roman_j
05.03.08, 22:46
Nic dziwnego, że związki biorą szefa w obronę, bo z dużym prawdopodobieństwem
to one wymogły na nim złożenie wniosku o upadłość. A były tym zainteresowane
prawdopodobnie dlatego, że dzięki temu ludzie dostaną wypłaty. Tylko, że jest
to bardzo krótkowzroczne podejście, bo w zamian za te trzy miesięczne wypłaty
stracą miejsca pracy. Hipokryzją w tej sytuacji jest pisanie do ministra
prośby o utrzymanie zakładu i miejsc pracy. Wybór był prosty: albo
prywatyzacja i zachowanie miejsc pracy oraz zakładu albo upadłość. Nie można
jednocześnie zjeść ciasto i mieć ciastko, ale związkowcy albo tego nie
rozumieją albo udają. Warto też wspomnieć, że sprawę uratowania ZM położył na
łopatki były minister skarbu, nasz ziomek, pan poseł Jasiński. A płocczanie w
podzięce za to wybrali go ponownie so Sejmu. Trudno doszukać się w tym
sensu... :-))