Ratunku! Petrochemia się pali

02.10.07, 10:55
Wigilia 1970r Instalacja fenolu i acetonu - paląca się rura oparowa
przeleciała przez główną drogę i spadła na puste pole gdzie obecnie
jest instalacja polietylenu. Czy instalacje w kombinacie nie są zbyt
blisko siebie?
    • Gość: Romana Kuffel Ratunku! Petrochemia się pali IP: *.profile.com.pl 02.10.07, 12:12
      Nie jest prawdą, że gazety informowały o pożarze z 1 lipca 1983 roku
      lakonicznie. Jako jedyna razem z Andrzejem Magnuskim napisałam
      wielki reportaż do "Sztandaru Młodych", który kończyłam nad ranem,
      bo pożar wybuchł o 23.01, a dogaszanie zbiorników tzw. walczaków
      trwało do 5 rano.Poza tym jeszcze w szpitalu na Białej rozmawiałam
      rano z dwoma zszokowanymi aparatowymi, którzy razem z mistrzem, w
      momencie wybuchu zbiornika i pojawienia się ognia, byli w sterowni,
      a których siła wybuchu wyrzuciła poza budynek. Materiał został
      opublikowany w prestiżowym dimanchu "SM",czyli w wydaniu sobotnio-
      niedzielnym w wielkim nakładzie (nieskromnie dodam, że otrzymałam od
      naczelnego nagrodę, bo razem z Andrzejem Magnuskim byliśmy na
      miejscu jedynymi dziennikarzami, przed SB, która w takich sytuacjach
      zaraz się zjawiała). Nasza bardzo duża relacja z pożaru i jego
      gaszenia ukazała się też w "Petro-Echu", gazecie zakładowej
      pracowników Petrochemii. Jako jedyni dysponowaliśmy też olbrzymim
      zestawem zdjęć wykonanych przed Jurka Falla (nieżyjącego niestety od
      wielu lat). Zdjęcia były w takiej cenie, że nazajutrz po tym
      katakliźmie przyjechał do nas autobusem PKS dziennikarz "Expresu
      Wieczornego" z Warszawy - kierowca nie chciał jechać do Płocka, bo
      nie było więcej pasażerów, więc dziennikarz kupił wszystkie bilety
      autobusowe (otrzymał specjalną puklę pieniędzy od swojego redaktora
      naczelnego, żeby zrobić relację) i niczym taksówką "pognał" do
      Płocka. Nie byliśmy zachłanni i oczywiście przekazaliśmy
      redakcji "Ekspresu Wieczornego" zdjęcia do wykorzystania (za zgodą
      dyrektora naczelnego Petrochemii Konrada Jaskóły). Tego dnia -
      pamiętam był to czwartek - przeżyłam kolejne zaskoczenie. Wieczorem
      przed kombinat zajechał autokar korespondentów zagranicznych w
      Polsce, bo po Warszawie gruchnęła wieść, że w wyniku pożaru w
      Petrochemii w Płocku nie został kamień na kamieniu, bo łuna nad
      miastem była widoczna w promieniu ponad 40 kilometrów. Jerzy Urban,
      ówczesny rzecznik prasowy rządu, zapakował więc korespondetów do
      autokaru i zawiózł przed bramę nr 1 i nr 2, aby pokazać, że zakład
      funkcjonuje, a w mieście nic się nie stało. A wracając do pożaru.
      Rzeczywiście, miasto mogło ucierpieć, gdyby ogień przeniósł się
      dalej, szczególnie na tzw. "miasteczko francuskie" (byli w nim
      zakwaterowani powodzianie, poszkodowani w powodzi 1000-lecia z 1982
      roku), ale w ostatniej chwili - na szczęście dla ludzi i Płocka -
      zmienił się kierunek wiatru (nie wiał "na miasto"). Podczas gaszenia
      pożaru newralgiczne było zachowanie dyrektora Jaskóły, który wraz z
      jednym z pracowników (nazwiska nie pamiętam) wszedł w kombinezonie
      ochronnym w ścianę ognia, by młotami uderzać w zawór przy kurtynie
      wodnej i umożliwić jego odkręcenie, bo w inny sposób nie udało się
      tego wcześniej zrobić.
      • legal.alien Re: Ratunku! Petrochemia się pali 02.10.07, 14:32
        O ile dobrze pamietam to nie palily sie zbiorniki. Przyczyna pozaru
        bylo zatarcie sie ktorejs z pomp. Wybuchaly odcinki rurociagu miedzy
        zasuwami, a palilo sie to co w tych odcinkach bylo.
        Sam w sobie pozar nie byl grozny, dopiero rozprzestrzenienie sie go
        na zbiornki z gazem mogloby miec katastrofalne nastepstwa.
        Gdyby pozar przeniosl sie na zbiorniki kuliste z propan-butanem to
        efekt bylby, jak w wypadku wybuchu bomby atomowej i nie tylko
        osiedle powodzian byloby zagrozone.
      • Gość: Andrzej Magnuski Re: Ratunku! Petrochemia się pali IP: *.wlodkowic.pl 02.10.07, 15:04
        Witaj Roma. Swiat się mały zrobił dzięki internetowi. Miło Cię
        czytać.
        Było rzeczywiście tak, jak to opisała Roma. Jednak kilka lat minęło,
        a pamięć ludzka jest zawodna. Tą drugą osobą, która weszła w ogień w
        strażackim ognioodpornym kombinezonie z dyrektorem (wówczas chyba
        technicznym) Konradem Jaskółą był wedle mojej pamięci dyrektor
        naczelny Petrochemii - Władysław Wawak (pozdrowienia dla Pana
        Dyrektora). Co do wizyty zachodnich dziennikarzy to będę się
        spierał, że ona miała miejsce dwa lub trzy lata później i nie miała
        związku z pożarem. Pamiętam tę wizytę z różnych względów, ale m.in.
        dlatego, że Roma została nagrana potajemnie przez oficera SB podczas
        rozmowy z Krzysztofem Bobińskim (wówczas warszawskiego korespondenta
        londyńskiego "FT"). Rozmowa dotyczyła działalności politycznej
        pewnego księdza spod Kutna. Roma miała potem trochę kłopotów.
        Co do samego pożaru. Wybuchł tylko jeden zbiornik i nie to było
        problemem. Rozerwany został rurociąg z gazem i to ten gaz się palił
        wysokim na kilkadziesiąt metrów płomieniem. Dowcip polegał na tym,
        że płomienia nie wolno było zgasić. Musiał wypalić się cały gaz,
        pozostający w rurociągu po zakręceniu zaworu przez panów
        wymienionych wyżej. Gdyby pozwolono na ulotnienie się gazu miasto
        wymagałoby kapitalnego remontu. Wypalanię się gazu trwało kilka
        godzin. Zadanie straży pożarnej (nie tylko z Płocka, ale także z
        Warszawy, Torunia i innych miast - straż ma swój system na takie
        sytuacje) polegało na chłodzeniu sąsiednich zbiorników, aby nie
        wybuchły na skutek przegrzania. Strażacy mieli też w pogotowiu
        rakietnice, aby podpalić gaz gdyby płomień został przypadkowo
        zgaszony przez wodę używaną do schładzania sąsiednich zbiorników.
        Wedle mojej wiedzy był to największy pożar w Petrochemii, choć chyba
        nie najgroźniejszy.
        Andrzej Magnuski
        • Gość: Romana Kuffel Re: Ratunku! Petrochemia się pali IP: *.profile.com.pl 02.10.07, 15:30
          Witaj Andrzej! Jak to miło po latach odnaleźć się w globalnej sieci
          i wspomnieć dawne dziennikarskie lata:)) przyjacielskie pozdrowienia
          i może kiedyś do zobaczenia w realu.
          • Gość: spieprzajdziadu Re: Ratunku! Petrochemia się pali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 21:14
            Pewnie nie wiemy i z oficjalnych źródeł sie nie dowiemy o
            wyciekach/wybuchach i innych zdażeniach na W ktore miały miejsce w
            zakładzie. Fakt, ze to duże zagrożenie dla miasta, jednak jakoś nie
            widze tego, że mogłoby nie być orlenu w płocku..
            choć swoja drogą gdyby nie mieli tu zakładu może paliwo byłoby u nas
            tansze bo nie mieliby takiego monopolu. patrze oczywiscie z
            perspektywy osoby która nie pracuje w orlenie, bo taka ma na pewno
            inne zdanie na ten temat;p
            pozdrawiam.
Pełna wersja