roman_j
15.01.09, 23:39
Tytułowa zagadka nie została dotąd rozwiązana. Ale po przeczytaniu jednej z
wypowiedzi niezawodnego "płocczanina" wpadłem na pewien trop.
Napisał on m.in.: "(...) Te malunki były popisane udawanym słowem absurdalny Bóg."
To wiele wyjaśnia. Otóż jakiś świątobliwy mąż lub dziewica (niekonkretnie
konsekrowana), mogła mieć podobne skojarzenie, że Absolut=Bóg. Czyli, że ktoś
próbował namalować na ścianie boga. Fakt, że wyglądał on dość kuriozalnie z
laseczką i kapelusikiem oraz na dodatek nie był określony mianem
"wszechmogący" czy "miłosierny" ale "absurdolony" musiał wywołać prawdziwie
święte oburzenie. Założę się, że oburzeniem tym osoba ta podzieliła się bardzo
szybko albo z samym panem Milewskim albo z radnym Korgą, którego przywiązanie
do Kościoła jest powszechnie znane (widać je było szczególnie kiedy
przeglądało się listę beneficjentów Funduszu Grantowego). Na taki głos
świętego oburzenia lub na nacisk ze strony świątobliwego radnego pan Milewski
nie mógł pozostać głuchy i doszło do tego, że ze ściany w ekspresowym tempie
zniknął zupełnie legalnie wykonany mural. :-))
Oczywiście jest to tylko hipoteza i to na dodatek nieweryfikowalna, bo nikt z
bohaterów na pewno nie zechce w tej sprawie zabrać głosu ("płocczanina" nie
licząc).
Ale jest w tej całej historii sprawa dużo donioślejsza, która mogłaby umknąć
uwadze nieuważnych czytelników. Otóż "płocczanin" w swojej wypowiedzi dokonał
od niechcenia rzeczy, nad którą przez wieki biedziły się bezskutecznie
najtęższe teologiczne głowy: znalazł niepodważalny dowód na istnienie boga!
Dowód jest niepozorny i ma postać butelki o pojemności zwykle 500 ml. Można go
znaleźć na półce w każdym sklepie monopolowym. Jeśli ktoś zechce przekonać się
naocznie i organoleptycznie o istnieniu boga, powinien udać się do
najbliższego sklepu ze spirytualiami z kwotą w granicach 20 zł. Za tę kwotę
może obcować z Absolutem samemu lub w dowolnym towarzystwie. Niestety, nie
wiecznie.
Trzeba podkreślić, że nawet pod względem teologicznym nie da się nic temu
dowodowi istnienia boga zarzucić, bo na Absolut składa się spirytus, znaczy
duch, a duch, jak wiadomo, jest w jedni z bogiem. Nawet zatwardziały ateista
wobec takiego dowodu staje się bezradny. Brawa dla płocczanina. Tęga z niego
głowa. Należą mu się co najmniej doktoraty honoris causa KUL-u i UKSW-ortu. :-))