Remi Kleopatra - Alanya (***)

29.07.04, 12:51
Turcja - Hotel Remi - Wycieczka Neckermana - 1 tydzień
Lecieliśmy Lotem z Poznania do Antalji (2.30h) a potem autobusem do Alanyi (2
h). Generalnie podróż trwała w jedną stronę 12 godzin (Wyjazd z domu z
Zielonej Góry – transfer lotnisko – lot – transfer hotel) czyli trochę
jest. Jechaliśmy czyimś autkiem w tamtą stronę i z powrotem ponieważ nie
wiedziałem że można zostawić autko na lotnisku , potem okazało się że
parking strzeżony na lotnisku kosztuje 150 zł na tydzień więc można było
autko zostawić. Lot no cóż norma, szybko do góry potem trochę trzęsie potem
małe papu a potem lądowanie – czyli normalka.

Na miejscu w Turcji, wszyscy chcieli wyjść jak najszybciej z lotniska
niestety trzeba uiścić opłatę w wysokości 10 dolarów lub 10 euro. Od razu
informacja na moje oko na tydzień wystarcza 50 Euro na dwie osoby przy
wyjeździe z zaprowiantowaniem HB , a all inclusiv no cóż pieniążki
niepotrzebne.

Resztę gotówki należy wziąć w dolarach ponieważ w 99 procentach dla Turków to
tak samo dobra waluta jak Euro. Widać to właśnie przy wykupywaniu wizy 10euro
lub 10 Dolarów. Łatwo policzyć co się opłaca.

Po przyjeździe do hotelu może się okazać że nie ma miejsca i zostaniemy
umieszczeni w trochę innym hotelu, radzę poczytać umowę z przedstawicielem,
my jechaliśmy z Neckermanem i zapis taki był z klauzulą że hotel nie będzie
gorszy. Hotel w którym wylądowaliśmy Kleopatra REMI spełniał nasze
wymagania: łazienka, WC, TV, Klima indywidualna, sprzątanie co dzień ,
basen, śniadanko i kolacja, śniadanko z napojami do woli (soki, herbata,
kawa) kolacyjka to niestety napoje płatne (u nas wszystko kosztowało 1,5
Euro, nieważne czy to była szklanka Coli czy piwa czy soku). Aby dostać
napoje musieliśmy mieć kartę hotelową pobieraną w recepcji. Płaciło się za
wybrane napoje po przekroczeniu limitu 50 Euro lub też w dniu wyjazdu.

Teraz trochę o Alanji – największe miasteczko na riwierze tureckiej – piękne
i totalnie drogie. Plaża to drobniutki żwirek, który baaaaardzo się nagrzewał
w południe, niestety sandałki plażowe są raczej obowiązkowe. Możliwość
kąpieli jak najbardziej tylko że w morzu nie ma piaseczku a jest
śliczna „podłoga” skalna po której schodzi się w wodę. Niestety skała ta ma
wiele wyżłobień, dziur i niespodzianek. Można sobie dolne łapki mocno
pokaleczyć. W wodzi pływają jakieś śmieszne białe rybki, są żółwie (raczej
duże wyłażą na plażę późno w nocy) a woda jest ślicznie czysta. Minusem jest
MAZUT który po większych wiatrach osadza się na plaży. Można się zdziwić
kiedy po wyjściu z wody lub po przejściu plażą mamy nogi w ślicznej klejącej
czarnej mazi. Koszmar. (Można to zmyć masłem lub olejkiem do opalania).
Co dalej – sama Alanja – piękne miasteczko z ślicznym zamkiem na górze.
Rezydent namawia na wycieczkę za 33Euro na właśnie ten zamek plus wycieczka
łódką, obiadek na rzece oraz zwiedzanie miasta, bazaru, trochę opowieści a i
oczywiście zwiedzanie jaskiń. Pytanie czy warto było się wybrać za 33 euro od
osoby- WARTO ! Nasi znajomi pojechali z biura tureckiego za 5 Euro.
Obejrzeli zamek, jaskinię, widzieli wodospad... o wycieczce statkiem
zapomniano a w dodatku mieli mieć rosyjskojęzycznego przewodnika a okazało
się że są tylko niemieckojęzyczni - a jechali z biura Rosyjskiego czyli
wiadomo oszukaństwo na każdym kroku. Co dalej hmm - warto zwiedzić port ale
należy się wybrać wieczorem po godzinie 20, są tam śliczne dyskoteki nocne
jachty z dyskotekami na morzu, podczas naszej obecności były występy jakiejś
grupy muzycznej.
Minusem są naganiacze z dyskotek , nocnych klubów no i sami turcy. Ich
nachalność jest koszmarna, wszędzie słychać nawoływania do wejścia do jakichś
klubów, Sprzedawcy z bazarów cały czas zaczepiają podczas spaceru. Do mnie
nie trafiało ich naganianie, wręcz mnie denerwowało. Zasada że zły jest ten
co się dał oszukać a nie ten co oszukał przybiera na sile wieczorem i wtedy
targowanie może mieć zgubny wpływ na stan naszych finansów. Ostrzegam przed
Burger Kingiem kantują strasznie. A Burger King na lotnisku w Antalji to w
ogóle zabawa. W drodze powrotnej wzięliśmy dwa hamburgery z colą i frytkami
za 24 dolary , rozbój w biały dzień. Co dalej należy pamiętać że Turcy są
muzełumanami i pięć razy dziennie nawołują do modlitwy zaczynając od okolic
5 rano będziemy mieli przyjemność słuchać nawoływania mułły. Generalnie można
się do tego przyzwyczaić a z czasem przestaje się to zauważać. Mi wręcz
brakowało tego typu dźwięków po powrocie do Polski. Co jeszcze ? Ano
niespodzianki takie że Turcy nie lubią być fotografowani, przed uwiecznieniem
kogoś w niecodziennym stroju lepiej zapytać o pozwolenie, unikniemy
wygrażania i krzyków na ulicy. W samej Alanji warto podejść do jaskiń które
znajdują się na prawym zboczu góry z zamkiem, można dojść plażą(Gdyby ktoś
się pytał która to prawa strona góry - prosze spojrzeć na zdjęcie jaskinie są
w lewym rogu). Wstęp bodajże 2 mln ichnich pieniążków czyli lekko ponad
dolara. W środku przyjemny chłodek, Jedna duża jaskinia aczkolwiek bardzo
ładna i ciekawe przejście do malutkiej groty , trzeba iść na kolanach...
Przed jaskinią ładny ogród z palmami i ławeczkami. I to by było na tyle

Teraz garść moich wrażeń.
Turcja to tak samo jak Grecja - miasta na pokaz, tereny zamieszkane przez
tubylców to brud, smród i resztę sami sobie dopiszcie. Drogi , samochody -
odradzam wypożyczenie autka . Turcy jeżdzą jak wariaci i jak mówią
przewodnicy rozpędzają się do 100 km/h a gdy zdarza się sytuacja stresowa
hmmm modlą się do Allaha. Ciekawostka, ale dla nas ich jazda jest mocno
denerwująca . Ponadto nie używają kierunkowskazów a nadużywają klaksonu. Jak
widzą pieszego na jezdni to naciskają klakson i przyśpieszają - trzeba na to
uważać. Za to można leźć na czerwonym świetle , wszyscy to olewają. Jedzonko -
w hotelu było super , oczywiście nic się nie marnuje. Jak coś zostanie z
dnia wcześniejszego to na następny dzień dostaniemy to zapieczone w jakimś
cieście lub czymś podobnym. Smaczne jest, da się zjeść ale generalnie żarełko
jest tanie zwykłe i mało przyprawione. No ale na czymś trzeba oszczędzać.
Basen - czyszczony raz w tygodniu, dużo chloru. Niestety nieodzowny w ich
upałach. Słoneczko - No tu to jest gorąco. W pierwszy dzień wyprawa na plażę
skończyła się gorączką i dreszczami po 4 godzinach leżenia w słońcu. Tak więc
trzeba uważać. Mocna uważać. Jak wracaliśmy po tygodniu wracali z nami ludzie
usmażeni totalnie. Morze - słone , plaża żwirkowa, samo morze a właściwie
grunt w morzu to lita skała. Turcy - nachalni namolni, krzykliwi , oszuści
nic poza tym. Hotele - według mnie ładne, niestety zasada że im wyższy
standard tym dalej od centrum sprawdza się co do joty. Jeżeli mamy all
inclusiv to raczej jesteśmy daleko od centrum.

Mapki alanyi www.ryszard.pl/turcja/alanya.htm
Gdyby ktoś miał jakieś pytania to służę
gg 781444 lub 0601 781444 telefon ale wieczorem

Ryszard
    • riwiera_turecka Re: Remi Kleopatra - Alanya (***) 09.08.04, 16:56


      Autor: ela 09-08-2004 16:45
      Alanya. Hotel Remi Kleopatra 3*(Neckermann). Moja rodzina wróciła zadowolona i
      zachwycona Turcją, Alanyą i gościnnością mieszkańców. Jechaliśmy pełni obaw.
      Tyle się nasłuchałam i naczytałam na temat hoteli w Turcji, na temat brudu,
      robactwa, rewizji w hotelach. Polecano, by w Turcji wybierać minimum 4*.
      Dlaczego więc, mimo skąpych wiadomości na temat hotelu, wybraliśmy Remi?
      Zadecydowało położenie hotelu-centrum miasta (ale w miarę cicho, w drugiej
      linii od głównej ulicy, ok.200 m do przepięknej plaży Kleopatry). Byliśmy z
      córkami 8 lat i 20 lat, więc należało zaspokoić oczekiwania wszystkich.
      Hotel. Kameralny, 84 pokoje, budynek A i B(standard jednakowy). Pokoje
      niewielkie, klima działa.Dzień przed wyjazdem u córek w pokoju popsuła się,
      natychmiast wymieniono cały klimatyzator. Sprzątanie i wymiana ręczników
      codziennie. Żadnego robactwa, grzyba ani pleśni. Obsługa w hotelu b.miła.
      Bardzo lubią gości z Polski, pozdrawiają w naszym języku. Basen malutki ale
      czysty (trudno oczekiwać w centrum blisko plaży aby był duży). Jedzenie świeże,
      dobre. Śniadania jak w całej Turcji:jajka, jajecznica, coś jeszcze na ciepło,
      warzywa, jogurt, płatki, mleko, dżem, miód, różne pieczywa i pyszne francuzkie
      rogaliki pieczone w hotelu. Kolacje bardziej urozmaicone:kilka dań ciepłych,
      ok.20 sałatek, 6-8 rodzajów ciast, owoce(arbuzy, melony, winogrona, morele).
      Zemsta Sułtana nas nie dopadła. Kilka razy w ciągu naszego pobytu były w hotelu
      kontrole, nie mieli się do czego przyczepić. Nikt w hotelu nie robił nam
      rewizji. Kupowaliśmy w marketach rózne rzeczy, nikt nie śmiał nas nawet
      zaczepić.(Znajomych w sąsiednim hotelu Kaya owszem). W hotelu wypoczywają
      oprócz Polaków: Niemcy, Anglicy, Skandynawowie, Turcy, Belgowie. Większość to
      młodzi ludzie, ponieważ hotel jest świetną bazą wypadową na imprezy, dyskoteki
      (ok. 15 min. spacerem do portu). Wracali rano, ale zachowywali się kulturalnie
      i cicho.
      W recepcji można wynająć sejf 1,5 euro za dzień. W barze przy basenie oraz w
      restauracji hotelowej(napoje do kolacji płatne) rozliczenie bezgotówkowe-karta
      kredytowa wartości 50 euro. Po wyczerpaniu limitu płaci się i otrzymuje
      następny limit.
      Plaża. Cudna, jak w katalogach.Ale przy dużych falach trudne wejście. Dno
      śliskie, kamieniste. Na plaży drobniutki żwirek. Nam bardziej odpowiadał od
      piachu. Leżak, parasol ok.2mln lirów(1,5$).



Pełna wersja