NIE dla UE, a co w zamian?

19.05.03, 16:52
Mam prośbę do tych, którzy zamierzają w referendum
zagłosować na NIE. Napiszcie proszę, jaką widzicie
alternatywną drogę rozwoju dla Polski. Jeżeli nie
widzicie Polski w Unii Europejskiej, to podzielcie się
ze mną swoją wizją przyszłości naszego kraju. Chcę mieć
pewnośc, że jeśli w referendum wygra opcja na NIE,
czego wykluczyć nigdy nie można, to będzie to wybór
przemyślany i oparty na pozytywnych przesłankach, a nie
jedynie na negacji i odrzuceniu. Mam nadzieję, że
oprócz argumentów na NIE macie też pomysły na TAK,
czyli sensowne kontrpropozycje. Jeżeli są one oparte na
realnych podstawach i są sensowne, to kto wie, może i
ja się do nich przekonam. Nie jestem dogmatykiem, ale
jak dotąd nikt nie przedstawił mi sensownej wizji
rozwoju Polski poza strukturami UE. Czekam zatem na
takie pomysły. Postarajcie się, tak abym 9 czerwca mógł
ze spokojem oczekiwać na wyniki referendum wiedząc, że
bez względu na to, która opcja zwycięży, i tak wygra
Polska. :-))
    • Gość: Gerhard Schroeder Deutschland, Deutschland uber alles, uber alles IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 00:00
      "Wypędzeni, wasz powrót to tylko kwestia czasu. Kiedy Polska i Republika Czeska
      wejdą do Unii (...), ja wam dostarczę wschodnie landy w taki sposób, że ich
      dzisiejsi administratorzy, Polacy i Czesi, będą nam jeszcze wdzięczni"
    • Gość: loki Re: NIE dla UE, a co w zamian? IP: *.pt-2.petrotel.pl 21.05.03, 01:17
      Dla ciebie Romku rower.
    • hsk Praca dla Romana w UE 23.05.03, 11:14
      www.wprost.pl/ar/?O=44420
      • roman_j Niestety, to nie dla mnie... :-( 23.05.03, 14:29
        Zacznę od tego, że nie jesteś oryginalny. Na 99% byłem pewien, jaką pracę dla
        mnie znalazełś, drogi Hsk, zanim kliknąłem na podany przez Ciebie link.
        Liczyłem na ten 1% niepewności, że może mnie czymś zaskoczysz, ale zawiodłem
        się...
        Za to z uwagą przeczytałem sobie polecony artykuł. Ciekawy. Niestety, nawet
        gdybym był zainteresowany prezentowanym tam sposobem zarabiania na życie, to
        chyba nic z tego, bo była tam mowa wyłącznie o kobietach. Ja reprezentuję zaś
        płeć brzydką i to dość dosłownie. ;-)) Poza tym chociaż uważam, że żadna praca
        nie hańbi, to są co najmniej dwie dziedziny, w których pracować nie zamierzam.
        Są to: akwizycja i prostytucja. Zatem z żalem muszę odrzucić Twoją propozycję.
        Wiem, że chciałeś dobrze, ale nie wyszło. Zdarza się.
        I jeszcze jedna kwestia. Nie dawało mi spokoju pytanie, czemu akurat taką pracę
        chciałeś mi zaproponować. I przypomniałem sobie, że ostatnio w Polsce coraz
        więcej słyszy się o młodych, atrakcyjnych mężczyznach pozostających na
        utrzymaniu starszych od siebie bogatych pań. Domyślam się, że w zawoalowany
        sposób chciałeś mi dać do zrozumienia, że Ty tak właśnie zarabiasz na życie i
        że chwalisz sobie tę pracę. Jesli tak jest, to cieszę się razem z Tobą, ale
        wybacz, że się nie przyłączę.
        Pozdrawiam ciepło.

        P.S: A tak na marginesie, to nie mieszkasz przypadkiem w UE, bo mam takie
        przeczucie...? ;-))
Pełna wersja