Najlepszy dowcip świata

    • Gość: Strucho Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.02, 00:09
      Matka mówi do synka:
      Kiedy byłeś mały, to byłeś taki brzydki, że wieszałam ci kawał kiełbasy na
      szyi, żeby chociaż psy chciały się z tobą bawić...
      • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.tnt7.montreal.qb.da.uu.net 01.03.02, 02:20
        Strucho
        straszliwy kawal rzuciles nam na forum :)))
    • swann1 Re: Najlepszy dowcip świata 01.03.02, 10:53
      Jeden z wysoko postawionych duchownych o skłonnosciach homoseksualnych zwiedza meczet. Podczas
      rytualnej modlitwy klęczący Arabowie wykonują pokłony uwypuklając tylną część ciała. - Co za piękny
      szwedzki stół - rzucił duchowny.
    • roman_j Re: Najlepszy dowcip świata 02.03.02, 22:00
      Spotyka się dwóch myśliwych i dzielą się doświadczeniami z polowań:
      - Byłem ostatnio w Afryce - powiada jeden.
      - Na safari? Upolowałeś może lwa? - pyta drugi.
      - No, nie... Ale udało mi się za to ustrzelić kilka noplisów.
      - ???
      - No wychodzi takie coś czarne z dżungli i mówi "no, please..."
    • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.tnt6.montreal.qb.da.uu.net 03.03.02, 02:00
      Po seksie, co robi blondynka zeby zapalic swiatlo ?
      - otwiera drzwi od auta !
    • Gość: Werdan Re: Najlepszy dowcip świata IP: 212.244.82.* 03.03.02, 23:49
      Bóg stwożył mężczyzne i rzekł: daje ci mózg i penisa i tylko tyle krwi aby
      funkcjonowało jedno z nich :))
      • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.tnt6.montreal.qb.da.uu.net 04.03.02, 03:24
        Werdan
        skad ty tego wyrwales ?? Mocny !!!
    • Gość: Werdan Re: Najlepszy dowcip świata [English] IP: *.petrotel.com.pl 04.03.02, 18:32
      - Hello, are you there?
      - Yes, who are you please?
      - I'm Watt.
      - What's your name?
      - Watt's my name.
      - Yes, what's your name?
      - My name is John Watt.
      - John what?
      - Yes, are you Jones?
      - No I'm Knott.
      - Will you tell me your name then?
      - Will Knott.
      - Why not?
      - My name is Knott.
      - Not what?
      - Not Watt, Knott.
      - What?
      • Gość: miczel Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 00:23
        Blondynka dzwoni do chłopaka :
        Moglbys do mnie wpaść? Mam te strasznie trudne puzzle i nie wiem od czego zaczac
        - A co powinno z nich wyjsc wedlug rysunku na pudelku? - pyta chlopak
        - Wyglada na to, ze tygrys
        Chlopak decyduje sie przyjechac. Blondynka wpuszcza go i prowadzi do pokoju,
        gdzie na stoliku porozsypywane sa puzzle.Chlopak przez chwile przyglada sie
        kawalkom, po czym odwraca sie i mowi:
        - Kochanie, po pierwsze nie wydaje mi sie, zebysmy - chocby nie wiem co
        ulozyli z tych kawalkow cokolwiek przypominajacego tygrysa.
        Po drugie:
        Zrelaksuj sie, napijmy sie kawy, a potem pomoge ci powrzucac wszystkie te
        płatki kukurydziane z powrotem do pudelka..
        • dzwonnik Re: Najlepszy dowcip świata 05.03.02, 08:13
          O godz. 2.00 w nocy dzwoni telefon do profesora:
          - Przepraszam - czy pan już śpi?
          - TAK!!
          - A my się jeszcze qrva uczymy...!
          • tewji Re: Najlepszy dowcip świata 05.03.02, 13:16
            Żona działacza partyjnego Nadia przychodzi do sekretarza i mówi: towarzyszu sekretarzu, mój mąż mnie
            zaniedbuje.
            Sekertarz wzywa działacza i pyta:
            Jurij, czy Nadia źle gotuje?
            Charaszo - mówi Juri - ale jakoś nie podchodzit
            Czy jest może jest dla ciebie zbyt opryskliwa?
            Niet, ale jakoś niepodchodzit- mówi Jurij
            Może łóżku jest kiepska?
            Niet, ale jakoś niepodchodzit- potwarza Jurji
            Wsiem podchodzit, tylko tobie niet - rzuca zdenerowany sekretarz
    • pinch Re: Najlepszy dowcip świata (eng.) 05.03.02, 08:51
      Five Englishmen in an Audi Quattro arrive at the Italian border.
      The Italian Customs agent stops them and says, "It's illegal to put 5
      people in a Quattro."
      "What do you mean it's illegal?" asked the Englishmen.
      "Quattro means four," replies the Italian official.
      "Quattro is just the name of the automobile," the Englishmen retort
      dis-believingly.
      "Look at the papers: this car is designed to carry 5 persons."
      "You can't pull that one on me," replies the Italian customs agent.
      "Quattro means four. You have five people in your car and you are therefore
      breaking the law."
      The Englishmen replies angrily, "You idiot! Call your supervisor over, we
      want to speak to someone with more intelligence!"
      "Sorry," responds the Italian official, "he can't come. He's busy with 2
      guys in a Fiat Uno.
    • rene2 Re: Najlepszy dowcip świata 20.03.02, 14:03
      Czy to koniec, nawet do setki nei dociągniemy?
      • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.ssss.gouv.qc.ca 20.03.02, 19:08
        a nie laska cos samemu dorzucic, hmm a nie tylko innych poganiac i
        stressowac :)))
    • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.montreal109.dialup.canada.psi.net 21.03.02, 03:00
      rene2
      twoj doping okazal sie skuteczny, czego dowodem ten oto post :))

