Atabey - Alanya (***)

14.07.04, 14:59
Atabey – to niewielki hotel położony w centrum miasta tuż przy domu Ataturka
który znajdziecie na każdej mapie. Hotel ma ładny stosunkowo duży i czysty
basen. Leżaki i parasole bezpłatne. Jest w nim średni ruch więc i stosunkowo
spokojnie. W trakcie naszych wakacji zjawiła się grupa gruzińskich
nastoletnich tancerzy – nie polecam nikomu – strasznie hałaśliwa stonka, ale
dało się wytrzymać. Odległość od plaży Kleopatry ok. 1500 metrów – przez
centrum, od portu ok. 800 metrów. Do bazaru i centrum miasta jakieś 350
metrów. Położenie więc bardzo dobre. Dolmusz hotelowy za darmo zawozi i
odbiera z plaży. Obsługa (recepcja) zna język angielski a kelnerzy niemiecki –
w sumie pełna kultura. Pokoje duże i bardzo czyste. Mieliśmy pakiet (2+2).
Do naszej dyspozycji była sypialnia z klimatyzacją sterowana pilotem, dzieci
spały w salonie (2 kanapy). Tam także znajdował się telewizor (TV Polonia)
oraz aneks kuchenny – możliwość zamówienia lodówki. Balkon i łazienka z
natryskiem to reszta opisu mieszkania. Sprzątanie codziennie. Hotel ma trzy
piętra oraz małą windę. Jadalnia jest średniej wielkości z możliwością
przeniesienia się na taras przed hotelem.
Ceny napoi średnie. Ceny wymiany waluty kiepskie. Sejf mały lub średni – 1$
za dobę. Obsługa pobiera 20 $ zwrotnej kaucji za piloty od klimatyzacji i
telewizora.
Posiłki standardowe – dużo warzyw i sałatek , mało mięsa – nie mniej jednak
raczej smaczne i nikt się nie skarżył na problemy żołądkowe. Ogólnie jak dla
mnie rewelacja – byliśmy bardzo zadowoleni.

Blood - sales@conspect.com.pl
    • turhotel Re: Atabey - Alanya (***) z GTI 21.07.04, 11:59
      Właśnie wróciłem z wyjazdu zorganizowanego przez GTI Travel. Zatrzymaliśmy się
      w hotelu ATABEY ***. Jest to nowy i częściowo niedokończony hotel. Pokoje są
      OK - właściwie to opartamenty na ok. 45 m2. Jest basen, jedzenie dobre i dużo,
      ale uważajcie na powtórki z poprzedniego posiłku - zjadłem przez pomyłkę (było
      w innej aranżacji) i na drugi dzień umierałem. Znajomi z innego hotelu trafili
      do szpitala więc i tak skończyło się dobrze.
      Co do samej Alanyi - warto tu jechać właśnie we wrześniu, bo jest trochę
      chłodniej - jakieś 30-35 stopni, woda 26-29 polecam plażę Kleopatry -
      WSPANIALE. Koło portu sporo dyskotek, pubów, sklepów i straganów gdzie bez
      przerwy ktoś chce wam coś sprzedać - Turcy to poligloci - pozdrowią was po
      polsku, nawet jeżeli przy sklepie akurat nie rozmawialiście - jak oni to
      robią???? Gdy spacerujecie przy murach twierdzy w okolicach portu uważajcie
      żeby nie stać się ofiarą - poszliśmy sobie pozwiedzać i dołączył do nas
      chłopaczek, który powiedział, że lepiej skręcić tu a nie gdzie indziej, bo będą
      fajne widoki - no i faktycznie były. Zrobiliśmy bardzo ciekawą trasę, na której
      nie spotkaliśmy innych turystów. Wszystko fajnie ... ale na koniec gość
      poinformował nas, że byliśmy na trasie turystycznej i należy się 20 euro!!! W
      końcu utargowaliśmy 10 mln lirów (jakieś 6 euro) - zawsze się targujcie!!!!
      Ogólnie na każdym kroku możecie być zrobieni w konia - w hotelu, knajpie -
      zwłaszcza jeżeli cena np piwa nie jest jasno określona.
      Ogólnie - do Turcji pojadę na pewno jeszcze niejeden raz - jest co oglądać i
      TEN KLIMAT!
      No a teraz parę uwag na temat GTI. W samolocie nie mówią po polsku, a
      angielszczyzna jest taka, że można się tylko domyślać co obsługa mówi.
      Faktycznie - gdzieś czytałem o tym w PORTALU - rezydentka pojawiła się w hotelu
      na moment, poinformowała o bardzo drogich wycieczkach - znajdziecie na mieście
      lepsze oferty i powiedziała, że godzina wylotu do polski zostanie podana
      później. I tyle ją widzieliśmy. Byliśmy tylko tydzień - lepiej jechać na dwa
      różnica w cenie jest minimalna - po prostu brak czasu - powiedziano nam, że
      wylot będzie wieczorem, a tu okazało się, że o 9.30 rano!!! Staciliśmy więc pół
      dnia. Co lepsze - w drodze na lotnisko rezydentka poinformowała nas, że
      będziemy w Poznaniu o 16 więc sporo osób zadzwniło do domu itp. A na lotnisku
      okazało się, że lecimy sobie najpierw z grupą niemiecką do Dusseldorfu
      (generalnie Niemcy są lepiej traktowani - no ale to w końcu niemieckie biuro) i
      tak to GTI zafundowało nam samolotową wycieczkę po Europie 6 godzin - jak do
      Stanów!!! W sumie mam dość mieszane uczucia.

      Krzysztof
      traper21@hotmail.com
    • riwiera_turecka Re: Atabey - Alanya (***) 06.08.04, 00:51
      fotki hotelu ATABEY autorstwa Blooda na www.riwiera-turecka.inetpl.com

      hotel znajduje się w okolicach Domu Ataturka - na mapie Ataturk House :

      mapa Alanyi : www.smlw.pl/~mis/index.htm

      zadowolona
      • etrusek Re: Atabey - Alanya (***) zdjęcia 18.08.04, 12:18
        www.riwiera-turecka.inetpl.com/index.php?s=hotel&nr=5
    • turhotel Re: Atabey - Alanya (***) 10.09.04, 11:03
      Właśnie wróciłem z Turcji. Leciałem z GTI do hotelu Atabey. Wylot był z Gdańska
      (1 września) o godz. 22.00. Mieliśmy międzylądowanie w Katowicach i do Alanyi
      dotarliśmy ok. 3.00 czasu tureckiego (u nas 2.00). Lat jak to lot, przyjemniej
      niż autobusem.
      Pogoda w nocy ok. 23-27 stopni. W dzień było 30-40 stopni. Cały czas było
      bezchmurnie. Kiedy w telewizji pogazywali, że ma lać, to się śmieliśmy, bo
      burze kończą się nad górami kilka kilometrów od wybrzeża. Nie ma się co bać
      pogody. Ryzyko wystąpienia opadów pojawia się dopiero w październiku.
      Transfer z lotniska komfortowym autokarem do hotelu Atabey w Alanyi trwał 3,5
      godz. Za relatywnie niskie pieniążki, które zapłaciliśmy, byliśmy mile
      zaskoczeni. Hotel jest bardzo czysty, nieduży (4 piętra, 3 osobowa windą i ok.
      50 pokojowy), obsługa i właściciel bardzo życzliwi, pokojówki mogę pochwalić. W
      hotelu zakwaterowani głównie Polacy i Niemcy (głównie tureccy). Pokoje, to małe
      apartamenty z pokojem dziennym, sypialnią i łazienką. Razem z ok. 50 metrów
      kwadratowych. Każdy pokój ma balkon i klimatyzację. Za pilota do TV i
      klimatyzacji trzeba zapłacić kaucję zwrotną 20 EURO lub USD. Boją się kradzieży
      pilotów, bo w Turcji w hotelach kradną ponoć tylko turyści. Turek jak coś
      ukradnie i się wyda, to już nie ma co szukać pracy w Turcji. Przestroga dla
      tych, co nie mieli do czynienia z klimatyzacją: wróciłem do Polski z katarem.
      Nie ustawiać temperatury na mniejszą niż 6-8 stopni poniżej temperatury na
      zewnątrz (niebezpieczne zwłaszcza wieczorem i w nocy :-
      )!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Niestety brak jest lodówek, aby turyści nie wnosili napojów z zewnątrz. My nie
      przepłacaliśmy i kupowaliśmy picie w sklepikach na przeciw hotelu, potem do
      torby i do pokoju. Myszlę, że właściciel by nas za to nie ukarał, ale woleliśmy
      nie prowokować i się nie obnośić z wnoszeniem "Coca - Coli" skoro jest to w
      hotelu zakazane.
      Z hotelu do portu i centrum (bazar, największe lokale i knajpy) jest ok. 10
      minut pieszo drogami prostopadle do morza. To znacznie bliżej niż z wielu
      hoteli położonych niedaleko plaży. Do Plaży Kleopatru (żwirowej, ale okazała
      się lepsza niż piaszczysta, bo przynajmniej kamyczki się nie kleją tak do ciała
      i łatwiej je z siebie zmyć) jest ok. 15 minut. Jak ktoś myśli o wynajmnie
      leżaka i parasola (4 miliny lirów tj. ok. 2 Euro lub na po polsku 9 zł), to
      codziennie pod hotel podjeżdza busik (później również odwozi), za który nie
      trzeba płacić. Jedyny wymóg, to musisz potem zapłacić 4 miliny lirów za cały
      dzień leżakowania.
      Wyżywienie jest naszym zdaniem znakomite. Nikt, kto w tym czasie mieszkał w
      hotelu nie wspominał o problemach żołądkowych (a słyszeliśmy o zatruciach od
      ludzi z **** i ***** hoteli).
      Śniadania nie są specjalnie wymyślne (serwowane 8.30-10.00), ale można się
      najeść. Duża bułka paryska, kawa i sok (bezpłatne), pomidorki , wędlinki, słone
      sery, miody... no i to czego nigdy nie brakuje - arbuz. Czasem jest coś na
      ciepło (zwykle jakaś jajecznica). Wsyzstko w postaci szwedzkiego stołu. Czasem
      koło 10-tej może już jednak na nim niestety czegoś brakować.
      Obiady nam bardzo smakowały (serwowane 19.00-21.00). Zawsze było jakieś mięsko
      i kilka innych potraw na ciepło. Do tego różne sałatki, makarony, sosy... i
      znowu arbuz do woli + winogrona. Na deser "budynie" i ciasta niestety maczane w
      jakimś syropie, przez co były zbyt słodkie. I tak nie sposób było wszystkiego
      posmakować. Niestety za napoje do obiadu trzeba płacić, ale arbuzy są soczyste,
      a zaraz po posiłku w pokoju czekały już nasze buteleczki :-)
      Jeżeli ktoś wcześniej wykupił wycieczkę i przed porą śniadaniową wychodzi z
      hotelu, to może poprosić o prowiant. Niezależnie od hotelu, zawsze dają tyle,
      co kot napłakał, ale lepszy czasem rydz, niż nic :-)
      Właśnie odnośnie wycieczek fakultatywnych. Można je wykipić z GTI w hotelu, ale
      to będzie kosztować kilkadziesią EURO za każdą. My nie chcieliśmy
      przepłacać.Przykład: Byliśmy za 17 Euro z Pachos Tour na Wieczorze Tureckim.
      obok nas siedzieli ludzie, którzy wysiedli z busa GTI. Oni jednak musieli
      zapłacić jakieś 35 Euro, a nie widziałem żeby mieli coś więcej niż my. Warto
      zwiedzić Pamukkale, wybrać się na całodzienny boat tour. Interesujący jest
      zwłaszcza dla młodych duchem ludzi rafting (spływ pontonem po górskiej rzece).
      Są też imprezy 2 dniowe, jak wycieczka po Kapadocji. 1 dniowa wycieczka
      kosztuje kilkanaście Euro poza hotelem (biura wycieczkowe znajdują się przy
      głównej ulicu Ataturka) lub odpowiednio droższe kiedy wykupujemy je w hotelu.
      za te tańsze wycieczki otrzymujemy tureckiego pilota z łamaną polszczyzną i
      conajmniej nastoletnia autokar z ledwie działającą klimą, ale coż. Było
      znośnie, a jak chce się mieć pełny komfort, to trzeba płacić dziesiąt EURO i
      wtedy jest OK! Ja wolałem zapłacić 60 EURO za 4 wycieczki w niższym
      standardzie, niż 160 EURO w wyższym.
      Polecam wyjazd na 2 tygodnie. Po tygodniu, kiedy trzeba wracać, można odczuć
      niedosyt. Niestety byłem tylko tydzień. Spędziliśmy ten czas bardzo
      intesnywnie. Nie było dla nas czasu na lenistwo (no chyba, że przy hotelowym
      basenie po śniadanku lub przed obiadkiem). Na zakupy przeznaczyliśmy 1 dzień,
      ale to zbyt mało. Z Turkami na bazarach trzeba się ostro targować, to można
      zyskać nawet 50%. Nie należy się zbytnio przejmować jak zaczynają krzyczeć i
      wymachiwać rękami, ale grzeczność z naszej strony jest bardzo wskazana. Szybko
      się przyzwyczailiśmy do ciągłych zaczepiań sklepikarzy. Najlepiej powiedzieć
      dziękuję i nie pokazywać zainteresowania ich towarem. Uliczni handlarze znają
      pewne zwroty w naszym języku choć słowa "promocja", czy "darmo", to w ich
      rozumieniu dopiero wstęp do negocjacji.
      Jaką walutą płacić: Aby nic nie brakowało,. trzeba do ceny wycieczki doliczyć
      ok. 100 Euro od osoby na tydzień. Większość zwłaszcza drobnych zakupów opłaca
      się w miejscowych lirach (łatwiej się też w lirach targować, bo tak nie
      zaokrąglają wtedy cen w górę). Kantory w centrum są co kilkadziesiąt metrów. 1
      Euro to około 1,78-1,81 miliona lirów tureckich, a dolar to 1,47-1,5 miliona.
      Imprezy fakultatywne opłacić najlepiej w Euro. Wiza turecka na lotnisku w
      dolarach (tam 10 Euro = 10 USD???). W cenie wycieczki nie ma napojów. Są sklepy
      spożywcze i markety (sieć Afro w Alanyi). Ceny są podobne jak w Polsce, choć
      niektóre produkty wyrażnie droższe (zwłaszcza w centrum nawet 2-3 razy).
      Przykładowo normalna cena Coca - Coli 2,5 l to ok. 5 zł, a woda mineralna 1,5 l
      to ok. 2 zł, piwo 4-5zł. Moich ukochanych lodów się nie najadłem. Ceny Algidy
      są minimum 2 razy wyższe, a za gałkę trzeba zapłacić 3-4 zł :-) Pizza w
      restauracji kosztuje 20-30 zł.
      Islamu w Turcji nie należy się obawiać. Turcy są bardzo tolerancyjni i życzliwi
      dla turystów. Chodzenie z partnerem za rękę, całusy i uściski nie grożne :-)
      Poza tym większość Turków w dużych miastach jest bardzo liberalna, połowa
      (zwłaszcza młodzi0 jest niepraktykująca tzn. piją piwo, meczety zostawiają
      sobie na emeryturę itd...). Turcja (choć to wciąż nie Europa), jest bezpieczna.
      Trzba uważać na ulicach, bo tam nikt pieszego nie przepuści, a przejść ze
      światłami jak na lekarstwo. Do meczetu można wejść. Za zgodą Imama
      pofotografować, a czasem jest tak życzliwy, że czyta specjalnie dla nas Koran i
      daje klucze na wieżę (Minaret).
      Może później jeszcze coś napiszę. Ogólnie jesteśmy zauroczeni wyprawą do Turcji
      i chętnie wrócimy tam jeszcze. Nie spotkały nas żadne przykrości. Wyjechaliśmy
      z GTI (bardzo profesjonalne biuro - warunki jak dla Niemców i Holendrów) z last-
      minut i cała tygodniowa wycieczka (już z wydatkami na miejscu i zdjęciami)
      wyniosła nas 1600zł na osobę!!!!!!!!!!!!! Bomba!!!!!!!!! Pozdrawiam!!!!!!!!!

      sensey7@o2.pl
Pełna wersja