spotkanie po latach... z kochankiem

    • arejda Re: spotkanie po latach... z kochankiem 23.03.10, 19:57
      Idź śmiało z nim do łóżka,mówię poważnie.Ja bym nawet rozważyła
      decyzję,aby mieć z nim dziecko-to by Was połączyło na wieki.I miło by
      było popatrzeć jak mąż niczego nieświadom by wychowywał i dbał o
      nieswoje dziecko.Idź na całość,życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne
      aby nie zrobić skoku w bok-prawda.
      Korzystaj póki jest okazja a wrażeń będziesz miała full.
      Życzę Ci wrażeń i niezapomnianych chwil z bliskim sercu Twego
      kochanka,jest na pewno lepszy we wszystkim niż Twój mąż.

      > witam.
      > Pewnie oberwie mi się okrutnie od monogamistek ale mimo to
      > chciałabym poznać zdanie innych. W mega skrócie... Spotykaliśmy sie
      > 10 lat temu.Było fajnie i bardzo żałowałam, ze nie pociągneliśmy
      > tego dalej ale takie są uroki wakacji. Nigdy nie zapomniałam ze był
      > ktoś taki.Kontakt się urwał aż nadszedł czas naszej klasy i
      > znaleźliśmy się. Pierwsze spotkanie, dłuuuga rozmowa a potem mega
      > bałagan w głowie. Co dalej... Troche nadgryziony zębem czasu ale
      > nadal ma to coś. On jest chetny na kontynuacje a ja? Oboje mamy
      > rodziny ale ... wtedy też mieliśmy... ale byłam chyba o 10 lat
      mniej
      > odpowiedzialna. Podpowiecie mi coś?
      • aldovar Re: spotkanie po latach... z kochankiem 23.03.10, 22:07
        Posłuchaj! Na pewno nie będę rzucał w Ciebie inwektywami,jak wielu
        tutaj, ponieważ nauczyłem się, aby szanować każdego człowieka. Mogę
        tylko Ci doradzić. ZOSTAW TO! NIE BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA! Wiem co
        mówię.Pozdrawiam.
    • computerro Nic 23.03.10, 22:10
      Jeżeli pytasz forumowiczów, co zrobić, to znaczy, że nic. Gdybyś
      czuła z wzajemnością namiętność do exa to dawno byś zrobiła zamiast
      się pytać
    • franciszekzz Re: spotkanie po latach... z kochankiem 23.03.10, 22:16
      Nie ma co się zastanawiać, w jakiś niecny sposób połączcie razem swoje
      niedopasowane połówki a samemu wyjedźcie do Meksyku. Oto rada iście
      forumowa.
      • soso_soso Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 07:38
        Tez mi pachnie moderatorem lub moderatorka ;)

        Jezeli jednak prawdziwy problem to nie warto. To jest fascynacja a na
        dodatek jej resztki po dawnym zwiazku. Szybko sie przeje. Nie wchodzi
        sie 2 razy do tej samej wody.

        Kiedys bylem z kobieta, ktora po naszym rozejsciu sie 'odnajdowala
        siebie' w ramionach wlasnie dawnego kochanka. Spotkali sie w lozku
        kilka razy i skonczylo sie, zar nie ten, seks jak seks. Pozniej
        odnalazla bardziej trwaly zwiazek ale to byl ktos nowy.

        Rachunek jest prosty - jezeli to ma byc fajna chwila i uwazasz ze
        jest warta ryzyka to idz w to. Jezeli liczysz na cos wiekszego i
        stalego to raczej przeliczysz sie. Facet pewnie mysli tylko o seksie
        i zaspokojenie tej potrzeby go wyciszy, takze jako kochanka na lata.

        • franciszekzz Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 09:21
          mądrze prawisz, pojawienie się naszej-klasy wzmożyło tylko skalę tych
          sytuacji starych jak świat opiewanych w lirykach, z puentami że
          wszystko płynie a najszybciej to rzeczywiście nie nurt rozwoju
          procesorów a jakość seksu spod znaku mrożonki wielkiej miłości
          odgrzewanej na płomiennej nadziei że będzie jak kiedyś...
    • taja11 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 09:02
      Z tą naszą klasą to śmieszna sprawa-sama spotkałam się z moim byłym chłopakiem:-)
      Doszłam do wniosku że na szczęście nie wyszłam za niego za mąż:-)
      Daj sobie z nim spokój.
    • skrzydlata11 Re: durna c..a 24.03.10, 10:08
      spadaj
    • pantera_1 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 10:33
      Zakładając taki wątek szukasz potwierdzenia, że robisz dobrze, bo
      nikomu krzywda się nie dzieje, a Ty poza nudnym małżeństwem
      odnalazłaś kilka chwil szczęścia i radości. Znów komuś się podobasz,
      znowu jesteś atrakcyjna, kupiłaś seksowną bieliznę, a Twój kochaś
      zupełnie dla Ciebie oszalał. I myślisz, że tak do grobowej deski???
      Mylisz się, i to bardzo. Tak szybko jak weszłaś w ten związek, tak
      szybko ten Pan znudzi się Tobą! I zapewniam Cię, że facet z bagażem
      nie zostawi rodzinnego ciepełka, dla kilku łóżkowych przyjemności z
      Tobą! W domu ma to samo, a może nawet lepiej i częściej tyle, że od
      kilku lat z tą samą Panią, którą doceni szybciej niż Ci się zdaje. A
      po Tobie będzie miał wspomnienie pt." boże, co ja w niej
      widziałem!!!". Zostaw to na takim etapie jaki jest, a zabierzesz ze
      sobą wspomnienie miło spędzonych chwil, a nie rozczarowanie, żal,
      ból Twoich dzieci i męża. Zostaw to zanim mąż się dowie, bo
      rozpieprzysz życie sobie i swojemu kochasiowi, który po takim
      numerze będzie Tobą gardził i czuł nienawiść, że zburzyłaś jego
      życie.
      Mój mąż 2 lata temu też odnowił kontakt ze swoją byłą miłością.
      Pisał jej czułe słówka, a każdy mail kończył słowami "całuję miękko
      i czule, jak poprzednio". Nie będę pisać Ci co poczułam
      dowiedziawszy się o tej korespondencji, ale mimo upływu tak długiego
      czasu nie mogę o tym zapomnieć, rozpamiętuję to każdego dnia i
      zadaję sobie pytanie "dlaczego?".
      Kiedy się dowiedziałam, Mój Pan natychmiast wycofał się z tej
      korespondencji z podkulonym ogonem. Ale mimo, że to nie ja byłam
      winna, to ja zostałam ukarana, bo wraca to do mnie każdego dnia.
      On odpisał tej panience, że to były głupie, puste i nieprzemyślane
      słowa, oraz, że nic nie czuje do niej od lat. Postaw się teraz na
      miejscu tej panienki. Co czujesz? Czujesz się jak zużyta skarpeta???
      Pozdrawiam i życzę mądrych wyborów.
      • ola_rataj Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 12:37
        W 100% zgadzam się z panterą_1!!!
        Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zaryzykować moje małżeństwo dla
        kilku miłych chwil! Tu ikonka 'z wywalonymi gałami'
        Czy aby Twoje małżeństwo jest udane? Czy naprawdę nic dla Ciebie nie
        znaczy? Może on też jest w kryzysie i tylko poszukuje potwierdzenia
        swojej atrakcyjności, może jego związek się rozpadł i niczym nie
        ryzykuje pisząc i mówiąc czułe słówka które być może zbyt wiele nie
        znaczą...
        Zastanów się czy chciałabyś stracić swój związek bo tym właśnie
        ryzykujesz. I tu jeszcze raz ikonka 'z wywalonymi gałami'.
        • cus27 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 26.03.10, 05:34
          "Zdanie nawet najmadrzejszego slonia mniej znaczy dla... osiolka niz
          sad innego osiolka".
    • avilla77 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 24.03.10, 11:22
      nie ryzykowałabym jeśli zależy Ci na tej rodzinie którą ją masz, musisz sama
      ocenić ile masz do stracenia i czy warto dla wakacyjnego romansu
      • ferro2 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 26.03.10, 18:59
        jak nie masz klopotow to wchodz w to:))))
        • cus27 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 28.03.10, 17:48
          Zrozumiec...mozna,ale przyjac...absolutnie...nie!
    • bibiska25 Re: spotkanie po latach... z kochankiem 28.04.10, 10:36
      Wiesz ja uważam ze życie jest zbyt krótkie żeby wnikać w szczegóły,jeżeli
      szukasz, i się zastanawiasz to świadczy ze czegoś Ci brakuje i może warto to
      zaspokoić.Problem w tym ze trzeba uważać żeby niewtajemniczeni się o tym nie
      dowiedzieli bo szkoda wystawiać rodzinę na ból i jest jeszcze druga strona
      medalu co będzie jakbyś znowu się na maksa zakochała.Ale wiesz raz się żyje.Ja
      też mam za sobą romans.Przyznam że ciężko go było zakończyć ale nie żałuje.
Pełna wersja