25 lat dla "Kompota"

20.03.07, 00:11
Szkoda, że nie ma w Polsce kary śmierci, bo przy zabójstwie z premedytacją
powinno być "śmierć za śmierć" wedle Starego Testamentu "oko za oko, ząb za
ząb".
Mam nadzieję, że apelacja nic nie wskóra i nie będzie zmniejszenia wyroku. 25
lat pozbawienia wolności to i tak za mało dla tego mordercy.
    • Gość: Gość Re: 25 lat dla "Kompota" IP: *.c246.petrotel.pl 20.03.07, 08:20
      To nie Stary Testament a kodeks Hamurabiego głosił : "Oko za oko, ząb za ząb".
      Stary Testament nigdy nie nawoływał do przemocy za przemoc.
      • Gość: :) Re: 25 lat dla "Kompota" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 08:46
        "Oko za oko , ząb za ząb " -> a dlaczego d..a za pieniądze ?
      • Gość: Oko Za Oko Re: 25 lat dla "Kompota" IP: *.class147.petrotel.pl 20.03.07, 08:52
        Ktoś chciał błysnąć inteligencją i mu nie wyszło;-) hehehehe
        Stary Testament buhahahahaha
    • gazelka74 Re: 25 lat dla "Kompota" 20.03.07, 09:32
      Tyle miał przyjaciół i nikt mu nie pomógł w czasie libacji?
      Wszyscy święci?
      Tylko jeden winien?

      Hehehehe
      Niech jeszcze napiszą po ilu dniach znaleziono ciało.
      Dlaczego koleś, który zaglądał oknem zobaczył ciało i od razu nie zobaczył
      kompa? a moze to on wyniósł i podrzucił do piwnicy sąsiada?

      A tatuś szanownego zmarłego nadal siedzi za zatłuczenie na śmierć matki
      rencisty?

      Czemu sistra wspaniałego i niekonfilktowego kolegi nie chciała go znać?

      hehehehe...
    • Gość: gosc niezajomy Re: 25 lat dla "Kompota" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 10:40
      Kara smierci nie.Ja dla takich to bym stworzyl Auszwitz tylko bez komor
      gazowych i krematoriow, gnebil dzien i noc o chlebie i wodzie i nie pozwolil
      umrzec.Wyrok krotki 10lat ale zajebiscie uciazliwy.
    • Gość: Miarka następne gó.. społeczne do utrzymywania IP: *.plock.mm.pl 20.03.07, 11:35
      przez podatników...
      zamiast - mówiąc kolokwialnie - przeznaczyć te pieniądze na chore dzieci, to
      będziemy płacić na dokarmianie tego sku..syna...

      • Gość: norbert nowocień Re: następne gó.. społeczne do utrzymywania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 15:53
        znałem tego Pawła K. - taki uliczny kaleczniak.
    • Gość: ..... Re: 25 lat dla "Kompota" IP: *.c243.petrotel.pl 21.03.07, 01:35
      Paweł był moim przyjacielem.
      Wbrew pozorom przyjażń nie polega na tym, żeby ciągle ze sobą przebywać,
      dlatego znaleziono go dopiero po kilku dniach.
      Przyjażń to świadomość, że gdzieś tam jest osoba, która pomoże w biedzie,
      wysłucha i poradzi. To świadomość, że podniosę słuchawkę, zadzwonię, a po
      drugiej stronie odezwie się głos przyjaciela.
      Teraz już go nie ma, już nigdy się nie odezwie.
      Siostra go nie znała? Bo zeznawał na procesie ojca jako oskarżyciel posiłkowy.
      Owszem, Paweł był w więzieniu, ale dlatego, że jak skazali jego ojca to nikt
      się nie zajął jego psychiką. Pewna panna podpuściła go i jeszcze kilku innych,
      żeby poszli dla niej na włam. Zrobili to. Ich kumpel wpadł. W zamian za
      zmniejszenie wyroku wydał kolegów. Wszyscy poszli siedzieć.
      Więzienie zmieniło Pawła. Za dobre sprawowanie wyszedł wcześniej. Odciął się od
      tamtego towarzystwa. Nie pozwolili mu na to. Szantażowali. Chciał prowadzić
      normalne życie. Nie udało się, zabili go.
      Bał się swego zabójcy, ale nie umiał się przeciwstawić. Był przecież "ulicznym
      kaleczniakem". Owszem, wychowała go ulica, bo rodzice interesowali się tylko
      chlaniem. Kaleczniak? Miał porażenie mózgowe po porodzie, zaczął chodzić
      dopiero po kilku operacjach, matka zainteresowała się jego zdrowiem dopiero
      wtedy, kiedy mając 2 lata jeszcze nie raczkował.
      Nie miał łatwego życia, a jednak chciał się wyrwać z tego zaklętego kręgu.
      Nie zdążył, zabili go
      Nie mam już przyjaciela.
      • gazelka74 Re: 25 lat dla "Kompota" 21.03.07, 10:50
        Znam osoby które "siedziały" dzięki niemu. Wyszły na ludzi. I nie wróciły do
        więzienia, ani do codziennego picia z kumplami.
        Jak ktoś chce to potrafi.
        Paweł lubił być lubiany, dlatego nie potrafił odciąć się od towarzystwa.
        Towarzystwa, dla którego bardziej liczyła się jego renta i chlanie za darmo.

        "Kto z kim przystaje, takim się staje"

        Siostra odcięła się od niego po tym jak Paweł wybaczył ojcu zatłuczenie matki.
        Jeżeliby siedział dalej w więzieniu, może by sobie żył spokojnie na koszt
        podatników, a tak, samo jego towarzystwo dokonało eliminacji.

Pełna wersja