true_oveja
14.03.05, 16:33
moim zdaniem takie myślenie nie ma sensu - ech gdybym zarabiał/a 5000 netto.
generalnie w przypadku pieniedzy (przynajmniej dla mnie - ale nie sadze mimo
wszystko abym byla w tym odosobniona) apetyt rosnie w miare jedzenia. Jak
zarabiasz 1000 to kupujesz wszystko w supermarkecie i tylko wtedy kiedy cos
ci sie skonczy, zeby nie blokowac pieniedzy w zapasach. jak zarabiasz 3000 to
juz sie robi te zapasy majac np. zel pod prysznic revitalizujacy, zmyslowy,
antystresowy etc. wg mnie pogon za pieniadzem nie ma konca i ciezko jest
osiagnac poziom kiedy czlowiek jest absolutnie usatysfakcjonowany. to
odczucie zarezerwowane jest raczej dla ludzi naprawde b. bogatych.
dlatego ja osobiscie staram sie odzwyczaic od rozpasanego konsumpcjonizmu na
rzecz przyjemnostek od czasu do czasu i rozsadnego wydawania pieniedzy, mimo
ze nie jest to wcale proste i latwo sie usprawiedliwiac - a co mi tam, carpe
diem.
pozdrawiam