zaz-y
05.06.07, 10:31
"Na każdym oddziale pozostaje ordynator, lekarz dyżurny i lekarz
wspomagający. Pozostali opuszczają szpital po porannym podpisaniu listy."
Podpisanie listy przez pracownika zobowiązanego do jej podpisania oznacza
podjęcie czymmości pracy w miejscu pracy lub podjęcie innych czynności
związanych ze świadczeniem pracy na korzyść pracodawcy (np. wyjazd służbowy).
Jeśli opuszczają szpital, to nie podejmują czynności pracy. Więcej: oszukują
pracodawcę i być może chcą wyłudzić nienależną zapłatę za niewykonaną pracę.
A to nosi znamioma przestępstwa, które powinno być zgłoszone przez dyrektora
szpitala do prokuratury. A dlaczego dyrektor szpitala jeszcze nie zwolnił
tych "lekarzy" dyscyplinarnie? O stronie moralnej całej "akcji
protestacyjnej" już nie trzeba wspominać; jaką ci "lekarze" mają moralność?
"...czerwcu złożymy wypowiedzenia zbiorowe. Nie spieszymy się, bo okres
wypowiedzenia, zgodnie z prawem, zaczyna obowiązywać od pierwszego dnia
następnego miesiąca."
Dlaczego nie złożyli pod koniec maja? Bo by zostały przyjęte! A na
tym "lekarzom" nie zależy. Zależy im na ciągnięciu "akcji protestacyjnej" jak
najdłużej, to przynosi wymierne zyski, generuje wzrost liczby pacjentów
prywatnych i podsycanie złych nastrojów.
Kiedy prokuratorzy zajmą się zaniedbaniami obowiązków służbowych i
niewywiązywaniem się z obowiązków wynikających ze stosunku pracy
wśród "lekarzy"? Czy dopiero wtedy, gdy będzie potrzebował pomocy medycznej
ktoś związany z wymiarem sprawiedliwości? Może być zbyt późno, czego nikomu
nie życzę.
Pozdrawiam,
"lekarzy" też.
ZAZ-y