      Na balkonie w bloku opala sie nago piekna kobieta. Nagle z gory zjezdza na sznurku
      karteczka na ktorej jest napisane:
      - Jesli chce sie pani ze mna kochac, prosze pociagnac 2 razy; a jesli nie to prosze
      pociagnac 40 razy z czego ostatnie 10 - szybciej :)) !!!
      • libertyn Re: Najlepszy dowcip świata 22.03.02, 20:49
        Przychodzi Rumunka do lekarza
        L: Muszê wziaæ od Pani próbki krwi, moczu i kalu
        R: Panie doktorze, to moze ja majtki zostawie?


        Policjant zatrzymal czarne BMW za zbyt szybka jazde. Z samochodu
        wysiadl
        klasyczny dresiarz.
        Policjant poprosil o dokumenty i pyta:
        - Jak sie pan nazywa?
        - Romek..
        - A nazwisko?
        - Nowak..
        - Adres?
        - Dres? Oryginaaalny ADIDAS!


        • Gość: aboy Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 24.03.02, 18:49
          A sprawa dzieje się w górach. Turysta przychodzi do baru, siada przy barze i
          pyta:
          "Barman, co polecisz do picia?"
          Barman - "Ano, panocku drink Góra cy"
          Turysta - "Jak to 'góra cy'?!"
          Barman - "Widzi pan, bierzemy sklanecke wina...no dwie...góra cy i wlewamy do
          garnka. Później bierzemy sklanecke piwa....no dwie...góra cy i wlewamy do tego
          samego garnka.
          Następnie sklanecke wódecki...dwie...no góra cy i wlewamy to tegoż samego
          garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku....no dwie... góra cy i wlewamy
          do garnka.
          Garnek stawiamy na ogniu i miesając grzejemy cas jakiś.
          Później nalewamy i pijemy sklanecke....dwie...no góra cy.
          Po wypiciu wstajemy...robimy krocek....dwa...no góra cy!!!"
          #
          Stary góral umierał na raka. Na łożu śmierci prosi swojego lekarza:
          - Panie doktorze. Jak umrę na tego raka to mocie mi w akcie zgonu napisać com
          umarł na AIDS.
          - Ależ to jest niezgodne z etyką lekarską
          - Jak godom co mocie napisać to mocie napisać i koniec
          - No dobrze ale powiedzcie baco dlaczego akurat na AIDS
          - Po piyrse panie dochtorze to byde piyrsy we wsi. Po drugie moi Maryny nikt
          jus nie rusy. Po trzecie tyn co ją jus ruszoł pewnie sie w tym tygodniu powiesi.
          #
          Baca łapie okazje na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego
          Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło,
          więc baca się pyta:
          - A co to panocku, za znacek z psodu?
          - To? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak
          kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafię.
          - aha.
          Po kilku kilometrach patrzą, a tu po drodze jedzie jakiś facet na rowerze. Baca
          mówi:
          - A weźcie, panocku, tego człowieka w ten celownik ....
          Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale
          ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił,
          aby nie trafić rowerzysty, chwile potem baca się odzywa:
          - iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go
          nie trafili.
          #
          Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i
          płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go
          dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
          - Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się
          helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba
          zabije!
          Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na stronę i pyta:
          - Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
          - Przeca nie powim obcemu, że mi bździągwa bony na cukier zgubiła.
          #
          Wywiad z bacą:
          - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
          - Rano wyprowadzam owce na hale, wyciągam flaszkę i pije...
          - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
          - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe
          przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu
          idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora.
          Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.
          #
          Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Warszawie:
          - Jakiego koloru jest biały maluch ?
          Policjant (kandydat) nie wie.
          - No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
          Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi :
          - Biały !!!!
          - Bardzo dobrze, widać ze się Pan dużo uczył!, a teraz drugie pytanie: Ile
          drzwi ma dwudrzwiowy samochód ?
          Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany :
          - Biały !!!
          #
          Mazur poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę,
          gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał,
          upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła: - Nie widziałeś
          mojej kury?
          Mazur spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
          - Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!
          #
          Mazur kupuje na targu konia.
          - Ile pan chce za niego?
          - Tysiąc złotych.
          - Przecież on jest ślepy!
          - Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
          Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep,
          prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie.
          Antek wyłazi spod konia i mówi:
          - Mówiłem, że jest ślepy!
          - Może i ślepy, ale jaki odważny!
          #
          Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Świety Mikołaj
          przygotowywał się do swojej corocznej podrózy. Jednak wszędzie piętrzyły sie
          problemy...
          Czterech z jego elfów zachorowało, a zastepcy nie produkowali zabawek
          tak szybko jak elfy, wiec Mikołaj zaczał podejrzewać, że może nie zdażyć...
          Nastepnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich
          odwiedzic, co bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł
          zaprzęgać renifery, okazało sie, że trzy z nich sa w zaawansowanej ciąży, a dwa
          inne przeskoczyły przez płot i zwiały - Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj
          zdenerwował się jeszcze bardziej... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz
          złamała się. Worek runoł na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony
          Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawe i szklaneczke whisky. Kiedy jednak
          otworzył barek, okazało sie, że elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do
          wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuscił dzbanek do kawy, ktory roztrzaskał się
          na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało
          się,że myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona. I własnie wtedy zadzwonił
          dzwonek do drzwi. Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z
          piekną, wielką choinką.
          Aniołek radośnie zawołał: - Wesołych Świąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy
          dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie
          chciałbyś, żebym ją wsadził?

          I stąd wzieła się tradycja aniołka na czubku choinki.
          #
          -Halo ?
          - Cześć maleńka, tu tatuś, daj mi mamusię
          - tatusiu, mamusia jest na górze w sypialni z wujkiem
          Frankiem
          > po dluzszej chwili milczenia:
          - ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka !
          - nieprawda ! mam ! i jest teraz z mamusią w sypialni !
          - ok, no cóż....posłuchaj uważnie, chcę żebyś coś dla mnie
          zrobiła. Dobrze?
          - dobrze tatusiu
          - to iźz na górę do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, ze tata właśnie
          parkuje przed domem..........
          > kilka minut pozniej:
          - już zrobiłam
          - i co sie stało ?
          - mama bardzo sie przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i
          zaczeła biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła sie o dywan i
          wypadła przez okno i leży niezywa.
          - o Boże, a wujek Franek ?
          - on też wyskoczył z łóżka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył
          przez okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale tatusiu, tam
          nie było wody, miałeś napełnic go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i
          wujek upadł na dno i też jest nieżywy.
          * Bardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie:
          - hmmmm, basen mówisz ? a czy to numer 555-67-89 ?
          • Gość: aboy Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 24.03.02, 19:02
            Rozmowa żony z mężem

            ONA: Co tak siedzisz?
            ON: Jak siedzę?
            ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
            ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
            ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.
            ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim towarzystwie, a
            kiedyś przecież muszę przeczytać gazetę.
            ONA: Już ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy
            z tego powodu.
            ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.
            ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
            ON: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
            ONA: Nic nie chcę od ciebie. Chcę tylko, żeby mnie traktował jak dawniej.
            ON: Dobrze, postaram się.
            ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.
            ON: Moja droga, daj mi spokój.
            ONA: Mogę ci dać spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej też byś się tak do
            mnie odezwał.
            ON: milczy.
            ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci przyjemność
            każda rozmowa ze mną. Może nie? No, powiedz, nie?
            ON: Tak.
            ONA: Ach, więc przyznajesz się nareszcie!
            ON: Do czego się przyznaję, na miłość boską?
            ONA: Do czego? Żeś się zmienił w stosunku do mnie.
            ON: O czym ty mówisz?
            ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze,
            dlaczego jesteś inny niż dawniej ?
            ON: Przestań się mnie czepiać. Czego ty chcesz ode mnie?
            ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej, (chwila ciszy) Ach, więc nie
            możesz już być dla mnie taki jak dawniej ? Dobrze. Tylko żeby później nie
            było na mnie. Ty sam tego chciałeś.
            ON: Czego chciałem? Co ty wygadujesz?
            ONA: No sam przed chwilą powiedziałeś, że mnie już nie kochasz. Bardzo się
            cieszę, że sam zacząłeś tę rozmowę. Przynajmniej będę wiedziała. Już nie będę
            się łudzić, że kiedykolwiek będziesz znów taki jak dawniej.
            ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, że aż mnie trzęsie. Przestań bajdurzyć, bo
            mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać gazetę, do wszystkich diabłów!
            ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś dla mnie znów taki jak
            dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, coś powiedział bez
            zastanowienia? Biedny! Przykro ci, żeś doprowadził do tego, żebym pomyślała,
            że już nie jesteś taki jak dawniej... No, to dobrze. Już się nie
            gniewam. Co tak siedzisz?
            ON: Jak siedzę?
            ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś ...
            #
            Do Serwisu Technicznego

            Około roku temu zmieniłam oprogramowanie na rzekomo lepsze. Do tej
            pory używałam pakietu Przyjaciel 5.0, a zamieniłam go na intensywnie
            promowany pakiet Mąż v 1.0. Niemal natychmiast po uruchomieniu nowego
            oprogramowania zauważyłam, że system pracuje dużo wolniej, czególnie jeśli
            chodzi o aplikacje związane z kwiatami i biżuterią, które pod pakietem
            Przyjaciel 5.0 działały błyskawicznie i bezbłędnie. Jakby tego było mało,
            instalacja pakietu Mąż 1.0 spowodowała automatyczne odinstalowanie tak
            wartościowych programów, jak Romantyczność 9.9,
            a zainstalowanie istnego śmiecia informatycznego, jak: Żużel 4.5
            i Liga Polska 3.0.
            Nie chce przy tym działać program Rozmowy 8.0, a próba uruchomienia programu
            Sprzątanie & Porządki 2.6 powoduje zawieszenie całego systemu. Próbowałam
            ratować system uruchamiając Pretensje 5.3, ale bez widocznych rezultatów. Co
            robić?

            Zdesperowana



            Szanowna Zdesperowana,

            Przede wszystkim pamiętaj, iż Przyjaciel 5.0 to pakiet rozrywkowy,a
            Mąż 1.0 to profesjonalny system operacyjny. Radzę spróbować komendy:
            C:/JUZ MNIE NIE KOCHASZ po czym zainstalować Łzy 6.2. System Mąż 1.0
            powinien wtedy automatycznie uruchomić aplikacje Poczucie Winy 3.0 i
            Kwiaty 7.0.
            Pamiętaj jednak: nadużywanie aplikacji Łzy 6.2 może spowodować, że Mąż 1.0
            zresetuje ustawienia na Milczenie 2.5, Hulaj Dusza 7.0 lub Gorzała 6.1. Ten
            ostatni jest szczególnie groźny, ponieważ powoduje wygenerowanie plików
            dźwiękowych Chrapanie.WAV.
            POD ŻADNYM POZOREM nie instaluj pakietu Teściowa 1.0. Nie próbuj też
            reinstalować nowej wersji pakietu Przyjaciel.
            Oprogramowania te spowodują definitywne zniszczenie systemu operacyjnego
            Mąż 1.0. Podsumowując, system Mąż 1.0 to mimo wszystko wspaniałe
            oprogramowanie. Jedyne jego niedoskonałości to mała pamięć operacyjna i wolne
            instalowanie nowych aplikacji. Nieoficjalnie radzę zastanowić się nad zakupem
            dodatkowego oprogramowania, poprawiającego działanie systemu Mąż 1.0.
            Osobiście polecam Wykwinta Kolacja 3.0 oraz Sex Bielizna 6.9.

            Powodzenia, Serwis Techniczny
    • Gość: Strucho Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 22:52
      Usłyszałem na uczelni:

      Ojciec i matka nie chcieli mówić przy rosnącym synku o seksie więc umówili
      się, że będą mówić szyfrem. Ojciec woła synka:
      - synku, idź powiedz mamie, że dolar stoi wysoko!
      Syn posze do matki i mówi:
      - mamo, mamo tata mówi, że dolar stoi wysoko
      - powiedz tacie, że kantor jest zamknięty
      Synek poszedł, powiedział, a za jakiś czas ojciec znów go woła:
      - synku, idź powiedz mamie, że dolar stoi naprawdę wysoko!
      Znów poszedł i matka znów mówi, że kantor zamknięty. Za jakiś czas matka woła
      syna:
      - synuś, powiedz tacie, że kantro już otwarty
      Poszedł do ojca i mówi:
      - tato, mama powiedziała, że kantor jest otwarty
      - to ty powiedz mamie, że dolar stał tak wysoko, że wszystko poszło od ręki.
    • Gość: RAF Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.datastar.pl 29.03.02, 10:48
      Trochę brutalny ale wielkanocny.

      Obóz koncentracyjny, Hans mówi do więźniów :
      - Za kilka dni mamy Wielkanoc, więc z tej okazji każdy z was dostanie po
      jajku ...
      Ogólna radość, wszyscu się cieszą, a Hans kończy :

      - ... tym oto stalowym prętem.
    • Gość: ●Werdan● Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.petrotel.com.pl 30.03.02, 11:17
      Siedzi dziewczynka w parku i przeklina
      Obok przechodziła starsza pani i słysząc dziewczynkę podchodzi do niej
      i pyta się dlaczego tak brzydko się wyraża. Na to dziewczynka, żeby
      usiadła obok niej a ona jej powie co się stało. Gdy babcia usłyszała,
      co dziewczynka miała do powiedzenia sama głośno ryknęła: KU*** MAĆ.
      Obok przechodził starszy pan i słysząc karygodne zachowanie babci
      oburzył się wielce.
      Babcia poprosiła go aby usiadł obok niej i powiedziała mu cos cichutko.
      Na to dziadek zerwał się z ławki i wrzasnął: KU*** MAĆ.
      Pytanie: Co powiedziała dziewczynka babci a babcia dziadkowi?
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .

      Ławka jest świeżo malowana!! :)
    • Gość: ●Werdan● Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.petrotel.com.pl 30.03.02, 11:26
      Maz stoi w drzwiach pokoju obserwujac jak zona w pocie czola myje podloge.
      - Wiesz, nie moge patrzyc jak sie tak meczysz. Pojde zagrac z chlopakami w
      pilke.

      -------------------------------------------------------------------
      O 3 w nocy Mąż budzi Żonę i podaje jej szklankę wody i 2 aspiryny.
      Żona: - Zwariowałeś? Po co mnie budzisz?
      Mąż: - Masz kochanie tabletki na ból głowy.
      Żona: - Przecież nic mnie nie boli, idioto!
      Mąż: - Ha! Mam Cię!

      -------------------------------------------------------------------
      Jedzie chłop wozem na którym leży duża beczka.
      Zatrzymuje go policjant i pyta:
      - Co wieziecie w tej beczce?
      - Sok z banana.
      - Sok z banana? Coś takiego... Mogę spróbować?
      - Pewnie.
      Policjant wziął łyka skrzywił się i krzyknął:
      - Tfu... co to za okropieństwo?!?!
      Chłop tylko wzruszył ramionami i mówi:
      - Wio banan!
      -------------------------------------------------------------------
      Do zolnierzy ONZ, ktorzy byli na misji w Afryce przyjechal general na
      wizytacje. O 8 rano zwolal wszystkich na apel po czym pyta swoich
      zolnierzy:
      - Moi zolnierze, Wodke macie?
      Na to zolnierze: mamy!
      General: zarcie macie?
      Zolnierze: mamy!
      General: a jak u was z sexem?
      Zolnierze: no mamy wielblada!
      No i general pojechal, ale za tydzien znow apel i sytuacja sie
      powtarza:
      - Moi zolnierze, Wodke macie?
      Na to zolnierze: mamy!
      General: zarcie macie?
      Zolnierze: mamy!
      General: a jak u was z sexem?
      Zolnierze: no mamy wielblada!
      Po czym znów pojechal, ale nie dawala mu spokoju sprawa, jak oni radza
      sobie z tym wielbladem, postanowil pojechac jeszcze raz aby zbadac
      sprawe osobiscie. Tak wiec o 8 znow zwolal apel i pyta swoich
      zolnierzy:
      - Moi zolnierze, Wodke macie?
      Na to zolnierze: mamy!
      General: zarcie macie?
      Zolnierze: mamy!
      General: a jak u was z sexem?
      Zolnierze: no mamy wielblada!
      Na to general mowi do jednego z zolnierzy:
      - Zolnierzu pokazcie mi tego wielblada!
      Zolnierz zaprowadzil go przed stodole, w której stal wielblad, i
      general do niego mowi:
      - To wy tu zolnierzu na mnie zaczekajcie a ja wejde i obejrze tego
      waszego wielblada!
      Po pietnastu minutach general wychodzi ze stodoly zapinajac rozporek i
      mowi do zolnierza:
      - W porzadku ten wasz wielblad tylko ma troche dupe koscista!
      Na to zolnierz mu odpowiada:
      - Dupe koscista moze i ma, ale do burdelu sie na nim dojedzie!!!
      -------------------------------------------------------------------
    • Gość: MarcinK Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 15:30
      Dzwoni klient to internatu i sie pyta:
      * czy mozna z Ania?
      recepcjonista mu odpowiada
      *panie, tu z kazda mozna
    • Gość: ●Werdan● Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.petrotel.com.pl 19.04.02, 15:47
      Garsc dowcipow:

      Jasio przychodzi do domu po szkole i skarży się mamie:
      - Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z dupy powyrywa!
      - To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż
      mi go to wyjaśnimy sprawę.
      Idą na róg, policjant stoi.
      Mama pokazuje na Jasia:
      - Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z
      dupy?!
      - Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z dupy powyrywam! Już
      czwarty dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym
      ją pokrył, bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!!!

      ---------------------------------------------------------
      Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
      - Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę , która ma 70 lat.
      Mam dzieci, wnuki i prawnuki.
      Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki,
      zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks
      z wszystkimi trzema...
      - Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
      - Jakiego grzechu???
      - Co z Ciebie za katolik?
      - Jestem żydem...
      - To czemu mi to wszystko opowiadasz?
      - Wszystkim opowiadam!!

      -----------------------------------------------------------

      Podróżnik zgubił się na pustyni. Idzie, idzie - patrzy, leży lampa.
      Podniósł ją i potarł... Pojawił się dżinn.
      - Spełnię Twoje życzenie - powiedział dżinn
      - Zgubiłem się na tej cholernej pustyni, chcę być z powrotem w domu...
      - Dobrze weź mnie za rękę! - powiedział dżinn i zaczął prowadzić
      podróżnika. Idą godzinę, dwie, wreszcie podróżnik mówi:
      - Myślałem, że będzięmy u mnie w domu szybciej...
      - Tak? To biegnijmy...

      -------------------------------------------------------------

      W kuchni u Kowalskich zepsuł się kran. Żona prosi Kowalskiego, żeby
      naprawił.
      - A co to ja, hydraulik jestem? - wzrusza ramionami Kowalski.
      Następnego dnia wraca z pracy, patrzy, kran naprawiony.
      - Kto naprawił kran? - pyta żony.
      - Poprosiłam sąsiada i naprawił.
      - I nic za to nie chciał?
      - A chciał, chciał! Powiedział, żebym się z nim przespała albo żebym mu
      zaśpiewała.
      - No i co mu zaśpiewałaś?
      - A co to ja, śpiewaczka jestem?

      ------------------------------------------------------------

      Pewne malzenstwo mialo problemy z bezdzietnoscia. Postanowili wiec
      pojechac do USA, do najlepszego specjalisty w tych sprawach. Mieli
      tylko jeden problem: zadne z nich nie znalo angielskiego. Specjalista
      dal im jednak na migi znac, ze sie maja wziac "do roboty" i to w
      zaraz, w gabinecie. Poczatkowo niesmialo, ale po chwili rozkrecili sie
      na dobre. Doktor przyglada sie ze wszystkich stron i nagle wola
      "stop!"
      Idzie do biura i po chwili wraca z recepta. Po powrocie do kraju, maz
      poszedl do apteki proszac o "Trytheotherol".
      "CO??" - pyta sie aptekarka.
      - "Trytheotherol, tu pisze na recepcie" - mowi facet.
      - "Niech no pan mi to pokaze" - rzekla aptekarka. - "Aaa, pan to
      niewlasciwie przeczytal! Tu jest napisane: "Try the other hole".

      ------------------------------------------------------------

      Wchodzi facet do baru z krokodylem.
      - Proszę wyjść! On jest niebezpieczny!
      - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić.
      - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może
      pan zostać.
      Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb
      krokodyla i mówi:
      - Otwórz gębę! - Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada
      przyrodzenie do środka, następnie wali znowu trzy razy i mówi: -
      Zamknij gębę! Krokodyl zamyka, i wszyscy widza jak zęby krokodyla
      zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i
      mówi:
      - Może ktoś chce spróbować?
      Odzywa się kobiecy głos:
      - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę.

      ---------------------------------------------------------------

      Facet pojechał sobie rano na rybki, ale zapomniał powiedzieć żonie, że o 12
      przyjdzie mechanik do pralki. Wyciąga komórę i dzwoni. Odbiera dziewczynka:

      - Cześć malutka, czy jest mamusia ?
      - Tak, jest na górze z wujkiem Frankiem.
      - Co ? Przecież ty nie masz żadnego wujka Franka !!!
      - Wiem, ale tak powiedziała mamusia.
      - Wiesz co, idź na górę zastukaj do drzwi i powiedz, że właśnie podjechał
      samchód taty.
      - Dobrze.
      Mija chwila, w słuchawce jakiś krzyk, hałas...
      - Tato ?
      - Jestem, powiedz co się stało.
      - Zrobiłam jak powiedziałeś i mama wybiegła z sypialni i wyskoczyła przez
      frontowe okno i chyba nie żyje...
      - To straszne ! A co z tym Frankiem ?
      - On też wybiegł, i wyskoczył przez tylne okno do basenu. Ale tam nie było
      wody i chyba on tez nie zyje.

      Chwila ciszy.

      - Basenu ? Czy to 746-23-44 ?

      ---------------------------------------------------------------
    • Gość: ●Werdan● Tematy maturalne 2002 - polski IP: *.tpnet.pl / *.petrotel.com.pl 09.05.02, 23:06
      1. "I'm not a girl, not yet a woman" - odnies sie do slow Britney Spears na
      przykladzie utworow literackich roznych epok.

      2. Twoje refleksje nad fenomenem telefonii komorkowej w literaturze
      starozytnej i sredniowieczu.

      3. Motyw murzyna w literaturze staropolskiej.

      4. Analiza i interpretacja tekstu jednego z wybranych utworow zespolu
      muzycznego "Ich Troje".

      5. Osama Bin Laden - romantyk czy pozytywista?
    • Gość: ●Werdan● Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.tpnet.pl / *.petrotel.com.pl 09.05.02, 23:08
      Facet przychodzi do baru z mala malpka na ramieniu, zamawia drinka i gdy
      pije to malpka zaczyna skakac po calym barze. Podkrada oliwki z baru i je
      zjada. Nastepnie bierze pokrojone cytryny i je równiez palaszuje, potem
      wskakuje na stól
      bilardowy bierze jedna bile i ku zdumieniu wszystkich jakos ja polyka.
      Barman krzyczy do faceta:
      - Widzial pan co zrobila panska malpa?!
      - Nie, co?
      - Wlasnie zjadla jedna bile z mojego stolu bilardowego!
      - Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasiegu wzroku, lajdaczka.
      Przepraszam, zaplace za wszystko .
      Gosciu konczy drinka, placi i wychodzi z malpka. Dwa tygodnie pózniej znowu
      przychodzi do tego samego baru, z malpka na ramieniu, zamawia drinka a malpa
      zaczyna znowu hasac po barze. Kiedy konczy drinka, malpka znajduje wisienke
      na talerzyku.
      Bierze ja, wsadza sobie w tylek, wyjmuje, a nastepnie zjada. Barman jest
      wyraznie zdegustowany:
      - Widzial pan co zrobila tym razem?!
      - Nie, co?
      - Hmm, wziela wisienke, wsadzila sobie w tylek poczym zjadla!
      - Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasiegu wzroku ale odkad
      polknela bile, najpierw wszystko mierzy

      :))
    • Gość: Mika_P Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 01:45
      z dziennika studenta:
      poniedziałek: kończy się forsa, jestem głodny .
      wtorek: jestem głodny
      środa: jestem głodny
      czwartek: Hurrraaa ! Dostałem stypendium !
      piątek: Nic nie pamiętam.
      sobota: Nic nie pamietam.
      niedziela: jestem głodny
    • roman_j Re: Najlepszy dowcip świata 31.07.02, 13:58
      Ponieważ od 2,5 miesięcy nic się w tym wątku nie dzieję, więc ożywię go
      chwilowo dość starym, ale chyba wciąż śmiesznym wicem:

      Gość wymeldowując się z hotelu oznajmia recepcjonistce:
      - Zasłałem łóżko.
      - Dziękuje bardzo. To miło z pana strony.
      - Dłobiazg.
    • Gość: Mike Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 10:59
      Nie wiem czy nikt tego nie napisał, bo nie czytałem wszystkich wpisów...

      Przychodzi koleś na imprezkę, na którą był zaproszony. Okazało się jednak, że
      to ma być orgietka... Nie oponował, lecz przyłączył się do zabawy. Po jakimś
      czasie zapala się światło i koleś krzyczy: "Ustalmy jakieś zasady! Ja już
      czwartą laskę robię..."
      Pozdro...
      • Gość: Kasia Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 20:42
        Amerykanin i Kanadyjczyk siedzą przy jednym stoliku w restauracji .
        Kanadyjczyk grzecznie spożywa rogalika i popija kawą, Amerykanin
        natomiast rozwalił się na krześle i żując gumę rozgląda się tępym wzrokiem
        dookoła. W pewnym momencie ocknął się z odrętwienia i pyta Kanadyjczyka:
        - Ty, Kanadyjczyk, jak się u was je chleb? Zjadacie z niego wszystko?
        - No a jak. A u was?
        - My zjadamy tylko to ze środka. To, co zostaje, wrzucamy do kontenera,
        jak jest pełny zwozimy to wszystko do sprzedania. Później oni to mielą,
        robią rogaliki francuskie i wysyłają do Kanady .
        - Aha..
        Mija dłuższa chwila. Amerykanin zadaje następne pytanie:
        - Kanadyjczyk, a jak u was jedzą jabłka? Tez nic nie zostaje?
        - No coś ty. Wszystko zjadamy i nie jest to takie złe. A wy nie
        - Nieeeee.. my wyrzucamy ogryzki do kontenera. Jak jest pełny to wywozimy
        do sprzedania, później to wszystko mielą, przerabiają na marmoladę i wysyłają
        do Kanady.
        -Ooo
        Po dwóch dłuższych chwilach pytanie zadaje Kanadyjczyk:
        - Amerykaniec, a co u was robią z kondomami jak już są niepotrzebne?
        - No jak to co Wyrzucamy... A wy
        - My nie... zbieramy je do kontenera, jak już jest pełny wywozimy do
        sprzedania. Później przerabiają to wszystko na gumę do żucia i wysyłają do USA

    • Gość: Z Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.02, 01:25
      Obyczajowy (i na czasie)
      Po czym poznać pedofila ekshibicjonistę?
      Biega za dziećmi z rozpiętą sutanną...

      I jeszcze motoryzacyjny
      Skoda wypuszcza nowy model: Skoda Fellacja ( od feli różni się brakiem lewarka
      zmiany biegów...)
    • pixy Re: Najlepszy dowcip świata 07.08.02, 15:47
      Spotykją się 2 pączki i jeden mówi do drugiego:
      -Cześć stary! Jak ci poszły egzaminy na studia?
      -Tak sobie. - odpowiada drugi - Pisemne całkiem nieźle, ale zawaliłem ustne. A
      tobie jak poszło?
      -Bardzo dobrze. pisemne na 5, ustne jeszcze lepiej, bo na 6.
      -I co? Przyjęli cię?
      -Stary, no co ty zwariowałeś?! PĄCZKA???
    • Gość: soobi Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 00:45
      Facet siedzi spokojnie w kuchni i robi tzw. poranny przegląd prasy.
      Nagle stojąca za nim żona z patelnia w jednej ręce szturcha go bezsensownie.
      - Ee! Co ty!
      - Co to za karteczka z napisem "Daisy" wystaje ci z kieszeni?
      - Nie pamietasz kochanie? W zeszłym tygodniu postawiłem na wyścigach
      na konia o takiej nazwie."
      Uspokojona żona przeprasza męża.
      Kilka dni później facet siedzi znowu w kuchni i podobnie
      dostaje w łeb od żony...
      - Za co znowu!
      - Twój koń dzwonił!!!..
    • Gość: Maciek Re: Najlepszy dowcip świata IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca 08.10.02, 14:37
      Roman, czy zamiast o papierosach moze byc cos o........eskimosach :))??

      .....Czego ucza malego Eskimosa? zeby nie jadl zóltego sniegu.
      • groman79 Re: Najlepszy dowcip świata 08.10.02, 15:57
        -Przychodzi stara babcia do centralnego banku i chce wpłacić 5
        milionów Euro na ksišżeczkę. Ale chodzi o tyle pieniędzy, wiec chce
        tylko osobioecie rozmawiać z naczelnym dyrektorem. Dyrektor pyta, w jaki
        sposób babcia doszła do takiej sumy. Babcia mówi:
        -Przez zakłady.
        -Jak to przez zakłady?
        -No tak zakładam się z ludYmi o rożne sprawy. Mogę się z panem założyć o 10
        tys. ze pan ma kwadratowe jajka.
        Dyrektor oemieje się i przyjmuje zakład (chodzi przecież o duża sumę, on wie
        dokładnie ze nie ma kwadratowych jajek). Babcia mówi, ponieważ chodzi o dużo
        pieniędzy:
        -Przyjdę jutro o 10 z moim adwokatem i wtedy stwierdzimy kto zakład
        wygrał.
        Dyrektor banku centralnego nie oepi cala noc, sprawdza kształt jajek no i jest
        przekonany ze SA okragłe.
        Następnego dnia przychodzi babcia z adwokatem, dyrektor oecišga
        spodnie.
        Babcia mówi:
        -Przepraszam, ale chodzi o tyle pieniędzy, musiałabym jajka wziać do ręki, żeby
        się przekonać, czy naprawdę nie SA kwadratowe.
        Dyrektor zgadza się (chodzi przecież o duża sumę). W pewnej chwili adwokat
        babci zaczyna tłuc głowa o oecianę. Dyrektor banku pyta, co się dzieje z
        pani adwokatem?
        -Ach, nic, ja się z nim założyłam o 50 tys. ze dzioe rano o 10-tej
        będę trzymała jajka dyrektora banku centralnego w ręku...



        W centrum Warszawy facet stoi w olbrzymim korku juz dobre pól godziny.
        Kolejka wcale sie nie przesuwa. Widzac za oknem przechodzacego policjanta
        otwiera okno i pyta:
        - Co sie stalo, dlaczego tak dlugo stoimy bez ruchu?
        - Na srodku skrzyzowania usiadl minister Marek Pol i powiedzial, ze jesli
        kazdy kierowca nie zaplaci 180 zlotych za winietke, to on obleje sie
        benzyna i podpali, a ja wlasnie zbieram skladke.
        - I ile juz pan uzbieral?
        - Jakies pietnascie litrów.
        • Gość: szczeciniak Re: Najlepszy dowcip świata IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 09.10.02, 02:57
          dwie swinie jedza przy korycie.jednej sie rzygnelo, na to druga: nie dolewaj,
          bo wszystkiego nie zjemy.pozdr.
    • groman79 Re: Najlepszy dowcip świata 03.12.02, 11:38
      Możliwe, ze zdubluje już jakiś wpis, ale co tam.. :-)


      Rolnik obudził się, zwlókł się z wyra i poszedł do obory, by wydoić krowę.
      Patrzy, a tu krowa zdechła. Zmartwił się tym niebywale i pomyślał:
      -Ojej, jak ja teraz wyżywię rodzinę???
      Wziął sznur i poszedł się powiesić. Wstała kobiecina - jego żona. Zobaczyła
      zdechłą krowę i wiszącego męża. Załamało ją to i pomyślała:
      -Jak ja teraz bez chłopa i krowy mam wyżywić rodzinę???
      Wzięła sznur i powiesiła się koło swojego męża. Wstał najstarszy spośród trzech
      synów i zobaczył co jest grane. Nie załamał się jednak tak, jak rodzice i
      postanowił jakoś wyżywić swych braci. Poszedł więc na ryby. Tam złapał SYRENKĘ,
      która zaproponowała:
      -Jeżeli przelecisz mnie 50 razy, to wszystko będzie tak jak dawniej, rodzice
      będą żyli, krowa również, a ty do końca życia nie będziesz musiał się o nic
      martwić. Młodzieniec postanowił stanąć na wysokości zadania i wziął się ostro
      do dzieła. Przeleciał ją 25 razy ... i 30, ale zmęczony powiedział:
      -Już nie mogę. Wówczas syrenka pociągnęła go za sobą w czeluście... Wstał
      średni brat i zastał to co zastał - krowa zdechła, rodzice wiszą, starszego
      brata nie ma. I on postanowił pójść na ryby. Sytuacja się powtórzyła. Złowił
      syrenkę, a ta mu w te słowa:
      -Jeżeli przelecisz mnie 50 razy, to wszystko będzie tak jak dawniej, rodzice i
      twój starszy brat będą żyli, krowa również, a ty do końca życia nie będziesz
      musiał się o nic martwić.
      Młodzieniec postanowił stanąć na wysokości zadania i wziął się ostro do dzieła.
      A że był jurny to przeleciał ją 25 razy ... i 30 i 35, ale zmęczony powiedział:
      -Już nie mogę. Wówczas syrenka pociągnęła go za sobą w czeluście... Wstał
      najmłodszy i widzi, że krowa nie żyje, rodzice wiszą, braci nie ma. I on
      poszedł na ryby. W końcu jeść trzeba... Złowił syrenkę a ta mu:
      -Jeżeli przelecisz mnie... powiedzmy 25 razy, to wszystko będzie tak jak
      dawniej, rodzice będą żyli i bracia, i krowa również, a ty do końca życia nie
      będziesz musiał się o nic martwić. Na co młodzieniec:
      -A mogę cię przelecieć 30 razy???
      -No, możesz - odpowiedziała zaskoczona syrenka.
      -A 40?????? - spytał znowu
      -No, możesz - odparła jeszcze bardziej zaskoczona syrenka.
      -A 50 razy mógłbym cię przelecieć??? - upewnił się znowu.
      -Skoro tego chcesz, to jak najbardziej. Niech będzie 50!!! - zgodziła się
      syrenka.
      -Ale na pewno 50 razy mogę??
      -Oczywiście.
      -A nie zdechniesz, jak krowa???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja