NIE dla Europy

IP: *.pt-2.petrotel.pl 14.05.03, 23:30
Proponuje mini referendum. Jeśli jesteś na TAK/NIE to zostaw swój ślad pod
odpowiednim tytułem.
    • Gość: loki Re: NIE dla Europy IP: *.pt-2.petrotel.pl 14.05.03, 23:50
      Jestem na NIE i chcę sprowokować dyskusję.
    • schabo Re: NIE dla Europy 14.05.03, 23:56
      Jestem na NIE.
      Dyskutował nie będę bo nie mam ochoty :-))))))
      POZDR.
      • Gość: George z Chicago Re: NIE dla Europy IP: *.nas10.oakbrook1.il.us.da.qwest.net 15.05.03, 05:29
        Nie , nie natakich warunkach, Polska zawsze byla w Europie.
    • Gość: Eriel Re: NIE dla Europy IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 08:28
      Jestem na NIE.
      Nie na takich warunkach, nie z tymi liderami politycznymi.

      Pozdrawiam
      Eriel
    • henrykkreuz Brukselski dom wariatów 15.05.03, 10:15
      (Wystąpienie Carla Beddermanna wygłoszone w dniu 5 maja 2003 roku podczas
      spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego)

      Dla mnie bardzo ważne jest, że ludzie przychodzą na spotkania, by posłuchać co
      mam im do powiedzenia. U nas, w Niemczech gazety już piszą o tym, co ja tu
      robię. Najpierw próbowali eliminować mnie po cichu, ale teraz jest już za
      późno.
      Gdy w Dolnej Saksonii rządziła lewica tamtejszy rząd wszczął wobec mnie sprawę
      dyscyplinarną. Obecnie lokalna władza się tam zmieniła i teraz rządzi prawica.
      To co robię w Polsce nie zachwyca ich, niemniej zawieszona została sprawa
      dyscyplinarna.

      O Niemcach...
      Wszyscy Niemcy są prounijni, gdyż mają z Unii Europejskiej najwięcej korzyści.
      Jednak przeciętny Niemiec nie wie wcale, co dzieje się w Polsce. Ludzie myślą,
      że Polacy są mądrzy i że wiedzą, dlaczego chcą być członkami Unii. Taka jest u
      nas w Niemczech sytuacja. Ale jak wygląda to oszustwo, polegające na tym, że
      najpierw obiecali Wam 10 miliardów euro rocznie, po czym suma ta znacznie się
      zredukowała, tak że wejście do Unii musicie teraz sami sobie sfinansować - to
      tego nikt już u nas nie wie. O tym wiedzą jedynie stratedzy z Brukseli. Mój
      były szef, a obecny kanclerz Niemiec, Schroeder, w czasie gdy był premierem w
      Dolnej Saksonii twierdził wyraźnie, że Unia to instrument poprawy niemieckiego
      eksportu.
      W Niemczech, podobnie jak w Polsce, cały czas trąbią o tym, że jest wielka i
      wspaniała idea zjednoczenia Europy. Jest tylko drobna różnica: dla nas, dla
      Niemców ta Unia jest korzystna, dla Was natomiast - stanowi śmiertelne
      zagrożenie.
      O wampirze, który potrzebuje świeżej krwi...
      Żałuję, że nie ma na tej sali jest - jak sądzę - zbyt wielu euroentuzjastów. Bo
      najbardziej śmieszy mnie, gdy polski euroentuzjasta próbuje tłumaczyć mi jak
      funkcjonuje Unia Europejska. Ja, który byłem niemieckim urzędnikiem przez 25
      lat wiem to bardzo dobrze, znam te wszystkie plany i strategie. Uważam, że
      każdy Polak powinien wiedzieć, jak ta Unia dzisiaj wygląda.
      Unia miała szansę stać się czymś w rodzaju Stanów Zjednoczonych w Europie, ale
      jakieś 50 lat temu. Teraz Unia jest jak kukła. Nowi kandydaci mają być czymś w
      rodzaju świeżej krwi, której ten stary wampir potrzebuje, by jeszcze kilka lat
      pożyć.
      Unia Europejska "Piętnastki" nie jest żadnym wysokim ideałem, braterskim
      związkiem krajów europejskich, jak to zwykła sama o sobie mówić i jak jest
      przedstawiana przez polski rząd. Przypomina ona raczej przymusowy cech
      kupiecki, w którym każdy próbuje zapewnić sobie korzyści kosztem innych. Nie
      minęły jeszcze 3 lata, jak całe kierownictwo Unii musiało ustąpić z powodu
      dowiedzionej mu korupcji. Jeżeli czasami słyszę, że Unia pomoże wyeliminować
      korupcję w Polsce to jest to tak, jakby wampirowi Drakuli dać na przechowanie
      krew. Tak to wygląda... Dziwi mnie to, jak wolno docierają do świadomości
      Polaków reguły funkcjonowania Unii, choć mogłoby się wydawać, że jakieś
      doświadczenia Polacy powinni już mieć.
      Zaczęło się od tego, że warunkiem zawarcia umowy o zamiarze przyłączenia się do
      Unii stało się zniesienie przez Polskę większości dawnych ceł, wprowadzonych
      jako obrona przeciwko dumpingowemu importowi. Zbyt pospieszna prywatyzacja
      zakładów państwowych i wolny dopływ kapitału zagranicznego doprowadziły już
      teraz do nieprawdopodobnego, szkodzącego interesom kraju stanu. Kiedy
      przyjechałem do Polski przed dwoma laty, nie przyszło mi nawet przez myśl, by
      opowiadać się przeciwko przystąpieniu Polski do UE. W międzyczasie musiałem
      jednak zmienić swoje poglądy. Nie doceniłem rozmiaru podłości i tego, że
      jesteście oszukiwani przez Zachód i jego egoistyczne plany.
      Jak już wcześniej wspomniałem, miałem wrażenie, że Polacy wiedzą dlaczego chcą
      być członkiem Unii. Pierwsze otrzeźwienie przyszło jednak w Brukseli i w
      Berlinie, gdzie zostałem skierowany na szkolenie. Muszę tu wspomnieć, że
      wdrażanie standardów unijnych w dziedzinie ochrony środowiska kosztuje np. w
      Turyngii 200 miliardów euro. Jest to niewyobrażalna kwota. Zapytaliśmy tam w
      Brukseli, jak ta biedna Polska ma to finansować jeżeli Unia da jej tylko
      grosik. Odpowiedź brzmiała: "Nie chodzi wcale o to. Inwestorzy, którzy mieliby
      zamiar inwestować w Polsce muszą tam spotkać takie same warunki konkurencji jak
      u nas. Nie chodzi o to, by Polska miała czystą wodę, czy czyste powietrze, ale
      o to, by warunki konkurencji były takie same. To jest najważniejsze". To była
      dla mnie pierwsza niespodzianka. Później powiedziałem im, że pieniądze, które
      zarabiają unijni eksperci i urzędnicy, lepiej byłoby przeznaczyć na inwestycje.
      Po tym stwierdzeniu francuski ambasador unijny w Polsce, który koordynował
      różne projekty ekologiczne zdecydował, że trzeba mnie wyrzucić, gdyż
      wyidealizowany obraz Unii nie toleruje takich wizji jakie ja przedstawiam. Dziś
      mogę temu panu podziękować, to była dobra decyzja, gdyż teraz mogę odważnie i
      swobodnie mówić o tym wszystkim, jak to naprawdę funkcjonuje.
      O złej Unii brukselskiej...
      Aby zrozumieć obecną sytuację Polski w związku z planowanym wstąpieniem do Unii
      należy rozróżnić dwie sprawy. Po pierwsze - europejską ideę zbliżania się
      narodów europejskich i po drugie - Unię brukselską. Ta pierwsza idea jest
      dobra, druga natomiast nie. Jest ona nie tylko niedobra, ale wręcz szkodliwa,
      zagraża egzystencji narodów, a szczególnie Polski. Jako instrument globalizacji
      prowadzi ona do zapędzenia Polski i innych krajów kandydackich w kolonialną
      zależność od Zachodu. Unia jest perfidna ponieważ sprytnie wykorzystuje
      łatwowierność i prostoduszność Wschodu, a swój kolonialny cel tuszuje wspólną
      ideą wielkiego domu europejskiego. Aby to wszystko zrozumieć trzeba przyjrzeć
      się krótko historii UE. Gdy w 1951 roku zawierano traktat o Europejskiej
      Wspólnocie Węgla i Stali, a w 1957 traktat o utworzeniu Europejskiej Wspólnoty
      Gospodarczej rodziło się to jeszcze pod wpływem szoku wywołanego katastrofą II
      wojny światowej. Przyświecało temu to, by stworzyć coś lepszego niż Liga
      Narodów po I wojnie. Kołami napędowymi tych układów była Francja i Niemcy.
      Francja zamierzała w ten sposób zapewnić sobie dostęp do niemieckiego
      potencjału przemysłowego, Niemcy obciążone mroczną przeszłością, chciały
      odzyskać dostęp do światowych salonów. Znaczną rolę odgrywało zagrożenie ze
      strony Rosji Sowieckiej. Obok wspólnego wysiłku obronnego w ramach NATO, dzięki
      EWG miała zostać wzmocniona siła gospodarcza Europy. Początkowo wspólnota
      koncentrowała się tylko na dwóch sprawach: na wspólnej polityce rolnej i na
      redukcji ceł wewnętrznych i innych przeszkód handlowych. Nic więcej. Nikt
      wówczas nie mówił, że Europa to będzie "wspólny dom", "jedna rodzina" itp.
      Ówczesny układ był rozsądny i wszystkim gwarantował korzyści.
      O polityce rolnej Unii i pośle Kalinowskim...
      W pierwszym zakresie tzn. w polityce rolnej nic się właściwie do dzisiaj nie
      zmieniło. Również po trzech dużych rozszerzeniach Unii płynie do rolnictwa, co
      prawda już nie 80 czy 70 procent wszystkich środków unijnych, ale, było nie
      było, połowa. Jak dawniej, ta sama gra, na początku której pompuje się miliardy
      w nadprodukcję żywności, aby następnie z miliardowym dofinansowaniem po
      dumpingowych cenach pozbyć się jej na rynku światowym. Następnie wydaje się
      kolejne miliardy w celu usunięcia powstałej nadprodukcji. Korzyści z tego
      systemu, dla którego w międzyczasie na Zachodzie zadomowiło się
      określenie "brukselski rolniczy dom wariatów", czerpią nieliczne wielkie
      zakłady przemysłowe produkcji rolnej i powiązany z nimi biznes rolniczy.
      Ten "brukselski rolniczy dom wariatów" jest teraz pod silnym obstrzałem opinii
      publicznej, która domaga się jego reformy. Podczas gdy, w związku z coraz to
      nowymi skandalami związanymi z produkcją żywności, ludzie na Zachodzie
      zaczynają się budzić, w Polsce chce się ten chory system wprowadzać.
      Miałem okazję rozmawiać o tych tematach
      • henrykkreuz d.c. 15.05.03, 10:23
        Przeprszam, ale to ważne i muszę jeszcze raz
        Brukselski dom wariatów

        (Wystąpienie Carla Beddermanna wygłoszone w dniu 5 maja 2003 roku podczas
        spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego)

        Miałem okazję rozmawiać o tych tematach z byłym ministrem rolnictwa p.
        Jarosławem Kalinowskim. Niedawno, gdy premier Miller wyrzucił go z koalicji
        pytałem go dlaczego nie postępuje tak jak ja: najpierw byłem Szawłem a teraz
        stałem się Pawłem. Mówiłem do niego: "Pan to wszystko wie, jak to funkcjonuje,
        jak dają obietnice, a później robią odwrotnie". On odpowiedział, że to on
        negocjował warunki, że ludzie mu wierzą, więc nie może zrobić teraz skrętu o
        180 stopni. Ja jednak miałem wrażenie, że Kalinowski jest w wielkim strachu.
        Powiedziałem mu wówczas: "Pan mógł być bohaterem narodowym". Potem uświadomiłem
        sobie, że dalsza rozmowa z nim nie ma sensu. Jakiś czas potem był on u
        prezydenta i po tej wizycie ogłosił, że PSL też jest prounijny. Mam wrażenie,
        że Kalinowski nie jest swobodny, choć - mam nadzieję - zmieni jeszcze
        zapatrywania.
        O unijnych standardach ...
        W czasie, gdy w polityce rolnej nie zmieniło się nic, w drugim zakresie
        działalności Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, czyli w zakresie redukcji
        przeszkód w handlu, zmieniło się wszystko. Światowy rozwój gospodarczy pod
        wpływem Stanów Zjednoczonych wyprzedził ten cel unijny. Wolny handel światowy,
        wymiana towarów i usług stały się w tak dużym stopniu zliberalizowane, że
        wysiłki Unii w latach 60-tych, 70-tych i jeszcze w 80-tych straciły na
        ważności. Jak zareagowała na to Unia? Dokładnie tak jak można było oczekiwać po
        tak gigantycznym, biurokratycznym stworze, tak jak reagowałyby wszystkie
        wielkie biurokracje, gdy obsuwa im się grunt pod nogami... Wymyślono nowe cele
        i zadania, dzięki którym wciąż można dalej działać w tym samym stylu, jak do
        tej pory. Tym nowym celem stało się stworzenie wspólnych standardów dla całej
        Europy.
        Dosłownie we wszystkich dziedzinach próbuje stworzyć się jednolitość. Wszystko
        jedno czy chodzi tu o gospodarkę, finanse, technikę, naukę, kulturę, sprawy
        socjalne, bezpieczeństwo wewnętrzne czy zewnętrzne - komisja w Brukseli
        wszędzie macza palce. Wygląda to następująco: najpierw w uroczystym i nadętym
        tonie ogłasza się dlaczego zdecydowano się w jakiejś nowej dziedzinie stworzyć
        ogólnoeuropejskie reguły. Twierdzi się, że dotychczas istniejące były nie
        wystarczające, gdyż były stare lub niejednolite. Za każdym razem, obojętne czy
        chodzi tu o krzywiznę ogórków, krzywiznę rur wydechowych w pojazdach
        mechanicznych, występuje ta sama nadętość, te same wielkie i doniosłe słowa o
        Europie, dla pozycji której ważne jest - jak się twierdzi - ujednolicenie
        wszelkich standardów. Następnie wnika się w szczegóły. Tysiące za tysiącami
        nowych przepisów i nowych reguł sypią się rok rocznie na administracje i
        ludność "Piętnastki" w sposób groteskowy i bezsensowny. A wszystko to w
        imię "wielkiej, jednolitej Europy".
        O kupowaniu polityków i "pośle Apokalipsy" ...
        Dlaczego my, na Zachodzie pozwalamy sobie na te wszystkie bzdury? Są tego dwa
        powody. Po pierwsze - ogólny letarg i brak zainteresowania sprawami Europy.
        Można to porównać z sytuacją w Polsce przed dwudziestu laty, gdy mówiono o
        wspaniałym związku narodów bloku socjalistycznego, a ludzie puszczali to mimo
        uszu. Przypomnę: nikt nie słucha tej brukselskiej propagandy, ludzie zajęci są
        czymś innym, także z powodu kryzysu gospodarczego na Zachodzie.
        Drugi powód akceptacji Unii na Zachodzie jest bardziej istotny. Otóż system
        brukselski kupuje sobie sprzymierzeńców wśród zachodnich polityków tak samo,
        jak teraz w Polsce wśród polityków polskich. Chodzi tu głównie o wysokie
        stanowiska w komisji brukselskiej. Będą one obsadzane przez wysłużonych
        polityków z zasobów krajowych. Przykładem są chociażby Guenter Verheigen i
        Frantz Fischler. Obaj są wysłużonymi politykami, którzy teraz, opłacani
        znacznie wyżej niż dotąd, kontynuują swoje kariery w Brukseli.
        Weźmy np. Verheigena, który wygląda jak "poseł Apokalipsy". On był kiedyś
