Dodaj do ulubionych

Dwa niewidome kociaki......

08.06.06, 09:47
Więc od początku...kociaki znalazłam na swoim osiedlu w bardzo ciężkim
stanie...właściwie nie miały oczu ,zamiast nich wystawało im z oczodołów
krwawe mięso Oczywiście nie mogłam ich zostawić,więc trafiły do mojej
olbrzymiej kawalerki(28m) i teraz tak sobie mieszkamy..trzy koty,pies,dziecko
i TZ.Kocięta są na leczeniu...zajmuję się nimi mój wet.który zgodził się
leczyć kociaki bezpłatnie...ale dzieciaki potrzebują domków...więc apel do
wszystkich ...może ktoś zechce niewidomego kotka????
Mail kajeczka44@poczta.fm






Obserwuj wątek
    • m_orsetti Moriu- popytam... 08.06.06, 17:31
      Jesteś wielka. Fajnie, że są takie Osoby na ludzkim świecie, który tak potwornie
      traktują swoich mniejszych braci.

      Monika
      --

      alkaida.com.pl
      moskale.blox.pl/html
      • moriaaa Re: Dwa niewidome kociaki...... 14.06.06, 21:42
        Kociaki radzą sobie bardzo dobrze...niewidomy kot,zupełnie nie jest
        kaleką..bawią się ,ganiają po całym mieszkaniu,łażą za mna wskakują na krzesła i
        nie obijają się o przedmioty:)
        Co do wieku...myślę,że mają około 3-4 miesięcy:)
        • moriaaa Re: Dwa niewidome kociaki...... 14.06.06, 21:44
          A no i tak dziewczynka Fiona,można powiedzieć,że prawie widzi,nie jest to taie
          zupełne widzenie,ale nie jest zupełnie ślepa.Filipek widzi trochę gorzej ale
          wydaje mi sie ,że tez trochę widzi..gania za merdającym ogonkiem
          Fionki...obserwuje palec przesuwający się przed oczkami.
          • kasiazz1 Re: Dwa niewidome kociaki...... 14.06.06, 22:15
            Mieszkam w bloku, w Piasecznie k. Warszawy. Bardzo bym chciała pomoc...mialam kiedys dluugo kotka gdy mieszkalamw domu, w bloku nie mam, bo ponieweaz zawsze mialam do czynienia z kotkami w domach z ogrodem, balam sie ze gdybym takiego malca przygarneła mieszkajac w bloku zwierzaczek bylby po rppstu nieszczesliwy, poniewaz nie ma warunkow do tego by kotek mogl bezpiecznie wychodzic sam kiedy chce... Czy moglabys mi przyblizyc jak to w praktyce wyglada, ze kotek moze przebywac glownie w domu i wychodzic co najwyzejz opiekunem na powietrze? Jak takiie kotki sie zachowują(chodzi mi o to czy nie sa z tego "braku wolnosci" smutne i bardziej nerwowe? Chodzi mi o szczescie zwierzecia... I czy rzeczywiscie kuwetka im wystarcza do codziennego szczescia czy nie probuja moze wydostawac sie z mieszkan na sile? Moze moje pytania wydadza sie niektorym glupie, ale naprawde nie mialam stycznosci z kotkami bedacymi niemal jedynie w mieszkaniach, dlatego to dla mnei bardzo wazne i jeśli się uda(mam na mysli rowniez przekonanie rodzicow z tkroymi dalej mieszkam mimo wieku 20 lat i Twoje odpowiedzi bardzo mi pomoga w przekonywamniu ich ze ejdnak kotek moz ebyc szczeslwiy w bloku, bow koncu skoro znimi mieszkam to ich rowniez dotyczy poniekad:))
            • kasiazz1 Re: Dwa niewidome kociaki...... 14.06.06, 22:22
              przepraszam, nie dokonczylam niechcacy zdania tak sie przejelam... Chcialam napsiac ze jesli mi sie uda przekonac rodzocow krtorzy rowneiz kochaja zwierzeta ze kotek byly szczesliwy mimo mieszkania w bloku chcialabym przygarnąc jednoz tych biendych skrzywdzonych malenstw i zapewnic mu wszystko co najlepsze... Serce mi sie kraje na mysl o tym jak ludzie krzywdza bez drgiecia powiec zwierzeta... :(
              PS. Wiadomo co sie stalo ze kotki są niewidome?
          • magdaksp do autorki watku 15.06.06, 00:40
            moriaa powiedz mi jeszcze czy fiona wymaga jakiegos leczenia ?rozumiem ze te
            oczka jej sie zagoily?czy ona jest tak wogole grzeczna czy raczej mocno
            wariujajaca ze tak powiem:)?
            • moriaaa Re:kociaki 15.06.06, 09:29
              Więc tak...niewidomy kot tak jak pisałam radzi sobie świetnie...ale tylko w
              mieszaniu...kiedy je pozna,wtedy trudno uwierzyć,że to kot niewidomy...radzą
              sobie rewelacyjnie...ale tak jak pisałam warunek jest jeden nie może być to kot
              wychodzący ponieważ w momencie kiedy znajduje się w miejscu którego nie zna...i
              gdzie jest dużo przestrzeni może spanikować...i naprawdę koty są
              szczęśliwe,nawet jako koty niewychodzące.Sama w domu u mamy mam już starego
              niewidomego kota(ehhh...coś te niewidome jakoś do mnie ciągną) i kociak żyje
              sobie spokojnie na czwartym piętrze,wcale nie przeszkadza mu to,że jedynym jego
              światem są trzy pokoje i kuchnia...wieczorami urządza sobie galopady po
              mieszkaniu...ganiając za czymś co chyba udaje ,że widzi.Koty niewidome to
              baaardzo duże mruczaki..wystarczy je dotknąć a już masz "piosenkę mruczankę"
              pieszczochy z nich:)
              Fionka już nie wymaga dalszego leczenia,dostaje jeszcze kropelki Tobradex ale to
              wszystko co jeszcze trzeba przy niej robić...oczka wyglądają rewelacyjnie:)
              A co do kuwetki..oczywiście ,że wystarcza im kuwetka z piaseczkiem,u mnie kuweta
              jest w łazience,koty przebywają normalnie na mieszkaniu i nie mają żadnego
              problemu z trafieniem do łazienki,żeby załatwić swoje potrzeby.Jeszcze nigdy nie
              zdarzyło się żeby któreś z kociaków " nie trafiło" do kuwety za potrzebą,to
              naprawdę bardzo grzeczne,wiecznie mruczące i czyste kociaki:)
                • kasiazz1 Re:kociaki 15.06.06, 11:18
                  a wiec tak... pierwsza decyzja rodzicow - nie, ze wzgledu na babcie ktorejz racji na wiek wsyzstko przeszkadza i wszystkiego sie czepia(taka prawda-starosc zrobila zniej naprawde inna osobe) i boja sie ze u nas jest za ciasno dla takiej rodzinki, gdzie jest 4 osoby i 13-letni pies kundelek-Perełka(ale sunia to akurat nie rpoblem, poniewaz jest przyzywczajona do obecnosci innych zwierzecych domownikow:(( ale gdyby babci nie bylo,wiem ze rodzice by sie zgodzili... powierce ich jeszcze i mam nadzieje ze w koncu sie rpzekonaja... Albo sprobuje przsekonac babcie, ze kotek jej nie bedzie przeszkadzal...w kazdym razie bede w kontakcie i zrobie wsyzstko co mozliwe zeby kotek mogl zamieszkac ze mna:((
                • kasiazz1 Re:kociaki 15.06.06, 11:29
                  a jeszcze chialam zapytac-co sie z nimi stanie jesli noego domku nie znalazlyby w najblizszym czasie?:( zostana u Ciebie/Pani skoro juz tam rpzebywają?:( Ja mam andzieje ze mnie sie uda pomoc, ale nie zalezy to jedynie neisteyy ode mnie:(
                  • magdaksp Re:kociaki 15.06.06, 11:36
                    moriaa ja mieszkam na dziesiatym pietre na warszawskim ursynowie,mam juz
                    jednego kota wlasciwie kotke 10 miesieczna (prawie)i chcialabym wziac fione ale
                    napisz co otym myslisz czy sie zgadzasz .ja jestem na forum juz dlugo wiec
                    mozesz mnie sprawdzic ze nie klamie pozatym mozemy miec kontakt ze soba i
                    mysle ze ona bedzie miec umnie dobrze.wlasciwie unas bo mieszkam
                    zchlopakiem.brawurke karmie royalkiem ,kuwetke wymieniam regularnie ,ma caly
                    arsenal zabawek noi wogole mysle ze dobrze jej sie zyje.mam fajnego weterynarza
                    zreszta poleconego przez kogos zforum koty .napisz cotym myslisz.niestety
                    wlasnie ze wzgledu na to ze mam juz kota moge wziac tylko jednego.
    • magdaksp moriaaa! 17.06.06, 11:20
      moze podaj mi swoj numer gg to sobnie pogadamy o malej.chcialam spytac czy ona
      byla szczepiona,odrobaczana itp?pozatym kocinka jest rozbrykana i bardzo
      przytulasta.natomiast brawurka siedzi caly czas wszafie itylko czasem obserwuje
      małą.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka