commandor_nemo
06.08.10, 21:54
Witam,
chciałbym przedstawić swoją relację z objazdówki Biura Podróży
ITAKA "Orient Express" po Turcji. Wybrałem się na nią z dziewczyną w
lipcu 2010r.
Dzień 1. Wylot z Poznania bez żadnych problemów ani opóźnień itp. Na
lotnisku w Antalyi trzeba uważać, żeby nie zapędzić się od razu do
kotroli paszportowej, tylko najpierw ustawić się do okienek
oznaczonych "Visa Application" i tam uiścić opłatę za wizę turecką.
Po odebraniu bagażu i opuszczeniu hali przylotów na zewnątrz czekali
przedstawiciele ITAKi i bardzo sprawnie skierowali nas do właściwego
busa, który zawiózł nas do hotelu w Antalyi.
Hotel w Antalyi w porządku choć bez luksusów. Kolacja serwowana,
zjadliwa. Pokój schludny, trochę głośno było w nocy bo hotel
znajduje się przy ruchliwej ulicy.
Dzień 2.
Śniadanie OK, duży wybór dżemów ;) Potem zbiórka w autokarze,
zapoznanie z polską przewodniczką Panią Małgorzatą M. Pani bardzo
kompetentna, mająca dużą wiedzę o Turcji i o wszystkich odwiedzanych
miejscach, mieszkająca nad Bosforem na stałe od 7 lat, biegle
władająca językiem tureckim, co dodatkowo zwiększało poczucie
bezpieczeństwa ;)
Skład autokaru uzupałniał turecki przewodnik-figurant (tureckie
przepisy turystyczne!) o dźwięcznym imieniu Utku oraz doskonały
kierowca, który potrafił podczas tego tygodnia wykonywać takie
manewry, jakich nie powstydziłby się sam Schumacher :)
Ogólnie autokar porządny, klimatyzacja sprawna, lodówka z napojami
(promocja: 3 małe wody niegazowane za 1 Euro - naprawdę korzystnie,
bo w sklepach ogólnie napoje są drogie).
Jeden minus - obowiązkowa opłata tzw. bakszysz w wysokości 20 Euro
od osoby. Ta kasa niby była przeznaczona dla hotelowych boyów,
którzy za nas nosili walizki do pokojów. Niestety często wyglądało
to tak, że po wejściu do pokoju trzeba było czekać dobre 15-20 minut
na dostarczenie walizek z potrzebnymi rzeczami.
Tego dnia jest zwiedzanie Hierapolis i Pamukkale. Naprawdę piękne
miejsce i mocny punkt wycieczki. unikalne widoki. Nie polecam
doddatkowo płatnego basenu Kleopatry - 15 lir od osoby, no chyba że
ktoś jest koneserem.
Po zwiedzaniu przejazd do hotelu w okolicach Pamukkale. I to był
zdecydowanie najlepszy hotel podczas objazdówki. Kolacja w formie
szwedzkiego stołu. 2 baseny - jeden z wodą termalną i jeden
normalny, bez dodatkowych opłat, dostępne dla gości do późnych
godzin nocnych. Jeden mały minus to słabo oświetlona łazienka - ale
to chyba bardziej przeszkadza kobietom ;)
Dzień 3.
Niestety dzień zdecydowanie najsłabszy i prawie całkowicie spędzony
w autokarze. Długa trasa do Bursy umilana była jedynie troszkę
przydługimi wykładami historycznymi Pani Przewodniczki, która nawet
raz zirytowała się, że nie jest słuchana i postraszyła niektóre
osoby sprawdzianem - lekka porażka.
Po dotarciu do Bursy jedyną atrakcją było zwiedzanie Zielonego
Meczetu. Potem zupełnie niepotrzebny czas wolny, gdyż w okolicy nic
ciekawego nie było. Przydałoby się jeszcze pojechać na punkt
widokowy do ośrodka sportów zimowych, ale niestety program tego nie
przewidywał i w ten sposób już ok. godz.17 znaleźliśmy się w hotelu.
Kolacja średnia, serwowana. Pokoje ładne, przestronne. Duży minus -
konieczność jechania aż dwoma windami na 10. piętro na którym
byliśmy zakwaterowani. Basen dodatkowo płatny - nie skorzystaliśmy.
Dzień 4.
Po śniadaniu przejazd do Stambułu z krótką przeprawą promową przez
Morze Marmara - obskurne toalety na promie! Sam Stambuł piękny.
Zwiedzanie Hippodromu, Błekitnego Meczetu, Pałacu Sułtańskiego z
czasem wolnym. Potem Wielki Bazar - tam trochę zbyt mało czasu
wolnego, ale kilka drobiazgów udało się kupić, oczywiście po
wytargowaniu odpowiedniej ceny ;)
Po południu chyba najlepszy punkt w Stambule, czyli rejs po
Bosforze. Co ciekawe, cały stateczek zarezerwowany był tylko dla
naszej grupy, więc mieliśmy dużo miejsca na robienie zdjęć z różnych
stron.
Przejazd do hotelu. Obiekt porządny, na powitanie każdy dostał
szklankę zimnego, orzeźwiającego soku. Wprawdzie pokoje były ciasne
i z nieciekawym widokiem na klimatyzatory, ale za to rekompensowała
to jadalnia na ostatnim piętrze z widokiem na morze i naprawdę
bardzo dobrym jedzeniem w formie szwedzkiego stołu.
Po kolacji wycieczka fakultatywna Stambuł nocą za 21 Euro od osoby.
Ciekawie i ładnie, ale bez rewelacji. Troszkę za długo no i trzeba
mieć porządny aparat, żeby zrobić ładne zdjęcia... Dziś chyba bym
nie pojechał na to, tylko w tej samej cenie wybrał się w Ankarze do
łaźni tureckiej.
Dzień 5.
Po śniadaniu zwiedzanie bazyliki bizantyjskiej, przerobionej potem
na meczet - Aya Sofia. Ciekawie. Potem przejazd do Ankary
trzypasmową autostradą. W Turcji drogi są znacznie lepsze niż w
Polsce - w górach dwupasmówka to niemal standard!
Lunch w niezbyt ciekawym miejscu, mały wybór dań. Lepiej zjeść na
wcześniejszym postoju w Burger Kingu :)
Przyjazd do Mauzoleum Ataturka w Ankarze. Ciekawe miejsce z ładną
panoramą widokową na stolicę Turcji. Potem przejazd do hotelu.
Niestety w okolicznych sklepach nie można było kupić żadnego piwa!
Kolacja kiepska, serwowana. Pokoje o niezłym standardzie.
Wieczorem dla chętnych wyjazd do łaźni tureckiej za 21 Euro od
osoby - nie byliśmy ale podobno warto.
Dzień 6.
Przejazd do Kapadocji. To chyba najlepszy dzień podczas całej
objazdówki z bogatym programem. Najpierw sesje fotograficzne w kilku
ciekawych miejscach widokowych. Później lunch w zdecydowania
najlepszej restauracji podczas całej objazdówki - 6 euro od osoby +
napoje ale jedzenie naprawdę dobre i co najważniejsze w formie
szwedzkiego stołu bez ograniczeń ilościowych :)
Później pokaz mody skórzanej i wizyta w sklepie. Naprawdę bardzo
atrakcyjnie to wyglądało. Ceny wprawdzie ze sporym rabatem, ale i
tak trzeba się przygotować na wydatek rzędu kilkuset euro, jeśli
ktoś chciałby kupić sobie skórzaną pamiątkę z Anatolii. Potem
jeszcze wizyta w zakładzie kamieniarsko-jubilerskim z pokazem
produkcji ozdobnych szafirów i możliwością zakupu biżuterii. O
cenach pisać nie będę :)
Potem przejazd do hotelu. I znów nie ma się czego czepić. ładne,
duże pokoje i łazienki, kolacja w formie szwedzkiego stołu. Do
dyzpozycji basen ale woda w nim była o dziwo lodowata, więc radzę
uważać. W pobliżu dyskont Migros, gdzie można wyposażyć się w
niezbędny ekwipunek w rozsądnych cenach ;)
Przed kolacją był jeszcze fakultatywny wyjazd na wystep tańca
derwiszów. Nie byliśmy, ale to raczej rozrywka dla koneserów. Po
kolacji natomiast gwóźdź programu w Kapadocji, czyli wyjazd do
jaskini na wieczór turecki. Super sprawa, efektowne tańce i muzyka,
wraz z pokazem tańca brzucha. Ale uwaga - nie mieszać alkoholu,
którego są tam serwowane nieograniczone ilości!
Dzień 7.
Dla chętnych o świcie lot balonem. Cena wysoka - 150 euro od osoby,
ale kilka osób się skusiło i nie żałowali. Także jeśli możecie sobie
pozwolić na taki wydatek, to polecam. A jeśli nie to polecam tuż po
sniadaniu spacer trasą turystyczną po Kapadocji z wieloma okazjami
do zrobienia efektownych zdjęć. Spacer nie jest męczący, bo idzie
się głównie w dół i co ważniejsze rano nie jest jeszcze zbyt gorąco.
Jest to też opcja fakultatywna i kosztowała 10 euro od osoby -
niezła alternatywa dla balonów ;)
Po tych atrakcjach jest długi powrót autokarem (ok. 600km) do
Antalyi z postojem w miejscowości Konya i zwiedzaniem muzeum
derwiszów wraz z relikwiami Mahometa. W sumie niezbyt ciekawe
miejsce, zwłaszcza, że w środku nie można robić zdjęć.
Uwaga, odradzam korzystanie z lunchu podczas postoju w Konyi, gdyż
kilka osób się skusiło i potem musieli spędzić noc "na tronie" ;p
Powrót do Antalyi i nocleg w tym samym hotelu co na początku.
Ogólnie polecam. W razie pytań, chętnie odpowiem.