Gość: kamahi
IP: 195.20.110.*
23.05.08, 10:00
Cześć - właśnie wróciłam z hotelu Venus w Side - wyjazd organizowany
przez biuro Itaka. Chętnie odpowiem na pytania przyszłych/
potencjalnych podróżników.
Ze swojej strony dodam następujące komentarze:
1) hotel Venus - jest naprawdę w porządku. Zdjęcia katalogowe oddają
rzeczywistość i poza delikatnym grzybkiem na kafelkach w jednym
miejscu w łazience, nie rozczarowałam się tym co zastałam na
miejscu. Pokoje są sprzątane i odkurzane codziennie, ręczniki
wymieniane co dwa dni, pościel chyba też - nie jestem pewna, bo
codziennie była tak dokładnie ułożona i wyprostowana przez panie
pokojowe, że sprawiała wrażenie świeżej i czystej. Tarasik - nie
gigant, ale OK dla dwóch osób. Mała lodóweczka, codziennie 1,5 l.
wody przynoszone przez panie pokojowe.
2) jedzenie w ramach all inclusive - krótko mówiąc nie do
przejedzenia. Śniadanie, lunch (serwowany również na plaży, w nieco
okrojonym składzie), popołudniowa kawa + ciastka i kolacja - w
zasadzie nie ma czasu i okazji żeby nawet trochę zgłodnieć. Wybór
dań bardzo duży, mnóstwo warzyw - gotowanych, pieczonych,
grillowanych i tych surowych na sałatki, codziennie coś z grilla,
dużo deserów (bardzo słodkie!). Jedzenie jest naprawdę smaczne i
nawet maruda cos tam zawsze dla siebie znajdzie (oczywiście goscie
niemieccy, którzy stanowili większość gosci hotelu mając do wyboru
wszystkie te lokalne potrawy warzywno/ mięsno/ rybne wybierali
co??? - najczęściej frytki z keczupem...). Acha, jak dla mnie
troche za mało dań "morskich" - w ciągu tygodnia tylko dwa razy do
menu trafiła ryba, innych owoców morza nie było ani razu.
3)napoje, alkohole - w ramach all inclusive cały czas dostępna jest
kawa (niestety z automatu, trochę plastikowy smak), herbaty (różne
torebki do wyboru), tzw. soki (pisze tzw., bo to co leci z automatu
jako np. sok pomarańczowy to cienki syropik rozpuszczony w wodzie),
woda, piwo Efes (inne gatunki za dodatkową opłatą) i lokalne
alkohole mocne - my próbowalismy z tej grupy lokalnego ginu no i
oczywiście raki (anyżkowy alkohol - mój mąż lubi takie wynalazki, ja
wolałabym już chyba napić sie płynu do płukania ust :-)))).
4) plaża, odległość do plaży - z hotelu do plaży trzeba przejść
jakieś 300-400 metrów, idzie się przyjemnym deptaczkiem ze
straganami, sklepami i knajpkami, więc nie stanowi to żadnego
problemu. Plaża piaszczysta i czysta, brzeg morza również
piaszczysty, miejscami drobne kamyczki, więc polecałabym jednak
gumowe obuwie - raz z uwagi na te kamyczki a dwa, że po godzinie 11,
12, kiedy słońce juz dobrze przygrzewa trudno jest zrobić nawet krok
po mocno rozgrzanym piasku. Acha - trzeba uważać przy kąpieli, bo
przy brzegu bardzo szybko następuje gwałtowny spadek gruntu - po
zrobieniu dosłownie dwóch kroków w morze woda sięga nam do pach/
szyjki ( a nie jestem niską osobą).
5) baseny, otoczenie hotelu - świetne dwa baseny - jeden duży (+
brodzik dla dzieci) - najczęściej okupowany, moze ze względu na
lepiej zaopatrzony bar. I drugi nieco mniejszy (+brodzik) -
wyposażony w całkiem przyzwoite zjeżdzalnie/ rury dla dzieci - tu
na ogół nie było problemów ze znalezieniem wolnego łóżka.
6) animacja - nie jestem szczególną fanką niańczenia turystów w ten
sposób, ale jeżeli ktoś lubi takie ceregiele to codziennie może dać
sie wciągać w rózne gry i zabawy basenowe typu "podaj mokrą gąbkę".
Wieczorami - i to stanowiło dla mnie powód do rozczarowania -
zamiast puścić gościom jakąś dobrą muzyczkę i zachęcić do tańców,
animatorzy silili się na organizowanie beznadziejnych przedstawień w
mini-amfiteatrze na świeżym powietrzu. Jeżeli kogoś śmieszą skecze
typu "kobieta-orkiestra" (pan tańczy z panią, potem pani rozkłada
nogi a pan udaje ze gra na niej jak na harfie oczywiście trącając
niewidzialne struny w okolicach jej pupy, itd. itp), albo zachwyca
blond Rosjanka udająca, że umie zatańczyć taniec brzucha, to OK, ale
ja naprawdę wolałabym po prostu wypić drinka i potańczyć z moim
facetem.
OK, tyle ode mnie, jeżeli ktoś ma jakiekolwiek inne pytania
dotyczace miejsca, hotelu - chętnie odpowiem.
Acha - jeszcze jedna kwestia:
Opóźnianie godzin odlotów i nieinformowanie o tym pasażerów z
odpowiednim wyprzedzeniem.
Itaka zachowała się bardzo nie fair, bo nikt nie raczył poinformować
nas wcześniej o tym, ze godziny odlotów zarówno z polski, jak i w
drodze powrotnej z Turcji zostaną opóźnione o ok. 3-4 godziny. W
polsce kazano przyjechać nam na lotnisko o 21, i zamiast o 23
odlatywalismy dopiero o 1:30 w nocy. Z powrotem - dzień przed
wyjazdem poinformowano nas, że zamiast o 20 wylatujemy z Antalii
dopiero około północy. Na naszą sugestię, ze dobrze byłoby zadzwonić
do Polski i poinformowac turystów, którzy tak jak my tydzień
wczesniej wybiorą sie na lotnisko na 21 i będą zmuszeni koczowac tam
bez sensu długo w noc, pani rezydentka z kamienną miną
zasugerowała "dobrze, to prosze to zgłosić na piśmie do naszego
biura w Polsce". Wystarczył jeden telefon, ale oczywiście go nie
wykonano i jak my dotarlismy wreszcie do Polski o 2 w nocy,
widzieliśmy w sali odlotów ludzi, którzy od 21 koczowali na lotnisku
czekając na to, zeby polecieć do Antalii tym samym samolotem, którym
myśmy przylecieli. My dorośli, choć wkurzeni, jakoś to znieślismy,
ale serce mi sie ściskało kiedy patrzyłam na te wszystkie maluszki
śpiące po kątach na lotnisku.
Zero wyobraźni ze strony Itaki, tym bardziej, że widać iż biuro
dokładnie, z wyprzedzeniem wie o trwałych przesunięciach godzin
odlotów, ale z niewiadomego mi powodu nie chce się ta informacją
dzielić z podróżnymi.