... Kaszanka z obu stron...
      Wyć się kce !!!
      • Gość: Grzegorz Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.class147.petrotel.pl 28.02.07, 07:24
        Witek powinien z Ratusza odejść To człowiek byłego Jakubowskiego. Jak on ma
        pracować dla PiS i Milewskiego ?
        • Gość: jarche Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: 193.59.95.* 28.02.07, 08:26
          I tu właśnie jest pogrzebany cały diabeł. W głowie nie mieści się, że ktoś kto
          pracował w ekipie "A" nie może pracować równie dobrze w jakiejkolwiek innej
          ekipie "B", "C" czy "Z". A może on nie pracuje dla "ekipy" tylko z innych
          pobudek?
          Psy szczekają - karawana idzie dalej.
          Czy trzeba kochać obecne władze Ratusza żeby móc coś robić dla Miasta?
          Pozdrawiam.
          • Gość: plock4you Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 08:58
            To jeden z niewielu, a może jedyny który pozostał po czystkach Milewskiego.
            Może więc jest poprostu dobry. Co do rozwoju to spójrzmy na nieodległą ŁÓdź!!!
            BOOM inwestycyjny. Dlaczego? Bo jest dobra, długofalowa koncepcja. A co mamy
            my? Orlen, Orlen, Orlen. Może czas przestać wpatrywać się w Orlen i pomyśleć o
            branży IT. Dlaczego Dell wybrał Łodź? Czy mamysię stać zagłębiem chemicznym
            Polski? Może panowie włodarze powinni poczytać trochę prasy i to nie "Sygnałów"
            ani innego płockiego świerczyka tylko dobrą krajową. Niech zobaczą jak rozwija
            się wspomniana Łódź, Poznań, Wrocław. Może zamiast za granicę trzeba by
            pojechać do takiej Łodzi i porozmawiać z Kropiwnickim jak oni to robią. Bo mam
            nadzieję, że nie ilość plakatów a dobre inwestycje wkrótce zaczną decydować o
            wygranej w wyborach. Pozdro
            • roman_j Re: Spór braci Rogowieckich o Płock 28.02.07, 14:05
              Gość portalu: plock4you napisał(a):

              > To jeden z niewielu, a może jedyny który pozostał po czystkach Milewskiego.
              > Może więc jest poprostu dobry.

              A może po prostu nie podskakiwał? Siedział cicho i modlił się, kiedy miotła
              wymiatała z Ratusza jego kolejnych kolegów, koleżanki i podwładnych. Jak się ma
              takie "referencje", że jest się, jak to ktoś napisał, człowiekiem prezydenta
              Jakubowskiego, to warto się zastanowić, jaki może być powód, że ten człowiek
              pozostaje nadal na swoim stanowisku? Może nie miał żadnych oczekiwań poza tym,
              żeby zachować pracę? Może nie targował się o pieniądze (że tak było to akurat
              wiem z dobrego źródła)? Pewnie nie stawiał się pryncypałom, ale grzecznie
              siedział w kąciku i pracował udając, że go nie ma. Takie wnioski się nasuwają,
              jeśli przypomnieć sobie, jak wyglądała praca jego wydziału na początku
              poprzedniej kadencji i wcześniej. Zresztą widać, że to nie jest człowiek walki.
              Ale w końcu czystki się zakończyły, a on ocaliwszy głowę nabrał pewnie nieco
              odwagi, pewności siebie i na pewno bezgranicznej lojalności. Strach się opłacił,
              bo teraz miasto stawia na promocję i przeznacza na to duże pieniądze, o które
              prawdopodobnie pan kierownik nie musi z nikim walczyć, bo dostaje je z woli
              swojego szefa, który postanowił postawić na promocję, bo najwyraźniej uważa, że
              najlepsza inwestycja jest mniej warta niż najlichsza reklama. ;-))
              • Gość: reka boska Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: 83.147.134.* 01.03.07, 02:29
                sztuka jest nie wiklac sie w bezsensowne spory, pogrywki i roszady, szczegolnie
                w plockowie. sztuka jest byc w takim kotle gowna i uchylac sie od obstrzalu i
                robic swoje.

                szkoda ze nie wyszedl na barykady walki politycznej? slusznie jezeli moze dalej
                budowac to co zaczal, inaczej patrzylby z boku dzisiaj na to co budowal a inny
                nastepca z inna wizja - moze i nawet dobra - niweczy.

                bylby glosny wczesniej dzisiaj by musial odejsc nie za ocene merytoryczna
                swojej pracy ale za podejrzenie nielojalnosci.
              • Gość: m Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.chello.pl 01.03.07, 17:23
                drogi romanie_j, piszesz:

                > Pewnie nie stawiał się pryncypałom, ale grzecznie
                > siedział w kąciku i pracował udając, że go nie ma. Takie wnioski się nasuwają,
                > jeśli przypomnieć sobie, jak wyglądała praca jego wydziału na początku
                > poprzedniej kadencji i wcześniej.

                twoje argumenty są niedorzeczne, sorry, to nie są argumenty!
                każdy pracownik ma z założenia walczyć ze swoim szefem i nie pracować, tylko
                gardłować, nawet jeśli nie ma powodu? jeśli Milewski nie czepiał się
                Rogowieckiego, to po co on miał się z nim szarpać? ktoś już tu napisał, że
                casus Rogowieckiego, to jeden z niewielu pozytywów, chociaż powinno to być
                standardem, że władza się zmienia, a fachowi urzędnicy zostają.

                kolejny pasus:
                > bo teraz miasto stawia na promocję i przeznacza na to duże pieniądze, o które
                > prawdopodobnie pan kierownik nie musi z nikim walczyć, bo dostaje je z woli
                > swojego szefa, który postanowił postawić na promocję, bo najwyraźniej uważa,
                że
                > najlepsza inwestycja jest mniej warta niż najlichsza reklama. ;-))

                kolego! miasto może co najwyżej tylko przygotować teren pod inwestycje i
                właśnie się reklamować i promować, a nie samemu inwestować!
                • roman_j Re: Spór braci Rogowieckich o Płock 01.03.07, 19:06
                  Gość portalu: m napisał(a):

                  > twoje argumenty są niedorzeczne, sorry, to nie są argumenty!

                  To albo są argumentami albo nie są. Zdecyduj się. :-))

                  > każdy pracownik ma z założenia walczyć ze swoim szefem i nie pracować, tylko
                  > gardłować, nawet jeśli nie ma powodu? jeśli Milewski nie czepiał się
                  > Rogowieckiego, to po co on miał się z nim szarpać?

                  W sytuacji, gdy do podziału jest określona pula pieniędzy, zwykle nie
                  wystarczająca do tego, żeby obdzielić nimi wszystkich chętnych, każdy szef
                  powinien walczyć o pieniądze dla swojego wydziału na realizację swoich
                  koncepcji. Chyba, że się ich nie ma, co akurat w przypadku szefa takiego
                  wydziału jest wielką wadą lub nie ma się odwagi, żeby się wychylić i swoje
                  koncepcje przedstawiać i walczyć o nie, bo z portkami pełnymi strachu czeka się
                  na wypowiedzenie. :-))

                  > ktoś już tu napisał, że casus Rogowieckiego, to jeden z niewielu pozytywów,
                  > chociaż powinno to być standardem, że władza się zmienia, a fachowi urzędnicy
                  > zostają.

                  Zostają Ci urzędnicy, którzy nie stwarzają zagrożenia dla swoich nowych szefów.
                  Czyli zwykle wcale niekoniecznie fachowi, ale potulni i grzeczni. Oni są tej
                  nowej władzy potrzebni i pełnią rolę listków figowych, które każda władza w
                  mniejszej lub większej liczbie sobie zostawia, żeby tacy jak Ty mogli się na te
                  przypadki powoływać i próbować udowadniać, że rzekomo nie jest tak źle, jak
                  wieść gminna niesie. Zagranie mało wyrafinowane. Jak ze znanego skeczu
                  Laskowika. Nie mówi się, ile zwolnił, mówi się, ile jednego zostawił. Tak lepiej
                  brzmi i ma dowodzi, że nowa władza kieruje się kryteriami merytorycznymi. Ale w
                  to wierzą tylko zwolennicy tej władzy. Wierzą, bo muszą. W końcu sami na tę
                  władzę głosowali i nie chcą wyjść na głupców we własnych oczach. Ja to doskonale
                  rozumiem. :-D

                  > kolejny pasus:
                  > > bo teraz miasto stawia na promocję i przeznacza na to duże pieniądze, o
                  > > które prawdopodobnie pan kierownik nie musi z nikim walczyć, bo dostaje je z
                  > > woli swojego szefa, który postanowił postawić na promocję, bo najwyraźniej
                  > > uważa, że najlepsza inwestycja jest mniej warta niż najlichsza reklama. ;-))
                  >
                  > kolego! miasto może co najwyżej tylko przygotować teren pod inwestycje i
                  > właśnie się reklamować i promować, a nie samemu inwestować!

                  Jasne. A most i amfiteatr postawiły krasnoludki, a nie miasto, prawda? :-))))
                  • stuntman Re: Spór braci Rogowieckich o Płock 01.03.07, 19:29
                    > Jasne. A most i amfiteatr postawiły krasnoludki, a nie miasto, prawda?
                    Głównym problemem Płocka jest to, że oprócz samego miasta praktycznie nikt w
                    nim nie chce inwestować.
                  • Gość: reka boska Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: 83.147.134.* 02.03.07, 05:39
                    ta dyskusja jest bez sensu przypomina probe odpowiedzi na pytanie
                    czy lepszy jest dlugi czy gruby ...

                    cokolwiek sie nie odpowie bedzie zle...
    • Gość: forumowicz Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 11:16
      Inwestycje może realizowane są powoli, ale za to bez afer korupcyjnych jak to
      się odbywało za Staśka Jakubka czy Wojtka Hetkosia.
      • kaem2 Re: Spór braci Rogowieckich o Płock 28.02.07, 13:25
        mysle ze to wyjdzie wowczas keidy obecna ekipa przeminie czy byle "bez" czy "z"
    • Gość: reka boska Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: 83.147.134.* 28.02.07, 14:27
      znam tylko dwoje, moze troje rownie kompetentnych ludzi co witek rogowiecki do
      dzisiaj pracujacych w um, mimo wielu zmian na stolkach

      i wroze mu kariere do momentu kiedy nie odniesie pelnego sukcesu, a mianowicie
      wtedy kiedy juz plock stanie sie fajny. wtedy go sie zdejmie i wsadzi jakiegos
      barana ktory nagle zechce siegnac po laury na ktore nie zasluzy.

      na razie to stanowisko jest bardzo niewdzieczne i nikt nie bedzie po nie
      siegal. no chyba ze z innego powodu. jest bardzo korupcjogenne. swietne miejsce
      dla kogos bez kregoslupa moralnego

      kiedys wyrazilem sie ze plocki urzednik UM to inna rasa ludzi. naprawde trzeba
      miec duzo wewnetrznego dystansu do samego siebie zeby sie nie zmienic w
      kolejnego kundla lizacego d.u.p.e swoim przelozonym. Witek, dzieciol i Pani
      Ela ... - ona wie o kogo mi chodzi, jako jedyni sie nie skundlili.

      majac do czynienia z ludzmi z roznych opcji na tym i innych stanowiskach Witek
      okazal sie przede wszystkim odwazny. z poczatku nie wiedzial jak sie poruszac
      miedzy tymi ukladami, ale otrzasnal sie i zaczal pracowac, pracowac bardzo
      dobrze. Jezeli czegos nie zrobil to tylko z uwagi na to ze nie dorosli do tego
      jego przelozeni, radni i plockie spoleczenstwo. wiem ze jest w stanie zrobic
      duzo wiecej. ma wspanialy zespol - mam nadzieje ze juz powymiatal nielojalnych
      i niekompetentnych dupkow w stylu kleszcza i paradowskiego -ze ich juz nie ma
      wiem - mam na mysli kolejnych im podobnych.

      jedynie co mu mozna zarzucic to wlasnie to ze sie nie wdaje w uklady. nie dal
      sie nawet mi skorumpowac ;).

      za to min z poczatku mu nie ufalem, z tego powodu on tez nie ufal mi ;), ale po
      chyba juz 8 latach jego dzialania, oddaje mu uklon i pelen szacunek. to jeden z
      nielicznych ludzi, ktory robi cos dla idei, idei lepszego plocka.

      szkoda ze krazy tez wokol niego wiele sepow, ktore patrza tylko co by jeszcze
      sp...lic
    • Gość: Wiesiek Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.c241.petrotel.pl 28.02.07, 18:36
      Czytajac artykuł nie sposób nie przyznać racji Romanowi Rogowieckiem. Całe
      szczęście,że w Płocku jest jeszcze jego brat czyli Witek Rogowiecki (szkoda że
      działa prawie sam). Tak dalej Panie Witku. Mam nadzieję, że Pan sprowadzi do
      Płock Shakire. Pozdrawiam Wiesiek.
      • Gość: magro Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.eranet.pl 28.02.07, 19:47
        Ludzie! Czy Wy nie rozumiecie, że tu nie chodzi o Shakirę, Orlen czy urząd
        naszego miasta?! Cała rzecz rozgrywa się o nas samych, o nasze podejście i
        ciągłe narzekanie. Tyłka nam się nie chce ruszyć z domów jak dzieje się coś
        sensownego a żądamy więcej. Cała praca leży u podstaw (gdzieś już to było ;).
        Jeżeli szaremu mieszkańcowi nie będzie zależeć na Płocku, na jego wyglądzie, na
        opinni o nim to dlaczego ma zależeć urzędnikom. Jeżeli chodzi o studentów, to
        faktycznie jest ich dużo, tyle połowa jest po 40-stce i ani myśli o organizacji
        np. juwenaliów a druga połowa to ludzie, którzy wylecieli z innych uczelni i
        trafili do Włodka (tak jest ze mną :) albo pomylili uczelnię z pijalnią piwa.
        Wiem to z autopsji, mam 25 lat i jestem przerażony tym co wyprawiają nasi
        płoccy "studenci" (oczywiście nie wszyscy). Poza tym jeden akademik w mieście
        to za mało na jakąś inicjatywę ze strony studentów. W innych miastach
        najwspanialsze imprezy wychodzą spontanicznie, w grupie młodych osób mających
        pomysły jak ożywić czas między sesjami. U nas nie ma grup, u nas są pojedyncze
        jednostki rozsiane po okolicznych wioskach i Płock mają w "czterech literach".
        Drodzy Płocczanie!
        Nie liczmy na naszych przedstawicieli w Radzie miasta, nie liczmy na nikogo
        innego poza nami, bo inaczej, parafrazując słynnego polskiego polityka
        ostatnich lat Krzysztofa Kononowicza, NIE BĘDZIE NICZEGO.
    • Gość: Kujawiak Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.class144.petrotel.pl 28.02.07, 20:27
      prosze pojechać sobie do Włocławka. Tam to dopiero jest dno i załama. Zero imprez, nie ma dokąd iśc w czasie wolnym (chyba, że otworzą Multikino). Życie kręci się wokół dwóch hipermarketów i kilku stacji benzynowych.
      • Gość: mika Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 22:24
        Witold Rogowiecki to fachowiec i ma super zespół promocji.
    • Gość: aska Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.07, 08:47
      No, dobra. Nawet nie wątpię, że Rogowiecki jest uczciwym i kompetentnym
      pracownikiem. Tyle tylko, że co z promocją miasta? Tyle lat wytężonej pracy i
      jak słyszę, śwetnego zespołu i zero efektów? Nadal, jak wynika z badań GW
      miasto jest kojarzone wyłącznie z Orlenem. To znaczy, że nie udało się nic.
      Pracownika nie ocenia się po tym ile włożył wysiłku, tylko po efektach
      końcowych. A te są żałosne. I nie mówcie, że mimo zmian ekip dział promocji
      nadal pracuje niezależnie i niezłomnie. Pracuje, owszem, ale realizując
      konkretne zapotrzebowania włodarzy, na pasku po prostu, bez własnych,
      czytelnych pomysłów na zmianę. Mają pomysły tylko władza się nie zgadza? To cóż
      to za pracownik promocji, który nie potrafi przekonać własnego szefa i
      odpowiednio dobrać argumentacji? Ne przekona też innych. Nie kupuję wersji, że
      Rogowiecki jest the best.
      • Gość: reka boska Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: 83.147.134.* 01.03.07, 17:32
        oczywiscie ze nie jest the best, sam bym pewne rozwiazania zastosowal, ale to
        ja i nie jestem pewien czy by dlugofalowo byly skuteczniejsze - moglbym
        wyleciec z pracy a co za tym idzie nie wiem kto by przejal schede - moze lepszy
        moze gorszy. czasami wybiera sie mniejsze zlo.

        problem w tym, ze wcale tak nie jest jak sami postrzegamy nasze misato. szkoda
        ze w polsce nie jest popularne kino 3d, bo wtedy miara cywilizacyjnego rozwoju
        byloby nie zwykle kino czy multiplex tylko koniecznie 3d.

        jak to jest ze mamy ok 15 tys studentow a jeden tylko klub, ktory mozna by
        nazwac miejscem gdzie napewni duzy odsetek studentow tam bedzie. ale nie jest
        to klub jak w toruniu bydgoszczy warszawie tylko zwykla dyskoteka?

        bo problem nie w zabytkach czy wladzy tylko w ekonomicznym aspekcie. knajpa z
        klimatem czy klub z klimatem sie nie utrzyma.

        pamietam jak chlopacy z cnw - ten zielony daszek nad wisla- jednego sezonu
        sprobowali organizowac imprezy nad wisla.

        okzazalo sie ze musza dokladac do interesu. bo musieli oplacic wywoz smieci,
        ochrone czesto dolozyc sie do zespolu w jakis sposob, a sprzedaz mieli na
        poziomie typowej weekendowej dyskoteki. dlaczego? bo inteligencja studencka
        przynosila ze soba piwo i wyrzucala puszki za plecy. nie doceniali,ze moga
        sluchac myslovic za free. musieli jeszcze zaszczac i zasrac cale wzgorze.

        podobnie bylo na stigmaticu. zachodzono w glowe dlaczego sprzedaz piwa byla
        taka niska. odpowiedz byla prosta bo tabletki extasy byly po 12 zl. jedna
        wystarczala na cala noc. a ile trzeba wysiorpac piwa zeby miec jazde jak po
        jednej tabletce?

        wczoraj bylem na prezentacji aspektow finansowych i korzysci materialnych i
        dlugofalowych dla malego miasteczka wielkosci podplockiego Gabina w kontekscie
        organizowania 10 festiwalu artystycznego. miasteczko oczywiscie nie w polsce.
        tak sie sklada ze jestem partnerem medialnym tego przedsiewziecia.

        okazalo sie z przeprowadzonych badan, ze jeden mieszkaniec a jest ich ok 10 tys
        srednio wydaje ponad 31 e w trakcie takiej imprezy na rozrywke. ponadto jeszcze
        w ciagu nabliszych kilkunastu dni pozytywny nastroj pozostaje w mieszkancach i
        ta kwota spada tylko do kolejnych 72% wartosci kwoty 31 e.

        okazuje sie ze z tego powodu ze w jakiejsc dziurze jest jakis uliczny festival
        ludzie wydaja srednio ok 500 tysiecy euro w ciagu 2 tygodni na rozrywki.

        koszt zrobienia wspolnymi silami takiej imprezy nie przekracza srednio 50 tys e.
        gdzie zjezdzaja sie takze gwiazdy na miare michaela sheana, danca, kabaretu
        mumio itp

        taka prezentacja przemawia do potencjanych sponsorow lub organizatorow jak
        miasto.

        ale jezeli kase zbijaja tylko dilerzy a organizatorzy, czy tez wlasciciele
        lokali na tym mocza, jaka sila maja sie poswiecac dla p....ba...nego
        spoleczenstwa?

        jaka sila maja robic imprezy i kto ma za nie placic?

        moze rogowiecki z wlasnej kieszeni?

        nie rogowiecki, ani radni albo innej masci urzednik jest temu winny tylko
        wszelkiej masci malkontenci jakich to jest mnostwo na tym forum.

        wszedzie jest biznesem robic imprezy masowe tylko nie w plocku.

        a bo deszcz pada, a bo za glosno, a bo nad woda, a bo na starym rynku, a bo
        ogrodek piwny zarobi za duzo pieniedzy, a bo jazz, to nie muzyka, a bo plock to
        zadupie, a bo mam nasrane we lbie i sam nie wiem czego chce

        na ta paranoje tylko lekarz pomorze
        • Gość: kolegialna Re: Spór braci Rogowieckich o Płock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 18:06
          Nie obchodzi mnie, w czasie której opcji Witek pracuje. Jestem przekonana, że
          wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i uczciwie. Ma, niestety trochę racji
          jego brat i mają ci, którzy w Płocku dostrzegają piękne miasto. Nie możemy
          opluwać bez przerwy wszystkich i za wszystko: mało imprez - będzie źle, dużo
          imprez - jeszcze gorzej. Ja się cieszę kiedy w mieście coś się dzieje. Czasem
          korzystam z tego, czasem nie, ale tak powinno być, bo każdy wybiera coś dla
          siebie. Trzymam kciuki za wszelkie inicjatywy Witka. Mam nadzieję, że większość
          będzie udana.
Pełna wersja