betty88
26.02.06, 14:32
Pomijając to, że podejrzewam u siebie dość poważe zaburzenie osobowości z
pogranicza-Borderline(jestem bardziej niż tylko pewna), to miewam takie
okropne chwile jak dziś, w nudne, niedzielne popołudnia.Nie jestem zdolna do
żadnego konkretnego działania.Rzeczy nawet przyjemne na codzień nie cieszą
mnie, na wszystko reaguję obojętnym wzruszeniem rąk.Najchętniej bym spała, ale
to także nie jest takie łatwe, bo gdy tylko się kładę- włącza mi się jakiś
dziwny trik, zespół chodzących rąk,o ile coś takiego wogóle istnieje.Nie chce
mi się z nikim spotkać, nigdzie pójść, nie mam siły się umalować czy ubrać.
Kiedy zmuszam się do działania i chwytam np.jakąś książke, co już jest nie
lada wyczynem, znajduję sobie zaraz o niebo ciekawsze zajęcie, choćby
oglądanie palcy u stóp, wpatrywanie się w sufit itp.Godziny mijają, ja marnuję
czas i tak oto nazywa się mnie leniem.Ale cholera, nikt nie potrafi mnie
zrozumieć, ma któraś z Was podobnie?To nie żadna depresja czy sprawka
cyklu,ale taki oto mój czysty tragizm-niezdolność do zwykłego
odczuwania/działania.Wogóle to czasem czuję się tak, że powinni mi dać Oskar
za sam fakt, że oddycham.Eeeh.Macie tak? Co wtedy robicie?