Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje !

04.03.07, 16:03
Dziś w katedrze ks. proboszcz Janusz Filarski poinformował o śmierci siostry
Heleny Pszczółkowskiej. Znana i rozpoznawana przez tysiące płocczan zakonnica
zmarła w piątek w Warszawie.

Najwięcej swojego życia spędziła w Płocku pomagając ubogim. Przez wielu
nazywana "Płocką Matką Teresą".

"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

    • Gość: dan. Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 16:59
      wysokie odznaczenie www.kprm.gov.pl/2130_10481.htm
      • kwisniewski Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! 04.03.07, 17:56
        Z archiwum GW:
        O tej drobnej, 76-letniej zakonnicy powiedziano kiedyś "Kalkuta miała matkę
        Teresę, Płock ma swoją siostrę Helenę". To porównanie najlepiej oddaje
        charakter zarówno samej osoby, jak i jej działalności.

        Do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo wstąpiła w w 1942 r.
        w Warszawie. Tam też zdobyła dyplom pielęgniarki. W Płocku jest od roku 1966,
        przez wiele lat była "opiekunem społecznym", organizowała spotkania świąteczne,
        zdobywała leki i pieniądze dla biednych i chorych. Siostrę Helenę można spotkać
        wszędzie tam, gdzie ludzie cierpią głód, niedostatek, poniżenie. Śmiało
        zapuszcza się w płockie zakamarki, na stare podwórka, puka do ludzi, którzy tam
        mieszkają. Pomaga umierającym, cieszy się narodzinami, wspiera żony bite przez
        mężów, dzieci opuszczone przez rodziców. Współpracuje z Miejskim Ośrodkiem
        Pomocy Społecznej, ale nie szuka rozgłosu. Wiele osób dostrzega jej wielkie
        serce i zaangażowanie. Dwa lata temu siostra Helena Pszczółkowska odznaczona
        została medalem "Zasłużony dla miasta Płocka". Odbierając go, powiedziała: "Te
        moje płockie dni muszą być takie, żeby od rana do wieczora starać się ulżyć
        ludziom w cierpieniu. Nie może być innych dni".
        --
        • Gość: als Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 18:13
          taka piękna wspaniała postać,wniosła tyle dobra na świat
          i tak przykro ze na tym samym świecie żyja też nie ludzie ale śmiecie
          • ainipoajom Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! 04.03.07, 18:30
            > i tak przykro ze na tym samym świecie żyja też nie ludzie ale śmiecie

            pieknie po katolicku ujete
            • teufel7 Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! 05.03.07, 10:08
              ainipoajom napisał:

              > > i tak przykro ze na tym samym świecie żyja też nie ludzie ale śmiecie
              >
              > pieknie po katolicku ujete

              Nie podzielam zwykle Twoich, ainipoajom, opinii.Tym razem było celnie. Gdybyś
              odrzucił/a fobie, Twoje uwagi byłyby cenne.pozdr.
    • Gość: jola Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 21:56
      Czy wiadomo kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb?
    • beerek Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! 04.03.07, 22:06
      galeria.plock24.pl/displayimage.php?pos=-9331
      • Gość: ???????????????? Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 09:50
        [*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}[*}
    • Gość: NA TEMAT Re: Siostra Helena Pszczółkowska nie żyje ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 18:26
      Wspomnienie o siostrze od ubogich
      aa, mo2007-03-05, ostatnia aktualizacja 2007-03-05 17:40
      Najbardziej martwiło ją, gdy w kasie dla biednych pokazywało się dno. Wtedy,
      jak mówiła, bała się każdego dzwonka do drzwi. Taka była Helena Pszczółkowska,
      zmarła kilka dni temu płocka "siostra od ubogich"
      Siostra Helena urodziła się we wsi Dzielin pod Przasnyszem w 1925 r. Do
      Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo w Warszawie wstąpiła w
      1942 r. Tam zdobyła dyplom pielęgniarki. Nowicjat zaczęła na trzy godziny przed
      wybuchem Powstania Warszawskiego. Do Płocka przyjechała w 1966 r. i już
      została. Przez wiele lat była "opiekunem społecznym". - Po wojnie siostry nie
      mogły opiekować się chorymi w szpitalu, więc zaczęły odwiedzać ich w domach -
      wspominała nie tak dawno. - Taki obowiązek przypadł i mnie. Zresztą prymas
      Wyszyński chciał, by w każdej parafii była "siostra od ubogich". Wówczas nie
      było zorganizowanej opieki społecznej. Sama robiłam zastrzyki, podawałam
      morfinę.

      W latach 80. i później zajmowała się dystrybucją darów zagranicznych,
      organizowała spotkania świąteczne, zdobywała leki i pieniądze dla biednych i
      chorych. Kiedy w 1990 r. powstał Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ściśle z
      nim współpracowała. - Te moje dni muszą być takie, żeby od rana do wieczora
      starać się ulżyć ludziom w cierpieniu - mówiła.

      W 1998 roku rada miasta przyznała jej medal "Zasłużony dla Płocka". Pracownicy
      Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w uzasadnieniu do uchwały pisali: "Kalkuta
      miała matkę Teresę, Płock ma swoją siostrę Helenę. [...] Zna doskonale płockie
      zakamarki, podwórka oraz ludzi, którzy wymagają pomocy, opieki i wsparcia. Wie,
      gdzie kto umiera, gdzie kto się rodzi, kto cierpi i kto wymaga opieki oraz
      pomocy. Zna na co dzień dramaty bitych żon, opuszczonych przez rodziców
      dzieci".

      W 2000 roku siostra Helena była nominowana do tytułu Płocczanin Roku. Na
      łamach "Gazety" tak opisywała swój dzień: - Wstaję o 5 rano, potem wspólna
      modlitwa brewiarzowa, rozmyślanie i msza o 7. Zaraz po śniadaniu zaczynam
      krążyć po domach swoich chorych. Jest ich około setki. Zawsze wieczorem ustalam
      sobie trasę, oceniam, kto potrzebuje mnie najbardziej. Pomagam przy toalecie,
      przynoszę odzież, załatwiam węgiel, bezpłatne obiady, wizytę lekarza albo różne
      sprawy w urzędach. [...] Jeśli uda mi się wrócić na obiad, to po nim zwykle
      znów jestem zajęta. Bo wtedy część spośród kilkuset pozostałych moich
      podopiecznych: bezrobotnych, bezdomnych, z prośbą o ratunek przychodzi do mnie.
      A ja wydaję im żywność, odzież.

      Nie chciała, by porównywać ją z matką Teresą. - Matka Teresa była wykształcona,
      założyła zgromadzenie, otrzymała Nobla - tłumaczyła. Ale nie kryła, że postać
      drobnej siostry z Kalkuty jest jej bliska. - Lubię poczytać jej myśli. Inna
      sprawa, że miała czym pomagać. Tego jej trochę zazdroszczę.

      Brak funduszy - to w ostatnich latach było główne zmartwienie siostry Heleny. -
      Czasem męczy mnie już ta bieda, to, że muszę odmawiać ludziom. Bo naprawdę bywa
      tak, że nie mam nic. Wtedy boję się każdego dzwonka do drzwi - mówiła.

      Ale gdy mówiła, że nie może pomóc, potrzebujący zawsze jej wierzyli. Bo
      wiedzieli, że siostra Helena nigdy by ich nie zawiodła.
Pełna wersja