        posłem niemieckiej partii liberalnej FDP. Jak władze tej partii nie pozwoliły
        mu zostać komisarzem w Brukseli wówczas zmienił ugrupowanie i teraz należy do
        lewicy. To oni przysłali go do Brukseli, gdzie teraz sobie siedzi zgrywając
        dobrego wujka. Jeszcze rok temu w "Süeddeutsche Zeitung" Verheigen mówił, że
        pieniądze, które Niemcy muszą płacić w kontekście rozszerzenia Unii zwrócą się
        dzięki zwiększonemu eksportowi. Dodał, że taniej nie można by uzyskać spokoju
        na niemieckiej granicy wschodniej. Tak właśnie mówił jeszcze niedawno sądząc
        zapewne, że nikt tego nie przeczyta.
        Teraz z Brukseli bardzo ostrożnie obserwuje on sytuację w Polsce, gdyż zdaje
        sobie sprawę z tego, że proporcje poparcia dla UE rozkładają się mniej więcej
        po połowie. Podkreśla nawet, że Polska, jak najbardziej krnąbrne dziecko, leży
        mu szczególnie na sercu. Nie dziwię się - jeżeli referendum będzie "na nie",
        Verheigen może szybko stracić posadę.
        O Kościele ...
        Dziwię się, jak Polacy łatwo dają się nabrać na tę prymitywną propagandę z
        Brukseli.
        Przykro mi, że w tej sprawie milczy polski Kościół. Jakiś czas temu wysłałem
        długi list do Prymasa Glempa. Do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi. W jego
        kancelarii ciągle odpowiadają mi, że codziennie przychodzi wiele podobnych
        listów. Przedwczoraj byłem na Wawelu. 3 maja słyszałem tam księdza Pieronka.
        Akurat jego. Mówił w tym stylu: "Ojciec Święty powiedział na Krakowie, że
        Polska musi znaleźć odpowiednie miejsce w strukturach europejskich". Owszem, ma
        rację, jednak Ojciec Święty nigdy nie powiedział, że tym "odpowiednim miejscem"
        ma być akurat brukselska Unia Europejska, ta kukła. Zawsze więc przekręcają
        słowa. Z kolei rano w radio słyszałem, jak premier Miller mówił mniej więcej
        tak: dziękujemy biskupom za ich stanowisko; co prawda nie jest ono ani na tak,
        ani na nie, jednak pamiętajmy, że prymas Glemp jest za Unią, a także sam
        papież.
        Myślę, że jest najwyższy czas na to, by Watykan, Ojciec Święty wyraźnie
        stwierdził co myśli o Unii. Może nie konkretnie, by głosować na "tak", czy
        na "nie", ale np. żeby wyjaśnić, że miejsce Polski w strukturach wspólnoty
        europejskiej to kwestia przyszłości, i że nie należy tego rozumieć tak, jak to
        przedstawił biskup Pieronek.
        O naiwnych Polakach ...
        Biedni Polacy, szkoda mi Was. Byliście już wiele razy uciskani i wyzyskiwani
        przez obce wojska, ale nigdy dotąd nie musieliście, tak jak dziś, jeszcze do
        tego śpiewać, tańczyć i podskakiwać z radości, dawać się okłamywać przez
        własnych rodaków twierdzących, że ten oto wyzysk nie jest żadnym wyzyskiem, ale
        pierwszym krokiem do raju. To Wy pierwsi zdołaliście rozpoznać i zniszczyć
        solidarnie wielki komunistyczny szwindel rodem z Kremla. Czy rzeczywiście nie
        potraficie dostrzec podobieństwa pomiędzy ówczesnymi kłamstwami, a tymi
        dzisiejszymi, czynionymi przez przebranych w unijne szaty postkomunistów? Czy
        naprawdę wystarczy tylko trąbić głośno i wystarczająco długo tę prymitywną,
        prounijną demagogię żebyście zaślepieni i naiwni uwierzyli tym samym ludziom,
        którzy wtedy daremnie próbowali zachwycić Was Moskwą i RWPG, a dzisiaj pieją z
        zachwytu nad Brukselą i Unią Europejską? W tym ostatnim momencie próbuję
        otworzyć Wam oczy na to, co Was w tej Unii czeka. W tej Unii, która przez cały
        czas trwania procesu akcesyjnego oszukiwała Was i wodziła za nos.
        O współpracy Polski ze Stanami Zjednoczonymi ...
        Ciągnąć tę amerykańską kartę to nie jest zły pomysł. Macie w USA 10 milionów
        rodaków. Polonia jest silna, ma wpływy, stosunki są dobre. Dlatego myślę, że
        nie jest źle. W Berlinie czy w Brukseli trąbią teraz, że Polacy są
        nieobliczalni, że to Unia jest racją stanu, a nie Irak. Inni znów twierdzą, że
        tych 200 żołnierzy, których Polska wysłała do Iraku to jest Monte Cassino,
        Somosierra, że Polacy zawsze muszą gdzieś tam walczy
    • Gość: ... Re: NIE dla Europy IP: 213.77.38.* 15.05.03, 11:34
      Traktat, wg art.126 Konstytucji, mozna rozwazyc jako zdrade stanu, a
      akceptujacy go moga odpowiadac przed trybunalem, poniewaz:

      1.Wprowadza m.in. zasadê nadrzêdnosci prawa unijnego nad Konstytucja RP.
      2.Uprzywilejowuje cudzoziemców w nabywaniu wlasnosci ziemi dzierzawionej.
      3.Nie gwarantuje równoprawnosci polskich rolników z rolnikami europejskimi.
      (dyskryminacja?)
      4.Nie gwarantuje ochrony zycia od poczêcia do naturalnej smierci, ochrony
      rodziny i moralnosci.( sprzecznosc z Konstytucja RP)
      oraz podporzadkowuje rezymowo cele i badania polskiej nauki ( przy wplatach
      70 mln euro,)
      5.Moze byc jednostronnie zmieniony przez UE (art.23 Traktatu)!
      6.Ogranicza potencjal PRODUKCYJNY Polski. O 10%
      7.UE BÊDZIE MOG£A OGRANICZYC DOSTÊP POLSKICH PRODUKTÓW DO SWOICH PAÑSTW.
      (art.43 Traktatu -zaprzeczenie wolnego handlu)
      8.Nie odwoluje siê do Boga I NIE NAWIAZUJE DO TRADYCJI CHRZESCIJAÑSKICH, co
      jest sprzeczne z Konstytucja RP
      9.Nie zapewnia nienaruszalnosci dotychczasowych granic po wystapieniu z UE.
      10.Poswiadcza swoja nadrzêdnoscia i jednostronnoscia faktyczna utratê
      suwerennosci przez Polskê.

      WSZYSCY OBYWATELE,A ZW£ASZCZA W£ADZE MAJA DBAC O NIEPODLEG£OSC PAÑSTWA
      POLSKIEGO.
      PREZYDENT WG.ART.126 KONSTYTUCJI; "STOI NA STRAZY SUWERENNOSCI PAÑSTWA".
      A POS£OWIE SLUBUJA "STRZEC SUWERENNOSCI OJCZYZNY".
      KTO OGRANICZA SUWERENNOSC I NIEPODLEG£OSC, POWINIEN ODPOWIADAC ZA ZDRADÊ
      STANU!!!
    • rezyser.hoffander Re: NIE dla Europy 15.05.03, 12:21

      Humor czy przyszłość ? W każdym razie warto wrzucić List z Unii do wątku.
      (typowo poglądowo , nie mam zdania)

      Warszawa, 13.12.2005 r.


      Kochana Mamusiu!

      W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zl za kg,
      benzyna po 5,50 zl za litr, maslo po 4,10 zl za kostke, chleb po 3,20 zl za
      bochenek, a paczka papierosów po 12 zl.

      Jesli chodzi o nasz dom, to latem przyjechal pan Helmut z Berlina. Najpierw
      postawil piwo, a potem pokazal akt wlasnosci z 1937 r. i powiedzial, ze
      teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej. Moze to i lepiej, i tak nie
      bylem w stanie placic podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartosci
      nieruchomosci rocznie). Za to w przytulku mamy kolorowa telewizje i fajne
      filmy.

      Pracy na razie nie ma, ale mówia, ze bedzie. Jak dozyje, to za 6 lat bede
      mógl pracowac w Niemczech albo Austrii. W miescie buduja nowy urzad. Unia
      dala troche grosza. Firma Henka Kowalskiego startowala w przetargu, ale
      rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co prawda inzynierów
      sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak sie cieszy, bo uznali jego
      kwalifikacje i pozwolili nosic cegly. Niech sobie chlop zarobi, bo jego
      firma juz nie wytrzymuje tego zwiekszonego VAT-u w budownictwie. Chcial
      wyslac syna na studia do Francji, ale nie mial na to pieniedzy. Córka
      jednego z ministrów miala wiecej szczescia i dostala unijne stypendium.
      Chlopak Henia jest calkiem zdolny, wiec zdawal na nasza politechnike. Bylby
      sie dostal, gdyby nie konkurencja mlodziezy z innych krajów unijnych. W
      koncu tam uczelnie tez sa przepelnione. Na razie jest na darmowym stazu w
      hipermarkecie.

      Ostatnio w miescie pojawilo sie mnóstwo bylych rolników. Mówia cos o
      nierównej konkurencji, niskich doplatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem
      o co im chodzi, przeciez mieli najwiecej zyskac na integracji. Do domu
      naprzeciwko wprowadzilo sie mlode malzenstwo - Tomek i Jacek. To bardzo
      wrazliwi ludzie, nawet staraja sie o adopcje. Pani kurator jest bardzo
      tolerancyjna i swiezo po aborcji, wiec maja duze szanse.

      Niech Mamusia na razie siedzi na tej Bialorusi, bo tu szaleje eutanazja,
      zwlaszcza, ze ubezpieczalnia juz o Mamusie pytala. To tyle, bo ide po
      zasilek. Bede go pobieral jeszcze dwa miesiace.

      Caluje mocno,

      Zdzisiek

      P.S. Niech mi Mamusia przysle kilo szynki, ale takiej ze zwyklego prosiaka,
      bo te nasze swieca po nocach.

      P.P.S. Niech Mamusia wysle ten list swoim znajomym. Moze za kilkanascie lat
      do mnie wróci. Wtedy Polski juz pewnie nie bedzie, ale w koncu bede
      obywatelem nowego euroregionu...

    • Gość: Maria Re: NIE dla Europy IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 15.05.03, 16:43
      Wtedy byliśmy w Europie teraz też jesteśmy.
      Wtedy byliśmy wciśnięci w struktury wschodnie teraz wciskamy się w zachodnie.
      Wtedy pytano nas czy pomożemy, teraz czy wejdziemy.
      Wtedy płynął do nas szeroki strumień marek i dolarów, teraz będzie płynął w
      euro.
      Wtedy sądzono, że nadzór państwa i odpowiednie dyrektywy uzdrowią gospodarkę
      teraz też tak jest.
      Wtedy sytuacja była kryzysowa teraz też jest.
      Wtedy do dobrobytu prowadzili nas komuniści teraz postkomuniści.
      Wtedy doprowadzono do niepohamowanego wzrostu cen teraz czeka nas to samo.
      Wtedy doszło do załamania gospodarczego i roztrwonienia majątku teraz też
      dojdzie.
      Wtedy trzeba było dekady teraz się okaże.

      Zmienił się świat, zmieniła się Europa, zmienił system polityczny, zmieniło
      się otoczenie, zmieniła się gospodarka tylko sposób myślenia pozostał ten sam.
      I to się nazywa postęp.
      Dlatego NIE!
      www.infinit.com.pl/~sibil/prl/plakaty.html

      A kolor czerwony zastąpiono niebieskim.
      REWELACJE OLEKSEGO NA TEMAT PRACY w Unii ! 2-05-2003r w tv polonia ok.godz.24
      Oleksy na zarzuty Polaków mieszkających na terenie unii że kłamią i tumanią
      ludzi wmawiając im że będą mogli pracować w unii stwierdził z cynicznym i
      szyderczy uśmieszkiem że "przecież nie mówimy że w unii będzie praca wręcz
      odwrotnie-ale za to OBSZAR POSZUKIWAŃ się powiększy".nie komentuję tego tylko
      podaję fakt do przemyślenia dla tych którzy liczą na obiecywaną przez
      propagandę prounijną pracę !!!
      Kolejna paranoja
    • Gość: piotrwlo Re: NIE dla Europy IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 21:45
      powiem krótko NIE
    • new_york Re: NIE dla Europy 15.05.03, 22:55
      Czy zauwazyliscie, ze w watku na NIE ludzie maja jakies argumenty?
      Natomiast watek na TAK wyglada jakby wszyscy mieli nadzieje, ze bedzie lepiej.
    • mor13 Re: NIE dla Europy 16.05.03, 07:07
      Nie na takich warunkach
      pozdrawiam wszystkich
    • Gość: ddk NIE dla Europy - złodzieje pieniędzy IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 16.05.03, 10:31
      Jako człowiek dobrze dziś zarabiający, osiągnełem pewnien standart życiowy, nie
      narzekam, stać mnie na wiele, m.in. na oszczędzanie, po wejściu stopa życiowa
      spadnie przez euro ceny, jak dziś zarabiam ok 5tys to mogę za to żyć ok 2mies,
      po wejściu wątpię.
      Mam sporo kasy w banku - oszczędności jak wprowadzą euroceny to hiperinflacja
      zniszczy całe pieniądze, powiecmy pięć lat oszczędzania, na nic.
      Nie wiem po jakim kursie przeliczą, jeśli będzie jakiś nie dobry to tracę
      jeszcze raz.
Pełna wersja