Dodaj do ulubionych

Radni PSL przyłapani na piciu u wicemarszałka

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.08, 09:03
Skandal? Dwóch radnych wojewódzkich PSL z Lublina pije alkohol w
gabinecie wicemarszałka Sławomira Sosnowskiego- ich partyjnego
kolegi. W godzinach pracy urzędu.
Radni wyraźnie uznali, że wczorajszy dzień, mimo sesji sejmiku nie
był jakoś szczególnie ważny. Trzeba było nawoływań przewodniczącego
sejmiku Jacka Czerniaka, aby w końcu z 40-minutowym opóźnieniem
stawili się w sali obrad. Marszałek Krzysztof Grabczuk i Czerniak,
tłumaczyli, że wszystko przez wizytę komisarz UE Danuty Hübner,
która gościła w budynku sejmiku. Ale tylko część z 30 rajców
spotkała się z unijną komisarz (jej wizyta była od dawna
zaplanowana, mimo to termin sesji pozostał bez zmian). Reszta
spędzała czas w kuluarach nie zważając na to, że już dawno wybiła
godzina 11, kiedy to powinny rozpocząć się obrady.
A te toczyły się raczej w sennej atmosferze, bo zabrakło głównego
aktora wicemarszałka z PO - Jacka Sobczaka. Klub PiS chciał go
odpytać w związku z aferą z wyniesieniem dokumentów, która
wstrząsnęła urzędem marszałkowskim, a także zatrzymaniem za korupcję
byłego dyrektora jednego z departamentów w urzędzie. Po
trzygodzinnych obradach okazało się, że najważniejszą uchwałą
radnych była pozytywna ocena wykonania budżetu za ubiegły rok,
przegłosowana bez głosu sprzeciwu.
Musiało to zmęczyć rajców, więc chcieli odreagować. Radni z PSL:
Grzegorz Kapusta, Marek Michalik oraz wicemarszałek Sławomir
Sosnowski postanowili ukoić nerwy koniakiem.
Informację o imprezie otrzymaliśmy od zniesmaczonych pracowników
urzędu marszałkowskiego. Kilka minut po godz. 15 weszliśmy do
gabinetu wicemarszałka. Przy stole siedzieli dwaj radni, za biurkiem
Sosnowski. A na stole: ciasteczka, woda mineralna, soki i kilka
literatek. Obok butelka Napoleona. Pięciogwiazdkowego.
- Panie marszałku, wypada tak, w godzinach pracy? - zapytaliśmy
zdezorientowanego Sosnowskiego.
- Ja nie piję, tylko koledzy - uciął szybko wicemarszałek.
Później wytłumaczył, że radny Grzegorz Kapusta obchodzi imieniny.
Rzeczywiście, miał je, ale 24 kwietnia. Widocznie wcześniej nie było
okazji się spotkać.
Ok. godz. 15.10 zadzwoniliśmy na numer alarmowy policji. Dyspozytor
przyjął zgłoszenie, zanotował nasze dane i nazwisko wicemarszałka.
Ale na funkcjonariuszy przyszło nam długo czekać.
Tymczasem radni i Sosnowski wyszli z gabinetu. Pożegnali się na
parterze Urzędu Marszałkowskiego i rozeszli. Ale nie wyszli z
budynku - było przed godz. 15.30.
Policja w końcu przyjechała - nieoznakowanym samochodem.
Zauważyliśmy, że głównym wyjściem najpierw budynek opuścił Kapusta,
kilka minut po nim Sosnowski. Policjant był w tym czasie w urzędzie.
- Sprawdził pan trzeźwość wicemarszałka? - zapytaliśmy
funkcjonariusza wychodzącego z budynku.
- Nie było kogo sprawdzać. Urząd pracuje do 15.30, a przyjechaliśmy
15.32 - oświadczył.
- Ale czy to w porządku, że radni piją alkohol, w gabinecie
wicemarszałka w godzinach pracy urzędu? - zapytaliśmy
przewodniczącego sejmiku Jacka Czerniaka z SLD.
Przewodniczący nie widzi problemu: - Uważam, że to polski zwyczaj.
Po prostu toast, jak lampka szampana podczas sesji rady. Znam obydwu
radnych, wiem, że było symbolicznie. Gorzej jeśli piliby urzędnicy.
Radny to funkcja społeczna.
Takie zachowanie potępia jednak Krzysztof Grabczuk, marszałek
województwa: - Radni nawet powinni odwiedzać marszałka, ale w żadnym
wypadku nie powinni pić alkoholu w urzędzie. Porozmawiam o tym z
wicemarszałkiem Sosnowskim. Na pewno takie zdarzenie nie powinno
mieć miejsca. Mam nadzieje, że to się nie powtórzy - mówi i
zastrzega, że jego zastępca wyszedł z urzędu o 15.30, czyli nie
uciekał.
- Marszałek powinien wszcząć postępowanie i wyjaśnić zachowanie
Sosnowskiego. Według mnie było naganne - ocenia Andrzej Pruszkowski,
przewodniczący klubu PiS w sejmiku.
źródło: GW Lublin
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka