roman_j
06.02.09, 20:56
Bezsilna wobec sklepów z dopalaczami władza, która nie chce, ale musi działać
zgodnie z prawem, postanowiła wycisnąć z tego prawa, ile się da i przestrzegać
go tak skrupulatnie, jak to tylko możliwe. Z jednej strony to się chwali, ale
z drugiej wybiórczość tej praworządności doprowadzonej prawie do przesady
nasuwa myśl, że prawo jest stosowane do nękania podmiotu, który działa
legalnie, a jedynym jego przewinieniem jest to, że komuś nie podoba się
przedmiot jego działalności.
To jest zły sygnał wysłany do społeczeństwa. Co prawda komuś może się wydawać,
że oto władza działa w interesie społeczeństwa. Ale to nie jest prawda. Dziś
te działania są skierowane przeciwko sklepom z tzw. dopalaczami, a jutro mogą
być skierowane przeciwko niepokornym obywatelom. Jeden przykład mieliśmy w
niedalekiej przeszłości - Roman Kluska. Niezależnie od mojego stosunku do
asortymentu tych sklepów protestuję, choć wiem, że bezskutecznie, przeciwko
nadużywaniu przez państwo swojej silniejszej pozycji w stosunku do innych
podmiotów prawa. Apeluję do władz - skończcie to nękanie. Jeśli uważacie, że
substancje wprowadzane do obrotu w sklepach z dopalaczami powinny być objęte
restrykcjami lub zakazem, to wprowadźcie prawo wprost o tym mówiące, zamiast
szukać kruczków w obowiązujących przepisach. To obniża prestiż władzy, państwa
i prawa. :-))