henrykkreuz
30.05.09, 21:13
Uczcijmy Żydów ratujących Polaków
List otwarty Marii Fieldorf-Czarskiej do dr Aliny Całej
z Żydowskiego Instytutu Historycznego
Obejrzałam przypadkiem telewizyjny program redaktora Tomasza Lisa z Pani
udziałem. Program dotyczył podłego artykułu Europejscy pomocnicy Hitlera w
mordowaniu Żydów, opublikowanego niedawno w niemieckim Spieglu. Ze
zdumieniem stwierdziłam, że jedyna różnica między spieglowskimi specjalistami
od zamazywania odpowiedzialności Niemców za zbrodnie na obywatelach Polski
narodowości żydowskiej a Panią polega na tym, że Pani robi to z większą
złością wobec Polaków i jeszcze bardziej niesprawiedliwie niż Niemcy. Aż
trudno uwierzyć, że jest Pani obywatelką RP i pracownikiem instytutu naukowego
(?), dotowanego zapewne z budżetu państwa polskiego.
Sprawa jest tym bardziej bolesna, że niemieccy redaktorzy Spiegla
zaatakowali tym razem polskich chłopów. Oni mogą o tym nie wiedzieć, ale Pani
jako historyk musi wiedzieć, że aktualnie trwa w Kościele katolickim proces
beatyfikacyjny, w którym jest m.in. chłopska rodzina Ulmów. To symboliczna
historia, takich było wiele. A co zrobić z ponad 6 tysiącami Polaków, którzy
są sprawiedliwymi wśród narodów świata? W Talmudzie napisano, że kto ratuje
jedno życie ratuje cały świat. Ponad 6 tysięcy razy Polacy ratowali w
czasie wojny cały świat. To przypadki znane i opisane, a ile jest jeszcze
nieopisanych? Tymczasem Pani, obywatelka Polski, taki ma dla nich szacunek, że
znieważa naród, który ich wydał i wygłasza Pani o tym narodzie
niesprawiedliwe, uogólniające sądy.
Kiedy myślę o Józefie Ulmie, polskim rolniku, zamordowanym przez Niemców 24
marca 1944 r. w Markowej razem z żoną Wiktorią w błogosławionym stanie i
sześciorgiem małych dzieci oraz ośmiorgiem ukrywanych przez siebie Żydów to
zastanawiam się, co ci zamordowani Żydzi by Pani powiedzieli, gdyby dziś mogli
przemówić? Co by powiedzieli na temat przyjaźni niemiecko - żydowskiej,
obserwowanej w naszych czasach, kosztem Polaków pomocników Hitlera?
Staram się zawsze kończyć moje spory z różnymi ludźmi propozycjami pokojowymi,
pozytywnymi. Teraz także mam propozycję, by mi Pani pomogła w realizacji
pewnego pomysłu. Moim zdaniem, należy podziękować wszystkim Żydom, którzy po
wojnie pomagali polskim patriotom, prześladowanym i mordowanym przez sowieckie
siły bezpieczeństwa publicznego tylko dlatego, że chcieli Polski wolnej,
suwerennej. Żydzi mieli duże możliwości pomagania, ponieważ wielu z nich
zajmowało wysokie stanowiska w aparacie partyjnym i policyjnym Polski
sowieckiej. Co prawda, mojemu Ojcu nie pomogli, lecz uczestniczyli w mordzie
sądowym. Pisali akt oskarżenia i wydali dwa razy wyrok śmierci na Ojca,
wysługując się Związkowi Sowieckiemu za stanowiska i ordery. Ale ja, z powodu
Auscalera, Merza, Wajsblecha czy Górowskiej, nie mogę sobie wyrabiać opinii o
całym narodzie żydowskim.
Zapewne zna Pani, jako historyk, liczne przykłady pomocy udzielonej Polakom
przez Żydów. To jest istota mojej propozycji, którą sformułowałam w liście
otwartym do Adama Michnika już w styczniu 2001 r., opublikowanym w Naszym
Dzienniku, zignorowanym przez Gazetę Wyborczą. Niestety, do dziś nie
dostałam odpowiedzi. Pora wrócić do sprawy:
Zorganizujmy wspólnie Polacy oraz Żydowski Instytut Historyczny akcję
upamiętniania Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków z rąk NKWD-UB
i KGB-SB w latach 1939-1989, szczególnie w okresie okrutnej sowieckiej
okupacji Kresów oraz w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie. Mam nadzieję, że
teren niezbędny do sadzenia drzew upamiętniających szlachetne czyny zostanie
udostępniony przez odpowiednie władze. Szlachetność i odwaga ludzka winny być
zauważone i nagrodzone nie tylko przez Izrael, ale i przez Polskę. Pani jako
Żydówka z polskim obywatelstwem na pewno to rozumie.
Jeśli chodzi o motto całej akcji, to zapewniam Panią, że w Ewangelii znajdzie
się wiele pięknych myśli o wymowie zbliżonej do tych o ratowaniu świata przez
dobre uczynki pojedynczych ludzi.
Maria Fieldorf-Czarska
córka gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa Nila
Gdańsk, 28 maja 2009 roku