Gość: doddy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.03.06, 16:25
Nie wiele pamiętam z lat wczesnej młodości. Pewnie dlatego, że skleroza w
moim wieku robi swoje...
Przez ostatnie lata podupadłem na wzroku, pewnego dnia świat mi w jednym oku
zgasł - nie widzę już na nie. Na szczęście mam jeszcze drugie i mogę
delektować się pięknem świata.
Moje nogi, stawy czasami przypominają mi, że nie jestem młody rydz. Teraz
dostaje syropek do jedzonka i jest znacznie lepiej.
Z początkiem tego roku, myślałem że nadszedł kres mojego życia. Na dworze
było -30C.W ten styczniowy dzień moje ciało zamieniało się w jeden sopelek.
Leżałem na chodniku na środku głównej ulicy w Falenicy, ludzie obojętnie
przechodzili wokół mnie spoglądając tylko spod oka, jakby się mnie brzydzili.
Cicho wołałem o pomoc ale nikt nie rozumiał co mi jest.
Zasnąłem.
Obudziłem się w cieple a wokół mnie zebrała się gromada ludzi, dziwnie
ubranych. Dostałem zastrzyki, tabletki itp. W tym cieple od razu zachciało mi
się spać.
Spałem długo. Musiałem odespać dni (a może i miesiące) tułaczki w zimnie.
Ponieważ jestem grzeczny mieszkam w domu u mojej Pani Doktor. Ona zrobiła mi
wszystkie badania (wyszło, że jestem zdrowiutki), zdjęła kamień z zębów i
doprowadziła do najlepszego stanu jaki był możliwy.
Znalazła mnie Pani Jola, to ona się mną opiekuje, przytula, opłaca pobyt w
Klinice. Ona jednak nie może mnie wziąć do domu. Szuka mi więc dobrej
rodziny, rodziny która nigdy mnie nie opuści i będzie kochac przez najbliższe
lata, a może tylko miesiąca życia.
Pani Jola jest w stanie nawet opłacać moją opiekę u nowych właścicieli
(weterynarza, czy karmę jak będzie trzeba) - najważniejsze tylko, bym miał
dom.
Jestem starszym psem, średniej wielkości (do kolan) o lekko szorstkawej
sierści. Nie jestem absorbujący. W sumie większość dnia śpię.
A oto ja:

img343.imageshack.us/img343/763/img01670ur.jpg" border="0" alt="
img343.imageshack.us/img343/763/img01670ur.jpg">