Dlaczego zniknął legalny mural?

15.01.09, 23:39
Tytułowa zagadka nie została dotąd rozwiązana. Ale po przeczytaniu jednej z
wypowiedzi niezawodnego "płocczanina" wpadłem na pewien trop.
Napisał on m.in.: "(...) Te malunki były popisane udawanym słowem absurdalny Bóg."
To wiele wyjaśnia. Otóż jakiś świątobliwy mąż lub dziewica (niekonkretnie
konsekrowana), mogła mieć podobne skojarzenie, że Absolut=Bóg. Czyli, że ktoś
próbował namalować na ścianie boga. Fakt, że wyglądał on dość kuriozalnie z
laseczką i kapelusikiem oraz na dodatek nie był określony mianem
"wszechmogący" czy "miłosierny" ale "absurdolony" musiał wywołać prawdziwie
święte oburzenie. Założę się, że oburzeniem tym osoba ta podzieliła się bardzo
szybko albo z samym panem Milewskim albo z radnym Korgą, którego przywiązanie
do Kościoła jest powszechnie znane (widać je było szczególnie kiedy
przeglądało się listę beneficjentów Funduszu Grantowego). Na taki głos
świętego oburzenia lub na nacisk ze strony świątobliwego radnego pan Milewski
nie mógł pozostać głuchy i doszło do tego, że ze ściany w ekspresowym tempie
zniknął zupełnie legalnie wykonany mural. :-))
Oczywiście jest to tylko hipoteza i to na dodatek nieweryfikowalna, bo nikt z
bohaterów na pewno nie zechce w tej sprawie zabrać głosu ("płocczanina" nie
licząc).

Ale jest w tej całej historii sprawa dużo donioślejsza, która mogłaby umknąć
uwadze nieuważnych czytelników. Otóż "płocczanin" w swojej wypowiedzi dokonał
od niechcenia rzeczy, nad którą przez wieki biedziły się bezskutecznie
najtęższe teologiczne głowy: znalazł niepodważalny dowód na istnienie boga!
Dowód jest niepozorny i ma postać butelki o pojemności zwykle 500 ml. Można go
znaleźć na półce w każdym sklepie monopolowym. Jeśli ktoś zechce przekonać się
naocznie i organoleptycznie o istnieniu boga, powinien udać się do
najbliższego sklepu ze spirytualiami z kwotą w granicach 20 zł. Za tę kwotę
może obcować z Absolutem samemu lub w dowolnym towarzystwie. Niestety, nie
wiecznie.
Trzeba podkreślić, że nawet pod względem teologicznym nie da się nic temu
dowodowi istnienia boga zarzucić, bo na Absolut składa się spirytus, znaczy
duch, a duch, jak wiadomo, jest w jedni z bogiem. Nawet zatwardziały ateista
wobec takiego dowodu staje się bezradny. Brawa dla płocczanina. Tęga z niego
głowa. Należą mu się co najmniej doktoraty honoris causa KUL-u i UKSW-ortu. :-))
    • miki_z_afryki Dlaczego nieweryfikowalna? 16.01.09, 10:33
      > Na taki głos
      > świętego oburzenia lub na nacisk ze strony świątobliwego radnego pan Milewski
      > nie mógł pozostać głuchy i doszło do tego, że ze ściany w ekspresowym tempie
      > zniknął zupełnie legalnie wykonany mural. :-))
      > Oczywiście jest to tylko hipoteza i to na dodatek nieweryfikowalna, bo nikt z
      > bohaterów na pewno nie zechce w tej sprawie zabrać głosu

      Przecież to jest instytucja państwowa. Takie decyzje nie mogą byc wydawane w
      drodze ustnej, tylko pisemnej.
      Jeśli więc taka decyzja zapadła, to musi być po niej ślad w dokumentach.

      Myślę, że jako obywatel masz prawo zwrócić się do UM z prośbą o odpowiedź
      dlaczego mural zniknął.
      • Gość: grochu Re: Dlaczego nieweryfikowalna? IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 10:42
        ale nie chce mu się, woli plepać na forum :/
      • roman_j Re: Dlaczego nieweryfikowalna? 16.01.09, 11:18
        miki_z_afryki napisał:

        > Przecież to jest instytucja państwowa. Takie decyzje nie mogą byc
        > wydawane w drodze ustnej, tylko pisemnej.
        > Jeśli więc taka decyzja zapadła, to musi być po niej ślad w
        > dokumentach.

        Tak. Ale w tych dokumentach będzie napisane jedynie, kto i kiedy taką decyzję
        wydał. Nie będzie natomiast tam zapisane, jakie motywy nim kierowały, kto na
        niego naciskał, itp. Ta część jest praktycznie nieweryfikowalna. Chyba, że komuś
        zebrałoby się akurat na szczerość.
        Swego czasu zastanawiałem się nad napisaniem wniosku o udostępnienie informacji
        publicznej, w którym miałem zażądać wszystkich dokumentów składających się na
        proces decyzyjny w tej sprawie. Potem jednak dałem sobie z tym spokój.
        Niewykluczone jednak, że wrócę do sprawy. Zwłaszcza, jeśli władze miasta nie
        odpowiedzą w zadowalający sposób na petycję, jaką do nich skierowano w tej
        sprawie. :-))
        • miki_z_afryki To prawda, ale... 16.01.09, 11:51
          > Tak. Ale w tych dokumentach będzie napisane jedynie, kto i kiedy taką decyzję
          > wydał. Nie będzie natomiast tam zapisane, jakie motywy nim kierowały, kto na
          > niego naciskał, itp. Ta część jest praktycznie nieweryfikowalna. Chyba, że komu
          > ś
          > zebrałoby się akurat na szczerość.
          > Swego czasu zastanawiałem się nad napisaniem wniosku o udostępnienie informacji
          > publicznej, w którym miałem zażądać wszystkich dokumentów składających się na
          > proces decyzyjny w tej sprawie. Potem jednak dałem sobie z tym spokój.
          > Niewykluczone jednak, że wrócę do sprawy. Zwłaszcza, jeśli władze miasta nie
          > odpowiedzą w zadowalający sposób na petycję, jaką do nich skierowano w tej
          > sprawie. :-))
          >

          To prawda, ale...

          Mimo wszystko po zadaniu pytania odpowiedź paść musi w ustawowym terminie.
          Jeśli decydent poda Ci szczery motyw, to jaki by on nie był - będziesz miał jasność.
          Jeśli odpowie tak, zeby nie odpowiedzieć, to co prawda mniejszą, ale też
          będziesz miał jasność. ;)

          Mimo wszystko uważam, że to lepszy sposób, żeby dojść prawdy i motywów takiej
          decyzji, niż (z całym szacunkiem) napisanie na forum swoistego oskarżenia pod
          adresem wymienionych z nazwiska osób.
          • Gość: grochu Re: To prawda, ale... IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 11:55
            plepanie na forum nie wymaga wysiłku
          • roman_j Re: To prawda, ale... 16.01.09, 12:22
            miki_z_afryki napisał:

            > To prawda, ale...
            >
            > Mimo wszystko po zadaniu pytania odpowiedź paść musi w ustawowym
            > terminie. Jeśli decydent poda Ci szczery motyw, to jaki by on nie
            > był - będziesz miał jasność.
            > Jeśli odpowie tak, zeby nie odpowiedzieć, to co prawda mniejszą,
            > ale też będziesz miał jasność. ;)

            To prawda, ale...
            Nie przyszłoby mi do głowy, żeby zapytać decydenta o motywy jego postępowania.
            Motyw nie jest elementem procesu podejmowania decyzji i nikt nie ma obowiązku
            tłumaczyć się z motywów. Tego nie obejmuje moje prawo do dostępu do informacji.
            O swoich motywach może mi ktoś opowiedzieć z dobrej woli w prywatnej rozmowie.
            Mogę zapytać jedynie o uzasadnienie, ale nie w ramach procedury uzyskiwania
            dostępu do informacji publicznej i odpowiedź na takie pytanie może nie paść lub
            być nieprawdziwa, bo, jak to już raz pisałem, jest nieweryfikowalna.

            > Mimo wszystko uważam, że to lepszy sposób, żeby dojść prawdy i
            > motywów takiej decyzji, niż (z całym szacunkiem) napisanie na
            > forum swoistego oskarżenia pod adresem wymienionych z nazwiska
            > osób.

            To nie jest oskarżenie, bo ja nie stwierdziłem, że tak było. Podałem jedną z
            możliwych wersji wydarzeń, która wydaje mi się prawdopodobna. Myślę, że nie da
            się jej jednoznacznie ani potwierdzić ani zanegować. Jak było naprawdę, wie ten,
            kto wydał pierwsze polecenie w tej sprawie, ale nawet ta osoba nie musi się
            przede mną z motywów swojego postępowania tłumaczyć. :-))
            • miki_z_afryki Re: To prawda, ale... 16.01.09, 12:46
              > To prawda, ale...
              > Nie przyszłoby mi do głowy, żeby zapytać decydenta o motywy jego postępowania.
              > Motyw nie jest elementem procesu podejmowania decyzji i nikt nie ma obowiązku
              > tłumaczyć się z motywów. Tego nie obejmuje moje prawo do dostępu do informacji.
              > O swoich motywach może mi ktoś opowiedzieć z dobrej woli w prywatnej rozmowie.
              > Mogę zapytać jedynie o uzasadnienie, ale nie w ramach procedury uzyskiwania
              > dostępu do informacji publicznej i odpowiedź na takie pytanie może nie paść lub
              > być nieprawdziwa, bo, jak to już raz pisałem, jest nieweryfikowalna.

              Nie wiem czy doprowadzi nas do czegoś prowadzenie akademickiej dyskusji o tym
              czy w odpowiedzi znajdzie się wyjasnienie motywu, czy będzie to jedynie
              uzsadanienie i czy w ogole znajdzie się i co z tego wyniknie.

              Oczywiście zdaję sobie sprawę, że próba dowiedzenia się czegokolwiek na ten
              temat jest uciążliwa i czasochłonna i po prostu nie kazdemu może się chcieć, bo
              to nie jest palący problem.

              Zdaję sobie sprawę też, że Twoje "oskarzenie" nie było tak naprawdę oskarżeniem
              wprost, a jedynie przypuszczeniem, czy też rozważaniem jednego z wariantów.

              Nie zmienia to faktu, ze wymieniasz z nazwiska konkretne osoby, ktore w tym
              konkretnym "zdarzeniu" mogly w ogole nie brac udzialu.

              Ja po prostu tego nie pochwalam i stąd mój wpis.
              Jeśli jedziemy po nazwiskach z konkretnym zarzutem (nawet zaznaczając, że to
              przypuszczenie), to lepiej mieć coś więcej w zanadrzu niż tylko sam fakt, że
              mural zniknął.

              W ten sposób zachowują się ludzie żyjący w paranoi, a z tego co piszesz na tym
              forum, to widzę, że sam nie pochwalasz takich zachowań.

              Przy okazji:
              Bez urazy. Ja nie wyciągam z tego daleko idących wniosków - przyjmuję, że po
              prostu miałeś pewnie chwilę słabości popełniając ten topik.
              Każdemu może się zdarzyć.

              Pozdro
              • roman_j Re: To prawda, ale... 16.01.09, 13:03
                miki_z_afryki napisał:

                > Oczywiście zdaję sobie sprawę, że próba dowiedzenia się
                > czegokolwiek na ten temat jest uciążliwa i czasochłonna i po
                > prostu nie kazdemu może się chcieć, bo to nie jest palący problem.

                I na dodatek jest bezcelowa, bo niczego nie zmieni.

                > Zdaję sobie sprawę też, że Twoje "oskarzenie" nie było tak
                > naprawdę oskarżeniem wprost, a jedynie przypuszczeniem, czy też
                > rozważaniem jednego z wariantów.

                Nie było oskarżeniem w ogóle. Do oskarżenia trzeba mieć dowody. Dlatego jest
                tylko podejrzeniem. :-))

                > Nie zmienia to faktu, ze wymieniasz z nazwiska konkretne osoby,
                > ktore w tym konkretnym "zdarzeniu" mogly w ogole nie brac udzialu.

                Podobnie jak brać mogły. A ponieważ gdyby brały, to nie zrobiłyby niczego, co
                byłoby niezgodne z prawem lub poniżające dla nich (chyba, że jednak mają na ten
                temat inne zdanie), więc nie rozumiem Twojego uporu w obronie tychże osób. :-))

                > Jeśli jedziemy po nazwiskach z konkretnym zarzutem (nawet
                > zaznaczając, że to przypuszczenie), to lepiej mieć coś więcej w
                > zanadrzu niż tylko sam fakt, że mural zniknął.

                Tu obowiązuje logika zero-jedynkowa. Jak jest zarzut, to nie ma przypuszczenia.
                Jak jest przypuszczenie, to nie ma zarzutu. Nie można być trochę w ciąży. :-))

                > W ten sposób zachowują się ludzie żyjący w paranoi, a z tego co
                > piszesz na tym forum, to widzę, że sam nie pochwalasz takich
                > zachowań.

                Tym razem Ty posuwasz się do wysnuwania przypuszczeń wobec mojej osoby (i to
                obraźliwych), więc może nie przyganiaj mi jak kocioł garnkowi, co? :-))

                > Bez urazy. Ja nie wyciągam z tego daleko idących wniosków -
                > przyjmuję, że po prostu miałeś pewnie chwilę słabości popełniając
                > ten topik. Każdemu może się zdarzyć.

                A przyjmuj sobie, co chcesz. Jeśli tak to sobie chcesz tłumaczyć, to proszę
                bardzo. Ale nie zdziw się, jeśli podobne moje opinie przeczytasz czasem w
                odpowiedzi na temat swoich forumowych wypowiedzi. Dotąd nie zagłębiałem się w
                to, co tutaj piszesz, ale chyba czas zacząć. Zobaczymy, czy sam trzymasz
                standardy, jakich wymagasz od innych. :-))
                • miki_z_afryki Spokojnie... 16.01.09, 13:48
                  Spokojnie - nie czuj się obrażony - nie to było moim zamiarem:

                  > Nie było oskarżeniem w ogóle. Do oskarżenia trzeba mieć dowody. Dlatego jest
                  > tylko podejrzeniem. :-))

                  Winnym jest dopiero skazany. :)
                  Niemniej odpowiednio wypowiedziane podejrzenie staje się często wyrokiem.
                  Niedawno miałeś inną sygnaturę. Więc sądzę, że dobrze wiesz na czym polega
                  mechanizm opluskwiania.
                  Bo jak sądzę po tej sygnaturze, sam nie jesteś zwolennikiem takich metod, skoro
                  nie jesteś zwolennikiem partii, ktora wlasnie takie metody stosuje.

                  > Podobnie jak brać mogły. A ponieważ gdyby brały, to nie zrobiłyby niczego, co
                  > byłoby niezgodne z prawem lub poniżające dla nich (chyba, że jednak mają na ten
                  > temat inne zdanie), więc nie rozumiem Twojego uporu w obronie tychże osób. :-))

                  Ja nie bronię osób. Bronię zasad jeśli już.

                  > Tu obowiązuje logika zero-jedynkowa. Jak jest zarzut, to nie ma przypuszczenia.
                  > Jak jest przypuszczenie, to nie ma zarzutu. Nie można być trochę w ciąży. :-))

                  Zacna figura retoryczna, ale zupelnie nietrafiona.
                  Owszem - w ciąży nie można byc tylko trochę. Ale stwierdzenie ojcostwa to juz
                  nie taka prosta sprawa... ;)

                  > Tym razem Ty posuwasz się do wysnuwania przypuszczeń wobec mojej osoby (i to
                  > obraźliwych), więc może nie przyganiaj mi jak kocioł garnkowi, co? :-))
                  > A przyjmuj sobie, co chcesz. Jeśli tak to sobie chcesz tłumaczyć, to proszę
                  > bardzo. Ale nie zdziw się, jeśli podobne moje opinie przeczytasz czasem w
                  > odpowiedzi na temat swoich forumowych wypowiedzi. Dotąd nie zagłębiałem się w
                  > to, co tutaj piszesz, ale chyba czas zacząć. Zobaczymy, czy sam trzymasz
                  > standardy, jakich wymagasz od innych. :-))


                  EEEhhhhhhhhhhhhhh.... Słowo pisane...
                  Chciałem tym zdaniem okazać Ci pewną wyrozumiałość. Zebys nie pomyślał, że mam
                  na celu zaatakowanie Cię, bo rozumiem, ze masz swoje powody, żeby tak napisać, itd.
                  A jak teraz to czytam, to rzeczywiscie wyszlo jakoś protekcjonalnie...
                  Sorry - naprawdę nie było moim zamiarem, zebys tak to odebrał.
                  • roman_j Re: Spokojnie... 16.01.09, 15:39
                    miki_z_afryki napisał:

                    > Spokojnie - nie czuj się obrażony - nie to było moim zamiarem:

                    Niech pochlebiaj sobie, że jesteś w stanie mnie obrazić. :-))

                    > Winnym jest dopiero skazany. :)

                    A winny to nie to samo, co skazany. Nie rozróżniasz tych pojęć?

                    > Niemniej odpowiednio wypowiedziane podejrzenie staje się często
                    > wyrokiem.

                    Wyroki zapadają w sądach. Na forum można co najwyżej kształtować opinie. I to
                    też w pewnych granicach.

                    > Niedawno miałeś inną sygnaturę. Więc sądzę, że dobrze wiesz na
                    > czym polega mechanizm opluskwiania.

                    Nie wiem, na czym polega "mechanizm opluskwiania". Wiem natomiast, co to jest
                    pluskwa. Zarówno jako urządzenie, jak i zwierzę.

                    > Bo jak sądzę po tej sygnaturze, sam nie jesteś zwolennikiem takich
                    > metod, skoro nie jesteś zwolennikiem partii, ktora wlasnie takie
                    > metody stosuje.

                    Sympatie i antypatie wobec partii nie mają tu nic do rzeczy. Kto mieczem wojuje,
                    od miecza ginie.

                    > Ja nie bronię osób. Bronię zasad jeśli już.

                    Aha. Pan Zasadniczy. Sprawdzimy, czy na ile konsekwentnie będziesz tych zasad
                    bronił w swojej dalszej twórczości na forum...

                    > Zacna figura retoryczna, ale zupelnie nietrafiona.

                    Twoja opinia na temat mojej zacnej figury retorycznej jest również jedynie zacna.

                    > Owszem - w ciąży nie można byc tylko trochę. Ale stwierdzenie
                    > ojcostwa to juz nie taka prosta sprawa... ;)

                    Ja pisałem o ciąży, a nie o ojcostwie. Zresztą trochę ojcem też nie można być.
                    Albo się nim jest albo nie jest.
                    • miki_z_afryki Niestety z Twojego tekstu nic nie wynika... 16.01.09, 16:04
                      Niestety z Twojego tekstu nic nie wynika.
                      To już nawet nie jest na temat, pomijając to, ze na siłę próbujesz ustawić mnie
                      w kontrze do siebie przeinaczając sens mojej wypowiedzi i moje intencje.

                      Mógłbym co prawda kontynuować Twoją zabawę w tak zwane "cięte (a raczej cienkie)
                      riposty", ale nie bardzo widzę w tym cel.

                      Dlatego dziękuję za uwagę. Nie mam ochoty brać udziału w pyskówce.
                      End of topic
                      • roman_j Re: Niestety z Twojego tekstu nic nie wynika... 16.01.09, 17:46
                        miki_z_afryki napisał:

                        > Niestety z Twojego tekstu nic nie wynika.

                        Błąd. Powinieneś napisać, żeby być w zgodzie z faktami: "Niestety nic nie
                        znalazłem w Twoim tekście." A przyczyny tego mogą być różnorakie. Niekoniecznie
                        jest nią ta, którą autorytatywnie podałeś. :-))

                        > To już nawet nie jest na temat, pomijając to, ze na siłę próbujesz
                        > ustawić mnie w kontrze do siebie przeinaczając sens mojej
                        > wypowiedzi i moje intencje.

                        Sam się ustawiasz w kontrze do mnie, choć muszę przyznać, że się w tym nie
                        zapędzasz i potrafisz zawrócić. To cenna zaleta. :-))

                        > Mógłbym co prawda kontynuować Twoją zabawę w tak zwane "cięte (a
                        > raczej cienkie) riposty", ale nie bardzo widzę w tym cel.

                        Myślę, że nadal kontynuujesz NASZĄ zabawę. Może nawet nie widząc w niej żadnego
                        celu. :-))

                        > Dlatego dziękuję za uwagę. Nie mam ochoty brać udziału w pyskówce.

                        To jeszcze nie jest pyskówka. :-))

                        > End of topic

                        We'll see... :-))
              • roman_j Tak zupełnie przy okazji... 16.01.09, 13:05
                Czy łączą Cię jakieś więzy pokrewieństwa bądź znajomości z bohaterami tego
                wątku? Chciałbym to wiedzieć dla jasności sprawy i właściwej oceny Twojej
                aktywności w tej dyskusji. :-))
                • miki_z_afryki Co? 16.01.09, 13:50
                  roman_j napisał:

                  > Czy łączą Cię jakieś więzy pokrewieństwa bądź znajomości z bohaterami tego
                  > wątku? Chciałbym to wiedzieć dla jasności sprawy i właściwej oceny Twojej
                  > aktywności w tej dyskusji. :-))
                  >

                  Co?
                  Kompletna bzdura.

                  Nie będę tego nawet komentował.
                  • Gość: grochu Re: Co? IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 13:59
                    łatwo Cię było podejść. zadano Ci pytanie i nie odpowiedziałeś na nie. po co te nerwy i pisanie o bzdurach?
                    • miki_z_afryki Ale jakie nerwy? 16.01.09, 14:19
                      > łatwo Cię było podejść. zadano Ci pytanie i nie odpowiedziałeś na nie. po co te
                      > nerwy i pisanie o bzdurach?

                      Ale jakie nerwy?
                      Po prostu napisałem, że to bzdura i nie zamierzam tego komentować.

                      Póki co doskwiera mi stoicki spokój i nie sądzę, żeby to się zmieniło. :)
                  • roman_j Re: Co? 16.01.09, 15:24
                    miki_z_afryki napisał:

                    > Nie będę tego nawet komentował.

                    Właśnie skomentowałeś. Ale ja oczekiwałem prostej odpowiedzi: "tak" lub "nie", a
                    nie komentarza. Brak odpowiedzi też jest właściwie jakąś odpowiedzią. :-))
                    • miki_z_afryki Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś. 16.01.09, 15:38
                      roman_j napisał:

                      > miki_z_afryki napisał:
                      >
                      > > Nie będę tego nawet komentował.
                      >
                      > Właśnie skomentowałeś. Ale ja oczekiwałem prostej odpowiedzi: "tak" lub "nie",
                      > a
                      > nie komentarza. Brak odpowiedzi też jest właściwie jakąś odpowiedzią. :-))
                      >

                      Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś.

                      • Gość: grochu Re: Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś. IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 15:44
                        Plepali, plepali i na koniec się naindoczyli. Miki z ratusza, więcej opanowania pokaż.
                        • miki_z_afryki A Ty to kto? 16.01.09, 16:06
                          A Ty to kto?
                          Jakiś niespełniony sekundant?
                          • Gość: grochu Re: A Ty to kto? IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 16:19
                            po ch.. zadajesz pytanie z drugim sugerującym odpowiedź?
                            sam nie umiesz odpowiedzieć (patrz pytanie RJ) i pytania też nie niezbyt mądre
                            odpowiem Ci w Twoim stylu: jestem grochu co pierdzi po trochu
                            • miki_z_afryki Zaiste... 16.01.09, 16:32
                              > jestem grochu co pierdzi po trochu

                              Zaiste!

