no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!!

24.10.05, 17:29
cos mi sie zle mysli..... moj mezulek prosil mnie abym go puscila z kolega na
piwko ale kolega zagadal ze miło byloby z kolezaneczkami sistry(ocywiscie
meza)... mam złe przeczucia puscic go czy nie???? a jak nie to jak mu
powiedzeec zostan w domu! a tyle mnie prosil o wyjscie pomozcie
    • tygrysica_krakow Re: no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!! 25.10.05, 12:34
      To co napisałaś brzmi jakbyś była jego matką a nie żoną. Zwłaszcza zdanie

      monelka napisała:
      > moj mezulek prosil mnie abym go puscila z kolega na
      > piwko
      > a tyle mnie prosil o wyjscie pomozcie
      Ja tak prosiłam mame pod koniec podstawówki
    • ada74 Re: no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!! 26.10.05, 21:00
      Mojego puszczam ale pózniej mam wyrzuty i jak durna siedzę do 5tej rano i
      czekam na niego.
    • andula_t Re: no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!! 27.10.05, 11:41
      dlaczego nie?
      faceci powinni wychodzić na piwo z kolegami tak jak my na imprezki z
      koleżankami. co w tym złego. mój małżonek zawsze jak ma ochote to idzie z
      kolegami na piwko, ja oczywiście nie zasnę dopóki nie wróci ale udaję że w
      ogóle się nie stresuje i że luzik. oczywiście trochę się stresuję ale ufam mu i
      wiem że żadna głupota mu do głowy nie przyjdzie.
      ale jakby miało byc to wyjście z jakimiś koleżaneczkami to pewnie doczepiłabym
      się do imprezy :)))))
    • priscillas Re: no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!! 27.10.05, 12:08
      Jak to z koleżaneczkami? Halo? Z kolegą niech się spotka, ok. Ja swojego męża
      nie puściłabym. Brakuje mu rozrywki? Ja mu nie wystarczam, potrzebuje
      jakiś "koleżaneczek"?
      Ciekawe co by powiedział jakbyś to Ty chciała spotkać się z jakimiś kolesiami?
      To działa w obydwie strony, chyba,że siedzisz u niego pod pantoflem i grzecznie
      czekasz kiedy spełniony wróci do domku. Błe...
      • kol.3 Re: no no moj mezulek chce mnie wysterowac!!! 30.10.05, 12:02
        Na mężów, którzy skaczą na piwko z "koleżankami siostry" czy kims takim jest
        metoda: kochanie ja jestem twoją żoną i miejsce przy twoim boku należy do mnie.
        Jeśli uważasz, że jest inaczej, proszę bardzo zabrać manele i wynieść się do
        tych pań z praniem koszul, gaci, gotowaniem itp. Efekt jest zadowalający.
        Jeśli facet ma wątpliwości co do waszej urody, właściwej wagi, figury, (zwykle
        nie zauważając własnego starzenia się - nie oni supermeni w ogóle się nie
        starzeją) należy poswięcić trochę czasu i kasy na urodę i wyprawić się z
        towarzystwem mieszanym damsko-męskim na jakąś super bibę i zabawić się że hej.
        Zwykle samowystarczalność małżonki w tym zakresie i tajemnicze uśmiechy
        błąkające się po jej twarzy budzą lekką niepewność i facet wraca na swoje
        miejsce. Najgorsze jest czekanie na facta pijącegi piwko w pubie po nocy ,z
        niepokojem czy go kto nie obił i okazywanie tego. Taką żonę ma się za nic.
        Nie dajcie się!
Pełna wersja