yrec61
30.07.10, 12:34
Wróciliśmy w środę i nie mam czasu pisać relacji z poszczególnych
dni, jedynie kilka plusów i minusów jakie sami odczuliśmy.
Trasę pojechaliśmy w przeciwnym kierunku niż podaje program, gdyż
podobno w kapadocji nie było miejsc w hotelach i jechaliśmy
odwrotnie. Nie wiem jakie to miało znaczenie dla realizacji
programu, ale tłumaczenie pilotki wydawało się trochę dziwne, gdyż
zmieniając kierunek jazdy rujnowaliśmy wszystkie terminy rezerwacji
w poszczególnych hotelach. Ale.....
Grupa spotkała się w hotelu w centrum Antali, zlatując z całej
Polski. Liczyła 26 osób+Pani pilot Anna Młynarczyk –studentka 5 roku
turkologii, podobno na tej trasie drugi raz (naszym zdaniem szkolna
ocena 4 – znajomość j. tureckiego i czytanie fragmentów z
przewodników to na tak trudnej trasie za mało) do tego turecki
przewodnik Ismet i kierowca (razem29 osób).
I na początek największy minus imprezy to kiepski, pozbawiony
komfortu autokarek – krótki chyba 28 osobowy, na siłę zrobiony na 30
miejsc, z ciasno zamontowanymi fotelami, z małą ilością miejsca w
lukach (2 walizki jeżdziły z nami wewnątrz) ze słabym silnikiem co
przy wjazdach na wzniesienia było widoczne jak wyprzedzały nas duże
autokary i tiry jadąc 60-70 km/g, a my ledwie 30. Autokar jeżdżący w
górach a pozbawiony hamulca górskiego. Autokar któremu przy zjazdach
grzały się hamulce i musieliśmy stawać aby wystygły. I wreszcie
autokar któremu w kapadocji nawaliło coś w przednim zawieszeniu i po
wielu telefonach tureckiego pilota, po około godzinnej jeździe z
prędkością 15-20km/g, ze stukaniem w zawieszeniu, przesiadaliśmy się
do takiego samego autokaru gdzie był normalny układ foteli i
wygodnie się siedziało, ale przez mniejszą ilość foteli, turecki
pilot siedział na podłodze. Pani pilot w pewnym momencie przyznała
że kierownictwo ze względu na koszty wynajęcia większego autokaru,
nie robi tego, a trasa wymaga jednak komfortowego transportu.
Wieczorem nasz autokar niestety został naprawiony.
Dodam jeszcze uwagi do programu – proszę uważnie czytać, bo to
że jest napisane to nic nie znaczy – cytuję z programu:
- „wizyta w medresie w Taskimpasza” - staje się tylko przed
budynkiem
- „Przejazd do Amasyi-miasta znanego geografa Strabo. Malowniczo
położona nad brzegiem rzeki Amasya posiada wiele pozostałości wielu
cywilizacji, które przez ponad 3000 lat zamieszkiwały te
rejony” – nic tu nie zwiedzamy. Miasto jest piękne z wieloma
ciekawymi obiektami. Dobrze że byliśmy tu około 17 godz i sami
ruszyliśmy na zwiedzanie.
- w jesteśmy Trabzonie „słynie z zabytkowej twierdzy” - której
nie zwiedzamy
- „ przejazd do Karsu- miasta będącego mieszanką narodowości” -
nie byliśmy w Kars
- „przejazd do Midyat, będącego przykładem miasta tureckiego w
którym wciąż żyją chrześcijanie obrządku syryjskiego. W mieście
zlokalizowanych jest wiele interesujących kościołów i
meczetów” - my tam byliśmy na 20 minut bo Pani pilot
zaproponowała zakupy jubilerskie i zero zwiedzania.
I jeszcze, na Nemrut prawie się spóźniliśmy na zachód słońca,
a do ruin zamku Hasankeyf nie weszliśmy, był zamknięte z powodu
wypadku kilka dni wcześniej na tym obiekcie, a Pani pilot zwrotu
kasy za bilety na zamek nie zrobiła.
Pozytywem były dobre (jak na wschód) hotele. Choć w 3 nie było
klimy, ale były położone wysoko n.p.m. (1600-2100m) więc było OK.
Dobry fakultet - noc turecka – 30euro – w programie 28e.
O więcej proszę pytać.
Nie wiem co jeszcze napisać, chyba to że najmocniejszym
punktem imprezy - i to było świetne -była zgodna, zgrana ekipa – co
nie często się zdarza.