                              Nawet gdybym się starał to chyba nie wpadłbym na bardziej trafne określenie
                              Twoich wpisów w tym temacie.
                              Dzięki
                      • roman_j Re: Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś. 16.01.09, 15:51
                        miki_z_afryki napisał:

                        > Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś.

                        Myślałem, że może zainteresuje Cię, jak inteligentny człowiek powinien
                        odpowiedzieć na proste i jasno postawione pytanie zamknięte. Ale jeśli nie, to
                        trudno. Może ktoś inny z tej wiedzy skorzysta. :-))
                        • miki_z_afryki Re: Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś. 16.01.09, 15:58
                          roman_j napisał:

                          > Myślałem, że może zainteresuje Cię, jak inteligentny człowiek powinien
                          > odpowiedzieć na proste i jasno postawione pytanie zamknięte. Ale jeśli nie, to
                          > trudno. Może ktoś inny z tej wiedzy skorzysta. :-))

                          Przyjmij do wiadomości, że nie mam ochoty odpowiadać na pytanie zadane w takim
                          kontekście.
                          I to tyle. Jak chcesz to układaj sobie do tego jakieś teorie jeśli pomoże Ci to
                          w pojmowaniu rzeczywistości.
                          • roman_j Re: Średnio mnie interesuje czego oczekiwałeś. 16.01.09, 17:48
                            miki_z_afryki napisał:

                            > Przyjmij do wiadomości, że nie mam ochoty odpowiadać na pytanie
                            > zadane w takim kontekście.

                            Wybredniacha z Ciebie. :-))
                            Przyjmuję do wiadomości. Każdą Twoją wypowiedź przyjmuję do wiadomości i
                            wyciągam z niej jakieś wnioski. Niekoniecznie takie, jakich się spodziewasz. :-))

                            > I to tyle. Jak chcesz to układaj sobie do tego jakieś teorie jeśli
                            > pomoże Ci to w pojmowaniu rzeczywistości.

                            Raczej w pojmowaniu tego, jak myślisz. :-))
    • Gość: płoc Re: Dlaczego zniknął legalny mural? IP: *.plock.mm.pl 16.01.09, 11:34
      Romanie, synu mojego kolegi ze szkoły. Napisałeś juz " ewangelię wg. Romana
      " , patrz blog Gazety.

      Postawiłeś jako wróg Pana Jezusa Chrystusa - Mesjasza.

      Teraz naśmiewasz sie z Boga. A ON nierychliwy ale sprawiedliwy.

      Jak również dokonałeś wielkiej akcji opluwania opiekunów tradycji
      polskiej na Forum Gazety, nie kasując bluźnierstw.


      Legendę muralom tworzysz sam. Tak to młodzieńcy puszczeni samopas , nie
      znają umiaru .

      Wg mnie szkodzisz Spółce Agora, powodując niechęć do obywateli , których
      zamiarem jest szkodzenie polskiemu istnieniu.

      Zapewniam ciebie, że my Polacy jesteśmy dobrze zapoznani z dziedzictwem
      kultury śródziemnomorskiej i bardzo dobrze rozumiemy wszelkie aspekty
      Absolutu. Nie budujemy murów przed żadnym człowiekiem.

      To, że jakiś starszy, wulgaryzuje dla zdobycia pieniędzy, nie znaczy, że
      jest jak głosicie.

      Zarówno Żydzi jak i Polacy mogą żyć zgodnie i nie kalać religii. Jeżeli
      jest inaczej , to tylko z braku wiary w Najwyższego i braku etyki.
      • roman_j Re: Dlaczego zniknął legalny mural? 16.01.09, 12:38
        Gość portalu: płoc napisał(a):

        > Romanie, synu mojego kolegi ze szkoły. Napisałeś juz
        > "ewangelię wg. Romana" , patrz blog Gazety.

        Dziękuję za reklamę. Cieszę się, że należy Pan do moich wiernych czytelników. :-))

        > Postawiłeś jako wróg Pana Jezusa Chrystusa - Mesjasza.

        Nie rozumiem sensu tego zdania. Chyba jest ono niekompletne. :-))

        > Teraz naśmiewasz sie z Boga. A ON nierychliwy ale sprawiedliwy.

        Błąd, panie Zenonie, to Pan zrobił z niego pośmiewisko utożsamiając go ze słowem
        "absolut". Ja natomiast pokazałem, jak bluźniercze z pana strony to było
        posunięcie. :-))

        > Jak również dokonałeś wielkiej akcji opluwania opiekunów
        > tradycji polskiej na Forum Gazety, nie kasując bluźnierstw.

        Po raz kolejny dopuszcza się Pan publicznych pomówień na forum pod moim adresem.
        Tym samym składa Pan w moje ręce broń przeciwko sobie. Uprzedzam, że użyję jej,
        jeśli będzie taka potrzeba.

        > Zapewniam ciebie, że my Polacy jesteśmy dobrze zapoznani z
        > dziedzictwem kultury śródziemnomorskiej i bardzo dobrze
        > rozumiemy wszelkie aspekty Absolutu.

        Nie musi mnie Pan informować, że kosztował Pan tego trunku. To mnie nie
        interesuje. Myślę, że innych forumowiczów również.

        > Zarówno Żydzi jak i Polacy mogą żyć zgodnie i nie kalać
        > religii. Jeżeli jest inaczej , to tylko z braku wiary w
        > Najwyższego i braku etyki.

        Nie wiem, co mają tutaj do rzeczy Żydzi. Ale domyślam się.
        Mam kontakt z pewną starszą osobą, która z wiekiem zachorowała na antysemityzm w
        bardzo prymitywnej postaci i widzi Żyda w każdej osobie, która się z nią nie
        zgadza lub której po prostu nie lubi. Pan zdradza symptomy tej samej
        przypadłości, dlatego nie będę polemizował z Pana opiniami. Pan jest człowiekiem
        głęboko nieszczęśliwym i zagubionym. Domyślam się, jakie są przyczyny tego
        stanu, i w jakiej, w przybliżeniu, kondycji psychicznej się Pan obecnie
        znajduje. Rozumiem też, skąd u Pana ten prymitywny antysemityzm, który jest
        tylko maską, pod którą próbuje Pan nieudolnie maskować swoją niechęć do
        niektórych ludzi.
        Wiem też, że właściwie nie można Panu pomóc. Jedyne, co można zrobić, to
        tolerować i ignorować Pana i pańskie insynuacje tłumacząc sobie, że nie ma się
        do czynienia z tym człowiekiem, który zrobił kiedyś dla Płocka wiele dobrego,
        ale z jego upiornym cieniem, który snuje się wciąż po forum, bo tutaj jeszcze
        znajduje czasem rozmówców i który, niestety, zwykle odzywa się po to, żeby kogoś
        obsobaczyć. Mam dla Pana wiele współczucia, panie Zenonie, ale dużo mniej
        cierpliwości. Proszę jej nie nadużywać.
        • Gość: demaskator Re: Dlaczego zniknął legalny mural? IP: 193.59.95.* 16.01.09, 14:10
          www.plockaprawica.net/downloads/kim_jest_zd.pdf
          aha interesujaca zwlaszcza pozycja BioEnergoTerapeuta lol
          • Gość: dymitrij w sprawie wielonickowego plocczanina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 15:47
            Panie Romanie to debil i psychol.Daj sobie Pan z nim spokój!Ale
            jesli to prawda o Pana Ojcu że z takim indywiduum chodzil do szkoły
            to tylko wyrazy współczucia
            • Gość: kożlak Re: w sprawie wielonickowego plocczanina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 15:51
              Nie wierze,a nawet wykluczamżeby ojciec romana j mogł chodzic do
              szkoły specjalnej z plocczaninem..Musiałeś go zenonie pomylic z
              jakims innym kolega z ławy szkolnej
              • Gość: do ploc Re: w sprawie wielonickowego plocczanina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 16:23
                to pana kolega moze byc dumny.Wychował madrego wykształconego i
                wartosciowego potomka.Czy kims takim moze pochwalic sie tez
                pan.Jakie wykształcenie ma pana potomstwo/co robią co osiągnęli?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja