Dodaj do ulubionych

Dzieci matek żyjących na kocią łapę.

22.05.09, 07:37
Moja rodzina jest pełna mąż, żona i dwoje dzieci. Oboje pracujemy
jedno dziecko chodzi do szkoły a my płacimy podatki. Miasto jednak
promuje konkubinaty w których niepracująca kobieta, wciąż narzeka na
brak czasu na kosmetyczkę i solarium, więc miasto wychodzi im na
przeciw i zapewnia pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Gdzie
jest polityka prorodzinna ? Czy rodzina to coś nienormalnego? Ta
cała poprawność polityczna i tolerancja nas zgubi..
Obserwuj wątek
      • wj_2000 Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 11:52
        Gość portalu: głupota nie boli napisał(a):
        > Czytając takie bzdury odnoszę wrażenie że za to w głowie masz wyjątkowo pusto.

        Rzeczywiście głupota nie boli.
        Plockier1972 opisuje sytuację pary z dzieckiem, w której on pracuje i dużo
        zarabia, a kobieta zajmuje się domem. Gdyby wzięli ślub (po Bożemu) nikt niczemu
        by się nie dziwił, ale dziecko na przedszkole nie miałoby (wobec niedoboru
        miejsc) szansy. Nadal nikt by się niczemu nie dziwił.
        Ale owóż! Owa para nie rejestruje się jako para. (Nie rejestruje się jako
        konkubinat także, bo taka możliwość nawet nie istnieje). Kobieta udaje
        samotną matkę
        .
        Ustawodawca, mając na uwadze wdowy, kobiety porzucone przez ojców ich dzieci,
        wprowadził pierwszeństwo w przyjmowaniu do przedszkoli dzieci takich
        naprawdę samotnie wychowujących matek. A konkubina podszywa się
        cynicznie
        pod tę kategorię. A Państwo nie umie zmodyfikować przepisu.
        Poszkodowana zostaje rodzina zarejestrowana z dzieckiem, w której matka musi
        pracować zawodowo, a na dziecko muszą wydawać dodatkowo (niania, przedszkole
        prywatne).
        Czyż plockier nie ma 100% racji żaląc się na tę sytuację???????
        • Gość: ooo Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.176.c70.petrotel.pl 22.05.09, 12:01
          Gość portalu: majka napisał(a):

          > płockier poruszył bardzo ważny i szeroki temat
          > w wyniku zjawiska które opisał placi za to sołeczeństwo za co
          potem
          > nie ma dla niego miejsca w przedszkolach bo trzeba płacic za
          czyjes
          > błędy, oszustwo, patologie
          Czy Ty przypadkiem nie przeginasz? Jakie patologie????Czy Twoim
          zdaniem dzieci,których rodzice żyją w wolnych związkach to
          patologia???? A ci, którzy mają ślub? Tam nie ma patologii? Może
          rozejrzyj się wokół siebie, a dostrzeżesz jak dużo takich osób
          wywodzi się z "pełnych" rodzin. Nie ubliżaj dzieciom z wolnych
          związków.Nie utrzymujemy z naszych podatków rodzin rozbitych? Czemu
          dzielisz dzieci na lepsze i gorsze?
          • Gość: sylwia Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.plock.mm.pl 23.05.09, 13:45
            zyja w wolnych zwiazkach by przed urzednikami byc biednymi samotnymi
            mamusiami,ktorym sie wiecej z tego tytulu nalezy i bez komentarzy ze
            jestem zawistna mezatka bo nie jestem i dzieci nie posiadam, na
            szczescie, ale jestem obserwatorem i widze , ze takie mamuski z
            wolnych zwiazkow zawsze graja takie pokrzywdzone biedactwa a robia
            to tak naprawde z wyrachowania i dla wiekszej ilosci przywilejow.
            popieram plockiera, mimo ze wielbicielka malzenstwa nie jestem.
            • rikol Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:43
              Z kolei ja znam malzenstwo z 3 dzieci, ktorzy nigdy nie mieli stalej pracy. Zyja
              z zasilkow i z pomocy rodziny. Do tego maja 2 samochody i motocykl (nie
              twierdze, ze samochod to luksus, ale jesli ktos jest rzeczywiscie biedny, to nie
              ma kasy na samochod, nie mowiac juz o dwoch). Takie wlasnie pelne rodziny leniow
              zabieraja zasilki nalezne samotnym matkom oraz rencistom.
              • yola13 Ja pierd...... 27.05.09, 21:14
                Nie ma to jak wzajemne obrzucanie sie błotem na forach gazetowych,
                kazdy pluje ze to on ma racje, wiadomo ze odchyły sa i wsrod
                malzenstw i wsrod konkubinatow, ale tu nie o to przeciez chodzi,
                rozni sa ludzie wiadomo, ale dlaczego do kur.... nedzy dzieci z
                konkubinatow maja miec jakies lepsze przywileje od dzieci z
                malzenstw? Moze ty mi powiesz mądralo krzycząca?
                • Gość: gocha do plockier1972 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 08:25
                  Do plockier1972 Zamień się z nimi jak Ci źle. Wszystko przed Tobą.
                  Będziesz miała ten miód również Ty. Co Ty myślisz że miasto jest
                  głupie i nie sprawdza sytuacji, że nie robi wywiadów na miejscu? Nie
                  sprawdza czy np. w łazience nie ma męskich kosmetyków, gdy matka
                  pisze że jest samotna? Wypowiedź z poziomu pięciolatka: mamo bo
                  kolega w piaskownicy ma łopatkę a ja swoją zakopałem. Mamo zabierz
                  mu albo ja mu zabiorę i jescze w łepetynę przyłożę Wstyd by za kilka
                  groszy tak się szmacić. Życie jest po to by je mądrze przeżyć a nie
                  zazdrościć innym. Trzeba się dowartościować w inny sposób.
                  • jimmyjazz Re: do plockier1972 28.05.09, 09:15
                    Gość portalu: gocha napisał(a):

                    > Do plockier1972 Zamień się z nimi jak Ci źle. Wszystko przed
                    > Tobą. Będziesz miała ten miód również Ty.

                    Ma oszukiwać tak jak inni?

                    > Co Ty myślisz że miasto jest
                    > głupie i nie sprawdza sytuacji, że nie robi wywiadów na miejscu?

                    Buhahaha. Taaak i kamerę w sypialni montują przed przyjęciem dziecka
                    do przedszkola. Niestety urzedy zakładają uczciwość ludzi.

                    > groszy tak się szmacić. Życie jest po to by je mądrze przeżyć a
                    nie
                    > zazdrościć innym. Trzeba się dowartościować w inny sposób.

                    Niewiele zrozimiałaś/łeś. Chodzi o to, że owe osoby podają się za
                    samotnie weychowujących dzieci i oszukują korzystająć z
                    pierwszeństwa w dostepie do przedszkola, ulg podatkowych itp. A
                    państwo niestety to promuje.
                    • Gość: gocha Re: do plockier1972 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 10:44
                      Wiesz, akurat jestem samotną matką. Ale z zawodu mam kontakt z
                      ludźmi którzy jakoś na bakier mają z prawem i wierz mi najwięcej
                      gadają i pienią się ci, co najmniej wiedzą w sprawie. Oj tacy to
                      chętni są do oceniania nie skażonego żadną znajomością rzeczy. I
                      zdania na temat pieniaczy nie zmienię. I lepiej żyć własnym życiem
                      niz zazdrościć innym. Problem polega na tym że bardzo chętnie
                      oceniamy innych nie wnikając w istotę.
                    • morekac Re: do plockier1972 28.05.09, 11:50
                      > Niewiele zrozimiałaś/łeś. Chodzi o to, że owe osoby podają się za
                      > samotnie weychowujących dzieci i oszukują korzystająć z
                      > pierwszeństwa w dostepie do przedszkola, ulg podatkowych itp. A
                      > państwo niestety to promuje.
                      >

                      Co do przyjęć do przedszkola - jest kryterium, że dzieci rodziców
                      samotnych mają pierwszeństwo. Nie byłoby tego problemu, gdyby była
                      wystarczająca ilość miejsc w przedszkolach, jak również nie byłoby
                      to nadużywane. Kryterium nie miałoby znaczenia.
                      Co do ulg podatkowych - rodzice samotnie wychowujący dzieci nie mają
                      większych ulg niż rodziny pełne - rodzic może rozliczyć się z
                      dzieckiem, tak samo jak małżonkowie mogą rozliczyć się razem )
                      konkubenci nie mogą tego zrobić). Na początku zaś razem mogli
                      rozliczać się wyłącznie małżonkowie (co stawiało w gorszej sytuacji
                      osoby samotnie wychowujące dzieci w stosunku do małżeństwa, gdzie
                      jeden z małżonków nie osiągał dochodów).
                      Ulga na dzieci nie zależy natomiast od stanu cywilnego rodzica,
                      tylko od tego, czy jest od czego tę ulgę odliczyć. Czyli jesli
                      dochody sa za niskie, można z tej ulgi nie skorzystać wogóle. To
                      prawda, że państwo nie promuje rodzin, ale nie zgodzę się z tym, że
                      promuje konkubinat. W świetle możliwych odliczeń mozna się zgodzić,
                      że państwo promuje lepiej zarabiających.
                      • mika_p Re: do plockier1972 28.05.09, 13:31
                        morekac napisała:
                        > Co do ulg podatkowych - rodzice samotnie wychowujący
                        > dzieci nie mają większych ulg niż rodziny pełne -
                        > rodzic może rozliczyć się z dzieckiem, tak samo jak
                        > małżonkowie mogą rozliczyć się razem )

                        Weźmy rodzinę typu 1+1 i 2+2. W każdej z nich dochód na głowę to 1/2 pensji.

                        A opodatkowane jest tak:
                        dla osoby samotnie wychowującej dziecko:
                        2 * 1/2 pensji
                        dla małżeństwa z dwójką dzieci:
                        2 * pensja

                        Sredni dochód na głowę wynosi 1/2 pensji, ale w pierwszym przypadku jedna pensja
                        jest dla celów podatkowych dzielona na dwie osoby, a w drugim nie. Przy takiej
                        samej pensji samotnej matki i każdego z małzonków to para z dwójką dzieci
                        zapłaci większy podatek niż samotna matka z jednym dzieckiem.
                      • jimmyjazz Re: do plockier1972 28.05.09, 15:26
                        morekac napisała:

                        > Co do przyjęć do przedszkola - jest kryterium, że dzieci rodziców
                        > samotnych mają pierwszeństwo. Nie byłoby tego problemu, gdyby była
                        > wystarczająca ilość miejsc w przedszkolach, jak również nie byłoby
                        > to nadużywane. Kryterium nie miałoby znaczenia.

                        No ale nie ma wystarczającej liczby miejsc i osoby "samotnie
                        wychowujace" sa faworyzowane nie wiadomo dlaczego.

                        > Co do ulg podatkowych - rodzice samotnie wychowujący dzieci nie
                        mają
                        > większych ulg niż rodziny pełne - rodzic może rozliczyć się z
                        > dzieckiem, tak samo jak małżonkowie mogą rozliczyć się razem )

                        No to mają ulgę. Małżeństwo nie może się rozliczyć wspólnie z
                        dzieckiem. A osoba samotna może. Dlaczego? Dziecko w obu przypadkach
                        przeciez nie zarabia. Jeżeli osoba samotnie wychowująca może z
                        dziećmi to małzeństwa równiez powinny móc rozliczać się z dziećmi.

                        > nie zgodzę się z tym, że promuje konkubinat. W świetle możliwych
                        > odliczeń mozna się zgodzić, że państwo promuje lepiej
                        > zarabiających.

                        Oczywiście, że promuje osoby samotnie wychowujące (czy to
                        rzeczywiście czy tylko na papierze). Osoby samotnei wychowyjące
                        dzieci mają więcej praw niż małżeństwa. I tyle - to jest promowanie.
                    • twojabogini Re: do plockier1972 28.05.09, 12:47
                      jimmyjazz napisał:

                      > Gość portalu: gocha napisał(a):
                      > > Do plockier1972 Zamień się z nimi jak Ci źle. Wszystko przed
                      > > Tobą. Będziesz miała ten miód również Ty.
                      >
                      > Ma oszukiwać tak jak inni?

                      Nie ale skoro uważa, że kobietom w konkubinatach zyje się lepiej i
                      więcej im się nalezy, to po co zwierała małżeństwo? NIkt jej nie
                      kazał.
                      >

                      > Buhahaha. Taaak i kamerę w sypialni montują przed przyjęciem
                      dziecka do przedszkola. Niestety urzedy zakładają uczciwość ludzi.

                      Hahahaha :)))))) Zacznij firmę prowadzić i się przekonaj, jak to
                      urzędasy uczciwośc twoją zakładają. Co do sprawdzania - jest i to
                      jest upokarzające. Ja jak dawałm dziecko do przedszkola byłam sama.
                      Potem miałam związek, normalny studencki, jak większość dziewczyn w
                      moim wieku. Dziecko nadal wychowywałam i utrzymywałam sama. I co
                      powinni mi to dziecko z przedszkola wypisać, bo "konkubinat"? Co
                      komu do tego z kim sypiam?

                      > Niewiele zrozimiałaś/łeś. Chodzi o to, że owe osoby podają się za
                      > samotnie weychowujących dzieci i oszukują korzystająć z
                      > pierwszeństwa w dostepie do przedszkola, ulg podatkowych itp. A
                      > państwo niestety to promuje.

                      To ty nie rozumiesz. To mit, powtarzany, przez zakompleksione i
                      sfrustrowane mężatki. Oszuści są wszędzie. Większość samotnych
                      matek, to samotne matki. Nawet jak mają mężczyznę, to ich biznes.
                      Nie zmienia to faktu, ze dzieci wychowują w pojedynkę. Państwo -
                      wbrew powszechnej opini nie szafuje przywilejami dla samotnych
                      rodziców. Pisali tu kiedyś o przywilejach, na forum burza, jakie to
                      k.. te samotne matki, jak to z ich podatków... Tyle, że chodziło o
                      Anglię.

                      • jimmyjazz Re: do plockier1972 28.05.09, 15:34
                        twojabogini napisała:

                        > Nie ale skoro uważa, że kobietom w konkubinatach zyje się lepiej i
                        > więcej im się nalezy, to po co zwierała małżeństwo? NIkt jej nie
                        > kazał.

                        Co za brednia. Bo małżeństwo/rodzina to "twór naturalny". Podstawowa
                        komórka społeczna :) I państow powinno je promować a nie dawać ulgi
                        za niepełne rodziny.

                        > Hahahaha :)))))) Zacznij firmę prowadzić i się przekonaj,

                        Prowadzę.

                        > Co do sprawdzania - jest i to jest upokarzające.

                        I co miałaś wizytę urzedników w domu w związku z zapiasaniem dziecka
                        do przedszkola???? Daj spokój.

                        > moim wieku. Dziecko nadal wychowywałam i utrzymywałam sama. I co
                        > powinni mi to dziecko z przedszkola wypisać, bo "konkubinat"? Co
                        > komu do tego z kim sypiam?

                        No oczywiście że nikomu. I dlatego nie powinnen być nikt
                        faworyzowany za to że jest sam czy też karany za to że żyje w
                        małżeństwie. Obecnie małzeństwa są karane za to.


                        > To ty nie rozumiesz. To mit, powtarzany, przez zakompleksione i
                        > sfrustrowane mężatki. Oszuści są wszędzie. Większość samotnych
                        > matek, to samotne matki. Nawet jak mają mężczyznę, to ich biznes.

                        Skoro samotne matki i ich biznes to dlaczego tak bronisz swoich
                        przywilejów? To twój biznes że nie masz męża. Dlaczego dmoagasz się
                        przywilejów?
                        No widzisz - samotne matki co mają mężczyznę. To już nie są samotne
                        matki. Ale każdy siebie wybielał i nie przyzna się że jest oszustem.

                        > Państwo - wbrew powszechnej opini nie szafuje przywilejami dla
                        > samotnych rodziców.

                        Nikt nie twierdzi że szafuje. Twiedzę tylko że karze ludzi za to że
                        żyją w małżestwie i promuje konkubinaty i cwaniaków to to
                        "to samotne matki. Nawet jak mają mężczyznę, to ich biznes".
                  • Gość: anbee Re: do plockier1972 IP: 212.160.143.* 28.05.09, 10:25
                    Niepotrzebnie spłycasz temat do poziomu piaskownicy. Znaczne
                    preferencje punktowe dla dzieci z "niepełnych" rodzin to nie jest
                    kwestia zazdrości tylko równych warunków dla wszystkich. Jeśli do
                    przedszkola dostaje się dziecko z pełnej rodziny mimo, że aplikuje
                    jako z "niepełnej" bo rodzice żyjący razem nie mają "papieru" to
                    mnie to wkurza, bo to jest nieuczciwe wobec tych których dziecko się
                    nie dostanie bo zabrakło mu punktów. Nie ma tu miejsca na
                    jakąkolwiek zazdrość tylko zwykła złość na takich cwaniaków. Jak byś
                    musiał wozić dziecko do przedszkola na drugi koniec miasta bo się
                    nie dostałeś do przedszkola koło domu z ww. przyczyn, to byś mówił/a
                    inaczej.
                • twojabogini Re: Ja pierd...... 28.05.09, 12:36
                  yola13 napisała:

                  > dlaczego do kur.... nedzy dzieci z
                  > konkubinatow maja miec jakies lepsze przywileje od dzieci z
                  > malzenstw?

                  Wymień mi jeden przywilej dla dzieci z konkubinatów. Jeden.
                  Preferencje w przyjęciach do przedszkoli mają dzieci samotnych i
                  pracujących matek. Gdyby system, tak jak od lat deklaruje, zapewnił
                  wystarczajacą ilość miejsc w przedszkolach, nie trzeba by było
                  preferencji.
                  A tak szczują was, matołki na samotne matki i konkubinaty w imię
                  ochrony waszych zagrożonych "wartości". I jak wam zabraknie miejsca
                  w przedszkolu, to nadal nie widzicie związku między tym, a faktem,
                  że w kolejnych wyborach głosowaliście na tego samego palanta.


            • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 12:23
              Gość portalu: sylwia napisał(a):

              > zyja w wolnych zwiazkach by przed urzednikami byc biednymi
              >samotnymi mamusiami,ktorym sie wiecej z tego tytulu nalezy

              Proszę o przykłady - jakie to zaszczytne przywileje należą się
              samotnym matkom w naszym kraju?
              Wychowywałam sama syna przez lat 10 i jedyna "pomoc państwa"
              polegała na łaskawym przyjęciu dziecka do przedszkola, zebym mogła
              na dziecko zarobić i skończyć studia.
              Ale moze po prostu jestem niedoinformowana...To co mi się należy?
          • Gość: Banicja Nie znasz życia? Polak potrafi! IP: *.chello.pl 27.05.09, 11:17
            Co innego wolny związek, bo rodzice mają taki, a nie
            inny "światopogląd", a co innego kombinowanie dla dodatkowych
            paruset złotych i przywilejów, które samotnym matkom niewątpliwie
            się należą. Autor wątku nie dowala ogółowi społeczeństwa, tylko
            słusznie zauważył, że w Polsce (i nie tylko) nie ma kultury bycia
            uczciwym, nie kombinujesz - nie żyjesz, jak to mawiają niektórzy.
            Nie ściemniasz, nie wpieprzasz cichcem w markecie batona, za którego
            nie zapłacisz, nie wynosisz wódki z wesela kuzyna - jesteś frajerem.
            Co gorsza, wielu tak myśli, niektórzy głoszą to oficjalnie,
            niektórzy po cichu uznają takie postępowanie za całkiem normalne.
            Tak się składa, że mam parę koleżanek, które uprawiają całą tę
            szopkę pt. samotna mamusia, mając zamożnych partnerów, co więcej,
            same one zarabiają nieźle i niejeden mógłby im pozazdrościć, ale w
            tej zaradności przeginają pałę mając dokładnie w samym środku dupy
            fakt, że podatnicy płacą za takie podejście do życia kogoś, kto nie
            klepie biedy, tylko pod przykrywką fałszywie rozumianej zaradności i
            cwaniactwa doi państwo na kolejne socjale, zgodnie z socjalistyczną
            regułą "bo mnie się należy". Moja własna teściowa namawiała mnie do
            tego, żebym rozwiodła się z mężem i żyła w taki sposób, w końcu
            zawsze dodatkowo parę złotych wpadnie, dodatkowe ulgi podatkowe itp.
            apanaże zapewnione. Niestety, pogoniłam "mamusię" stwierdzeniem, że
            nie będę we własnym domu, na własne życzenie wprowadzać patologii, a
            moje dziecko będzie miało pełną rodzinę, choćbym miała szanownej
            teściowej urwać łeb i nieco skorygować liczbę członków familii jako
            takiej, uwzględniając też innych pociotków. Ja się do stylu życia
            innych nie wtrącam, póki nie naginają prawa i nie pasożytują na
            reszcie społeczeństwa, ale szlag mnie nieraz trafia, jak ktoś wręcz
            chwali się, jak to dyma państwo i urzędy, tak w zasadzie dla sportu,
            bez noża na gardle. Nie przymieram głodem, ale czasem jest ciężko,
            tyle, że ostatnią rzeczą byłoby wpuszczenie w moje progi opieki
            społecznej i uzależnienie się od jakichś głodowych zasiłków, dla
            których de facto człowiek strasznie musi się poniżyć i trzeba
            naprawdę bardzo biedować lub posiadać zajebisty tupet, żeby co
            miesiąc oglądać nadęte gęby pracowników opieki, przed którymi dla
            uzyskania odpowiedniego efektu, trzeba prać rodzinne brudy. To, że
            niektórym to lata, tylko źle świadczy o nich. No, ale cel uświęca
            środki. Tyle, że ja zaiwaniam od rana do wieczora, a potem mnie
            takie na ogół "bezrobotne, samotne mamusie" atakują zza winkla z
            tymi charakterystycznymi uśmieszkami pogardy, jakby chciały
            powiedzieć: co, frajerko, pracujesz, pracujesz, a gó... z tego
            masz, a słyszę tylko "dzień dobry" (i to ja zawsze pierwsza muszę
            się ukłonić paniom hrabinom, które są przecież bardziej zaradne ode
            mnie, ustawione, że tak powiem). Gdzie honor, ambicja i poczucie
            własnej godności? Gdzie moralność w postępowaniu, uczciwość i
            opieranie się wartościach, które od dziecka przekazują rodzina
            albo/i szkoła? Tak tylko frajer gada.
            • Gość: tadek Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! IP: 193.111.147.* 27.05.09, 11:49
              Podpisuję sie pod twoją wypowiedzią, wyręczyłas mnie bo miałem
              zabrać głos w podobnym tonie. Dodam jeszcze jedno. Żona rankiem do
              pracy w jedną stronę, ja z córką w drugą. Jadąc na 7.30 odstawiam
              córkę do przedszkola, która zazwyczaj jest pierwsza w grupie.
              Wracając do domu odbieram córkę (zazwyczaj przed 16) jako ostatnią w
              grupie. Pani z torebka stoi juz przy drzwiach czekając na mnie.
              Pytam się co z resztą dzieci? - ktos je odprowadza o 8 odbiera o 13-
              14. Gdzie sie pracuje 5 godzin? Dochodze do wniosku że 90% dzieci
              miałaby opiekę na codzień gdyby nie przedszkole. Na wyjazd na rewię
              na lodzie jako opieka nad dziećmi zgłosiło się tyle matek, że dla
              dzieci zaczynało brakowac miejsca w autokarze. Na przedszkolnym
              placu zabaw bezczelnie zostawiane jest młodsze rodzeństwo
              przedszkolaków pod opieka przedszkolanek bo zakupy do domu trzeba
              zrobić "...wie Pani, na chwilke tylko...". Mogę jeszcze długo
              wymieniać ale zaczynam się nakręcać i ni będę. Ale spytać rodziców
              to na nic nie maja czasu - zapracowani. Pozdrawiam wszystkich
              uczciwych.
              • Gość: adellante Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! IP: 213.77.27.* 27.05.09, 12:19
                Dokładnie u mnie w przedszkolu jest tak samo. O godzinie 7:45 jest około piatki
                dzieciaków z grupy. około 16:10 gdy odbieram córke z przedszkola - nie ma już
                zazwyczaj nikogo.
                Cała ta nasza hipokryzja z samotnymi matkami to jedna wielka bzdura i oszustwo
                dla społeczeństwa. W imie czego reszta społeczeństwa ma ponosić konsekwencje
                wyborów jakiejś paniusi która ma wole "wolnego związku" lub wstręt do
                małżeństwa. Prosze bardzo - chcesz byc wolna- ponoś tego konsekwencje i nie
                domagaj sie przywilejów. Życie to sztuka wyborów, tylko nie rozumiem w imie
                czego społeczeństwo ma ponosic za to odpowiedzialność.
                Bo facet był zły- nie moja wina komu pchałaś się do wyra.
                Bo preferujesz wolne zwiazki- twój wybór - nie wiem dlaczego ma ci sie coś z
                tego powodu należec??!!
                Rozumiem i popieram sytuacje w których matka/ojciec i dziecko pobierają z ZUS
                rente rodzinną- to powinny byc jedyne przypadki w których samotny rodzic
                powinien być wyjatkowo i wyraźnie uprzywilejowany.
                • Gość: gość Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! IP: *.ichf.edu.pl 27.05.09, 12:56
                  A nie wpadliście na to, że może jeden rodzic pracuje od 7 do 15, a drugi od 10 do 18 i dlatego dziecko w przedszkolu jest tylko od 9.30 do 15.30?

                  "w imię czego społeczeństwo ma ponosić za to odpowiedzialność,(...) ponoś tego konsekwencje i nie domagaj się przywilejów."
                  To samo można napisać o małżeństwach, rozliczających się wspólnie z podatku...
                • agus-ka Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! 27.05.09, 14:17
                  To ja się dopisze jako samotna matka. Obok mnie jest jedno
                  przedszkole panstwowe czynne od 6;30 do 17;30. Super, ale ja za
                  żadne skarby nie dam rady odebrac dziecka z przedszkola kadego dnia
                  o 17:30, może ze 2-3 dni dałabym rade, ale codziennie nie. Jest to
                  fizycznie nie możliwe.
                  Przez tych wszystkich pseudopracujących przedszkola sa otwarte w
                  godzinach uniemożliwającym pracującym do 17 rodzicom odbiór dzieci.
                  I co? I moje dziecko jest zmuszone isc do prywatnego przedszkola.
                  Płacę wiec podwójnie: w podatkach i prywatnemu przedszkolu
                  bezpośrednio.
                  Też się moge denerwować. Tyle, ze ja głownie mam pretensje do gminy,
                  ze przedszkoli po pierwsze jest za mało a po drugie sa czynne zbyt
                  krótko.

                  Czy to jest sprawiedliwe??
                  • Gość: Banicja I tu jest sedno! IP: *.chello.pl 27.05.09, 15:32
                    Przedszkola mają taki, a nie inny czas pracy, bo ktoś robi
                    prawdopodobnie rozeznanie i widzi, że większość dzieci już przed
                    16.00 jest poza jego obrębem. U mnie jest tak: pracuję od 8 do 17,
                    teoretycznie, a często jest tak, że muszę siedzieć i do 20.00.
                    Wiadomo, prywatna firma, a pracę akurat lubię i zależy mi na tym,
                    żeby klienci mieli ten komfort, że jak jest pilna sprawa, to ja się
                    angażuję i załatwiam od ręki. Zakładając jednak, że pracuję tylko do
                    17 (na 8.00 do pracy przychodzę z własnej woli, dla wygody klientów,
                    taką mamy specyfikę, że wcześniej zaczynaliśmy o 10.00, ale życie
                    zweryfikowało te plany, a ten czas pracy cały czas się waha,
                    ale "rządzimy się" po przyjacielsku, a nie według sztywnych reguł, w
                    końcu jesteśmy ludźmi, a nie robotami), mam spory problem, żeby
                    zdążyć do przedszkola, do którego muszę dojechać z przesiadką,
                    niestety. Moje dzieci lądują w placówce już o 6.30, wita je dozorca,
                    a odbieram o 17.30 lub z co najwyżej 10-minutowym poślizgiem,
                    żegnają je sprzątaczka i jedna z pań przedszkolanek na dyżurze.
                    Czasem o tej pół do piątej jest więcej oczekujących dzieci, ale
                    generalnie mamuśki na zebraniu tydzień temu wymyśliły, że czas
                    przedszkola możnaby skrócić do 17.00, bo przecież można odebrać
                    dziecko wcześniej. Dobrze, że na zebranie poszedł mój mąż, bo jak
                    pragnę zdrowia... "Na szczęście" plan upadł dzięki takim mamusiom
                    (nota bene - podobno były to te nie pracujące), które stwierdziły,
                    że nie będą płacić tych samych stawek za krótszy czas pracy
                    przedszkola. No, ale przyznam z ręką na sercu, że gdyby przedszkola
                    były czynne od 6.00 do 20.00, to bym pewnie nie raz skorzystała.
                    Jestem złą matką? Ja też kiedyś pracowałam od 8 do 16 i to za lepszą
                    pensję, ale po paru latach musiałam zmienić pracę i jako matka
                    dwójki dzieci nie wybrzydzałam, a za nic w świecie nie obciążę męża
                    koniecznością bycia jedynym żywicielem rodziny na moje własne
                    życzenie. Co innego bezrobocie, choroba, ale zdrowa młoda baba może
                    pracować, a ja do tego to lubię. Dzieci nie narzekają, weekendy mamy
                    zagospodarowane razem na maksa. No, a żyć z czegoś trzeba, a
                    wiadomo, że źródłem kasy jest praca. Z nieba nie spadnie.
              • twojabogini Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! 28.05.09, 13:22
                Gość portalu: tadek napisał(a):

                > Dodam jeszcze jedno. Żona rankiem do pracy w jedną stronę, ja z
                córką w drugą. Jadąc na 7.30 odstawiam córkę do przedszkola, która
                zazwyczaj jest pierwsza w grupie. Wracając do domu odbieram córkę
                (zazwyczaj przed 16) jako ostatnią w grupie.

                Bo się cienko organizujecie z żoną. W małżeństwach moich znajomych
                niektórzy nawet zmieniali pracę, żeby mieć zmianową i nie trzymac
                dzieciaka po 10 godzin w przedszkolu. Bo oni dzieci wychowuja a nie
                hodują. Mój syn tez nie siedział cały dzień w przedszkolu, chociaz
                wychowywałam go sama. kwestia organizacji i dostosowania się do
                potrzeb dziecka.
                Zagoniliscie się w pracę i macie w d..ie własne dziecko, a u innych
                się dopatrujecie oszustw i braku moralności. Wiesz jak się patrzą na
                ciebie normalni rodzice, których masz za oszustów - jak na palanta,
                co małego dzieciaka cały dzień poza domem trzyma. pewnie jeszcze
                posyłasz dziecko z goraczką, katarem, kaszlem, bo nie masz co znim
                zrobić...napatrzyłam się na takich tatusiów.

                > Na wyjazd na rewię na lodzie jako opieka nad dziećmi zgłosiło się
                >tyle matek, że dla dzieci zaczynało brakowac miejsca w autokarze.
                Słyszałeś o urlopach?

                > Na przedszkolnym placu zabaw bezczelnie zostawiane jest młodsze
                rodzeństwo przedszkolaków pod opieka przedszkolanek bo zakupy do
                domu trzeba zrobić "...wie Pani, na chwilke tylko...".

                Ty tych dzieci pilnujesz? Jak przedszkolanka nie będzie chciała, to
                nie może się nie zgodzić.

                > Ale spytać rodziców to na nic nie maja czasu - zapracowani.

                A ty najbardziej.

                >Pozdrawiam wszystkich uczciwych.
                A ja wszystkich myslących - o swoich dzieciach.
            • Gość: gocha Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 08:11
              O jakich dodatkowych pieniądzach mówicie, o jakich przywilejach.
              Przecież "przywileje" są przyznawane od średniej na łeba w
              gospodarstwie domowym. A w gospodarstwie domowym jest konkubent i
              jego dochód. Nie kochanek ale konkubent. Jak mężatkom jest za mało
              to niech sobie znajdą bogatego kochanka. Zachowujecie się jak psy
              ogrodnika co to sam nie zje a drugiemu nie da. Jest to żałosne że
              dla kilkudziesięciu złotych jesteście w stanie opluć każdego/każdą
              kto nie odpowiada waszym wyobrażeniom. Życie naprawdę
              przynosi "ciekawe" rozwiązania i za jakiś czas ktoś po Was będzie
              tak jeździł i zazdrościł nawet za zdrowy uśmiech. Żałosne.
              • Gość: Alicja Ale masz zryty łeb IP: *.chello.pl 28.05.09, 10:04
                W Polsce nie ma zalegalizowanego konkubinatu. Zatem kobieta
                niezamężna formalnie jest samotna, dotarło? Mężatka może, co
                najwyżej, zgłosić w sądzie wniosek o separację i jest po tym fakcie
                w pewnym sensie samotna, ale facet obciążony alimentami,
                a "niemężatka", która mieszka z absztyfikantem, nie ma papierów, że
                żyje w związku nieformalnym, więc dla państwa i urzędów jest
                samotna. Zatem - hulaj dusza, piekła nie ma. Właśnie dla
                kilkudziesięciu złotych dodatkowo, bo "sie należy" takie "samotne"
                mamuśki robią szopkę, żeby tylko uszczknąć coś jeszcze z państwowego
                budżetu "na waciki".
                • Gość: gocha Re: Ale masz zryty łeb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 11:00
                  Łba nie mam zrytego, pracując wychowałam czwórkę dzieci w znacznie
                  gorszych warunkach niż są teraz. Natomiast Ciebie szacunku na forum
                  nikt nie nauczył? Jeżeli masz problem z przedszkolem, to zgłoś do
                  miasta że ktoś nadużywa swoich uprawnień. Wrzuciliście do jednego
                  worka wszystkie te rzeczywiście i pozornie samotne matki. Problemem
                  jest brak wystarczającej liczby przedszkoli, a to nie ich wina.
                  Przeciez możesz działać w społeczności lokalnej i wpłynąć na zasady
                  przyznawania miejsc i ich tworzenia np. odebrać miejsca dzieciom z
                  konkubinatów a przy tym samotnym matkom. Bo znikomy procent nadużyć
                  odbije się na tych co potrzebują rzeczywiście. Tylko zastanów się
                  czy czasem nie bazujesz na wyimaginowanych faktach.
                  • troll_bagienny Re: Ale masz zryty łeb 28.05.09, 13:38
                    W społeczności lokalnej to można sobie działać na wiosce razem z
                    wójtem, plebanem i ciocią Zosią. W mieście nikt nie ma na to czasu.
                    A ty machnij sobie jeszcze ze czwórkę dzieci i pochwal się, że sobie
                    lepiej radzisz niż reszta, piszesz komuś, że ma w dupie dziecko, a
                    ja ci napiszę, że jesteś dzieciorobem, przyjemnie coś takiego
                    usłyszeć? Chamstwo za chamstwo.
                    • twojabogini Re: Ale masz zryty łeb 28.05.09, 14:20
                      troll_bagienny napisał:

                      > W społeczności lokalnej to można sobie działać na wiosce razem z
                      > wójtem, plebanem i ciocią Zosią. W mieście nikt nie ma na to
                      czasu.

                      Pewnie, bo w miastach nie ma urzędów gmin do których można zgłosić
                      naduzycie. Telefony tylko na wsiach. W mieście ponadto czas płynie
                      szybciej niz na wsiach. W miastach tez jest cała masa ludzi,
                      którzy "działają w społecznościach lokalnych".

                      > A ty machnij sobie jeszcze ze czwórkę dzieci i pochwal się, że
                      sobie lepiej radzisz niż reszta,

                      nerwy i pospiech nie służą logice...to pisała gocha..

                      >piszesz komuś, że ma w dupie dziecko,

                      Bo ma. Zdarzają się trudne i wyjątkowe sytuacje, że dziecko siedzi
                      cały dzień w przedszkolu - od otwarcia do zamknięcia. Kazdy rodzic
                      wie jednak, że jest to dla dziecka destrukcyjne i kombinuje jak to
                      zmienić, małżeństwa decydyja się np. na pracę zmianową. Samotne mamy
                      dobierają na dyżury z innymi samotnymi mamami. Ten człowiek przyjął
                      to jako standard. I przeciera oczki ze zdumienia, ze inni dzieci
                      zabieraja wczesniej niz on. "Musi oszusty i nie pracujo"- kombinuje.
                      Komu tu się d..y nie chce ruszyć?

                      > a ja ci napiszę, że jesteś dzieciorobem, przyjemnie coś takiego
                      > usłyszeć?

                      jesli jedno dziecko to tak dużo, to jestem. Na pociechę - planuję
                      mieć jeszcze jedno, a jak dobrze pójdzie to i troje. Wali mnie co o
                      tym myslisz i jak to nazwiesz.

                      >Chamstwo za chamstwo
                      Moja opinia o tatusiu, co trzyma dzieciaka do oporu w przedszkolu
                      była oparta na konkretnej podstawie. Albo nie masz dzieci i nie
                      wiesz o czym piszę, albo masz i robisz tak samo, dlatego tak cię to
                      ruszyło. A ty nawet z liczbą dzieci nie trafiłeś...
                • twojabogini Re: Ale masz zryty łeb 28.05.09, 13:30
                  Gość portalu: Alicja napisał(a):

                  >"niemężatka", która mieszka z absztyfikantem, nie ma papierów, że
                  > żyje w związku nieformalnym, więc dla państwa i urzędów jest
                  > samotna. Zatem - hulaj dusza, piekła nie ma.

                  Po pierwsze - można być samotną matką i spotykać się z mężczyzną.
                  Mężatki tez maja kochanków i nikt nie twierdzi, ze znalazłu dzieciom
                  drugiego tatę. Dotarło?

                  Po drugie jakie hulaj dusza? Wszyscy piszecie o tych przywilejach,
                  ale nikt ich nie wymienia. Piszesz "kilkadziesiąt złotych", ale za
                  co?
                    • twojabogini Re: Poczytaj przepisy, popytaj urzędników 28.05.09, 14:08
                      troll_bagienny napisał:

                      > Ale pewnie jesteś tak leniwa, że wolisz przysrywać innym na forum.

                      Tak się składa, ze dziecko wychowuję sama juz 10 rok. Dokładnie wiem
                      jakie przywileje mi przysługują - preferencja w przyjęciu do
                      przedszkola i rozliczenie z dzieckiem z podatku. Jak mi zazdrościcie
                      i tez tak chcecie, to weźcie rozwody.
                      Wszyscy piszecie o niesamowitych przywilejach, tylko nikt z was ich
                      nie umie wymienić. Opieka społeczna jest dla wszystkich, więc jak
                      ktos potrzebuje to nie ma przeszkód. Liczy sie kryterium dochodowe.
                      Znam parę takich pogiętych mężatek, co po 10 latach małżeństwa nadal
                      katem u teściów i rodziców mieszkaja z mężami i przychówkiem. Ja
                      sobie dałam rady i teraz z synem mieszkamy we własnym, ładnym,
                      przestronnym i komfortowym. One też twierdzą, że mam lepiej, bo
                      z "przywilejów" korzystałam...
                      Jak się du.y nie che ruszyc, to najlepiej powiedzieć, że inni mają
                      lepiej, bo to oszuści...I powołac się na swoją "moralność".
            • twojabogini Re: Nie znasz życia? Polak potrafi! 28.05.09, 13:13
              Gość portalu: Banicja napisał(a):

              > Co innego wolny związek, bo rodzice mają taki, a nie
              > inny "światopogląd", a co innego kombinowanie dla dodatkowych
              > paruset złotych i przywilejów, które samotnym matkom niewątpliwie
              > się należą.

              Podaj te wielkie przywileje dla samotnych matek od państwa, to moze
              skorzystam. jak mogę dostac te paręset złotych? Przyda mi się, bo
              jestem samotna matką, jak sama piszesz niewatpliwie nalezy mi się
              pomoc.


              > Tak się składa, że mam parę koleżanek, które uprawiają całą tę
              > szopkę pt. samotna mamusia, mając zamożnych partnerów, co więcej,
              > same one zarabiają nieźle i niejeden mógłby im pozazdrościć, ale w
              > tej zaradności przeginają pałę mając dokładnie w samym środku dupy
              > fakt, że podatnicy płacą za takie podejście do życia kogoś, kto
              >nie klepie biedy, tylko pod przykrywką fałszywie rozumianej
              >zaradności i cwaniactwa doi państwo na kolejne socjale, zgodnie z
              >socjalistyczną regułą "bo mnie się należy".

              Skoro to twoje koleżanki to socjale tez będziesz w stanie wymienić?
              Ale dokładnie jakie, z jakiego urzędu, w jakiej wysokości?

              >Moja własna teściowa namawiała mnie do tego, żebym rozwiodła się z
              >mężem i żyła w taki sposób, w końcu zawsze dodatkowo parę złotych
              >wpadnie,
              Jakbys wtedy "byłego" męża o alimenty oskarzyła i zarabiała ponizej
              kryterium, a mąż na czarno pracował i komornik nie miałby z czego
              sciągnąć - to wtedy otrzymywałabyś zaliczkę alimentacyjną do 500 zł
              bodajże. Nie wierzą, że ludzie z niepatologicznych środowisk
              zaczynają pracować na czarno, obnizają sobie zarobki dla pięciuset
              złotych - to sie nie opłaca ekonomicznie. Tesciowa patologią trąci,
              nie ma się czym chwalic.

              >tak - dodatkowe ulgi podatkowe
              Które ulgi?
              >itp.
              Jakie itp.?Konkretnie.
              > apanaże zapewnione.
              Jakie apanaże?


              > trzeba naprawdę bardzo biedować lub posiadać zajebisty tupet, żeby
              >co miesiąc oglądać nadęte gęby pracowników opieki, przed którymi
              >dla uzyskania odpowiedniego efektu, trzeba prać rodzinne brudy.
              >To, że niektórym to lata, tylko źle świadczy o nich.

              Wśród samotnych matek korzystajacych z opieki rodzinne jest sporo
              wdów - nie pracowały, wychowywały dzieci, mężowi się zmarło, renty
              nie dali bo na czarno robił. Muszą znosić to wszystko o czym
              piszesz, zeby przezyć z dziećmi. Cieszysz się?

              > Tyle, że ja zaiwaniam od rana do wieczora,

              To przestań, jak ci się nie podoba.

              >a potem mnie takie na ogół "bezrobotne, samotne mamusie" atakują
              zza winkla
              To mania prześladowcza?

              >z tymi charakterystycznymi uśmieszkami pogardy, jakby chciały
              > powiedzieć: co, frajerko, pracujesz, pracujesz, a gó... z tego
              > masz, a słyszę tylko "dzień dobry"
              I to dośc nasilona...

              >(i to ja zawsze pierwsza muszę się ukłonić paniom hrabinom, które
              >są przecież bardziej zaradne ode mnie, ustawione, że tak powiem).
              To ty masz problem. Musisz sie kłaniać?
              :)))))Straszna te samotne matki, nie dość ze zabierają miejsca w
              przedszkolach normalnym ludziom, to jeszcze zmuszaja ich do bicia
              pokłonów, atakując zza winkla...brzuch mnie ze smiechu rozbolał.
              Skoro pierwsza kłaniasz się ludziom, którzy są twoim zdaniem lepiej
              ustawieni, Przestań. Ja naprawdę mam gdzies czy mi się jakaś
              zakompleksiona mężatka ukłoni.

              >Gdzie honor, ambicja i poczucie własnej godności? Gdzie moralność w
              >postępowaniu, uczciwość i opieranie się wartościach, które od
              >dziecka przekazują rodzina albo/i szkoła? Tak tylko frajer gada.

              No własnie gdzie masz honor, jak się kłaniasz służalczo, tym,
              którymi gardzisz? Gdzie poczucie własnej godnosci jak zazdroscisz
              tym którzy "się ustawili"? Gdzie ambicja, skoro "tyrasz od rana do
              nocy" i jeszcze sie nie ustawiłaś? Tak tylko frajer gada.


              • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 13:32
                jacex napisał:

                > Nie patalogia tylko zaradnosc.
                > Byc moze patalogia mozna nazwac przepisy premiujace
                takie "samotne" matki, ale
                > skoro przepisy sa takie jakie sa, to co zlego w tym, ze ktos chce
                je wykorzysta
                > c ?

                Które przepisy? Mozecie je podać? Przyjęcie do przedszkola jest dla
                samotnych i pracujących matek. Trzeba jeszcze udowodnic, że się nie
                ma kochanka, co jest ponizające, bo mężatek jak dzieci im do
                przedszkola przyjmuja nikt o to nie pyta.
                Znasz jeszcze jakies inne? Skorzystam.
                • jacex Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 14:34
                  twojabogini napisała:

                  Fajny nick ;)

                  > Które przepisy? Mozecie je podać?

                  Cytat z pierwszego postu w watku:
                  "więc miasto wychodzi im na
                  przeciw i zapewnia pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola."

                  > Przyjęcie do przedszkola jest dla
                  > samotnych i pracujących matek. Trzeba jeszcze udowodnic, że się nie
                  > ma kochanka,

                  Powaznie ?
                  Wybacz prosze, jesli zadaje zbyt intymne pytanie, ale mozesz choc z grubsza
                  napisac jak to wyglada ? Ciezko mi sobie wyobrazic jakies oficjalne
                  zaswiadczenie o braku kochanka, a juz szczegolnie wystawianie go na potrzeby
                  przedszkola. Chociaz, z drugiej strony, w tym kraju juz nic nie powinno dziwic.
                  • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 14:50
                    jacex napisał:

                    > > Które przepisy? Mozecie je podać?
                    > Cytat z pierwszego postu w watku:
                    > "więc miasto wychodzi im na
                    > przeciw i zapewnia pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola."

                    Z całym szacunkiem, to nie przepis tylko opinia. Owszem są
                    zwyczajowe preferencje dla samotnych matek. Warunkiem jest, że matki
                    te pracują. Więc opinia jest błędna. Chyba, ze w Płocku nie przyjęli
                    kryterium "pracujaca" - w co watpię.

                    >Przyjęcie do przedszkola jest dla samotnych i pracujących matek.
                    >Trzeba jeszcze udowodnic, że się nie ma kochanka.

                    > Powaznie ?

                    Poważnie. Przeszłam przez to.

                    > Wybacz prosze, jesli zadaje zbyt intymne pytanie, ale mozesz choc
                    z grubsza napisac jak to wyglada? Ciezko mi sobie wyobrazic jakies
                    oficjalne zaswiadczenie o braku kochanka, a juz szczegolnie
                    wystawianie go na potrzeby przedszkola.

                    Nie ma sprawy. Podczas rozmowy, gdy przedstawiłam papier rozwodowy
                    zostałam zapytana, czy utrzymuję kontakt z ojcem dziecka i czy z
                    kimś "żyję". Głupia byłam i młoda, bo zamiast pania zjechać zaczęłam
                    się tłumaczyć. Na moją odpowiedź, ze nie usłyszałam, że "z wywiadu
                    wynika", ze mieszkam z mężczyzną. Słaby ten wywiad, owszem
                    mieszkałam ale z moim ojcem. Było mi bardzo przykro i czułam się
                    upokorzona. A gdybym naprawdę sie z kims spotykała? To co z tego?
                    Mężatki tez miewają kochanków...

                    >Chociaz, z drugiej strony, w tym kraju juz nic nie powinno dziwic.

                    Wiesz mam nadzieję, że to była osobista inicjatywa komisji. Chociaz
                    jak czytam tu posty to parę innych kobiet też tak miało. Teraz juz
                    nie pozwoliłabym się tak upokorzyć.

                    Pozdrawiam
          • Gość: aurora Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.icpnet.pl 27.05.09, 14:08
            tak, niektózy zachowują sie jak patologia - bo inaczej nie można nazwać zachowania niektórych. jak ktoś uważa, że bardziej "opłąca" mu się żyć w wolnym związku, bo wtedy może udawac "samotnego rodzica" i mieć ulgi i pierwszeństwo przy pewnych rzeczach to jest to patologia. którą powinno się bezlitośnie tępić.
            co innego gdy ktoś żyje w wolnym zwiazku ale nie udaje samotnego rodzica.
            • rikol Re: Głąby nie pojmują? 27.05.09, 14:22
              Prawo powinno chronic dzieci. Nie powinno byc uprzywilejowania finansowego
              rodziny ze wzgledu na stan cywilny rodzicow - co oznaczaloby zarowno likwidacje
              przywilejow malzenskich, jak i tych dla samotnych rodzicow. Decydowac o
              wszelkich ulgach powinno wylacznie kryterium dochodowe. Murarz Kowalski rozlicza
              sie z zona, taki sam przywilej ma prezydent Kaczynski - czemu? Inaczej zyje sie
              za tysiac zlotych, inaczej za 20 tysiecy.
              • Gość: d0... Re: Głąby nie pojmują? IP: *.243.c91.petrotel.pl 27.05.09, 22:20
                Gość portalu: sprawiedliwalaska napisał(a):

                > Do brzplatnego przedszkola powinny miec prawo TYLKO NAJZDOLNIEJSZE
                DZIECI, nie
                > kazdy chłam.Tymczasem najzdolniejsze dzieci za przedszkole placa,a
                tepoki maja
                > za freee.I tak przez cale zycie!
                I ty pewnie masz taką alfę i omegę w domu co?
                CHŁAM to jest z ciebie, ty prymitywie!!!! Jeśli takie "zdolności"
                mają wyrosnąć z twoich dzieci to już się boję dalej żyć!!!!
                Jak śmiesz wyzywać jakiekolwiek dzieci!!!! Sama nie wiesz co z
                twoich wyrośnie, a czytając cię, z twoim sposobie wychowywania śmiem
                twierdzić, że nic dobrego -chociaż bardzo bym chciała się mylić, bo
                cóż winne są twoje dzieci, że mają taką głupią , acz
                pewnie "szkolunu" mamusię!!!!
                Rozczaruję cię - jestem matką 2-ki dzieci i żyję w związku
                formalnym

        • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 12:20
          Gość portalu: majka napisał(a):

          > płockier poruszył bardzo ważny i szeroki temat
          > w wyniku zjawiska które opisał placi za to sołeczeństwo za co
          >potem nie ma dla niego miejsca w przedszkolach bo trzeba płacic za
          >czyjes błędy, oszustwo, patologie

          Oszustw i wyłudzeń zasiłków dokonują również "porządni
          małżonkowie".Łapy precz od samotnych matek i konkubinatów. Nic wam
          do tego jak kto żyje.
          Tolerancja nie stanowi tu źródła problemu, tylko niesprawny system.
          Miejsc w przedszkolach nie ma, bo większość pozamykali - w ramach
          polityki prorodzinnej własnie - żeby dzieci miały mamusie 24 na dobę.

          • jimmyjazz Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 15:57
            twojabogini napisała:

            > Łapy precz od samotnych matek i konkubinatów. Nic wam
            > do tego jak kto żyje.

            to skoro nic nikomu do tego to jak rozumiem popierasz likwidacje
            możliwości rozliczania się z podatków z dzieckiem i brak preferencji
            przy przyjmowaniu do przedszkola?

            Czy tylko łapy precz ale od moich przywilejów?
    • Gość: brrr Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 09:09
      W pełni zgadzam sie z autorką wątku samotni rodzice często sami sa
      winni że są samotni czy dziecko z pełnej rodziny jest dzieckiem
      GORSZYM cz ma być ukarane za to że jest z pełnej rodziny ?. Dzieci z
      rodzin gdzie jest tylko 1 rodzic mają pierszeństwo przy zapisach do
      żłobka do przedszkola taki rodzic rozlicza się z podatku razem z
      dzieckiem. Nie widzę różnicy w możliwościach zapewnienia opieki
      dziecku z rodziny pełnej gdy obydwoje rodzice pracują i w rodzinie
      gdzie jest tylko 1 pracujący rodzic.
        • morekac Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 15:35
          Czy od tego, że dzieci samotnych rodziców mają pierwszeństwo przy
          przyjęciu przybędzie miejsc w przedszkolu?
          Ten zapis o pierwszeństwie przy przyjmowaniu do przedszkola istnieje
          od wielu lat, praktycznie był zawsze. Wiecie, kiedy się zrobił
          problem? Jak do przedszkoli zaczął wchodzić wyż.
          Kilka lat temu gminy zamykały przedszkola, bo przecież nie ma dzieci
          (i już nie będzie zapewne), a poza tym dzieci powinny być
          wychowywane przez matkę w domu (takie argumenty też były) - więc po
          prostu macie pretensje nie do tych, co zawinili tej sytuacji.
          Ponadto dużo domów budowanych jest w dzielnicach co to nie mają
          przedszkoli.
          A co wspólnego rozliczania się - małżonkowie też mogą rozliczać się
          raz (np z niepracującą żoną/mężem). Czy ktoś ich za to potępia?
        • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 13:47
          Gość portalu: ? napisał(a):

          > Kiedy się wreszcie skończy w tym państwie tyranizowanie przez
          > rozwódki,alimenciary i konkubentki?

          Możesz mi przykłady podać tego tyranizowania?

          A wdowy i kobiety porzucone? Zgwałcone, które rodzą? Te są moralnie
          ok, czy tez nie? Korzystają z preferencji do żlobków i przedszkoli
          tak jak reszta grupy samotnych matek...

          Puknij sie w glacę, chyba ze podasz konkretne przykłady
          terrozyzowania - moze mnie nawet przekonasz...
      • Gość: widziałam orła Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.limes.com.pl 27.05.09, 11:39
        coz tego ze sie rozliczaja razem z dzieckiem,mąż z zoną tez sie
        rozlicza razem :P też dostają ulgi na dzieci .Nie rozumie w czym
        problem w tym ze dzieci maja pierszeństwo w złobkach? to az tak
        boli? bo chyba nie boli tak bardzo zaiłek z opieki ? Ktora z was
        chce sie tak ponizac jak te kobiety zeby go dostac?

        Ja zyje w tzw konkubinacie ,nigdy z opieki społecznej nic nie
        dostałam nie ubiegałam sie choc było ciezko na początku ale padła
        bym ze wstydu chyba :O moje dziecko nie chodziło do przedszkola bo
        nie chciało tak wiec nikomu nie zabrałam zadnego miejsca a co do
        rozliczen gdybym wyszła za mąż miała bym wieksze ulgi niz te z
        rozliczenia z dzieckiem ale lubie byc panna z dzieckiem i tego nie
        zmieniam mimo namów konkubenta :P


        Ps. zsiłki z opieki nie tak łatwo wziąć jak ktoś tu pisze ze maja
        kase i zerują ,przeciez przychodzi taka pani do domu i sprawdza co
        kto ma i jak zyje . Nie raz słyszałam w radio i tv ze naprawde
        biedni ludzie nie zaleznie od tego czy sa zameżni czy nie niedostaja
        zasiłkow bo maja np. kolorowy tv czy pralke automatyczną/ albo
        dostana 20zł a wiecie ile wstydu musi ich kosztowac taka wizyta pani
        z opieki ktora chodzi po sasiadach i rozpytuje?


        Mysle ze naprawde zdesperowani ludzie musza tam prosic o kase.
        • Gość: ya Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: 212.160.148.* 27.05.09, 16:05
          problem polega na tym, ze to nie matki na zasilkach zapisuja dzieci do
          przedszkol i zlobkow
          tylko wiekszosc to osoby zyjace w pelnej rodzinie
          ale nie formalnej
          oklamuja przedszkola, iz sa samotni/samotne, zeby zwiekszych szanse na przyjecie
          dziecka do przeszkola
          i to jest patologia i qrestwo
          matki na zasilkach siedza w domu z dziecmi

          jestem za denuncjowaniem oszustow!!!
        • wj_2000 Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 12:13
          Gość portalu: widziałam orła napisał(a):

          > rozliczen gdybym wyszła za mąż miała bym wieksze ulgi niz te z
          > rozliczenia z dzieckiem

          Tu przegięłaś!!! Jak rozliczasz się z dzieckiem, to ono wnosi "do puli" zerowy
          dochód. Zakłądając, że przekraczasz dwukrotnie pierwszy próg, rozlicznie z
          dzieckiem powoduje, że mieścisz się w pierwszym progu. I od połowy dochodu
          płaci(łaś do tego roku) 19% zamiast 30%.

          Gdybyś rozliczała się z mężem (a on, powiedzmy zarabia połowę tego co Ty, czyli
          górę pierwszego limitu) nie skorzystałabyś na wspólnym rozliczeniu ani
          złotówki!
          . Gdyby zarabiał mniej, trochę byś zaoszczędziła, ale zawsze mniej
          niż dołączając dziecko o dochodzie 0!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Małżeństwa nie mogą rozliczać się z dzieckiem! Nie może jeden z małżonków
          (powiedzmy jeden wchodzi w wyższą strefę podatkową) zadeklarować w urzędzie:
          żona rozliczy sie sama, a ja sobie dołączę dziecko! A tak właśnie to wygląda w
          rodzinie konkubenckiej!!!!!!!!!
          To jest chore!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Dlaczego łżesz jak świnia?
          • twojabogini nauczyc sie liczyć wj_2000 28.05.09, 14:57
            wj_2000 napisał:

            > Jak rozliczasz się z dzieckiem, to ono wnosi "do puli" zerowy
            > dochód. Zakłądając, że przekraczasz dwukrotnie pierwszy próg,
            >rozlicznie z dzieckiem powoduje, że mieścisz się w pierwszym progu.
            >I od połowy dochodu płaci(łaś do tego roku) 19% zamiast 30%.
            > Gdybyś rozliczała się z mężem (a on, powiedzmy zarabia połowę tego
            co Ty, czyli górę pierwszego limitu) nie skorzystałabyś na
            wspólnym rozliczeniu ani złotówki!
            . Gdyby zarabiał mniej, trochę
            byś zaoszczędziła, ale zawsze mniej niż dołączając dziecko o
            dochodzie 0!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            To pół prawdy. Bo jeśli chodzi o odliczenia, to większość samotnych
            matek nie może odliczyc nawet pełnej ulgi na dzieci - bo za mały
            podatek im wychodzi. A to przy dówjce dzieci jest ponad dwa tysiące.
            Małżonkom starcza podatku na odliczenie dwójki, a nawet trójki.
            To konkretna kasa, która spływa na konto.
            Co ty na to?
            > Małżeństwa nie mogą rozliczać się z dzieckiem!
            A konkubenci razem. Choć czasem - jak wykazałam by się opłaciło.
      • Gość: Matka Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.csm.pl 27.05.09, 12:56
        NO cóż jak mówi stare przysłowie syty głodnego nie zrozumie...

        Stan rodzinny : dziecko 6 lat
        Stan cywilny: wdowa
        Wiek: 34 lata
        Stan majątkowy: 20 tys. długu
        Praca na etacie.
        Bonusy - możliwość rozliczania dochodu wraz z dzieckiem.
        Może znasz mężatkę która zamieni się ze mną miejscami???
        Z góry dziękuje.
        Sugestia na przyszłość dla "wiecznie" pokrzywdzonych mężatek...Może warto
        pomyśleć i rozejrzeć się wokół zanim napisze się te pseudo mądrości..
        • zona_lidera Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:10
          Ale to nie o Ciebie chodzi w tym watku.
          Nie mowimy tu o matkach rzeczywisice samotnych, ktore potzrebuja pomocy i
          przedszkola.
          Mowa tu o tych, ktorzy zyjac w wolnym zwiazku korzystaja z przywilejow
          przyslugujacym samotnie wychowujacym dzieci.
          I nie byloby problemu, gdyby dla innych dzieci bylo dostatecznie duzo miejsc w
          przedszkolach.
          • Gość: miejscowy glupek Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.zone3.bethere.co.uk 27.05.09, 14:27
            Problemem nie jest wolny zwiazek ale prawo i ludzie ktorzy nie maja
            do niego zadnego respektu. Osobisicie nie widze nic zlego w wolnych
            zwiazkach jesli oboje partnerzy sa szczesliwi, problem jednak polega
            na tym ze w Polsce podobnie zreszta jak w innych krajach istnieje
            spora grupa ludzi ktorzy beda lamac prawo po to by zylo sie im
            lepiej. Jesli wiesz ze efektem braku miejsc w przedszkolu
            sa ''lewe'' konkubinaty to zapewne tez wiesz dokladnie kto to
            zrobil... nie generalizuj. To ze od dawna likwidowano przedszkola to
            zadna nowosc, musialo wkoncu zabraknac miejsc, czyz nie?
            • jacex Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 11:24
              Ale wytlumacz mi prosze, kto tutaj lamie prawo ?
              Przykladowo: prawo przewiduje pierwszenstwo w otrzymaniu miejsca w przedszkolu
              m.in. matce bedacej rozwodka, tak ? To jesli rozwiode sie z zona, dzieki czemu
              nasze dziecko otrzyma to miejsce, to w ktorym miejscu lamie prawo ?
              Albo inaczej : prawo przyznaje pierwszenstwo w otrzymaniu miejsca w przedszkolu
              matce samotnej - w zwiazku z tym dzieciata para nie decyduje sie na slub, dzieki
              czemu matka ma taki status, a co za tym idzie miejsce w przedszkolu. Gdzie tu
              widzisz lamanie prawa ?
          • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 13:54
            zona_lidera napisała:

            > Ale to nie o Ciebie chodzi w tym watku.
            > Nie mowimy tu o matkach rzeczywisice samotnych, ktore potzrebuja
            >pomocy i przedszkola. Mowa tu o tych, ktorzy zyjac w wolnym zwiazku
            >korzystaja z przywilejow przyslugujacym samotnie wychowujacym
            dzieci.

            Jakich przywilejach? Przecież ci pisze kobieta jak krowie na rowie,
            ze jedyny przywilej samotnej matki to możliwośc rozliczenia dochodu
            z dzieckiem, no i ta nieszczęsna preferencja w przyjęciu do
            przedszkola. Faktycznie kokosy. Nie ma po co udawac samotnej matki.
            Mozna udawac biedną samotna matkę, ale tez sie nie opłaca bo zasiłki
            są smiesznie niskie. Za 20 zł?


            > I nie byloby problemu, gdyby dla innych dzieci bylo dostatecznie
            duzo miejsc w przedszkolach.

            Temu tez sa winne samotne matki?
        • Gość: aurora Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.icpnet.pl 27.05.09, 14:16
          wdowa - czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
          problemem nie są PRAWDZIWE samotne matki, ale kobiety, które żyja w "wolnych związkach", de facto rodzina jest pełna ale bez papierka i o to wszystko się rozchodzi, że osoba, która udaje samotnego rodzica (bardzo często niepracująca) zabiera miejsca tym, którzy naprawdę potrzebują przedszkola.

          jak widać w narodzie umiejetność czytania ze zrozumieniem to rzecz bardzo rzadka.
          • rikol Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:56
            Aurora, skad wiesz, ze konkubent doklada do dziecka albo sie nim zajmuje?
            Statystycznie nawet kobiety zamezne wydaja proporcjonalnie wiecej pieniedzy na
            dzieci niz ojcowie tych dzieci.

            Po drugie, czemu dzieci malzenskie maja byc uprzywilejowane, jesli i tak sa w
            lepszej sytuacji, bo maja dwoje rodzicow?

            Po trzecie, wedlug prawa konkubinat plus dziecko nie jest rodzina, stad te
            przepisy. Nie mozna tej samej osoby traktowac jako bedacej w zwiazku (kiedy chce
            zasilek) oraz jednoczesnie niebedacej w zwiazku (nie moze sie rozliczac z
            partnerem bez slubu). To sie nazywa myslenie logiczne.

            Po czwarte, samotne matki nie pracuja wlasnie dlatego, ze nie ma miejsc w
            przedszkolach albo ich na przedszkole nie stac - a nie na odwrot. Nawet w
            malzenstwie opieka nad dzieckiem oraz utrzymanie rodziny to trudna rzecz, mimo
            ze dzielona na dwie osoby. Samotna matka pelni role matki i ojca - musi i
            pracowac i zajac sie dzieckiem oraz domem. Wiekszosc samotnych matek zyje w
            biedzie.
              • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 14:28
                Gość portalu: Hermilion napisał(a):

                > Sprawiedliwość polega na jednakowym traktowaniu
                > w dostępie do usług publicznych ...

                Aleś błysnął. To dajmy bogatym dostęp do mieszkań komunalnych -
                będzie sprawiedliwie. Równo, to równo.

                Sprawiedliwość polega na równym traktowaniu osób tej samej kategorii
                podmiotowej w identycznej lub podobnej sytuacji. Do tego zasada
                sprawiedliwości jest oparta na wyrównywaniu szans osób, które z
                jakiś przyczyn są w gorszej sytuacji w stosunku do ogółu
                społeczeństwa.
          • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 13:57
            Gość portalu: aurora napisał(a):

            > osoba, która udaje samotnego rodzica (bardzo często niepracująca)
            zabiera miejsca tym, którzy naprawdę potrzebują przedszkola.

            Preferencje sa dla matek pracujących. Zanim się wypowiesz to
            zorientuj się w temacie.

            > jak widać w narodzie umiejetność czytania ze zrozumieniem to rzecz
            bardzo rzadka.

            A umiejętność krytycznego czytania ze zrozumieniem - jeszcze
            rzadsza. "Napisali, musi to prawda być"
      • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 13:44
        Gość portalu: brrr napisał(a):

        > W pełni zgadzam sie z autorką wątku samotni rodzice często sami sa
        > winni że są samotni

        Zwłaszcza jak zostaja wdowami/wdowcami, żona lub mąż ich olewa itp.
        Jak młoda kobieta urzodzi dziecko z romansu, to też jest winna. I
        niemoralna. Powinna się wyskrobac, jak to robią wszystkie moralne
        mężatki, jak zaskocza z kochankiem.

        >czy dziecko z pełnej rodziny jest dzieckiem GORSZYM cz ma być
        >ukarane za to że jest z pełnej rodziny ?

        A sa juz takie antyrodzninne przepisy. A miałam wyjśc za mąż...

        > Dzieci z rodzin gdzie jest tylko 1 rodzic mają pierszeństwo przy
        zapisach do żłobka do przedszkola

        Bo sami musza zarobić na całą rodzinę. jakby państwo zorganizowało
        wystarczająca ilośc przedszkoli, to by miejsc starczyło.

        >taki rodzic rozlicza się z podatku razem z dzieckiem.

        A taki małżonek z małżonkiem. To dopiero oszuści są!!!Niemorlani!
        jak smią się razem rozliczać!!!

        >Nie widzę różnicy w możliwościach zapewnienia opieki dziecku z
        >rodziny pełnej gdy obydwoje rodzice pracują i w rodzinie
        > gdzie jest tylko 1 pracujący rodzic.

        Jakbys oprócz rejestrowania obrazu właczyła mózg do analizy, to może
        cos byś zobaczył/a.
          • Gość: brrr Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 12:50
            Pierszeństwo przyjęcia do przedszkoli dzieci z niepełnych rodzin
            istnieje także w innych miastach Płock nie jest tu wyjątkiem. Ja w
            przeciwieństwie do ciebie sądzę że są osoby samotne z wyboru a o
            zamożności nie decyduje fakt czy ktoś jest samotny czy nie tylko ile
            zarabia i ile osób ma na utrzymaniu. Zgodzisz się chyba że może
            zaistnieć taka sytuacja że osoba samotna zarabia wielokrotnie więcej
            niż małżeństwo razem i dlatego uważam że przywileje jakie posiadają
            osoby samotnie wychowujące dzieci są niesprawiedliwe.
            • rikol Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:09
              statystycznie dzieci samotnych matek sa biedniejsze niz dzieci z pelnych rodzin;
              a to, ze Iksinska zarabia 10 tys. nie oznacza, ze wszystkie samotne matki sa
              bogate; zauwaz, ze przywileje malzonkow nie zaleza od ich dochodu - nie widze w
              takim razie powodu, czemu przywileje samotnych rodzicow mialyby byc zalezne od
              dochodu
              • Gość: Ja Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.09, 15:16
                Pierdoły. Powinny być wyłącznie prywatne przedszkola a zaoszczędzona kasa
                powinna zostać w kieszeniach podatników. A tak to jednemu mimo ze jest ot
                potrzebne przedszkole nie będzie przyznane a drugiemu, którego stać na prywatne
                przedszkole będzie przyznane. Dopóki ludzie nie przestana rozumować na sposób
                Kalego dopóty będzie niesprawiedliwość.
                Ja tam nigdy nie głosuję na socjalistów i mam chociaż czyste sumienie, bo nie
                zgadzam się na okradanie jednych i dawanie innym.
        • rikol Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:06
          A niby jakim cudem jedna pensja to ma byc wiecej niz dwie? Jest dla mnie
          oczywiste, ze dzieci wychowywane przez samotne matki powinny miec dostep i
          dofinansowanie do przedszkola - chocby po to, zeby umozliwic matce jakakolwiek
          prace i utrzymanie sie. Ty masz meza i stale dochody, a samotna matka moze co
          najwyzej liczyc na laskawosc rodziny albo groszowe zasilki. I nie mow, ze
          chciala dziecka, bo niekoniecznie chciala - w Polsce aborcja jest zakazana, a na
          nielegalna stac tylko niektore.

          Jesli chodzi o ilosc przedszkoli, to w III RP, wolnej, zamknieto 3/4
          przedszkoli, samorzady w ten sposob lataja dziury budzetowe. A ludziki zra sie o
          to, kto bedzie mial lepszy ochlap.
    • mika_p Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 22.05.09, 11:20
      Miasto nie promuje konkubinatów, tylko wspomaga samotnych rodzicow. Jesli wiesz
      o sytuacji, kiedy ktoś ma stałego partnera, a wykorzystuje status samotnego
      rodzica - żeby na przykład dziecko dostalo się do przedszkola - to powinieneś to
      zgłosić.
      A kobieta niepracująca, o jakiej wspominasz, nie ma pierwszeństwa w zapisie
      dziecka do przedszkola przed dwójką pracujących rodziców, bo z definicji nie
      pracując może dziecku zapewnic opiekę.
            • Gość: ppppp Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.09, 13:22
              Mam w tej chwili troje już dorosłych dzieci. Ale doskonale pamiętam, jak jeszcze
              za PRL moja znajoma mogła korzystać z płatnego urlopu wychowawczego, bo z ojcem
              dziecka mieszkała bez ślubu. Ja musiałam bliźniaki oddać do żłoba (to instytucja
              nie dla dzieci!) i iść do pracy, bo przysługiwał mi tylko urlop bezpłatny. Jak
              widać nowa Rzeczpospolita nic w tej kwestii nie zmieniła. A ci, co tak bronią
              wolnych związków, niech uczciwie podają dochody obydwojga rodziców trwających w
              konkubinacie. Konia z rzędem tym, którzy to robią. Bo niby dlaczego, skoro prawo
              nie potrafi tego wyegzekwować. I wciąż promuje tzw. samotne matki (nie mylić z
              prawdziwie samotnymi).
              • necia5 Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 22.05.09, 14:22
                Sama słyszałam o sytuacji gdzie małżeństwo wzięło fikcyjną sądową
                separację tylko i wyłącznie dla korzyści finansowych czytaj.:
                przydział mieszkania, zasiłki, zapomogi itd. Matka pracą się nigdy
                nie pohańbiła tylko dzieci narodziła i dróżki do różnych urzędów już
                wydeptała. Efekt: mieszkanie z UM ma, oraz niezłą pensyjkę z różnych
                zasiłków i zapomóg dla matek samotnie wychowujacych dzieci. Ojciec
                natomiast nieprzerwanie mieszka i żyje razem z rodziną. To niby nie
                jest patologia?
                Owszem, naprawdę samotnym - uczciwym rodzicom należy a nawet trzeba
                pomagać. Jadnakże takie cwaniactwo jakie wyżej opisałam winno być
                tępione i napewno psuje ono wizerunek innych rodziców samotnie
                wychowujących dzieci.
                • Gość: antypatolog Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.plock.mm.pl 22.05.09, 14:58
                  necia5 napisała:

                  > Sama słyszałam o sytuacji gdzie małżeństwo wzięło fikcyjną sądową
                  > separację tylko i wyłącznie dla korzyści finansowych czytaj.:
                  > przydział mieszkania, zasiłki, zapomogi itd. Matka pracą się nigdy
                  > nie pohańbiła tylko dzieci narodziła i dróżki do różnych urzędów już
                  > wydeptała. Efekt: mieszkanie z UM ma, oraz niezłą pensyjkę z różnych
                  > zasiłków i zapomóg dla matek samotnie wychowujacych dzieci. Ojciec
                  > natomiast nieprzerwanie mieszka i żyje razem z rodziną. To niby nie
                  > jest patologia?

                  Wierzysz w to co piszesz, czy piszesz tylko po to by tak popiep..yć na forum?? Jakie mieszkanie i jaką pensję można mieć z zapomóg? Zanim walniesz takiego bzdeta pomyśl trochę.
                  • necia5 Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 22.05.09, 16:49
                    Gość portalu: antypatolog napisał(a):

                    > Jakie mieszkanie i jaką pensję można mieć z zapomóg?


                    moja odpowiedź: Mieszkanie socjalne lub komunalne. Nie wiem
                    jakie w tym przypadku "należało się" tej "samotnej matce" - nie znam
                    się na tym ponieważ sama nigdy o takowe się nie ubiegałam.
                    "Pensja" to ok. 1500 zł zasiłków stałych: rodzinne i zasiłek
                    alimentacyjny, który otrzymują matki dzieci których ojcowie nie
                    płacą alimentów (nie wiem dokładnie czy tak on się nazywa, lecz wiem
                    że jest to zasiłek który zastąpił wcześniejszy fundusz alimentacyjny
                    z ZUS). Plus jednorazowe zapomogi celowe Ja wiem że dla
                    jednych ta kwota wcale nie jest wysoka, ale pamiętaj o tym że są
                    ludzie którzy za miesiąc pracy otrzymują niższe wynagrodzenie.

                    Gość portalu: antypatolog napisał(a):

                    > Wierzysz w to co piszesz, czy piszesz tylko po to by tak
                    popiep..yć na forum??


                    moja odpowiedź: Tak wierzę w to co piszę. Ciebie przekonywać więcej
                    nie będę - bo po co? Twoja odpowiedź nakłoniła mnie do przyjęcia
                    zasady aby nie polemizować z "anonimami" tj. "gośćmi portalu" którzy
                    zwracaja się do mnie w sposób niekulturalny. Jak chcesz wyrażać się
                    w taki sposób to przynajmniej miej odwagę robić to pod własnym nic-
                    kiem.
                    • Gość: antypatolog Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.plock.mm.pl 22.05.09, 17:00
                      necia5 napisała:

                      > moja odpowiedź: Mieszkanie socjalne lub komunalne.

                      Byłaś w takim mieszkaniu? Też masz czego zazdrościć.

                      > Nie wiem
                      > jakie w tym przypadku "należało się" tej "samotnej matce" - nie znam
                      > się na tym ponieważ sama nigdy o takowe się nie ubiegałam.

                      Może powinnaś.

                      > "Pensja" to ok. 1500 zł zasiłków stałych:

                      I to uważasz za pensję? Poza tym myślę, że bezczelnie łżesz. Z tego względu, że wątpię aby ta kobita pozwoliła ci zajrzeć do PIT.



                      > lecz wiem
                      > że jest to zasiłek który zastąpił wcześniejszy fundusz alimentacyjny
                      > z ZUS). Plus jednorazowe zapomogi celowe Ja wiem że dla
                      > jednych ta kwota wcale nie jest wysoka, ale pamiętaj o tym że są
                      > ludzie którzy za miesiąc pracy otrzymują niższe wynagrodzenie.

                      Widzę że orientujesz się w temacie zapomóg więc pewnie przemawia przez ciebie żal, że twój wniosek został odrzucony :P
                      A co do innych ludzi, to ich problem, że nie potrafią więcej zarobić. Czasy komuny skończyły się.
                    • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 15:19
                      necia5 napisała:

                      > Mieszkanie socjalne lub komunalne. Nie wiem
                      > jakie w tym przypadku "należało się" tej "samotnej matce" - nie
                      znam się na tym ponieważ sama nigdy o takowe się nie ubiegałam.

                      To zapraszam na wycieczke po polskich lokalach komunalnych. Nie ma
                      co zazdroscić "przydziału".

                      > "Pensja" to ok. 1500 zł zasiłków stałych: rodzinne i
                      zasiłek alimentacyjny, który otrzymują matki dzieci których ojcowie
                      nie płacą alimentów (nie wiem dokładnie czy tak on się nazywa, lecz
                      wiem że jest to zasiłek który zastąpił wcześniejszy fundusz
                      alimentacyjny z ZUS)

                      Naucz się liczyć. Zasiłek alimentacyjny - maksymalnie 500 zł - moze
                      byc mniej, rodzinne dostaja wszyscy (ludzie w małżeństwach też)-
                      bodajże 17 zł, ale moge się mylić. czyli poza 600 zł nie wyjdziemy.
                      Utrzymaj z tego rodzinę.

                      >Plus jednorazowe zapomogi celowe

                      20 zł na buty, 30 na ksiązki do szkoły. Rewelacja. Zapomniałas
                      napisac, ze gmina pokrywa część opłat za mieszkanie. Raj.

                      Ja wiem że dla jednych ta kwota wcale nie jest wysoka, ale pamiętaj
                      o tym że są ludzie którzy za miesiąc pracy otrzymują niższe
                      wynagrodzenie.

                      Za 600 zł? Niemożliwe, a 1500 z opieki nikt nie dostaje.
                      Manipulujesz.

                      > moja odpowiedź: Tak wierzę w to co piszę.

                      To mi wylicz skąd ci się wzięło 1500 zł z socjala. Ja pisze pod
                      swoim nickiem.
                  • Gość: rydy Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 11:38
                    Jestem samotną matką. Podpowiedz jakie to są dodatki bo od 12 lat
                    jakoś się nie załapałam na żaden. Ani na rodzinny ani na
                    dofinansowania z opieki, ani też do mieszkania. Jak chciałam by
                    dziecko /jedno z czwórki/ wspawało później bo chorowało musiałam
                    niańkę zatrudnić. Coś naciagana wypowiedź. Nim napiszesz głupotę, to
                    sprawdź czy masz rację. Owszem znam takich co to unikają pracy dla
                    zasiłków, ale to są pełne małżeństwa. Dbanie o niskie dochody dla
                    zasiłków, to margines społeczny z upośledzoną mentalnością Nie ma
                    czego im zazdrościć.
                • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 15:11
                  necia5 napisała:

                  > Sama słyszałam o sytuacji gdzie małżeństwo wzięło fikcyjną sądową
                  > separację tylko i wyłącznie dla korzyści finansowych czytaj.:
                  > przydział mieszkania, zasiłki, zapomogi itd. Matka pracą się nigdy
                  > nie pohańbiła tylko dzieci narodziła i dróżki do różnych urzędów
                  już
                  > wydeptała. Efekt: mieszkanie z UM ma, oraz niezłą pensyjkę z
                  różnych
                  > zasiłków i zapomóg dla matek samotnie wychowujacych dzieci.

                  Nie z zapomóg dla matek samotnie wychowujacych dzieci, tylko z
                  zaliczek alimentacyjnych. To róznica. Płatna na szczególnych
                  warunkach - jak nie da się ściągnąc alimentów z ojca i kobieta ma
                  niskie dochody.

                  > Owszem, naprawdę samotnym - uczciwym rodzicom należy a nawet
                  trzeba pomagać.

                  Nie ma takiej pomocy. Opieka społeczna zalezy od dochodu, a nie
                  stanu cywilnego.

              • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 15:07
                Gość portalu: ppppp napisał(a):

                > Ale doskonale pamiętam, jak jeszcze za PRL moja znajoma mogła
                >korzystać z płatnego urlopu wychowawczego, bo z ojcem
                > dziecka mieszkała bez ślubu.

                Płatny wychowawczy był dla wszystkich. Sprawdziłam. Weź sobie wpisz
                na stronie sejmowej ówczesne przepisy prawa pracy.Kręcisz.

                >Ja musiałam bliźniaki oddać do żłoba (to instytucja nie dla
                >dzieci!) i iść do pracy, bo przysługiwał mi tylko urlop bezpłatny.

                Bzdura. Za "komuny" były płatne. Lichą kasę. Chyba, ze przed ciążą
                nie pracowałaś. Więc cię po prostu nie było stać, zeby zostać w domu
                z dziećmi. Jej partner więcej zarabiał, to mogła zostać w domu z
                dzieckiem. Albo olała kasę, wolała biednie ale nie dawac dziecka do
                żłobka. A ty z zazdrosci nawet swoje wspomnienia wykoślawisz.

                >Jak widać nowa Rzeczpospolita nic w tej kwestii nie zmieniła.

                Zasady sa te same. Wszystkie kobiety mają prawo do płatnego urlopu
                wychowaczego - tylko zyc się za to nie da. Dyskryminowane sa tylko
                samozatrudnione - statystycznie w większości samotne matki własnie.

                >A ci, co tak bronią wolnych związków, niech uczciwie podają dochody
                >obydwojga rodziców trwających w konkubinacie.

                Kolejny mit. Dochody to głównie ukrywaja tatusiowie, co powinni
                płacic alimenty. Na skalę przemysłową.

                > Bo niby dlaczego, skoro prawo nie potrafi tego wyegzekwować. I
                wciąż promuje tzw. samotne matki (nie mylić z prawdziwie samotnymi).

                Nie ma promocji "samotnych" ani samotnych matek. Jest drobna forma
                pomocy dla samotnych pracujacych - ze im dzieci do przedszkola
                przyjmą.
        • Gość: JoAsia Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 15:49
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > ...jest mnóstwo fikcyjnych rozwodów i wiele innych sztuczek by
          > wyrwać dodatek dla samotnej matki, rodzinne i wiele innych
          > świadczeń oraz przywileji

          Ja jestem samotną matką i nic nie wiem, żeby były jakieś dodatki dla
          samotnych matek. a rodzinne - poczytaj baranie przepisy, to się
          dowiesz, jakie jest kryterium dochodowe, żeby te 40 zł dostać. Mało
          która samotna matka ma. I jakich to "przywileji" mi zazdrościsz - że
          nie mogę pójść do kina, bo nie mam z kim dziecka zostawić, że nie
          dla mnie życie towarzyskie z tego samego powodu, że nie mogę nawet
          zachorować, bo przecież muszę zająć się dzieckiem, że nie mogę nie
          gotować, bo dziecko musi jeść, że sobie muszę kupować najtańsze
          ciuchy i buty i to rzadko, bo ja mam stały rozmiar, a dziecko rośnie
          i coraz to potrzebuje czegoś nowego. Stuknij się w łeb, baranie.
        • twojabogini Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 28.05.09, 14:36
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > zgadza się , ale jest mnóstwo fikcyjnych rozwodów i wiele innych
          > sztuczek by wyrwać dodatek dla samotnej matki, rodzinne i wiele
          > innych świadczeń oraz przywileji

          Rozwody sa po to zeby wyrwać zaliczkę alimentacyjną, ale tak robię
          desperaci, bo ojciec musi wtedy pracować na czarno i rosnie mu dług
          u komornika, a mamusia musi spełniać kryterium dochodowe - nie
          więcej niż 550 na osobę - więc kokosów nie moze zarabiać. Dostana
          500 zł.

          Dodatek dla samotnej matki? Do czego? Nie ma takiego dodatku.
          Rodzinne - dostają wszyscy rodzice, małżonkowie też, wystarczy mieć
          niski dochód. Jako samotna matka nigdy się nie załapałam, zawsze za
          dużo zarabiałam. Pomijając, że to zawsze były smieszne pieniądze
          rzędu kilkunastu złotych.

          "I wiele innych swiadczeń i przywileji"

          Zejdź na ziemię.
      • Gość: *** Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 14:47
        mika_p napisała:

        > Miasto nie promuje konkubinatów, tylko wspomaga samotnych rodzicow. Jesli wiesz
        > o sytuacji, kiedy ktoś ma stałego partnera, a wykorzystuje status samotnego
        > rodzica - żeby na przykład dziecko dostalo się do przedszkola - to powinieneś t
        > o
        > zgłosić.
        > A kobieta niepracująca, o jakiej wspominasz, nie ma pierwszeństwa w zapisie
        > dziecka do przedszkola przed dwójką pracujących rodziców, bo z definicji nie
        > pracując może dziecku zapewnic opiekę.
        >
        się spytam naiwnie.
        czy definicja przewiduje źródło utrzymania samotnej matki z dzieckiem?
    • Gość: Misek ciesz się, że twoje dziecko IP: 89.231.66.* 22.05.09, 14:27
      ma oboje rodziców - ciekawe co bys napisał, gdyby nie miało - zapewne to samo, w trosce o inne pełne rodziny, z których dzieci przyjmowane są w drugiej kolejności :)


      > w których niepracująca kobieta, wciąż narzeka na
      > brak czasu na kosmetyczkę i solarium,\

      rozumiem, że twoja przykładna i pracująca żona nosi długie wąsy, i nie goli się po pachami? a pupkę chociaż myje zanim spocznie spracowana w sypialni??


      • Gość: Bodzio Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.plock.mm.pl 23.05.09, 14:48
        Kazdy żyje jak chce i dobrze. Tak ma być. Wszelkie próby
        poprawiania im kołdry na łóżku to objawy złej woli. Albowiem w
        Pisie stoi -"nie czyńcie nikomu to co wam jest niemiłe". Sa
        jeszcze inne mędrców cytaty.
        Temat głupi i zbyteczny.
        Tracicie czas na te wytki innym. Lepiej sobie w tym czasie
        wypierzcie śmierdzące skarpety. Tu korzyść pewna. Dla wszystkich,
    • Gość: zasiłek Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.09, 10:57
      Nie do końca się z Tobą zgodzę.
      Ale możliwe, że masz objawy podobny do Sylwii. Oceniania wszystkich ludzi z
      danej grupy społecznej jedną miarą bez próby ogarnięcia sprawy obiektywnie.
      Jeśli faktycznie istnieją nadużycia przy pobieraniu zasiłków to należy zgłosić
      sprawę do odpowiednich organów,aby ścigać takich ludzi kodeksowo. A nie dawać
      upust swojej indolencji na forum. Pomóż Sylwia swoim wysokim uposażeniem
      uczciwym rodzinom co mają 1500zł, a nie rozżalaj się, że ktoś pobiega zasiłek
      zgodnie z przepisami. Bo,jak dobrze zrozumiałem Ci Cię tak drażnią, skoro
      wylewasz się na forum,zamiast być na Policji z doniesieniem...
            • Gość: jacek Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.171.131.178.static.crowley.pl 27.05.09, 10:38
              LUDZIE OBUDŹCIE SIE WRESZCIE !!!
              Dopóki rząd będzie płacił w pieniędzy podatników na JAKĄKOLWIEK GRUPĘ Społeczną,
              dotąd będą przekręty !!

              To jest Janosikowanie - zabierzemy tym i tym a damy tym, Złodziejstwo inaczej. I
              wy piszący tutaj, kompletnie tego nie rozumiecie.

              A jak ktoś kto nie ma dzieci, ma myśleć na ten temat? Płacąc wyższy podatek na
              dziecko sąsiada, którego ... może nie lubi?
              • rikol Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 14:34
                Rzad nie uprawia zadnego Janosikowania. Polacy placa podatki jak w Szwecji, a
                panstwo daje tyle, co w USA (gdzie podatki sa bardzo niskie). Gdzie sie te
                wszystkie pieniadze podziewaja? Ano gina w kieszeniach politykow kazdego
                szczebla oraz ich przyjaciol, wygrywajacych ustawione przetargi. Ludzie placa i
                narzekaja - i nic z tego nie maja. W cywilizowanych krajach edukacja dzieci juz
                od przedszkola jest priorytetem - i to panstwo doplaca do tego, bo jest to
                inwestycja. Zwroci sie chocby w ten sposob, ze nie trzeba bedzie placic za
                trzymanie w wiezieniu patologii. Poza tym wsrod biednych dzieci sa dzieci
                utalentowane, tylko trzeba ten talent zauwazyc i rozwijac - i tu tez moze pomoc
                panstwo. W Niemczech np. podreczniki w szkole sa wypozyczane dzieciom na rok, za
                darmo - wszystkie dzieci maja dostep do edukacji, niezaleznie od zarobkow
                rodzicow. Opieka medyczna panstwowa to jest kwestia strategiczna dla
                bezpieczenstwa narodowego - np. w USA rocznie kilkanascie tysiecy osob umiera na
                gruzlice; a ile jest zarazonych i roznosi chorobe, bo ich nie stac na leczenie?
                Prawidlowe zywienie dzieci to tez priorytet - dzieci z biednych rodzin powinny
                dostawac w przedszkolu czy szkole pelnowartosciowe jedzenie; od niedozywienia
                czy niedoboru witamin glupieje sie po prostu. Taka pomoc jest o tyle dobra, ze
                nie zacheca patologii do rozmnazania sie. Nie powinno sie rozdawac domow czy
                pieniedzy - tylko pomoc rzeczowa. W ilu przypadkach pieniadze sa wydawane na
                alkohol? Policz wydatki na zabawki typu F-16 (za ktory Polska jakos nie moze sie
                doczekac offsetu) i zestaw to z kosztami pomocy spolecznej. Bedziesz zaskoczony.
            • Gość: magda Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. IP: *.media4.pl 27.05.09, 13:05
              ja zyje na kocią łapę, jak to tu zostało nazwane inie odczuwam
              zadnych przywilejów z tym związanych. Dziecko jest uznane przez
              ojca, alimentów nie ma przyznanych wiec mi sie zadne zasiłki nie
              należą.Przekraczamy 504zł na osobę, a jak ktos tego nie przekracza
              to nawet jak zyje w związku formalnym to mu sie zasiłek nalezy. Bo
              zasiłek z mopsu dostaje sie na podstawie zarobków a nie tego czy sie
              zyje z kims tak czy inaczej. Lepiej by sie doczepic do nierobów
              pijaków, którzy maja stwierdzony alkoholizm jako chorobę, gdyz jest
              to jednoska chorobowa. Taki pijak potrafi miesiecznie 1000 zł z
              mopsu wyciagnąc. na zasiłki, dofinansowanie do czynszu do opału. to
              jest dopiero chore. natomiast najwieksza niesprawiedliwoscią jest
              wpychanie wszystkich do jednego wora i nazywanie zwiazkow
              nieformalnych patologią. I nikt tu tak naprawde z osób
              wypowiadajacych sie nie ma racji. Taikie jest u nas ustawodawstwo
              glupie i tyle, na władze nie poradze. Niech sobie beda związki i
              takie i takie wedle uznania kazdego z nas i niech kazdy kto ma
              ochote stara sie o dodatkowe swiadczenia tylko ze powinno byc to
              jakos lepiej weryfikowane kto to ma prawo dostac, czyli ten kto ma
              naprawde ciezka sytuacje a nie ten kto sie potrafi dobrze zakrecic.
              Ale narazie jest tak jak jest,wiec nie zarzucajmy sie oszczerstwami
              nawzajem bo niby czemu miałoby to słuzyc?
    • agpagp Re: Dzieci matek żyjących na kocią łapę. 27.05.09, 10:42
      Nie wrzucajacie wszystkich samotnych matek do jednego worka.
      W świetle prawa jestem samotną matką. Mam partnera - nie mieszkamy
      razem.Nie jest ojcem dziecka. Dziecko posyłam do prywatnego
      przedszkola. Nigdy nie stałam w żadnym urzędowym ogonku do okienka
      by sobie coś załatwić. I jest mi czasem cholernie ciężko pogodzić ze
      sobą wszystko - praca, dziecko, nauka, hobby. I dobija mnie wtedy
      gadanie że jestem darmozjadem przez którego cierpi przykładne
      małżeństwo.