princenrolen
24.06.05, 06:25
Ludzie, ludziska..zwierzam sie..jetem kompletnie zakrecona na punkcie mojego
szwagra..przystojniak ze hej, wesoly, rozmowny, z sercem na rekawie i
taki..och...az mi sie kolana uginaja jak go widze..nie potrafie sobie jego
wybic z glowy..ostatnio podczas rodzinnego grillu rozmawialismy sobie we
dwoje przy pifku i takie komplementy zaczal mi prawic, ze prawie
zemdlalam..oboje mamy problemy z naszymi "drugimi polowami"..u mnie wyglada
to bardziej powaznie, bo maz (brat jego zony) sie wyprowadzil i juz od paru
miesiecy jestem, mozna powiedziec, sama..doradzcie mi, co zrobic, bo juz sama
nie wiem..
jestem na 100 % pewna, ze gdyby znalazla sie mozliwosc bycia sam na sam z
nim, to napewno do czegos by doszlo...widze to po oczach..(dziewczyny na
pewno wiece o co mi chodzi..)
zdaje sobie sprawe, ze takie mysli sa "niemoralne", "niepoprawne" i ogolnie
nie do przyjecia, ale tak sie zauroczylam, ze spac po nocach nie
moge..poradzcie ludzie...
ps.przepraszam za brak ogonkow..